czy można jakoś pomóc??

09.10.14, 11:51
Witam. Mam bardzo bliskiego przyjaciela w wieku 68 lat. Posiada od zaburzenie afektywne dwubiegunowe. Nie jestem pewien, ale bodajże trwa to już z kilkanaście lat. Wiem, że się jakoś tam leczy. Podczas ostatniego mojego telefonu do niego dowiedziałem się, że pewna osoba bardzo mu ubliżyła, na tyle mocno, że się załamał psychicznie i ponownie popadł w depresję. Najczęściej właśnie zwykle choroba powraca w okresie jesiennym. Czytałem co nieco na ten temat w internecie. Chciałbym się jednak dowiedzieć czy jest coś co ja mógłbym zrobić by mu w jakiejś nawet niewielkiej części pomóc. Chciałbym by on wiedział, że może na mnie zawsze polegać i, że go nie zostawię tak samego z tą chorobą. Nie chciałbym jednak zrobić czegoś co spowoduje, że zamiast lepiej będzie gorzej.
    • lucyna_n Re: czy można jakoś pomóc?? 09.10.14, 12:12
      Powiedzieć mu to!!!
      jak nie umiesz osobiście napisz w liście, może być nawet w ps-ie do kartki imieninowej albo świątecznej.
    • lucyna_n Re: czy można jakoś pomóc?? 09.10.14, 12:14
      Przy okazji polecam książkę pt "Samo Sedno - Depresja. Jak pomóc sobie i bliskim" zwłaszcza rozdział poświęcony osobom zdrowym które mają pod opieką depresyjnego. Napisane przystępnie i sensownie.
      • rafal_b_ Re: czy można jakoś pomóc?? 09.10.14, 12:29
        Jak najbardziej jestem w stanie mu to powiedzieć osobiście. Zapytałem się, ponieważ czytałem na różnych stronach w internecie, że nie wszystko powinno się takiej osobie mówić. Jak np. nie powinno się chorego pocieszać słowami typu: będzie dobrze, nie przejmuj się itp. Gdybym tego nie przeczytał to bym nie wiedział. Za pewne wiele ludzi nie znających tej choroby pocieszało by chorego myśląc, że robią dobrze, bo niby co złego może być w pocieszaniu.
        • lucyna_n Re: czy można jakoś pomóc?? 09.10.14, 12:49
          Chorzy na depresję to ludzie jak wszyscy każdy ma oprócz choroby jakąś swoją osobowość.
          Chodzi o to zeby nie bagatelizować, nie mowić a co się tam martwisz przecież od tego nie umrzesz, inni mają gorzej i tym podobne.
          Na mnie osobiście dobrze działa zapewnianie mnie wbrew mnie samej że będzie dobrze, że złe samopoczucie minie, że zawsze mija, i tylko teraz tak się wydaje że nie. \
          a słowa że "nie zostawię Cię z tym samej, rozumiem jak może ci być teraz ciężko, wierzę że naprawdę żle się czujesz" no to są bezcenne, na wagę wszystkich antydepresantow świata.
          Nie trzeba pocieszać na siłę, raczej po prostu być, starać się nie demonizować choroby i obecnego stanu chorego, nie zatapiać się z nim w smutku, raczej wnieść trochę pogodny, normalności, i towarzystwa,. Najgorsze dla mnie w depresji jest uczucie osamotnienia. Nie umiem wtedy okazać że czyjeś towarzystwo jest dla mnie ważne, ale jest, bardzo.
          Naprawdę polecam tę książkę o ktorej pisałam, tam bardzo ładnie jest napisane co i jak.
    • ekspert_terapiadialog Re: czy można jakoś pomóc?? 14.10.14, 17:21
      Dzień dobry.

      Z treści Pana opisu wnoszę, że stan przyjaciela jest dla Pana przedmiotem autentycznej troski. Już sama ta postawa sprawia, że kontakt z Panem w tym trudnym dla niego okresie stanowi zapewne realne wsparcie. Myślę, że zakomunikowanie przyjacielowi słów zawartych w trzech ostatnich zdaniach Pana wypowiedzi jest świetnym wstępem do rozmowy z nim o potrzebach w zaistniałej sytuacji.

