juz nie mam sily

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 13:14
od ponad miesiąca to samo. Duszności, zawoty głowy, sporadycznie nudności,
drżenie rąki i nóg, drętwienie ust, rąk nóg, płacz bez powodu. Nie mam już
siły byłam u 5 lekarzy (internistów) nie wiedzieli co mi jest. Trafiłam na
pogotowie-podali mi elektrolity i po 4 godzinach wypuścili do domu, z poradą,
żebym się nie stresowała. Potem kardiolog stweirdził wypadanie płatka
zastawki, mówiąc, żebym się nie martwiła bo to nic groźnego. Dali filomag
b6,co miało pomóc na wszelkie dolegliwości. Ale mi wcale nie jest lepiej,
doszły stany lękowe do tego wszysktiego, boje się, że umrę, mam problemy z
wychodzeniem z domu. Muszę wrócić do pracy, nie wiem jak to wytrzymam. Biorę
jakąś mieszankę ziołową, po której nie czuję żadnej poprawy, lexotan doraźnie
(co u mnie = 1,5mg raz dziennie)ale widze, że ta dawka mi juz nie pomaga.
Zaczęłam na noc brać cloranxen 5 mg. Boję się tych leków. W męzu nie mam
wsparcia, jest wobec mnie szorstki, zamyka się przed moimi problemami w
swojej pracy. Urządzał mi straszne awantury, po jednej z nich zrobiło mi sie
słabo i tak właśnie się zaczęło. Półtora miesiąca i każdy dzień jest dla mnie
coraz gorszy. Wczoraj nawymyślał mi, że jestem nienormalna i że nie chce się
ze mną męczyć. Dzisiaj mamy rocznicę ślubu - drugą. Mąż wyjechał na
jednodniowe szkolenie. Moja półtoraczoczna córeczka jest ze mną. Chcę być dla
niej silna, ale ale nie potrafię sama sobie poradzić.Córeczka po urodzeniu
miał 2 operacje, na płucu niała torbiele i trzba było je usunąć. Teraz
samodzielnie jeszcze nie chodz, ale rehabilitacja przynosi reazultaty i mała
jest coraz sprawniejsza.
Chociaż wmawiam sobie, że nic mi nie jest, wszystko będzie dobrze, to i tak
przychodzi chwila i nagle robi mi się słabo, mam wrażenie, że tętno staje sie
niwyczuwalne. Boję się, ż ezemdleje, dgy sama będę z małą. Umówiłam się na
wizytę u psychiatry, choc nie wim, czy z psychologiem nie poiwnnam sie
najpierw spotkać.
Już nie mogę, chcę znou normalności, ale zastanawiam się, czy to wogólę
możliwe.
    • cassis Re: juz nie mam sily 20.09.04, 13:27
      > Już nie mogę, chcę znou normalności, ale zastanawiam się, czy to wogólę
      > możliwe.

