modrzew1101
07.10.14, 07:45
Witam serdecznie .Moja historia jest długa i rozległa.Postaram się w miare mozliwosci skrócic ją jak najbardziej.Swoją historie z depresją i stanami lekowymi juz mam ponad 10 lat,przeszłam mnóstwo lekarzy i leków ale żadnego ''cudownego''lekarstwa dla mnie nie ma.Całymi dniami leżę w łózku i to poczucie,ze na nic nie ma sie siły.Na moja depresję złozyla sie smierc męza,ojca i mamy.Mimo ,iz mam 36 lat czuje się na 70.Ale teraz głównym moim problemem jest mój partner .Od ponad 2 lat jesteśmy razem,on bierze dopalacze i z tego wzgledu pochrzaniło mu sie w głowie.Cały czas mnie oskarza ,ze mam kochanków,ze go zdradzam,wyzywa od najgorszych i nic nie da sobie przetłumaczyc.Słyszy dzwieki których nie ma,wmawia mi jakies historie które nie mialy miejsca.Nigdy mojego partnera nie zdradziłam a czuję się jak ostatnia szmata gdy on mi ubliza,zneca sie nademną psychicznie dzień w dzień,nie pomagaja lzy,tłumaczenia,błagania.Ja i doktorowa u której sie leczy wie,ze to od dopalaczy tak mu sie porobiło w głowie.Dostał leki których nie bierze systematycznie.Doszlismy do wniosku,ze pojdzie do szpitala(po raz kolejny),ale partner oskarza kolejny raz mnie,ze jak on bedzie w szpitalu to ja sobie kochanków posprowadzam,to jest nie do opisania jaki ja koszmar przezywam.Kocham go ale juz nie wytrzymuje,sama jestem w depresji i mam stany lekowe które przez tę sytuacje tylko sie pogłebiają.Pomóżcie co robic bo jestem załamana.