      Bo choć diagnoza choroby afektywnej dwubiegunowej pociąga za sobą pewne wyzwania wspólne dla wszystkich osób na nią cierpiących, to jednak sytuacja każdej z nich jest sprawą bardzo indywidualną, a co za tym idzie potrzeby bywają różne.

      Tytułem wstępu, uporządkowania informacji, napiszę kilka słów o samej chorobie.

      Zaburzenie afektywne dwubiegunowe jest zaburzeniem psychicznym należącym do kategorii zaburzeń nastroju. Charakterystyczne jest tutaj występowanie w ciągu życia okresów nieprawidłowego, podwyższonego lub drażliwego nastroju (w zależności od nasilenia nazywanego epizodem maniakalnym bądź hipomaniakalnym), jak również okresów, w których nastrój ten jest bardzo obniżony i dominuje smutek (nazywanych epizodami depresyjnymi). Mogą również występować tzw. epizody mieszane. Dodać należy, że zmiany nastroju nie wynikają z przyjmowania alkoholu, narkotyków bądź leków oraz nie wiążą się bezpośrednio z fizjologicznymi następstwami stanu zdrowia. Przebieg choroby, następowania po sobie faz obniżonego i podwyższonego nastroju, jest bardzo indywidualny. Zdarza się tak, jak jest prawdopodobnie u Pana znajomego, że następowanie po sobie faz co roku ma podobny wzorzec.

      Obecnie, jak Pan pisze, przyjaciel znajduje się w depresji. Tym co charakteryzuje myślenie osoby doświadczającej depresji jest negatywna ocena siebie, swojej przyszłości, możliwości uzyskania pomocy. Występuje wtedy łatwość w przywoływaniu negatywnych wspomnień, wydarzeń, które podważają samoocenę i pomijanie pozytywnych aspektów doświadczeń. Tym co aktywuje taki sposób myślenia jest często jakieś trudne zdarzenie. Snute wtedy przez osobę chorą wizje katastroficznego obrotu spraw i brak wiary w siebie sprawiają, że jakiekolwiek działania wydają się tracić sens. Pogrążanie się w bezczynności sprawia z kolei, że brak jej doświadczeń, które mogłyby podważyć negatywny obraz rzeczywistości, co zamyka błędne koło objawów. Często bliscy widząc jak chory, jakby na własne życzenie, pogrąża się w coraz „czarniejszych” myślach mają skłonność do rad typu „weź się w garść”.
      Z moich rozmów z osobami będącymi w depresji wiem, że nie jest to pomocny komunikat, gdyż one bardzo chciałyby „wziąć się w garść”, ale w ich obecnym samopoczuciu nie są w stanie. Co więc warto robić? Ponieważ, jak pisałam wcześniej, pogrążanie się w bezczynności sprzyja pogłębianiu się depresji, można w sposób bardzo delikatny, bez wywoływania presji, zachęcić do zrobienia choćby najmniejszego kroku w celu jej przełamania. Może być to na przykład spacer.

      Jednak pamiętać również trzeba , że depresja jest poważnym stanem, w którym konieczna jest zazwyczaj interwencja specjalisty. Często najlepszą formą pomocy (a zawsze wtedy, gdy osoba deklaruje występowanie myśli samobójczych) jest upewnienie się, że bliski jest aktualnie pod opieką psychiatry lub psychoterapeuty - a jeśli nie- zachęcenie go do tego. Chociaż psychoterapia nie jest formą pomocy, z której często korzystają osoby starsze, to jak wynika z badań, jeśli na taką formę się zdecydują, może im być pomocna w równym stopniu, jak w przypadku osób młodszych.

      Jako uzupełnienie tematu polecam Panu lekturę książki autorstwa Łukasza Święcickiego „Listy do bliskich”, która jest zapisem doświadczeń osób cierpiących na zaburzenia nastroju, w tym chorobę afektywną dwubiegunową.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Anna Łoboda-Flak
      psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny
      NZOZ Centrum Terapii DIALOG
      www.terapiadialog.pl
Pełna wersja