      Witaj w klubie.
      Myślę, że wiele osób z tego forum mogłoby się podpisać pod tym Twoim
      stwierdzeniem, przynajmniej ja, przynajmniej kiedyś...
      Teraz jest już inaczej i Ty musisz wierzyć że w Twoim przypadku też tak będzie.
      Wygląda to na typową nerwicę, pewnie też depresję, ale od postawienia diagnozy
      jest lekarz. Nie martw się, z tego można wyjśc, choć sytuację masz teraz
      niełatwą.
      Ale koniecznie musisz w te pędy do psychiatry (psycholog to tu chyba za słaby
      kaliber). Musisz - dla swojego dziecka. Też mam małe dziecko i wiem jakie to
      ważne.
    • Gość: belka Re: juz nie mam sily IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 13:41
      Wszystkie symptomy twojej fizyczności wskazują na
      konieczność natychmiastowej wizyty/niestety prywatnej/ u psychiatry .
      Najlepiej by był to psychiatra prowadzący tez sesje -to daje najlepszy efekt .
      Nie masz chwili do stracenia.
      Stany lękowe ech - wiele można by mówić .
      Ale ty musisz się zdjagnozować i wiedzieć co robić w takich momentach .
      Stracisz kontakt ze światem gdy się zamkniesz
      i nie będziesz chciała sama sobie pomóc.
      WITAJ w klubie hih)))))
      Wiem ,że jestesś w takim stanie gdy uśmiech
      i pocieszanie nic nie daje .
      Idź do specjalisty.
      Acha i wpisuj sie tutaj jak Ci idzie ))))))))))))))))))
      • Gość: bozwariuje Re: juz nie mam sily IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 13:48
        Tak, pierwszą wizytę u psychiatry mam w środę, zadzwoniłam i umówiłam się na
        pierwszy wolny termin do kogokolwiek. Czy ktoś może polecić mi dobrgo
        specjaliste w Poznaniu?
        Za wszelkie słowa dziękuję, chociaż i tak ryczę nawet teraz, jak to piszę, to
        jednak lepiej mi,że ktoś mnie słucha.
        • cassis Re: juz nie mam sily 20.09.04, 13:58
          Ho, ho, jeżeli chodzi o Poznań to miejmy nadzieję, że wypowie się tu zaraz
          lucyna_n :))
          • cassis Re: juz nie mam sily 20.09.04, 14:55
            Aha, no i jeszcze pyrka Sheila_take_a_bow.
            • bozwariuje Re: juz nie mam sily 20.09.04, 15:28
              cassis, dzięki za info
        • sabeena Re: juz nie mam sily 20.09.04, 14:02
          Ja moge podpisac sie wszelkimi konczynami pod tym, co wpisali tutaj przedmowcy.
          Do psychiatry i to juz! Fajnie, ze to juz w srode, to juz za chwileczke bedzie,
          ani sie obejrzysz. Na pierwszy rzut idz do kogokolwiek, kto jest w stanie
          przyjac Cie szybko, moze akurat Ci sie poszczesci i za pierwszym podejsciem
          trafisz na dobrego psychiatre. A co do poszukiwan psychiatry w Poznaniu, to
          przejrzyj stare watki, na pewno juz taki byl. Albo zaloz nowy watek z taka
          wlasnie prosba.
          Pozdrawiam
          S. (rowniez klubowiczka z nerwica lekowa i depresja)
        • aloj21 Re: juz nie mam sily 20.09.04, 19:50
          wlasnie czytam inne wypowiedzi.Jak juz stwierdzisz ze psychiatra to baran to
          pomysl o tym co ci napisalam.Mam to za soba i nic mi nie pomogli.Sama musisz
          sobie pomoc.Psychiatrzy podlecza ,zatruja tabletkami twoj organizm ale
          przyczyny nie ulecza. Zapamietaj sobie moj adres .Zobaczysz ze mialam racje.
        • aneta10ta Re: juz nie mam sily 23.09.04, 16:31
          Gość portalu: bozwariuje napisał(a):

          > ryczę nawet teraz, jak to piszę, to
          > jednak lepiej mi,że ktoś mnie słucha.
          Przecież nielogiczne byłoby ryczeć, gdy nikt nie słucha.
          Aneta
    • lucyna_n Re: juz nie mam sily 20.09.04, 18:50
      Ja znam dobrego psychiatre ale jest to lekarz panstwowy a co za tym idzie terminy sa dosc dlugie w tej
      chwili chyba na grudzien.
      Jezeli czujesz sie az tak zle to idz jednak prywatnie, aby jak najszybciej otrzymac pomoc bo kazdy
      dzien czekania tylko pogarsza sprawe.
      Niestety prywatnego psychiatry nie moge polecic bo nie znam osobiscie nikogo godnego polecenia.
      Trzymaj sie dzielnie i postaraj nie panikowac, bedzie dobrze i dasz sobie rade, ale do lekarza
      koniecznie idz.
    • aloj21 Re: juz nie mam sily 20.09.04, 19:44
      Przeszlam to samo.Psychiatre, psychologa, tabletki i omaly wlos a nie
      zasnelabym na zawsze. Pomogly mi ziola. Nie chcialam w to uwierzyc ale mowie
      juz nic nie moze mi zaszkodzic. Pije Alveo bo tak sie nazywa ta mieszanka ziol.
      Nie biore juz zadnych lekow. Od tego czasu czuje sie dobrze.Moge po za tym
      wiele innych rzeczy doradzic bo tym zagadnieniem zajelam sie szerzej.Oto moj
      adres mailowy jesli Pani mialaby ochote na szczegoly. aloj21@tlen.pl
      • looserka Re: juz nie mam sily 20.09.04, 21:57
        aloj21 napisała:

