No i nawet stąd nie wyjadę

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.04, 03:07
Chciałam choć przedtem w tej W-wy wyjechać, bo nie jestem stąd.
Jestem Człowiekiem Morza - w okolicach moża chcę być pochowana, albo przy
bliskich mi osobach w Koninie.
Leżeć tu sama, nikt do mnie nie przyjdzie. Wiem, że wtedy nie bedzie mogło
mnie już to obchodzić, bo będę w niebycie, ale teraz tak mi zależy...
I nie dam rady wyjechać.
Jakbym w wielkim więzieniu była - nie tylko w mieszkaniu , którego nie lubię,
ale w całym mieście - calutka W-wa - wielkie więzienie, a lokal , gdzie
egzystuję, jak cela najgorsza
I już wszystko stracone.
Wykonałam, nie wiem jak nawet - przy pomocy masy tabletek różnych chyba -
ostatni zryw,bo obiecano mi pomóc, także w sensie prawnym, w ośrodku przy
jednej z parafii. Tyle nadziei mojej było i potem tak strasznie płakałam, bo
taki trud, by wyjść z domu, ubrać się, dojechać tam cała sztywna z lęku.
I tyle tam czekałam, a oni mnie olali.
A ja myslałam - gdyby mi ktoś te sprawy prawne wyprostował,i jeszcze tyle
rzeczy, które nie zależą ode mnie, to może dam radę , mimo cholernej jesieni,
coś w sobie wzbudzić - nawet nie dlatego, by żyć, ale by zająć się tym, co
wzbudzę i w ten sposób minie choć odrobinkę ta rozpacz, lęk, smutek w każdej
sekundzie doby - także w czasie niezdrowej drzemki.
A to, że przy okazji wróciłaby walka o życie, to skutek uboczny byłby
ucieczki od cierpienia.
Moja matka - dzwoni po tylu latach od momentu, gdy porzuciła mnie, kiedy
miałam z 15 lat, poszla sobie, adresu nie zostawiła - dzwoni i mówi...że ma
tylko 490 na miesiąc, jakby asekurując się, gdybym prosiła o pieniądze.
Nigdy bym nie poprosiła, za nic, choć miałam ochotę powiedzieć jej, że ja mam
chyba 411 czy coś takiego...
A ona o tej kasie i jeszcze obgaduję mojego Ś.P. Tatę, choc siostra Ś.P.
Janka jej powiedziala, że ja tak chcę miłości, że kocham Umarłego. A ona o
Tacie źle w takiej chwili, gdy wie, że zdycham...
I że długo nie może rozmawiać, bo telefony drogie...
I ani jednego zdania, ani jednego - jak się czujesz, może przyjadę, przytulę
cię, opowiesz mi wszystko...
Ani zdania...
A dziś jeszcze to z synem : sms - wszystko tu i tak się rozjeb...., zrywam
się sta - nara.
A ja : co się rozjeb...? gdzie się zrywasz? co się dzieje? proszę, wiesz, jak
się denerwuję - napisz choć słowo. I jeszcze mu sms-a wysłałam, żeby
przyjechał do mnie, że pomogę i że nie będę płakać i nie będę smutna..
Nie odpowiedział.
I nie wiem - co się rozjeb....
Wygonił go z naszego domu ten jego ojciec, odeszła Ola od niego, wciągnął się
w coś gorszego, niż marihuana...Mój Boże - jeszcze i to. I ta niewiedza -
gdzie on się zrywa i czemu...
Nie dojadę do domu, by umrzeć.
Na dodatek znów zostaną mi tylko tabletki, które zawiodły tyle razy.
Mam duzo - kilkaset, ale , jesli znów nie starczy - obudzę się i zobacze
przeklęty świat rozwalający mi mózg i ciało.
    • Gość: aidka Re: No i nawet stąd nie wyjadę IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.04, 03:11
      "Chciałam choć przedtem `w tej W-wy wyjechać`, bo nie jestem stąd.
      Jestem Człowiekiem Morza - w okolicach `moża` chcę być pochowana, albo przy
      bliskich mi osobach w Koninie."
      Nieprawdopodobne, ale ja to napisałam - "wyjechać w tej W-wy" i być pochowana w
      okolicach "moża"
      Nawet nie czytam dalej tego, co nawypisywałam - jeśli ja już "morze" tak
      piszę...
      Oddałabym komuś to mieszkanie w W-wie, gdyby mi podciął żyły porządnie...
      Naprawdę.
      I zrobiło by się to tak, że wyglądałoby na to, że sama podciełam sobie, no bo
      za nic samej mi nie wyszło nigdy...To trudne.
    • mskaiq Re: No i nawet stąd nie wyjadę 26.09.04, 05:19
      Jeszcze wyjedziesz nad Swoje ukochane morze Aidko. Jeszcze odnajdziesz wspolny
      jezyk z Matka i z Synem. Najpierw trzeba pokonac depresje, wierze ze uda Ci sie
      to zrobic.
      Ten trud ktory zrobilas aby wyjscx z domu aby pojechac nie byl stracony. Jestes
      w stanie pojechac metrem, mozesz poruszac sie po Warszawie.
      Twoje sprawy prawne rowniez sie wyjasnia i rozwiaza.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: aidka Re: No i nawet stąd nie wyjadę IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.04, 23:03
        Nie mogę.
        Jutro ostatnie podejście winnam wykonać pod tych prawników i znów jechać.
        Myślę o tym i mnie to wstrętem napawa dokładnie od chwili, gdy wtedy, po tym
        metrze, tramwajach wreszcie dotarłam do obrzydliwej mej norki.
        Moja matka miala napisać, ale mnie olała, co bylo do przewidzenia.
        Do syna i synowej slę sms-y jakby nigdy nic ze mną się nie dzialo i składam
        propozycje pomocy, której nie jestem w stanie udzielić, ale też wiem, że pni
        nie zechcą przyjechać do mnie - tylko pomyslałam, że może świadomość, iż jednak
        jestem i myslę o nich, będzie namiastką pomocy.
        Zbiorę jakies grosze i choć paczkę muszę zorganizować z jedzeniem - wyslę
        synowi.
        Oli, bym pieniądze wysłala, ale nie mam - może jak rentę dostanę, to jej wyslę.
        Najgorsze to to kupowanie jakiegos jedzenia w sklepie i wysyłanie paczki.
        Bo synowi kasy wysłać nie mogę - wiesz czemu...
        całuję
        a.
Pełna wersja