gosia_kka
26.10.14, 17:13
W przeszłości byłam u psychiatry i u psychologa, ale nigdy nikt nie powiedział co mi właściwie jest. Brałam leki antydepresyjne, więc najwyraźniej coś było na rzeczy. Natomiast mam wrażenie, że im jestem starsza to sytuacja jest coraz gorsza.
Bardzo mnie to martwi, bo mam wrażenie, że moje złe samopoczucie jest nierozerwalnie związane z pracą zawodową, a przecież pracować trzeba. Zresztą nie jestem osobą, która miga się od pracy i chce żyć z pomocy społecznej;)
Zaczęło się od tego, że w mojej poprzedniej pracy była kiepska atmosfera. Instytucja ta robiła różne przekręty, w których nie chciałam uczestniczyć. Nikt też nie chciał mnie wprowadzić dokładnie w moje obowiązki. Po 2-3 miesiącach zaczęłam rano panikować, że nie chcę tam iść. W drodze do pracy miałam problemy z oddychaniem. Było coraz gorzej, nakręcałam się w swojej niechęci. Wytrzymałam tak 1,5 roku. Później zlikwidowano moje stanowisko pracy co przyjęłam właściwie z ulgą. W tym okresie przez ok. rok brałam leki antydepresyjne.
Po 2 miesiącach zaczęłam nową pracę. To była dla mnie wielka szansa. Dużo wyższa pensja, duża znana firma itd. Od początku wiedziałam, że będzie ciężko, bo miałam 2 tygodnie, żeby przejąć wiele obowiązków, a sytuacja była dla mnie całkiem nowa, otoczenie, projekty, aplikacje komputerowe. Cóż, wcześniej nie pracowałam w korporacji, więc to wielka zmiana. Obawiałam się, ale postanowiłam spróbować. Byłam zmęczona, miałam wrażenie, że ta cała wiedza nie mieści mi się już w głowie. Na początku wiedziałam, że będę popełniać błędy i starałam się być dla siebie wyrozumiała. Pozytywne nastawienie spowodowało, że przestałam brać leki. Niestety sprawy wymykają się spod kontroli. Coraz gorzej znoszę stres, goniące mnie terminy, oczekiwania, irytują mnie niektóre polecenia, chociaż koleżanki z pracy mam w porządku. Staram się, ale popełniam błędy, a im gorzej się czuję tym gorzej pracuję. Codziennie (oprócz weekendów i urlopu!) mam biegunki. Znów pojawiają się problemy z oddychaniem. Od niedawna mam duże problemy ze spaniem. Jestem płaczliwa i przygnębiona. Budzę się codziennie nad ranem, czasem też w nocy, i bardzo się boję. Pojawiają mi się myśli typu "chciałabym zachorować, albo zajść w ciążę, żeby nie musieć chodzić do pracy (wiem, że to irracjonalne!). Czuję się po prostu okropnie pod każdym względem.
Jestem przerażona, bo obawiam się, że nigdy nie będę mogła chodzić do pracy z przyjemnością i w ogóle nie utrzymam żadnej dobrej pracy.
Zamierzam wybrać się do lekarza. Pewnie dostanę leki, ale co dalej? Czy całe życie już tak będzie?