        > Przeszlam to samo.Psychiatre, psychologa, tabletki i omaly wlos a nie
        > zasnelabym na zawsze. Pomogly mi ziola. Nie chcialam w to uwierzyc ale mowie
        > juz nic nie moze mi zaszkodzic. Pije Alveo bo tak sie nazywa ta mieszanka
        ziol.
        >
        > Nie biore juz zadnych lekow. Od tego czasu czuje sie dobrze.Moge po za tym
        > wiele innych rzeczy doradzic bo tym zagadnieniem zajelam sie szerzej.Oto moj
        > adres mailowy jesli Pani mialaby ochote na szczegoly. aloj21@tlen.pl


        Kurde, ja rozumiem, że każdy musi jakoś zarabiać na życie, ale to forum to
        chyba nie najlepsze miejsce do takiej reklamy i łowienia kolejnych naiwnych a
        zdesperowanych.
        • Gość: belka Re: juz nie mam sily IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 09:22
          popieram cie ale reklamy tutaj nie przejdą.
      • gloom Re: juz nie mam sily 20.09.04, 22:00
        Ja dodam swoje. Ja zaczalem od ziolek, energoterapii i takich tam, mniejsza juz
        o powod. A potem mialem najsilniejszy rzut depresyjny w swoim zyciu. Po tym
        przeprosilem sie z farmakologia konwencjonalna. Wiec badz uprzejmy/a jakies
        kwantyfikatory stosowac do swoich objawien
        • wujek-dobra.rada Re: juz nie mam sily 20.09.04, 22:05
          Wiec badz uprzejmy/a jakies
          > kwantyfikatory stosowac do swoich objawien

          Właśnie jakiś został zastosowany. Ogólny.

    • bozwariuje Re: juz nie mam sily 22.09.04, 21:12
      Jesli tak maja wygladc wszystkie wizyty u psychiatry to tyle samo powie mi
      internista. seroxat mi zamiast cloranxenu zapisala. A klejny internista
      proponuje spamilan. Nic sie dowiedzialam. Nic, czego bym niewiedziała. Poza tym
      ona była chyba w gorszym stanie fizycznym niz ja.


      I zaczynamy mówić o rozwodzie z mężem, to mi bardzo pomaga w dołowaniu się.
      Pobluzgałabym tu sobie, ale z szacunku dla Was, nie zrobię tego.

