martini-7
10.10.14, 12:49
jakiś czas temu pisałam tu, a właściwie wyżalałam się, że jestem w ciąży, że nie wiem czy dam radę, że owszem drugie chciałam, ale troszkę później i co?
I jak zaczęłam o ciąży myśleć jak powinnam czyli o małym słodkim człowieczku we mnie to pomogło, jak zobaczyłam fasolkę, a potem człowieczka na USG to serce rosło, jak zaczęła się ruszać to skakałam ze szczęścia, a teraz kiedy od paru tygodni jest już z nami to szaleję ze szczęścia, stąd stwierdzam, że człowiek to raczej głupi jest, powinien wiedzieć, że czasem to co los przyspiesza robi dla niego, a nie wbrew mu.
Bałam się, że może dogonić mnie w tym szczęściu depresja, ale jakoś siedzi cicho, ostatnio próbowała się troszkę przebić ze swoimi natrętnymi myślami, ale dałam jej się poszarogęsić przez moment, a potem podziękowałam za wizytę i poszła....
A teraz przepraszam, że tak tu szczęściem epatuję, ale chciałam choć raz napisać coś dobrego, nie żalić się.
Pozdrawiam