aneta10ta
16.09.04, 16:35
Na tym Forumie spoko mogę obstawać za weterankę. Wy mój depresjonacki staż
macie w wiadomym miejscu. Otwieram paszczkę z prośbami rzadko i w
extremalnych sytuacjach. Zawsze odpowiedź ta sama: cicho wszędzie, głucho
wszędze...
Obecnie jestem na wielokrotnym odwyku. A tak, zdarza się w każdym środowisku.
Przeżywam napór objawów abstynenckich, który sobie (jednak - a niech tam!)
rekompensuję nawałem smakołyków. W krótkim, zbyt krótkim czasie muszę się
uwolnić od zastępczego nałogu ze względu na bliskość jesiennych chłodów. I tu
moja prośba: niechże ktoś mnie totalnie wk...i. Wtedy na przełyku zrobi mi
się za przyciasna obrączka i dalej wiadomo, co. Problem znika z dnia na
dzień. W Was moja ostatnia nadzieja.
Pozdrawiam
Aneta