      Chyba sobie ten spamilan zaraz zapodam, a wiecie jaki to dla mnie problem, brać
      lek, którego nie znam. Mam wrażeni, że jak go wezmę, to serce mi stanie i
      koniec, po mnie. Jakie to wszystko pop....
      • lucyna_n Re: juz nie mam sily 22.09.04, 21:20
        serce Ci nie stanie, to dosc sprawdzony specyfik, mnostwo ludzi go zazywa.
        ale na efekty seroxatu trzeba poczekac a w atmosferze rozwodowej to nie wiem czy wogole beda.
        • bozwariuje Re: juz nie mam sily 22.09.04, 23:22
          Nie mogę już. Z corcia na rehabilitacje ostatnio nie chodze, bo nie mam
          sily,... ani pieniedzy. Mojego męża to wszystko chyba przerasta , a może tak po
          prostu przestał mnie kochać. Dzisiaj mi powiedział, że on ani mężem ani ojcem
          być nie musi.
          Jeszcze się wściekał, że znowu zwolnienie dostałam, bo przecież nic mi jest. Na
          dziecko też się wścieka, że nie chodzi. Jak by to była jej wina, rehabilitanci
          mówią, że będzie chodzić. Powinna biegać, gdy będzie miała 2 latka. To za
          niecałe pół roku.
          Muszę sobie pogadać. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie chcę rozwodu, ale w
          takiej atmosferze nie da się żyć. Nie wiem co robić.
          Za dużo tego wszystkiego. Za dużo
          • cassis Re: juz nie mam sily 23.09.04, 11:07
            Wiesz co myślę? Że być może po tym rozwodzie by Ci się polepszyło. Z tego co
            piszesz to do diabła z takim facetem. Pomyśl nad tym.
            • lucyna_n Re: juz nie mam sily 23.09.04, 12:22
              Ja nie wiem kto by dal rade takiej sytuacji i nie wpadl w depresje,
              pretensje do dziecka ze nie chodzi? zgroza...
              Trudno darmo musisz byc silna i walczyc o swoje zdrowie zeby moc walczyc o zdrowie dziecka.
              Jezeli nie chcesz sie rozstac z mezem to moze warto by bylo porozmawiac o tym zwiazku z
              psychologiem, co i jak mozna naprawic i czy wogole mozna?
            • bozwariuje Re: juz nie mam sily 23.09.04, 23:17
              Tak... Wysokość moich zarobków to koszt miesięcznej rehabilitacji mojego
              maleństwa. Jak miałabym tak po prostu odejść? Wyjechać do rodziców? To 400
              kilometrów stąd, gdzie szanse na zatrudnienie mizerne. Poza tym mala muszą
              zajmować się specjaliści- pulmonolog, chirurg, kardiolog, nefrolog. W Poznaniu
              znają jej przypadek, była to tak nietypowa wada płuc, że lekarze w szpitalu ją
              kojarzą. Wiedzą, z czym przychodzę.

              Jeśli chodzi o rehabilitację, ja wierzę głęboko, że mała będzie sprawnym
              dzieckiem. Ale bez względu na wszystko to będzie moja ukochana, najpiękniejsza
              na świecie dziewczynka.



              Ja nie chcę rozwodu, chcę zmienić tego dziada, żeby był taki jak na początku.
              Teraz niw wiem czy są na to jakieś szanse. Nie wiem czy próbować to ratować i
              nie wiem jak.

              On też potrzebuje pomocy, tak widzę. Tylko jak go wyciągnąć do psychologa?
              • aneta10ta Re: juz nie mam sily 23.09.04, 23:42
                bozwariuje napisała:


                > Ja nie chcę rozwodu, chcę zmienić tego dziada, żeby był taki jak na początku.
                > Teraz niw wiem czy są na to jakieś szanse.
                Z całą pewnością to się nie da. Ani nie myśl w taki sposób.

                > Nie wiem czy próbować to ratować i
                > nie wiem jak.
                Jak ma być z tego kasa dla dzieciaka, odpowiedź jest oczywista. Jak z tej kasy
                zgrabnie wyjąć forsę? Zgryz jak nie wiem co...

                > On też potrzebuje pomocy, tak widzę.
                Żeby on widzial tak jak Ty.
                > Tylko jak go wyciągnąć do psychologa?
                Licz się z tym, że tego nie przepchniesz.
                Aneta
          • aneta10ta Re: juz nie mam sily 23.09.04, 16:48
            bozwariuje napisała:

            > Nie mogę już. Z corcia na rehabilitacje ostatnio nie chodze, bo nie mam
            > sily,... ani pieniedzy. Mojego męża to wszystko chyba przerasta , a może tak
            po
            >
            > prostu przestał mnie kochać. Dzisiaj mi powiedział, że on ani mężem ani ojcem
            > być nie musi.

            Też mi się zdaje, że jego stosunek do Was to zwykła zlewka. Mężem być
            rzeczywiście nie musi, ojcem natomiast tak.Jedno i drugie warto mu uświadomić.

            > Nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie chcę rozwodu, ale w
            > takiej atmosferze nie da się żyć. Nie wiem co robić.

            Albo rozwód, albo małżeństwo. Albo zdrowie, albo choroba. Wybór należy do
            Ciebie.

            Aneta
      • aneta10ta Re: juz nie mam sily 23.09.04, 16:39
        bozwariuje napisała:

        > I zaczynamy mówić o rozwodzie z mężem, to mi bardzo pomaga w dołowaniu się.
        > Pobluzgałabym tu sobie, ale z szacunku dla Was, nie zrobię tego.
        >
        > Chyba sobie ten spamilan zaraz zapodam, a wiecie jaki to dla mnie problem,
        brać
        >
        > lek, którego nie znam. Mam wrażeni, że jak go wezmę, to serce mi stanie i
        > koniec, po mnie. Jakie to wszystko pop....

        Zamiast gadać o rozwodzie, pogoń dziada raz na zawsze. Myślę, że poczujęsz się
        lepiej niż po wymienionym dotąd bukiecie leków psychia.
        Aneta

    • mskaiq Re: juz nie mam sily 23.09.04, 14:38
      Z tego co piszesz to wyglada ze Twoj Maz ma rowniez wiele problemow. To co sie
      dzieje wokol Ciebie to bardzo wiele zlego myslenia i braku wiary. Dobrze ze
      wierzysz ze z Dziecko bedzie chodzilo. Postaraj sie przekonac Meza do tego, bo
      mysle ze On ma watpliwosci. Z tego co piszesz to nie wynika jasno czy ten
      rozwod to cos co zostalo postanowione czy tylko probujecie na sobie
      rozladowywac Wasze zlosc i dlatego oboje o tym mowicie.
      Mysle ze bardzo wazne dla Ciebie byloby rozladowanie Twoich emocji ale to
      wymaga cwiczen fizycznych i dbania o siebie. Gdybys umiala panowac nad Soba
      wiele Twoich problemow znikneloby i prawdopodobnie Wasze malzenstwo byloby do
      uratowania.
      Jesli chodzi o leki to one nie rozwiaza Twoich problemow. Przeciez Ty masz
      wiele problemow ktore powoduja Twoja depresje. Trzeba te problemy usunac i
      wtedy nie bedzie depresji.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aneta10ta Re: juz nie mam sily 23.09.04, 16:26
        mskaiq napisał:

        > Z tego co piszesz to wyglada ze Twoj Maz ma rowniez wiele problemow. To co
        sie
        > dzieje wokol Ciebie to bardzo wiele zlego myslenia i braku wiary. Dobrze ze
        > wierzysz ze z Dziecko bedzie chodzilo. Postaraj sie przekonac Meza do tego,
        bo
        > mysle ze On ma watpliwosci.
        A jak nie będzie chodziło, to wyjdzie na idiotkę.

        > Gdybys umiala panowac nad Soba
        > wiele Twoich problemow znikneloby i prawdopodobnie Wasze malzenstwo byloby do
        > uratowania.
        A w jakimże to celu je ratować? Ku ogólnej udręce? Z przeznaczeniem do muzeum?

        Aneta
    • mskaiq Re: juz nie mam sily 23.09.04, 17:29
      Nie jest tak zle Aneto, udreka przychodzi i odchodzi. Trzeba nauczyc sie jej
      unikac. To jest mozliwe, nie mozna pozwalac aby ona decydowala w Twoim zyciu,
      a zycie bez udreki jest piekne.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aneta10ta Re: juz nie mam sily 23.09.04, 21:03
        Jesteś kapłanem jakiegoś Kościoła?
        Aneta
    • mskaiq Re: juz nie mam sily 24.09.04, 09:23
      Nie naleze do zadnego kosciola czy sekty Aneto, ale wierze w Boga i to bardzo
      gleboko. Mysle ze rozsadek nakazuje unikac cierpienia. Cierpienie niczego nie
      uczy, przynosi strach, beznadziejnosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aneta10ta Re: juz nie mam sily 24.09.04, 13:02

        Nie sposób się z Tobą zgodzić w kwestii cierpienia. Niejednokrotnie musisz
        wyjść mu naprzeciw : borowanie zęba zaatakowanego przez zgorzel głęboką, jakaś
        amputacja, zrywanie z nałogami i wiele wiele innych, które na pewno poznałeś w
        trakcie zmagań z chorobą. Bezwzględnie ból winnien być łagodzony, a najlepiej
        całkowicie wyeliminowany.
        Pozdrawiam
        Aneta

    • mskaiq Re: juz nie mam sily 24.09.04, 15:41
      Mysle ze piszesz o bolu, ja przez cierpienie rozumiem bol ktory powstaje w
      wyniku naszech problemow psychicznych.
      Nie mniej bol nie ma innych wartosci poza tym ze potrafi sprowadzic nas do
      zera. Kiedy jest wtedy bardzo trudno o normalne odruchy, wtedy stajemy sie
      opryskliwi, brakuje cierpliwosci.
      Znam bol, przeszedlem przez niego, uwazam ze trzeba go zmiejszac w kazdy
      mozliwy sposob. Nie mniej najwazniejsze jest usunac przyczyny jego powstawania.
      Kiedy jest to bol zeba to trzeba go leczyc ale jeszcze lepiej jest dbac o zeby.
      Jesli sa to problemy psychiczne to zwykle cos za nimi stoi, bardzo konkretne
      sprawy zyciowe. Kiedy z tego powodu siegamy po leki to mysle ze jest to strata
      czasu. Trzeba wyeliminowac przyczyny powstawania problemow.
      Czesto jest to lek, czasem jest to chroniczny brak wiary, czasem wyzbywanie sie
      sensu zycia itp.
      Serdeczne pozdrowienia.


      Nie sposób się z Tobą zgodzić w kwestii cierpienia. Niejednokrotnie musisz
      wyjść mu naprzeciw : borowanie zęba zaatakowanego przez zgorzel głęboką, jakaś
      amputacja, zrywanie z nałogami i wiele wiele innych, które na pewno poznałeś w
      trakcie zmagań z chorobą. Bezwzględnie ból winnien być łagodzony, a najlepiej
      całkowicie wyeliminowany.
      Pozdrawiam
      • bozwariuje Re: juz nie mam sily 25.09.04, 22:53
        Wy tu sobie gadu gadu a ja do pracy wróciłam. Ledwo żyję. Na myśl o cloranxenie
        mam odruch wymiotny. Zaczyna mi brakować powietrz. Jestem w domu. Na myśl o
        prochach jest mi coraz gorzej. Świat mi wiruje, czuję zimnoi wokół serca, takie
        jak by mi ktos spryskal od srodka mentolem.
        Kiedys po zarzyciu tantum-verde, pastylki mentolowej do ssania na gardlo
        zdrętwaił mi język i miałam duszności. Gdy internista na duszności
        zaproponoiwał 10 kropelek na język popukałam się w czoło. Wzięłam jedną,
        jakosnic się nie działo, ale bałam się, że może.
        Ludzie działają mi na nerwy. Moja praca też, nie odczuwam żadnej satysfakcji z
        wykonywania jej. Znowu nie mogę złapać powietrza. Spróbuję napić się herbaty
        malinowej, mam nadzieję, że wystygła, bo po gorącej ciśnienie mi skacze czy
        coś, bo żle się czuję(a i tak mam takie niskie, że aż głowa boli).
        • aneta10ta Re: juz nie mam sily 25.09.04, 23:11
          bozwariuje napisała:

          > Kiedys po zarzyciu tantum-verde, pastylki mentolowej do ssania na gardlo
          > zdrętwaił mi język i miałam duszności. Gdy internista na duszności
          > zaproponoiwał 10 kropelek na język popukałam się w czoło. Wzięłam jedną,
          > jakosnic się nie działo, ale bałam się, że może.

          Cholera, to z Tobą naprawdę niedobrze! Miałam tak samo, gdy do mnie dopięła się
          ostro szurnięta. Musiałam się nią zaopiekować, bo niby kto?

          > Ludzie działają mi na nerwy. Moja praca też, nie odczuwam żadnej satysfakcji
          z
          > wykonywania jej.

          Każda praca przynosi zadowolenie, jeśli ją dobrze wykonywać, oczywiście nie do
          przesady. Nawet mój fach, bo przecież pomagam ludziom, jak umiem.

          Pozdrawiam
          Aneta

    • bozwariuje Re: juz nie mam sily 10.10.04, 17:30
      moj mezulek potrzebuje leczenia. tymczasem wyjade do rodzicow, bo nie mam
      zamiaru wysluchiwac, ze nie bedzie zajmowal sie dzieckiem, bo ma go dosc.
      pojebalo mu sie w tej glupiej glowie calkowicie. niech idzie na leczenie albo
      sam sobie radzi. nie widze powodu dla ktorego ma mi sie pogarszac, bo sytuacja
      go przerosla. do dupy to wszystko.
      • misiek991 Re: juz nie mam sily 12.10.04, 16:39
        No prosze jaka porządna reakcja i trzeźwa ocena sytuacji. Całkowicie się
        zgadzam. Wygoń gnide z domu, będzie Ci od razu lepiej, dlaczego ty masz uciekać?
        acha, wczesniej czytałem o lekach, bywałem prywatnie u psychiatrów, bo nie
        miałem ubezpieczenia, teraz jako bezrobotny mam i dostałem sie do przychodni.
        Bardzo porzadna pani doktór (niestety W-wa) zapisała mi amitryoptylinę na
        receptę ze znaczkiem P - przewlekłe. Lekarstwo darmowe i jest mi po nim super.
        Jutro wyjeżdżam do dużej roboty, wiekszość objawów podobnych do twoich
        zniknęła. Chyba przestaję się bać.
        Czego i Tobie życzę.
    • Gość: piotrsieja Re: juz nie mam sily IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 20:50
      Poniewaz jetes kobieta latwo jest ci plakac.Nawiazuje do tego gdyz ma on duzo
      wspolnego z tym co chce ci podsunac a napewno doda ci to energi lecz nie wiem
      czy bedziesz poprawnie wykonywac to.ZROB WDECH NASTEPNIE WYPUSZCZAJ POWIETRZE
      PRZEZ NOS ALE PRZY TYM WYDAWAC MUSISZ DZWIEK JAKI MOZESZ WYDAC JAK NAJBARDZIEJ
      PISKLIWY, NAJWYZSZY INNYMI SLOWY NAJCIENISZY ALE BARDZO CICHY PRZEZ DLUZSZA
      CHWILE .POWTARZAJ AZ POCZUJESZ SPOKOJ.METODA JEST SKOTECZNA JEZELI DOBRZE JA
      ZROZUMIALAS.DLATEGO NAWIAZALEM DO PLACZU GDYZ MA ZNIMDUZO WSPOLNEGO.
    • piotrsieja Re: juz nie mam sily 11.10.04, 20:55
    • agulka555 Re: juz nie mam sily 12.10.04, 14:16
      Cześć !
      Bardzo Ci współczuję tymbardziej że Twój mąż to niewyrozumiały i okrutny
      człowiek .Czasem tak jest z ludźmi którzy nawet nie zastanawiają się choć
      trochę nad sercem i tym jakie ono ważnew naszym organizmie...
      Nie przejmuj się pamiętaj że nie jesteś sama .Przeczytałam też że osoby z wadą
      taką jak nasza mają mniejsze szanse na zawał i wylew ponieważ mają niższe
      ciśnienie więc głowa do góry bedzie dobrz .Jeszcze jedna rada gdy się o tym nie
      myśli i gdy usłyszysz czasem słowa że nic ci nie bedzie automtycznie robi się
      lepiej.Szkoda tylko że twój mąż Ci o tym czasem nie mówi..
      pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i spokoju!
      Agnieszka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja