Dodaj do ulubionych

Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karli

29.11.16, 20:14
tu poprzednia część
forum.gazeta.pl/forum/w,99,159129786,159129786,depresja_a_ciaza.html
Obserwuj wątek
    • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 29.11.16, 21:42
      Terapia 2 razy w tygodniu to swietny pomysl, ja mialam okres kiedy chodzilam nawet 3 razy , pon-sr-pt i i wowczas przerzucilam w szybkim tempie chyba z tone myslowo-emocjonalnego gnoju. Nie bylo latwo i przyjemnie, ale skutecznie, bo nie mialam zbyt duzo czasu na samodzielne rozkminianie bez sensu. uwazam, ze w obecnej sytuacji tylko Cie wzmocni.
      • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 01.12.16, 10:21
        To go nie słuchaj, dziewczyny Cię tu mocno wspierają, na prostą wyciągają, a on próbuje to zniweczyć sącząc swój jad. Znasz takie powiedzenie "psy szczekają, karawana idzie dalej"? bądź jak ta karawana on, niech szczeka jak wściekły pies, a Ty dumnie krocz na przód.
        Takie gnojki (przepraszam za nie parlamentarne określenie) nie są warte uwagi, zobaczysz, że kiedy zaczniesz go ignorować zadławi się własnym jadem. Ty zaś szybko na terapię, odzyskaj tam siebie dla dzieci i własnego dobrego samopoczucia.
        Trzymam za Ciebie i dzieciaczki kciuki. Będzie dobrze, dziecko i troska o nie potrafi dodać kobiecie takiej mocy, że góry by przeniosła ;)
        Wszystkiego dobrego :)
        • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 01.12.16, 13:44
          "A co masz do stracenia? Trwanie w sytuacji, która nas unieszczęśliwia prowadzi do choroby, a nawet do śmierci" . tutaj caly artykul www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,19361244,a-co-masz-do-stracenia-trwanie-w-sytuacji-ktora-nas-unieszczesliwia.html
          Karla, jakos sie przyzwyczailam juz, ze codziennie rano dajesz znak i jakos sie denerwuje :-(
            • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 01.12.16, 15:42
              Wczoraj mialam bardzo zly dzien , wiekszosc dnia plakalam. Strasznego mialam dola. Dzis za to lepiej, wybralam sie z mama do galerii na zakupy. Poprawil mi sie troche humor. Martwi mnie teraz Ze ciagle chudne zamiast cokolwiek utyc, brzuszka w ogole nie ma z za 2 tyg to juz 5 miesiac. A co do meza wczoraj siedzial po pracy w domu az na scianie zapisac chcialam. najpierw mi mowil ze mnie nie kocha mam spadac a za chwile ze mnie kocha i nie mam go zostawiac bo on sie chce zmienic... Hmm.. nie wiem co myslec o tym. Ale nie pokladam w jego slowach zadnych nadziei. Dalej robie swoje czyli zbieram rachunki i robie czego sie da zdjecia.
              • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 01.12.16, 19:00
                Wiesz, masz doła bo, masz depresję i do tego jesteś w ciąży, jesteś bardziej wrażliwa. Twój mąż to manipulant. Nie obraź się na mnie, ale jemu by się poważne leczenie przydało, jego zachowanie odbiega od normy, buja się w swoich emocjach, zachowaniach, ciężko powiedzieć kiedy jest prawdziwy on, a kiedy jego nastroje.
                Co chudnięcia to może być stres, ja co prawda wyglądałam w ciąży jak bałwan, ale moja koleżanka w 9 miesiącu wyglądała jak większość kobiet w 6.
                Idź zrób badania czy Ty nie masz przypadkiem jakiejś anemii, niedoborów bo, wszystko czego brak Tobie, będzie brak i Twojemu dziecku. Jeśli masz jakieś wielkie obawy idź też i poproś o usg aby lekarz zmierzył dziecko, może po prostu dzidziuś jest z tych mniejszych dzieci które po narodzinach rosną jak szalone. Różnica między moimi córkami po narodzinach to 6cm i ponad 0,5 kg, a teraz młoda rośnie jak szalona i nie wygląda na 2 lata, czasem niektórzy myślą, że ma prawie 3.
                • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 01.12.16, 20:27
                  w tym artykule, ktory zalinkowalam jest dobry fragment o " wzmacnianiu sporadycznym" "Ten mechanizm często ma miejsce w związkach, w których ktoś jest źle traktowany przez partnera czy partnerkę. Wystarczy, że ta osoba raz zachowa się inaczej, i już dajemy jej kolejną szansę. I kolejną. I kolejną. Jeśli chciałaby pani kogoś silnie ze sobą związać, to jest to przepis idealny - w ten sposób wyhoduje się wiernego niewolnika." I ten wlasnie mechanizm stosuje maz Karli, raz na cuas chce ja pocalowac, przytulic etc i juz wszystkie jej postanowienia topia sie jak snieg na wiosne, bo " moze sie jednak zmieni???"
                        • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 09:13
                          Tęsknię za domem. Całe życie tam mieszkałam. Nie znam innego życia. Mój mąż to idiota Ale też myślę o nim. Nie wiem czy mi to minie... jestem w rozsypce. Życie jest naprawdę bardzo trudne... Nie do końca chciał zebym się wyprowadzili Ale też nie do końca potrafił mnie zatrzymać... Nie wiem co będzie. Jak ja sobie poradze. Nic nie mam. Jedyne tyle dobrze że kartę mi zostawił do bankomatu bo bym była bez środków do życia... jestem ulomna ale chyba czuje coś do niego mimo wszystko. Czas pokaże czy dam sobie radę... Bardzo źle mi dzisiaj...
                          • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 09:41
                            Wiem, że dziewczyny sugerowały Ci abyś znalazła terapeutę. Zrobiłaś to? Idź proszę. Męczysz się, jesteś w ciąży więc to też nie ułatwia Ci sprawy bo, martwisz się o siebie, dziecko które już masz, dziecko które będziesz mieć, wiele na Twoich barkach spoczywa. I tak wydaje mnie się, że się trochę ogarnęłaś. Zaczęłaś coś robić.
                            Nie jesteś ułomna. Nie wiem jaki był kiedyś Twój mąż, ale teraz coś się popsuło w nim, w Waszych relacjach. Myślisz o nim bo, on też jest kawałkiem Twojego życia, Twojej historii, a wszystko jest bardzo świeże.
                            Nie wiem czy mój sposób myślenia jest dobry, ale może najpierw Ty zacznij terapię, a potem zaproponuj Jemu terapię wspólną? Naturalnie jeśli chcesz jakoś te wasze relacje ułożyć, a właściwie chcecie.
                            Nie potrafił Cię zatrzymać bo,sam nie wie czego chce. Ty czujesz coś do niego, albo czujesz się od niego uzależniona, to też trzeba jasno określić i tu pomoże Ci terapeuta.
                            I nie pisz, że nic nie masz. Nie jesteś temu winna, mieliście układ, on go zawalił, chciał stać się panem i władcą, a nie ma do tego prawa.
                            A tak z innej beczki, jeśli mieszkałaś całe życie w domu z którego właśnie się wyprowadziłaś wnioskuje, że to był Twój dom, więc dlaczego Ty odeszłaś, a nie kazałaś odejść mężowi?
                            Dasz sobie radę, ale naprawdę zbierz się w sobie i ogarnij terapię bo, nie ruszysz z miejsca.
                          • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 11:18
                            Znow zacytuje artykul:
                            Dlaczego tak wielu ludzi jest opornych na zmiany? Wolą tkwić w czymś, co ich unieszczęśliwia, niż ruszyć do przodu.

                            Problem polega na tym, że to nie jest kwestia woli. W większości przypadków ten opór bierze się z rozmaitych nieświadomych mechanizmów, presji społecznej, wychowania. "Rzucanie" czegoś jest afirmowane tylko wtedy, kiedy mowa o nałogach. W innych przypadkach rezygnacja z obranego celu - np. pracy, związku, choćby najbardziej toksycznego - wiąże się zwykle z ogromnym bagażem emocjonalnym. Powinniśmy się z tego wytłumaczyć - rodzinie, znajomym, ale przede wszystkim samemu sobie. Poza tym, jak mawiają Anglosasi, lepszy diabeł oswojony niż obcy, co oznacza, że wielu ludzi woli męczyć się w czymś, co dobrze zna i z czym nauczyło się żyć, niż ruszyć w nieznane i zafundować sobie uczuciowy galimatias.

                            Karla, dystans wam obojgu dobrze zrobi, bez wzgledu na to jak sie sprawy potocza. Niech Twoj maz wroci dzis do pustego domu, nie polozy sie w pustym lozku, niech zje sam kolacje - do tej pory nigdy nie zaznal tego stanu, ba tobie raczej nie wierzyl, ze cos takiego go moze spotkac, ze ty odwazysz sie podjac taki krok. Chodz na terapie, sprobuj jesc, daj wszystkiemu ochlonac.
                            • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 12:20
                              Nebowa masz rację ludzie się boją zmian. Boją się nowego, boją się, że będą się musieli tłumaczyć bo, w większości wychowano nas w sposób, że na wszystko musimy mieć uzasadnienie. Ten galimatias uczuciowy o którym piszesz, tłumaczenie się przed sobą i innymi, tkwienie w czymś znanym zamiast ruszyć za nieznanym ale dającym ulgę i szczęście... jejku jak pięknie to ujęłaś i jest to szczera prawda.
                              Pewnie przez to wszystko właśnie jest tylu nieszczęśliwych ludzi, tyle nieszczęśliwych związków.
                              Jest jeszcze jedna sprawa. Ludzie często boją się odejść bo, ich partnerzy na zewnątrz wyglądają na wspaniałych, kochających, a obcy nie wiedzą jak jest wewnątrz, co kto czuje, a osoba męcząca się w związku do tego nie chce odejść by nie padło na nią oskarżenie otoczenia, że to ona jest winna, że rozwaliła sielankę, czasem boi się odezwać, że jej coś nie gra bo, nie umie tego uzasadnić będąc przygnieciona opinią idealności jaką wystawia społeczeństwo.
                              Bardzo kibicuję Karli by się jej życie tak ułożyło aby była szczęśliwa.
                              Może teraz i jej mąż zauważy, że też nie jest bez winy.
                              • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 13:01
                                Na terapię chodzę. A dom należy do mojego meza. Dostał go przed ślubem więc nic z tego nie mam. Tęsknię za tym domem. Zastanawiam się czy dobrze zrobiłam. Tak bardzo boli mnie serce. Chciałabym wrócić. Mąż rano napisał SMS czy córka w szkole. To wszystko. Byłam obok jego pracy bo jechałam z mama coś zalatwic. Nie było co. Nie wiem czy pojechał coś zalatwic czy zrobił dzień wolny Ale w domu też go nie było. Bardzo mnie kości żeby zadzwonić albo napisać. Ale wiem ze nie moge. Wtedy całkiem będzie miał mnie za nic. Nie wiem jak to wytrzymam. Rycze. Jestem w rozsypce. Byłam dziś u ginekologa z małą wszystko wporzadku. Tylko ciśnienie ciągle mam podwyższone i nadczynność tarczycy sie utrzymuje.
                              • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 13:01
                                Ja tego nie napisalam, to cytat z artykulu www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,19361244,a-co-masz-do-stracenia-trwanie-w-sytuacji-ktora-nas-unieszczesliwia.html
                                To jest bardzo trudno przeciwstawic sie otoczeniu, ale najtrudniejszy jest pierwszy krok. Mnie nie akceptuja tesciowie, ile ja nocy przeplakalam, ile bledow w sobie szukalam i caly czas myslam, ze jak sie bardziej postaram to sie na pewno cos zmieni. Pamietam jak mowilam o tym na terapii i prawie wymiotowalam z nerwow, ze tesciowa przyjechala i ze wszysycy razem mamy pojsc wieczorem na Weichnachtsmark - taki jarmark swiateczny, ona zawsze przyjezdzala w grudniu do synow, nocowala w hotelu i musem byl taki wspolny wieczor. Boze, jak jak ja tego nie chcialam, ale wmawialam sobie, ze tak trzeba, ze moze tym razem pierwszy raz powie do mnie cos milego, bo jak nie pojde to bedzie tylko gorzej, ze nie chce mezowi przykrosci robic, bo to jego matka .....Koszmar. I wtedy terapeutka powidziala do mnie stanowczo - Pani nie musi nigdzie isc, jesli nie ma Pani ochoty i przecwiczyla ze mna jak mam o tym powiedziec. Teraz to sie z tego smieje, ale 10 lat temu to byl dla mnie sukces na miare Nagrody Nobla. Wtedy ruszylo i zaczelam nad tym wszytskim pracowac, poukladalam relacje z rodzicami, nie bylo latwo, ojciec nie rozmawial ze mna przez moje nowe stawianie granic 3 lata, z tesciami relacje sa poprawne, maz poukladal swoje, to trwalo wiele lat, ale warto bylo. Doprawdy nie wiem jak wytrzymywalam bedac chora caly ten terror.
                                • mardaani.74 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 13:14
                                  Dla mnie takim Noblem było wyjechanie w Polskę na święta i o zgrozo! niepójście na wigilię, a w ciągu następnego półrocza niepójście na imieniny/urodziny/rocznice/itd nieprzyjechanie na śniadanie wielkanocne, niepójście na stypę. Od tego czasu mam święty spokój, i obchodzą się ze mną jak ze śmierdzącym jajkiem, a kiedyś robiłam za "worek treningowy i wiaderko na pomyje". Teraz jak raz na jakiś czas zaszczycę obecnością rodzinną uroczystość, albo zadzwonię z kurtuazyjnymi życzeniami to jest bardzo miło, bardzo grzecznie i mam święty spokój.
                                        • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 13:46
                                          Karla bez histerii. Nie odeszlas od meza tylko przprowadzilas sie na jakis okres czasu do mamy, aby obie strony ochlonely i nabraly dystansu zamiast sie co wieczor za wlosy szarpac. Dobrze zrobilas.
                                          Nie nakrecaj sie znowu, bo sielanki tam nie bylo. Maz toba pomiatal, na baby chodzi, zadal aborcji, mial cie za zero, a ty go taaaaak kooooochasz, czy raczej chodzi o to, ze niech pije , czy bije, ale zeby spodnie byly? Prosze sie uspokoic, bo nic takiego sie nie stalo.
                                          • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 13:55
                                            "Taaak on nie chce dziecka to dziecko oddam, wszystko odddam, na wszystko sie zgodze tylko niech on ze mna bedzie , na kolanach sie przed nim ukorze i przeprosze za moje brzydkie zachowanie, niewdzieczna ja i niedobra Karla jestem," wez sobie na uspokojenie i nie rozdzieraj szat, bo to jest chore , to jest uzaleznienie, ty sie nagle przestraszylas, ze sama podjelas jakakolwiek decyzje, ktore sie panu moze nie spodobac i ojej co to bedzie? Nie, to jest powoli nie na moje nerwy... chcialabym, a boje sie
                                            • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 14:03
                                              Prosze sobie odpowiedziec na pytania:
                                              Był i jest dla mnie bogiem. Nic się nie liczyło, tylko ON

                                              Czy miłość oznacza dla Ciebie cierpienie?

                                              Czy znosisz upokorzenia, przywołując w pamięci chwile, kiedy on był dla Ciebie tak dobry i czuły?

                                              Czy wierzysz, że dzięki Twoim wysiłkom zmieni się na lepsze?

                                              Czy związek z nim powoduje, że masz coraz mniejsze poczucie własnej wartości?

                                              Czy pomimo bólu nie potrafisz się z nim rozstać, a jeżeli już to zrobiłaś, to boli Cię nadal?

                                              Czy nie możesz zrozumieć, dlaczego Cię opuścił, choć tak się dla niego poświęcałaś?

                                              Im częściej odpowiedź brzmiała 'tak', tym większe prawdopodobieństwo, że jesteś kobietą, która kocha za bardzo.

                                              I teraz sobie poczytaj o innych kobietach , ktore mialy ten sam problem:
                                              www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7051812,Kobiety_kochajace_za_bardzo.html
                                                • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 19:56
                                                  Nic dodac , nic ujac. Dobrze napisalas. Ja dodam od siebie jeszcze wiersz Szymborskiej, bo tak wlasnie pomyslalam, ze dla Karli to wlasnie wszytsko ma sie zmieniac, ale zyby tylko nic sie nie zmienilo.

                                                  Portret kobiecy

                                                  Musi być do wyboru.
                                                  Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
                                                  To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
                                                  Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
                                                  czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
                                                  Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
                                                  Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
                                                  Naiwna, ale najlepiej doradzi.
                                                  Słaba, ale udźwignie.
                                                  Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
                                                  Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
                                                  Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
                                                  Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
                                                  Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
                                                  własne pieniądze na podróż daleką i długą,
                                                  tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
                                                  Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
                                                  Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
                                                  Albo go kocha, albo się uparła.
                                                  Na dobre, na niedobre i na litość boską.

                                  • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 13:40
                                    ot i to , dokladnie te same kroki i efekt koncowy - teraz to wrecz wyroznienie, ze biore w czyms udzial i okazuje sie ze mozna zaprosic " Jezeli macie oczywiscie czas i ochote to zapraszamy" i okazuje sie ze nagle rodzinne spotkania bywaja mile - moi rodzice tez przepracowali sprawy i jeszcze nigdy nie bylo tak sympatycznie
    • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 16:11
      Karla, odnoszę wrażenie, że Ty potrzebujesz akceptacji każdego swojego kroku, piszesz, że mówili Ci "odejdź", a teraz nikt nie powie "dobrze zrobiłaś", kiedy mąż miał milsze momenty chciałaś dziecka, teraz jak jesteś poza domem to nie wiesz czy go chcesz bo, on milczy bo, on nie mówi Ci "kocham to maleństwo, chcę go".
      Kochana, to Ty masz wiedzieć czego chcesz, a nie robić to czego chcą inni.
      Kochasz go i ja to w pełni rozumiem. Masz prawo do miłości, ale nie możesz pozwalać na pomiatanie sobą.
      Rozumiem, że chcesz aby on się odezwał pierwszy bo, w ten sposób okaże Ci zainteresowanie. Napisał do Ciebie sms, zapytał o córkę, może to był jakiś jego chwyt zaczepny by albo się odezwać albo złamać Cię byś zaczęła dzwonić do niego, pisać, wróciła. Ty go znasz, Ty powiedz czym był ten sms. Możliwe też jest, że on tym milczeniem kara Cię za odejście. Wasz układ przypomina faktycznie trochę takie uzależnienie oprawca-ofiara. Pamiętaj w tym cały ambaras aby dwoje chciało naraz. Chodzisz na terapię, fajnie. Piszesz, że nie wiesz czy będzie Cię stać, chodzi Ci o kasę czy emocje? Jeśli o kasę to jest jeszcze coś takiego jak NFZ. Chodziłam. Może nie jest to luksus prywatnych wizyt które znam tylko z opowieści, ale jak się nie ma co się lubi co to się lubi co się ma.
      Bardzo się cieszę, że z córeczką wszystko ok. To jest teraz Twój priorytet. Twój spokój, Twoja równowaga, a co za tym idzie i Twoich dzieci. Ochłoń. Chcesz to płacz, ale nie za dużo aby się nie zamęczyć tym płaczem. Kup zeszyt, pisz co Ci w duszy gra, niszcz te kartki, albo czytaj co napisałaś, ale pisz szczerze, takie wypisanie czasem oczyszcza.
      Kiedy właściwie tak się Wam popsuło w związku?
          • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 19:03
            Glowa boli od placzu, zadna nowosc. Czy ty naprawde nie jestes w stanie chocby jednej nocy przespac poza domem i to u wlasnej mamy??? Czy ktos tu powiedzial, ze bedziesz u niej mieszkac zawsze, ze nigdy do domu nie wrocisz? To jest chore co ty wyprawiasz. Prosze sie uspokoic, zajac czyms i polozyc spac.
                • nova_33 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 19:56
                  Ja to trochę rozumiem, bo kiedyś dawno temu też taka byłam. Ale ja wychowałam się w domu bez miłości i z ojcem alkoholikiem. Matka była skupiona na piciu ojca i owszem na tym abyśmy byli najedzeni i ubrani w czyste ciuchy.
                  Jestem pewna, że kochała mnie i moje rodzeństwo, ale nie umiała nam tego przekazać. Nigdy nie pamiętam, aby mnie ktoś w dzieciństwie przytulił.
                  Tak więc jak poznałam mojego męża to na początku zachowywałam się dokładnie tak samo jak Ty Karla. Nie potrafiłam robić nic sama. Nie potrafiłam żyć bez mojego męża. tak panicznie bałam się, że mnie zostawi, że właśnie zaczęłam go oplatać jak bluszcz.
                  Dopiero terapia oraz moja praca pozwoliła mi poznać siebie i nauczyłam się samodzielności. Kurczę wcześniej nie chciałam nawet robić nic bez męża i kiedy tylko nie było go obok mnie to życie traciło sens i ja wpadalam w panikę. też płakałam i wyobrażałam sobie, że on napewno mnie nie kocha i bałam się odejść od niego nawet na krok.
                  A teraz Karla zobacz potrafię pójść sama na kawę, do kina. Na wyjazdy jeżdżę bez niego.
                  I teraz czuję, że jestem wolna. takie bardzo przyjemne uczucie.
                  Ale to lata mojej pracy i dwa lata terapii.
                  • mardaani.74 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 20:15
                    Podobne miałyśmy początki,mój ojciec co prawda nie pił ale na trzeźwo fundował piekło. Mama była bardzo chłodna, wycofana, nie umiała dbać o dom, o siebie. Była w ojcu zakochana jak Karla. Od kiedy pamiętam przejmowałyśmy jako dzieci jej rolę. Rany mam analogiczne do DDA.
                    U mnie też pierwsze lata w związku to była miłość do niemożliwości, pierwsze miesiące to w ogóle kompletne wariactwo, maniakalne stany wręcz. też musiałam się uczyć nie być sklejona jak dwie łyżeczki i dać oddech, zaufać sobie i jemu. Tylko że mnie mąż nigdy nie obraził. Ja nie rozumiem nie tyle wariackiego zakochania co zakochania pomimo tak strasznego, okrutnego wręcz traktowania. Obserwowałam to u mojej matki, widzę to u Karli, i jestem tym przerażona.
                    • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 02.12.16, 21:15
                      Właśnie wróciłam z pracy. Wchodzę na forum, a tu piszecie to o czym ja myślałam przez cały czas tam. Jakieś wybryki natury laski jesteście, czytacie w myślach ;)
                      Ja w pracy myślałam i myślałam cały czas o tym co Karla pisze i zaczynałam się w tym odnajdywać.
                      Ona kocha taką miłością jak ja kiedyś. Nazywałam to psią miłością. Tj. kocha jak pies swojego patologicznego pana, co z tego, że on drze się, że bije, że jeść nie da. Pan zawoła, pogłaszcze, a pies zamacha ogonem przytuli się i wybaczy. O ile nigdy nie doznałam tego co Karla od faceta (żadnego) to tolerowałam i usprawiedliwiałam wszystko, wiele poświęcałam. Kochałam tak przez pewien czas byłego (potem przyszło otrzeźwienie, ale nie umiałam się wyplątać ze związku), kochałam tak swoją rodzinę. Ranili mnie czasem, a ja wybaczałam bo, chciałam kochać. Szukałam akceptacji. Do czasu.
                      Myślę, że teraz przyszedł czas Karli na nauczenie się asertywności, nauczyć się nie być sklejoną jak dwie łyżeczki jak to pięknie ujęła Mardaani. I albo to małżeństwo się rozpadnie, albo odbudują to na nowych zasadach.
                      Ja do dziś szczęśliwa jestem kiedy mąż popiera moje pomysły, akceptuje je, ale nie skaczę z mostu jeśli mu się nie podobają, a jeśli uważam, że mój pomysł jest lepszy od jego podejmuję dyskusję (czytaj: czasem marudzę do znudzenia). Jednak nie szukam akceptacji ponad wszystko. Nie na tym miłość polega.
                      Gdzieś w tym wszystkim przebija do mnie się taka myśl, że Ty bardziej potrzebujesz kochać niż kochasz w rzeczywistości. Gdzieś pogubiłaś się w tym, kochasz jego wymyślony obraz, albo to kim był dawniej.
                      1,5 roku temu coś w nim pękło. Może przez te fascynacje nowymi znajomościami uderzyła go rutyna Waszego związku. Tylko dlaczego zareagował aż tak okrutnie na to? Może on też ma depresję?
                      Przestań myśleć, że się nie odezwie bo, nakręcasz się, czas Ci się dłuży przez to.
                      Bądź silna. Daj i jemu szansę na pomyślenie, niech ten czas będzie dla was obojga chwilą na to by ogarnąć swoje myśli.
                      Wiesz, może takie owijanie się wkoło niego jak bluszcz też zabierało mu powietrze, stąd nowe znajomości.
                      Kiedy kurz opadnie trochę wszystko nabierze nowych barw. Masz świadomość, że z tej historii możesz wyjść nowa TY? Silna, pewna siebie, niezależna. Wszystko w Twoich rękach.
                          • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 03.12.16, 13:29
                            Powodzenie Karla. Proszę tylko abyś jak tam będziesz nie pozwoliła na to by wróciły stare zasady. Widzę, że zależy Ci na tym małżeństwie. Jeśli kiedyś było dobrze, a spierdzieliło się 1,5 roku to może minie ten kryzys i wrócą dawne czasy. Jednak jeśli on nadal będzie Tobą pomiatał, jeśli nic nie zrozumiał przez Twoją wyprowadzkę, jeśli mu nie zależy to odejdź nie pchaj się tam gdzie Cię nie chcą. Nie tylko Ty będziesz cierpieć ale i dzieci. Miłość miłością, ale godność trzeba mieć też, a inna sprawa, że tam gdzie nie ma poszanowania tam nie ma miłości. Nie może kochać ktoś, kto krzywdzi, chyba, że jest poważnie zaburzony. Ja naprawdę życzę Ci jak najlepiej, ale musisz zaznaczyć wreszcie swoją odrębność, jesteś osobnym organizmem, należy Ci się szacunek do cholery. Albo przyjmie nowe reguły, ogarnie się, może pójdziecie na terapię małżeńską albo sorry żegnaj miły. Przykro mi, ale życie na dawnych zasadach równia pochyła. Pamiętaj, że sytuacja w domu rodzinnym koduje pewne zachowania w dzieciach, jeśli pozwolisz by on zrąbał Tobie życie, to oboje zrąbiecie życie i psychikę swoim dzieciom.
                            Napisz proszę co i jak dziś.
                            • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 03.12.16, 13:52
                              Jestem w domu. Poki co spokoj i cisza. Porozmawialismy ale malo owocna byla ta rozmowa. Powiedzialam mu tylko , ze to on moze sie wyprowadzic z domu bo nie ma prawa mnie stad wyrzucac. Dzis mi powiedzial , ze mnie nie kocha i gdyby nie ta ciaza to by juz pozew zlozyl... Zas 2 dni temu ze mnie kocha i na czulosci mu sie zebralo :) Takze ma facet ze soba problem. U mamy ciasno , maja z ojczymem mieszkanie. Od nowego roku startuja z budowa domu wiec jak sie nic nie zmieni beda lepsze warunki mieszkalne. Zreszta zmarnowal mi kawal zycia, moze i ja mu je uprzyksze. On myslal , ze nie wroce i chcial mnie na swieta zaprosic. Ale nie dam mu tej satysfakcji.Nie podoba sie niech sie wynosi. MNie w ciazy z dzieckiem stad nikt nie wyrzuci. Gadac to on sobie moze co chce... Ugotowalam obiad dla siebie i corki , wzial talerz i sobie nalal zypy a sie zapieral ze jesc nie bedzie :) haha usmialam sie
                                  • nova_33 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 03.12.16, 19:06
                                    Karla napisz tak szczerze czy ty czytasz to co tutaj piszemy i widzisz ile osób ciebie wspiera?
                                    A z drugiej strony Karla sama napisała, że dobrze, że wróciła bo zepsuł jej się samochód i mąż jej go naprawi.
                                    Przecież Karla jest zdana całkiem na męża i jest od niego uzależniona finansowo.
                                  • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 03.12.16, 21:35
                                    Mnie opadly. Kazdy ma inne priorytety w zyciu. Nie da sie w jednym momencie miec ciastko i zjesc ciastko. Jak postanowilam o siebie zawalczyc to wazny byl mi moj syn, aby po rozwodzie zostal ze mna i zeby mial godne zycie bez psychopaty u boku. Wyszlam jak stalam. Zostawilam wszystko, nie robilam podzialu majatku, z wspolnego mieszkania nie mam nic, nawet recznika, czy lyzeczki , albumu ze zdjeciami nic - i mialam wowczas i mam to w glebokiej DUPIE. Adwokat mi wowczas powiedzial, ze skoro chce sie rozwiesc na 1 rozprawie to musze powiedziec na czym mi najbardziej zalezy, bo to jedna rzecz damy rade wygrac. Powiedzialam, ze nic nie chce poza tym, ze miejsce dziecka bedzie przy matce - powiedzial, wszystko inne - pani sie "odkuje" z czasem. Mial racje. Po 10 latch mam wiecej, anizeli mialam wtedy patrzac finansowo i nikomu poza mna tego nie zawdzieczam. Kwestia priorytetow. Ja sie w tym watku wiecej udzielac nie bede. Rece mi opadly - dziekuje za uwage. Gratuluje naprawionego samochodu, to naprawde wazne w zyciu. Powodzenia.
                                        • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 04.12.16, 10:11
                                          Wiem , ze mam nierowno pod sufitem. Tego nikt nie musi mi mowic. Zaczne chodzic dwa razy w tyg na terapie , moze ona pomoze mi odnalezc siebie i uwolnic sie od mojego meza. Poki co to jest trudne jak psycholog sama powiedziala ze to potrwa zanim stane na nogi. Ale tez sama mi powiedziala ze mam sprobowac ratowac jesli mi zalezy i widze szanse...
                                          • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 04.12.16, 10:32
                                            Karla, a ja myślę, że dobrze, że z nim pogadałaś, nawet jeśli rozmowa była mało owocna, dobrze, że mu powiedziałaś, że jak coś to niech spada, powiedział, że nie kocha, że chce rozwodu, wcześniej, że kocha i chciał czułości, a może chciał czułości i dlatego powiedział, że kocha abyś uległa?
                                            Podejdź do za jakiś czas do rozmowy raz jeszcze i niech jasno się określi, albo razem, albo osobno. Jeśli tylko Tobie zależy to bez sensu. Chcesz zawalczyć, ok, ale musicie to robić razem. Zaproponuj terapię i jemu jeśli mu zależy powinien się zgodzić, a jeśli znowu powie o rozwodzie powiedz ok i umówcie się do prawnika, po rozwodzie z dzieckiem i w ciąży żaden sąd nie zostawi Cię bez środków do życia.
                                            Jedno musisz na bank, podjąć jakąś decyzję.
                                            • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 04.12.16, 17:46
                                              Maz namówił mnie dziś zebym z nim poszła do kosciola i zebym sie z nim wybrała na basen. Zgodziłam się. Nie wygląda to jak powinno Ale może ją też powinnam trochę odpuścić A nie wiecznie mieć pretensje. Nie wiem co z tego będzie. Czy się pouklada czy nie. Chcialabym nie wiem czy to jest jeszcze możliwe. Wiele złego sie wydarzyło i pojęcia nie mam czy są sie o tym zapomnieć. Najgorsza jest jego rodzina. Chyba jestem dla nich smieszna:-(
                                              • nova_33 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 04.12.16, 18:11
                                                A dlaczego przejmujesz się jego rodzina? Karla rodzina mojego męża ma do mnie pretensje o wszystko. Skończyło się to tym, że ja się z nimi nie spotykam. Nie widujemy się i przynajmniej mam spokój. Owszem dzieci jeżdżą do babci ale widzę, że starsza corka zaczęła się powoli odsuwac od nich. Mąż mój nigdy tego nie rozumiał. Zawsze miał do mnie pretensje o to, że podobno z mojego powodu stracił rodzinę swoją. Ale to jest bzdura. Bo ja mu nigdy nie zabrania spotkań z nimi. To tylko była zagrywka z jego strony aby jak zwykle wzbudzić we mnie poczucie winy.
                                                Nie dałam się. Udało mi się wywalczyć to , że on nie ma prawa mnie do niczego zmuszać. On jeździ w każde święta do nich i spędza u nich czas. A ja odpoczywam w tym czasie bez wyrzutów sumienia. Aha i tez oni uważają, że jestem nienormalna i psychicznie chora bo nie chce ich odwiedzać. Ale mam to gdzieś serio.
                                                Ty też tak spróbuj. Olej ich. Po co się tym wszystkim przyjmujesz?
                                                Rozumiem, że jest Ci ciężko. Spróbuj narazie nie podejmować żadnych dyskusji z mężem. Na takie dyskusje musisz być silniejsza. Sądzę, że terapia ci w tym pomoże.
                                                Skup się na sobie i dzieciach oraz na terapii.
                                                • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 04.12.16, 18:29
                                                  No właśnie mają mnie chyba za wariatke. Proste takie to nie jest bo mieszkamy z teście który potrafi mi nieźle dogadać albo coś nieprzyjemnego powiedzieć o mojej rodzinie. Dziś zaś był meza brat wielce zdziwiony ze jestem w domu więc podejrzewam ze Maz mu mówił ze wyjechalam. I głupi tekst "rodzinka kiepskich" nie jest to przyjemne. Nie dość ze z mezem tocze w pewnym sensie walkę to mam przeciwko sobie jego rodzine:( nie jeżdżę już do jego rodziny nie mam ochoty sie z nimi widywac. Oni i tak zawsze byli przeciwko mnie i uważali ze mam coś z głową. Skomplikowane są te wszystkie relacje. Największy błąd mój to taki ze pozwoliłam aby się dowiedzieli co się dzieje U nas w domu. Teraz myślę mają pożywkę. Zawsze tak było ze u siebie nigdy nic nie widzieli tylko u nas... Z mężem staram się spokojnie rozmawiać żeby mnie nie poniosło. Mam cały czas nadczynność tarczycy wiec ta nerwowość ma chyba uzasadnienie. Muszę nad tym panować.
                                                  • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 04.12.16, 20:58
                                                    Olej jego rodzinę, to za niego wyszłaś, a nie za nich! Wiesz, mam w rodzinie podobną sytuację, kuzynka mieszka w domu rodzinki męża. Jej teściowa potrafi napuścić syna by ją poniżał i uderzył (choć owa teściowa też jest/była bita przez męża), kuzynka uciekła z domu z dziećmi do naszej ciotki, przesiedziała tam długo, sprawę zgłosiła na policję, mąż ma tam kartę, przez pewien czas gdy jej nie było mąż coś tam sobie przemyślał, wynieśli się z domu teściów i zaczęło się układać. Niestety wrócili do teściów, teściowa nękała syna, a ten mięczak uległ, kuzynka nie ma rodziców za to ma za sobą traumę, depresję i próbę samobójczą (po której rodzinka jej męża czytaj: teściowa, tak się bali prokuratora, że prawie na rękach ją nosili, do dziś w strachu trochę są), na początku wszystko było ok, ale z czasem teściowa znowu zaczęła mieszać (choć już nie aż tak bo, się boi konsekwencji prawnych i procesu o nękanie), a ona mąż kuzynki uzależniony od matki słucha jej. Terapeuta kuzynki namawia ją na zgłoszenie sprawy do sądu o znęcanie, ale ona się boi bo, nie wie co poradzi kiedy zostanie z dziećmi sama, poza tym, znika teściowa rodzina lepiej funkcjonuje. Inna sprawa, że przy terapii i mąż zaczął coś tam rozumieć. Nie wiem jak tam obecnie jest bo, ona lekko się od nas odsunęła i kontaktuje tylko kiedy ona chce, ale kolorowo nie jest.
                                                    Sama widzisz ile potrafi jadu wsączyć ktoś spoza małżeństwa, rodzinka kochająca na zewnątrz, a zgniła w środku.
                                                    Jeśli chcecie to ratować odejdźcie z tego domu. Wiem, kochasz ten dom, a dom można stworzyć wszędzie tam gdzie jest miłość i spokój.
                                                    To nie Ty jesteś problemem i Twój stan psychiczny, to oni pokazują jakimi prostakami są ubliżając Ci z tego powodu zamiast wspierać.
                                                    Obserwuj, notuj w głowie sytuację, nie daj się tylko zbić z tropu, może być miły bo, coś kombinuje, musisz być czujna i wysondować sprawę. Tu jest moment w którym potrzebujesz zimnej kalkulacji, zero emocji.
                                                    Wierzę w Ciebie, że Ci się uda, jak przypomnę sobie Twoje pierwsze posty to mnie się włos na głowie jeży, widzę, że już coś tam u Ciebie świta, może z tej iskierki wykrzesasz z siebie dużo siły.
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 05.12.16, 12:13
                                                    Olewam. Wczoraj meza siostra mialam urodziny, powiedzialam , ze nie jade. Maz pojechal sam , nie mial pretensji. Wczoraj maz sie upil, i wykrzykiwal do mnie ze mnie kocha po czym poszedl grzecznie spac. Nie wiem dlaczego przesladuja mnie ciagle te same mysli od poczatku natretne... Ze nie chce miec tego dziecka:( Staram sie z tym walczyc , ale te mysli sa naprawde silne. Co ja mam zrobic? Czy to moja depresja czy to moje prawdziwe mysli... Nie potrafie sobie tego wyobrazic:(
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 05.12.16, 12:16
                                                    Ehh ja czasem mam wyrzuty sumienia , ze zaszlam w ta ciaze... A wiedzialam ze moglo dojsc do tego, nie zabezpieczylismy sie , moglam wziac tabletke PO. Dlatego mam taki balagan w glowie. Nie potrafie myslec racjonalnie... Juz nawet myslalam , zeby oddac dziecko po urodzeniu, ale tego nie bede mogla zrobic. Czy mi to minie jak mala sie urodzi???
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 05.12.16, 12:44
                                                    Wiem :( psychiatra mi powiedziała , że to depresja. Chciałabym , żeby tak było. Nie potrafię tego sobie wybić z głowy. Jutro terapia. Powiem jej ze dalej nękają mnie te same myśli... ona zaś powiedziała, że to myśli mojego meza głęboko zakorzenione , ktore mi wbijal kilka miesiecy do glowy...
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 07:50
                                                    Rozmawiałam wczoraj z mezem. Najpierw było nieprzyjemnie Ale później mnie przeprosił za wszystko i powiedział ze jak skończę robić wiecznie sceny zazdrosci to ułoży nam się. Prawda jest taka ze codziennie mu dowale. Ale może to tylko w mojej głowie jest? Nie zapomniałam co było 1,5 roku temu... zobaczymy co czas pokaże. Ale to fakt mam na tym punkcie jakas obsesję. Myślę ze jak coś kręci to prawda wyjdzie na jaw prędzej czy później. Choć trudno mi jest mu ufać.
                                                  • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 09:57
                                                    Karla, może Twój stosunek do dziecka zmieni się jak je zobaczysz? teraz czujesz się niepewnie, ciągle węszysz zdradę męża, on tez dowala do tego swoim zachowaniem, ja w jakiś sposób rozumiem Ciebie, też bym pewnie fiksowała jakby mąż mi coś takiego zrobił, też bywam zazdrosna, a z drugiej strony rozumiem jego, popełnił błąd, przyznał się do niego, chciałby może nie tyle zapomnieć, ale żyć z tym jakoś normalnie, a Ty na to nie pozwalasz bo, ciągle rozdrapujesz to. To jak z dużym skaleczeniem, nie zagoi się póki będziesz drapać i zdzierać strupy. Przepracuj to bo, jeśli nigdy nie wybaczysz to sama się wykończysz, nakręcasz się i tym samym pogarszasz stan swój i tym bardziej nie chcesz dziecka bo czujesz się zagrożona. Sorki, ale włącza się w Tobie zwierzęcy instynkt, zwierzęta też raczej szukają spokoju dobrych warunków, Ty ich teraz nie masz, więc i mnożyć się nie chcesz.
                                                    Wasz związek to jak statek na morzu się kołysze.
                                                    Terapeutka może mieć sporo racji, że to zakorzenione myśli męża w Tobie. Jesteś podporządkowana mu, więc nie czujesz granicy między tym co Twoje,a co jego. Musisz doprowadzić się do porządku, określić i odnaleźć, a wtedy dopiero odkryjesz czy chcesz z nim być czy nie. Teraz na pierwszym miejscu Ty i dzieci, potem reszta.
                                                    I brawo, że nie pojechałaś na tą imprezę wbrew sobie, w tym stanie nie pomogłoby Ci to.
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 10:14
                                                    Wlasnie w tym problem , ze po tym wszystkim stanalam sie chyba chorobliwie zazdrosna:( Ale jak mam z tym walczyc? Wszedzie wesze jakas zdrade:( Nie wiem , czy on jest teraz w stosunku do mnie uczciwy. Boje sie , ze jednak nie a moze to tylko w mojej glowie siedzi... Np. dzis dostalam od niego na mikolajki bransoletke wczoraj byl po nia w Galerii a ja juz w glowie ulozylam sobie teorie ze pewnie i dla kochanki cos kupowal. Ehh nie moge pozbyc sie tych chorych mysli...
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 10:17
                                                    A co do dziecka. Takze mysli pozbyc sie nie moge. Nie potrafie sobie tego nawet wyobrazic... Duzego brzucha , porodu i tego dziecka w domu. Tego wszystkiego od poczatku, mam juz 15 letnia corke. Nie widze tego , i moze stad te mysli ze jednak nie chce tego dziecka. Wszystkiego sie boje:( Dzis ide na terapie, nie wiem czy ona mi pomoze wyjsc na prosta. Chcialabym pozbyc sie mysli o mezu ktory mnie zdradza i mysli ze nie chce miec dziecka , ale czy to jest mozliwe? Jak maz wychodzi z domu po pracy to mnie juz krew zalewa. Zaraz mam mysli ze jedzie do jakiejs kobiety:( i za chwile kolejna mysl o dziecku... Co ja mam robic , nie wiem juz:(
                                                  • martyna2525 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 10:34
                                                    Boże jakie to smutne, że niewinna istota przyjdzie na świat niekochana. Czy Ona jest temu winna? Znam takich co usłyszeli od rodziców, że nie chcieli by się urodzili, że nie kochają już ich nie ma, nie byli w stanie udźwignąć balastu bycia samemu na świecie. Przerażające to, że ten mały człowiek będzie sam na tym świecie bez wsparcia, przytulania i miłości.
                                                    Karla skoro nie chcesz tego dziecka oddaj je do adopcji, daj mu szansę bycia kochanym i szczęśliwym. Dla Ciebie nie zrobi to zapewne różnicy skoro Go nie chcesz, będziesz mogła żyć swoim dawnym życiem, które to dziecko Ci ukradło. Skupisz się na sobie i będziesz błyszczeć.
                                                    Skończę ten wywód bo zaczyna przeze mnie przemawiać złość.
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 10:39
                                                    Martyna maz nie pozwoli na oddanie dziecka. A i ja nie moglabym tego zrobic. Mam nadzieje , ze depresja bedzie mijac i moje nastawienie rowniez sie zmieni. Naprawde codziennie staram sie odsuwac od siebie te mysli, ale one sa takie silne a co gorsza nie wiem skad sie u mnie wziely:( Wiem jestem zla.
                                                  • martyna2525 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 13:11
                                                    Nie oceniam Cię czy jesteś zła czy nie jesteś, samobiczowanie też nie pomoże. Rozumiem że źle się czujesz, zostaw te myśli że nie chcesz tego dziecka bo czym bardziej się na tym skupiasz by poczuć że go chcesz tym sznur się bardziej zaciska. Maluszek nie będzie miał łatwego startu, ale o dalszej Jego przyszłości możesz zawalczyć. Mąż chce tego dziecka czy nie chce?
                                                    a czy to nie jest tak że najważniejsze jest " co ludzie powiedzą?" bo przecież jest ciąża nie ma dziecka? czy nie przemawia za tym wszystkim strach o swoją reputacje?
                                                    Na spokojnie rozważ wszystko, być może terapia Ci pomoże, a może i niekoniecznie, bo na terapii trzeba pracować i zmieniać swój sposób myślenia a nie tylko chodzić dla samego chodzenia i wypłakiwania się.
                                                    Piszesz, że nie mogłabyś tego zrobić, ( oddać do adopcji) a możesz nie kochać dziecka? fundować mu zimny chów ? za dużo jest ludzi pokaleczonych w dzieciństwie i chciałabym by każde rodzące się dziecko było kochane, tak po prostu za to że jest nic więcej.
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 10:36
                                                    Znow placze:( Ehh mam takie zle mysli w glowie. Ze mna naprawde cos jest nie tak. Czuje , ze nie chce dziecka , nie chce tych wszystkich zmian:( Czuje sie zlym czlowiekiem tak myslac wyrodna matka:( Nie widze tego zupelnie. Ale teraz juz za pozno na jakiekolwiek kroki. Dlaczego nie moge cieszyc sie z tej ciazy , dziecka? Jestem znow rozbita. Rozmawialam juz z mama nawet , ze jak nie dam rady czy wychowac to dziecko. Powiedziala , ze tak . Ale co inni o mnie pomysla? Ze jestem zla nie chcac wlasnego dziecka:( Jestem w 17 tyg ciazy jak pomysle ile jest do konca jeszcze czasu to goraco mi sie robi...
                                                  • mardaani.74 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 12:20
                                                    Jeśli masz w sobie choć odrobinę litości i ludzkich uczuć oddaj to dziecko jeszcze w szpitalu i daj mu szansę na bycie kochanym. Ty z jakichś powodów nie jesteś w stanie tego zrobić, najwyraźniej nie masz na to wpływu i nic to nie da to wzdychanie i myślenie co by było gdyby. Stało się jak się stało, jak się okazuje źle się stało, ale nie musisz zostawać męczennicą. W takim przypadku oddanie dziecka do adopcji może być przejawem miłości, i chęci dania mu normalnego życia. Jeżeli masz je na silę wychowywać i każdego dnia nienawidzić to nie obwiniaj się i lepiej z tego zrezygnuj. Tak będzie lepiej dla Ciebie i dla dziecka.
                                                    Na przyszłość zadbaj o antykoncepcję bo masz przed sobą jeszcze kilka lat możliwości, a od męża i tak nie odejdziesz, bo to jest twoje bóstwo, twoje wszystko, i choćby Cię i bił Ty i tak "nie oddasz go żadnej innej". Chore, ale tak już masz i co zrobisz. Jesteś jak trujący bluszcz, sama żyć nie umiesz, podporę zadusisz.
                                                    ps
                                                    Nie pojmuję tylko do jakiego kościoła poszedł Twój mąż, chyba do satanistów, bo jego postawa nie koresponduje z żadną znaną mi religią.
                                                  • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 16:57
                                                    Karla Ty się tej zazdrości nie pozbędziesz póki nie poczujesz własnej wartości, a przy okazji nie pozbędziesz się mani kontrolowania. Jesteś sprzeczna sama z siebie, z jednej strony mocno podporządkowana, a z drugiej chcąca mieć kontrolę nad drugą osobą.
                                                    Odnoszę wrażenie, że Ty nie tylko nie chcesz tego dziecka,ale się go najnormalniej w świecie boisz. Masz już nastolatkę w domu, dziecko samobieżne, samoobsługowe, a tu nagle znowu mleka, pieluchy, obsługa 24/7.... nie czujesz się pewnie, zainwestowałaś całą swoja miłość w męża, ale wybacz mi, zmierzacie w stronę patologii. Mąż który coś tam kiedyś nawywijał, żona robiąca schizy kiedy tylko z oczu jej zniknie, no i on odreagowujący swoje frustracje na niej, a w tym wszystkim nastolatka która pewnie już ładnie wchłonęła domową atmosferę i sączy się w jej psychice jad... o matko bosa... a no i maleństwo które jeszcze się nie narodziło, a już tym jest zatrute.
                                                    Karla. Może Mardaani ma rację? może jeśli nie poczujesz po narodzinach dziecka nic do niego to nie zatruwaj jej życia? Pamiętaj zawsze masz 2 tygodnie na zmianę zdania i odebranie dziecka, chyba, że coś się w prawie pozmieniało. Bejbi blues przeżywają nawet kobiety które strasznie pragnęły dziecka, starały się jak mogły, całą ciążę w skowronkach, a potem dopada je życie. Jako patronka nadziei do ostatniej chwili mocno wierzę, że coś się w Tobie odmieni i poczujesz miłość do dziecka.
                                                    Jestem trochę pogubiona na ile Twój mąż faktycznie jest draniem, a na ile sami takiego go stworzyliście. Pękł od wiecznych scen zazdrości i o zgrozo wyszło z niego zło, choć o świętość też go nie posądzam wcześniejszą ze względu na to, że jednak zachwiał waszym związkiem w posadach.
                                                    Daj znać co tam na terapii. A co do filmu poszukaj w necie, film ma ze 3 lata więc spokojnie go odnajdziesz jeśli poczujesz potrzebę.
                                                    No i ogarnij się Kochana, życie na Ciebie czeka, a Ty marnujesz je na jakieś rozważanie przeszłości której nie zmienisz, a która rujnuje Twoją teraźniejszość i być może przyszłość.
                                                    Żal mi tej kruszynki, ale pamiętaj nikt nie ma prawa zmuszać Cię do zatrzymania dziecka. Jeśli mąż by się upierał i twierdził, że kocha to dziecko, ok, nie zostawia, ale niech on się opiekuje, choć to będzie kolejny chory układ córeczka tatusia znienawidzona przez matkę. Jeszcze się nie urodziła, a już ma pod górkę. Trzymam kciuki, że miłość w Tobie się obudzi,ale najpierw pozbądź się wszystkiego co ją zatruwa, nawet jeśli okaże się, że to jest mąż bo, musisz się liczyć z tym, że obudzisz się pewnego dnia i odkryjesz, że to nie miłość, to uzależnienie. Pogmatwane to u Ciebie.
                                                  • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 17:44
                                                    Mialam sie juz w tym watku nie udzielac, ale tak sie zastanawiam na ile jest w Karli ta nienawisc do ciazy i dziecka spowodowana tym, ze to jest byt nad ktorym tak naprawde ona nie panuje i nie ma kontroli i to ja wytraca z rownowagi, ze ona nie moze NIC. To sie dzieje w niej i jednoczesnie poza nia i ona tego zniesc nie moze.
                                                  • nova_33 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 18:09
                                                    Ja nie wierzę, że Karla nie chce tego dziecka. Nie wiem ale może ona tak tylko mówi?
                                                    Ja miałam depresję poporodową zarówno po urodzeniu córki jak i syna. Płakałam całymi dniami, ale nigdy nie pomyślałam, że przeszkadzają mi dzieci.
                                                    Karla a było mi naprawdę ciężko bo jeszcze wtedy nie wiedziałam, że mogę iść do psychiatry i on może mi w tym pomóc.
                                                  • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 18:35
                                                    Im obojgu to dziecko jest potrzebne jak swini siodlo. Karla nie chce bo zmian za duzo, maz z zalatwiajacego aborcje w 4 miesiacu zmieni sie w kochanego ojca? Kto wie, skoro po takich planach zabiera malzonke na niedzielna msze, to kto wie, wszystko mozliwe. Nie rozumiem tylko seksu bez zabezpieczen, gdy nie ma sie planow prokreacyjnych, choc w sumie moze to naturalne metody planowania rodziny zawiodly. Niestety nie ma w tym wszystkim zadnej spojnosci, takie typowe biore sobie tylko to co mi pasuje, Denerwuje sie gdy to wszystko czytam, mialam kiedys chora psychicznie sasiadke, ktora na wszystkie katastrofy, problemy itd miala jedno wytlumaczenie " Glob zeszedl z osi" 8 gramatyka oryginalna. Moze takie sa widac nastepstwa.
                                                  • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 18:09
                                                    Po drugie w tym zwiazku jedno do drugiego nie ma za grosz zaufania. Te sledzenia i telefony Karli, mowienie, ze sie o testy wystapi i brak wiary w to, ze byla z corka w restauracji - przeciez to nie jest zaden zwiazek. To jakas parodia. Sa ze soba, bo tak bylo i tak sobie siedza, bo wlasciwie wygodnie. Posprzatane, poprane, maz karte do bankomatu da, auto naprawi, - taki handel wymienny bardziej, niektorzy nie potrzebuja wiecej.
                                                  • nova_33 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 06.12.16, 18:14
                                                    I też nie wyobrażam sobie, że tak biorę córkę i się wyprowadzam a zaraz za dwa dni z nią wracam do domu.
                                                    Twoja córka jest w wieku mojej córki. to nastolatka, burza hormonów. Przecież to ona teraz potrzebuje wsparcia, opieki, rozmów.
                                                    Kurcze serio nigdy nie zrobiłabym tego mojej córce. Mogę sobie popłakać ale nie przy dziecku. To ja muszę być czujna i kiedy widzę, że moja córka jest smutna to moim obowiazkiem jest wspierać ją.
                                                    Karla zastanów się ile krzywdy robisz córce.
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 07.12.16, 10:35
                                                    To nie zmierza w stronę patologii. To jest patologia. Pakuje właśnie męża ma sie dzis wynosić z domu. Znalazłam u niego paragon od bluzki której nie dostałam. A tłumaczył ze zgubił haha uśmiałam się. Chce mieć wreszcie święty spokój ma stąd spadać i koniec. A wczoraj coś się zmieniło. Klocilismy się źle się poczułam. Załapałam za brzuch i jakoś samo z ust mi wyszło. Trzymaj się maleńka musimy dac radę.
                                                  • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 07.12.16, 12:02
                                                    W pierwszym odruchu pomyślałam, że ta bluzka to dla siostry na te urodziny co na nich nie byłaś, ale skoro on ma inne wytłumaczenie to mój odruch był zły. Przepraszam,ale nie nadążam za Wami, Wasz związek to definicja braku szczerości i zaufania. Przez jakiś czas jakąś wiarę odzyskiwałam w Twojego męża, że się chłopina pogubił, że zrobił się chamskim draniem bo, coś w nim strzeliło i że on też potrzebuje terapii by wrócił do normy psychicznie,ale teraz nie wiem co o nim myśleć...
                                                    Z Ciebie zaś jestem dumna, postawiłaś na siebie, poczułaś coś do dziecka. Może pękło coś w Tobie, odcinasz się od uzależnienia od męża? tylko teraz Karla nie możesz znowu się bujać w te i nazad. Pamiętaj masz córkę która na to patrzy i przeżywa z wami, na swój sposób. Budzi się w Tobie matka. Fajnie.
                                                    Martwię się tylko czy to nie jest jednorazowy zryw który skończy się jak poprzednio. Ty podkulisz ogon on wróci w glorii kochanego męża, a to maleństwo znowu stanie się Twoim wrogiem. Pielęgnuj tę iskierkę która się pojawiła w Tobie w stosunku do maleństwa, bez względu na wszystko, masz szansę ją pokochać.
                                                  • nova_33 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 07.12.16, 12:21
                                                    Tylko ciekawe czy mąż tak da się wyprowadzić że swojego domu.
                                                    Zobacz pakujemy go, sprawdzasz, siedzisz. Zobacz ile energii na to tracisz.
                                                    A nie lepiej iść na spacer, do kina, pouczyć się angielskiego teraz kiedy masz tyle czasu. Albo skorzystać z jakiegoś kursu online. Wiesz ze to są rzeczy, które pomogą Ci zapomnieć o tym co się dzieje oraz w ten sposób zwiększasz swoje szanse na rynku pracy.
                                                    Karla może najpierw niech zacznie myśleć o swojej córce a o drugim dziecku jak się urodzi.
                                                    Boże strasznie współczuję twojej córce, że na to patrzy. Powiedz Karla jak ona się z tym czuje? Rozmawiasz z nią wogole?. Aha no i co z tymi kolorowankami?
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 07.12.16, 12:42
                                                    To sie zgadza ja mojemu mężowi nie ufam. Od jakiegoś 1,5 roku co jest uzasadnione bo nadal mija się często z prawdą. Tłumacząc to żeby mnie nie denerwować. Śmieszne Ale prawdziwe. Dziś szukałam detektywa aby śledził mojego meza. Myślę ze jednak kogoś ma i mu to udowodnie. Mało to nie kosztuje Ale zrobię to dla samej zasady.
                                                  • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 07.12.16, 16:07
                                                    " Myślę ze jednak kogoś ma i mu to udowodnie. Mało to nie kosztuje Ale zrobię to dla samej zasady."
                                                    Czyli teraz wszystkie sily skierowane sa, zeby udowodnic swoja racje, nie na to, zeby sie soba zajac i dziecmi i od tego uwolnic. O zasade tu chodzi, czyje na wierzchu. Dziwne to wszystko, placz byl, ze czy beda pieniadze na terapie 2 razy w tygodniu, placz byl o pieniadze na zycie, ewentualnego adwokata a teraz nagle pieniadze sa na detektywa, aby udowodnic dla samej zasady.
                                                  • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 07.12.16, 17:14
                                                    Kobiety zapamiętajcie ten dzień, Karla się postawiła Mardaani. Nie chodzi mi o to, że Mardaani nie ma racji, ale o to, że Karla zaczyna się stawiać! Najpierw mężowi, a teraz tu. Nie wiem czy to efekt tego, że się zaczyna ogarniać i jakiś duch walki się jej włączył czy po prostu to jakiś zwrot w chorobie, taki drugi biegun.
                                                    Karla, dziewczyno popadasz w skrajne emocje. Widzę, że na brak kasy nie narzekasz, nie musisz się o finanse martwić, ale żeby tak trwonić? dla zasady? przeznacz to na jakieś zajęcia dla siebie, córki, wyprawkę dla drugiej córeczki.
                                                    Ty jesteś za słaba jeszcze na takie gierki. Może on faktycznie kłamie by Cię nie martwić, może wie jak zareagujesz i woli kłamać?
                                                    Jak pójdziesz po detektywa to drogi są dwie, albo rację masz, albo nie. Obie prowadzą przed oblicze sędziego rodzinnego. W pierwszym przypadku pozew "mąż mnie zdradza" w drugim "żona ma paranoję, nie daję rady, chcę odejść i zabrać dzieci gdyż uważam ją za niezdolną do dbania o nie". Naprawdę tego chcesz?
                                                    Karla, nie popadaj ze skrajności w skrajność. Pośpiech jest dobry przy łapaniu pcheł, a nie w podejmowaniu ważnych decyzji.
                                                    Moja rada, ogarnij się, zadbaj o spokój ducha swój i dzieci, jeśli masz męża dość udaj się do prawnika, złóż pozew i odejdź jak dama, a nie jak histeryczka. Jeśli w czasie rozprawy się okaże, że może być potrzebny jakiś tajniak łażący za mężem jak cień to wówczas ok. I żeby nie było, rozumiem, że chcesz wiedzieć, też bym chciała, ale Twoja psychika też ma swoje granice wytrzymałości, a Ty tą huśtawką zbliżasz się do nich niebezpiecznie. Jeśli detektyw dostarczy Ci twardy dowód na Twoją rację to uwierz mi fatalnie to zniesiesz, znowu zacznie się wrogie nastawienie do dziecka, a jeśli okaże się, że on niewinny to też wpadniesz w doła.
                                                    Proszę Cię, wdech, wydech pierś do przodu, bródka do góry i załatw to z klasą. Pamiętaj, że on jest ojcem Twoich dzieci i póki córka w takim niebezpiecznym wieku na takie sensacje nie serwuj jej ich.
                                                    Normalne, że emocje Tobą szargają, ale Ty musisz nad nimi panować, wiem, że to trudne bo, sama w depresji działałam pod ich wpływem i nie wychodziło mi na zdrowie nie raz.
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 07.12.16, 22:09
                                                    Znów kłótnia była. Mąż jednak się nie wyprowadził. Za to ktoś bo pięknie nastawil przeciwko mnie. Chciał ze mnie wariatka zrobić. I nawet powiedział ze moze mnie ubezwlasnowolnic. Kto mu takie rady daje chyba jego mądra siostra z bratem którzy mnie ciągle obgaduja. Bo chyba nie prawnik. Albo może jakąś życzliwą "kolezanka". Do teraz nie wiem dla kogo był ten sweter. A on głupio tłumaczy ze zgubił :-) jak ja mam się uwolnić od tego człowieka. Jestem chyba silnie uzależniona... ehh
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 07:51
                                                    Czuje sie dzis zle. Czuje sie jak w jakims potrzasku. Nie spalam prawie wcale. Dlaczego moj maz jest taki zadziorny, i dlaczego ja nie potrafie odpuscic... Z kims wczora rozmawial bo naprawde byl odmieniony. Jak to powiedzial czuje sie silny. I ze to ja mam sie zmienic bo on nie ma zadnej kochanki tylko ja szukam dziury w calym. Ale dlaczego cos mi mowi ze jednak ktos jest. Sytuacja z tym swetrem nie daje mi spokoju. Bo jak mozna zgubic zaraz kupiony sweter i go nie szukac? Ja chyba tez mam powazny problem z ta zazdroscia i podejrzliwoscia. Ale bez przyczyny sie tak nie stalo, nie dzieje... Jestem od niego silnie uzalezniona to juz wiem na pewno, co mam z tym zrobic... eh
                                                  • nova_33 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 08:06
                                                    Karla ja tam nie wiem, ale wydaje mi się, że facet może kupić sweter, zgubić go i nie szukać go. Np jestem pewna, że mój mąż byłby do tego zdolny:). A jestem pewna, że mnie nie zdradza.
                                                    Oczywiście nie chce bronić Twojego męża, ale po co ty tak myślisz o tym.
                                                    Karla chodzisz na terapię dwa razy w tygodniu?
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 08:24
                                                    Na razie nie może od nowego roku bo ona nie ma terminów. Mąż mi wczoraj powiedział, że mam lekarzy zmienić bo jest gorzej zamiast lepiej. On chyba usilnie wariatke chce ze mnie zrobic. Wiem ze mam sporo za uszami i jestem czasem chorobliwie zazdrosna. Wcześniej tak nie było czułam się pewna i bezpieczna. Sytuacja sprzed 1,5roku mnie zmieniła. Nie wiem jak sobie z tym radzić. Wczoraj mi powiedział ze czasem jestem jak ten bluszcz. :-(
                                                  • nova_33 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 08:51
                                                    Terapia to podstawa w tej chwili.
                                                    Będziesz czekać aż do stycznia? No Karla proszę cię. Nie uwierzę, że nie znajdziesz terapeuty prywatnie?
                                                    Zobacz jak wszystkie Tobie tłumaczymy, że musisz chodzić na terapię.
                                                    Nie wiem ale mam wrażenie że Ty jednak nie chcesz nic nie zmieniać tylko chcesz tkwić w tym i jest ci tak dobrze. Dokładnie jak moja matka.
                                                    Ja też się wyłamuje i przestaje się udzielać już w tym wątku.
                                                    Rób co chcesz.
                                                  • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 10:25
                                                    Karla terapia to nie spotkania z wróżką co ma magiczne moce i od pierwszego wejrzenia zmieni Twoje nastawienie i życie.
                                                    Może nikt Twojego dziecka nie nastawiał przeciw Tobie, a ona po prostu po ludzku ma dość? Ja nie wiem ile ona wie, ale popatrz na świat jej oczami, mama najpierw ją do babci wyprowadza razem z sobą, potem wraca, potem próbuje ojca wyprowadzić, do tego scena w domu za sceną. Nie miałabyś dość na jej miejscu? Ja myślę, że ona ma serdecznie dość was obojga.
                                                    Stać Cię na detektywa, a na terapeutę nie? Stać na finansowanie domysłów, a na ratowanie zdrowia nie? Masz fatalne priorytety, wiem, wina sytuacji, wina tego co się dzieje w Twojej głowie, ale zbierz resztki sił i popatrz rozsądnie.
                                                    Ty chyba nawet chciałabyś aby on kogoś miał bo, to by Cię uspokoiło, skończyłyby się domysły i wymysły, a zaczęły dowody.
                                                    Ja nie wiem czy to co czujesz do niego to miłość, w miłości nie ma tyle negatywnych uczuć. Możemy się pokłócić, ale nie sączyć jad.
                                                    Nie umiesz odejść choć masz wsparcie matki, a uwierz mi mieć wsparcie i mieć dokąd iść to zajebiście dużo. Niektórzy kiedy im się świat na głowę walił nie mieli tego. Mieli tylko swoje wyolbrzymione myśli, lęki i pokaleczone ciało oraz cholerne poczucie, że są ze swoimi zmartwieniami sami.
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 10:55
                                                    Ale ja chodze na terapie prywatnie. Ale powiedziala mi ze do stycznia 2 raz w tyg mnie nie da rady nigdzie upchnac. Ale to nie ja nie potrafie sie zachowac przy corce tylko on ma problem zeby pohamowac swoje emocje. Dzisiejszy poranek byl na chlodno. Zapytalam tylko gdzie jest sweter na co on ze chyba jednak sie musi wyprowadzic. Wydaje mi sie ze na sile chce zebym to ja sie zmienila, no ale ja tym razem mu nie odpuszcze. Cale zycie odpuszczalam choc raz chce na swoim postawic. On mysli , ze jak ma pieniadze to ma wszystko. Ale nie wiem ze dzis je ma a jutro moze je stracic i nie miec nic. Ma bardzo egoistyczne i materialistyczne podejscie do zycia. Im wiecej ma kasy tym bardziej mu idbija. Bylam dzis u taty porozmawiac o calej sytuacji , w glowie mu sie zachowanie mojego meza nie chcialo pomiescic...
                                                  • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 13:13
                                                    Dobrze, że przy córce się hamujesz, szkoda jej młodości. Wiesz, może utrzymuj ten chłodny klimat i nie zadawaj pytań które go podgrzewają, jak np. o ten sweter. Pozwól niech kurz osiądzie. Chcesz postawić na swoim, czyli co? Czyli, że przyzna się, nawet jeśli nic nie zrobił?
                                                    Jeśli kasa go rajcuje to wydaje mnie się, że on się nią dowartościowuje.
                                                    Karla, boli Cię kwestia tego swetra, ok, rozumiem, może coś się za tym kryje. Jednak drapiesz tą ranę do upadłego. Ja wiem jak to jest sama czasem potrafię drapać i drążyć, albo właściwie potrafilam. Niszcyło mnie to.
                                                    Tacie w głowie się nie mieści bo, ktoś krzywdzi mu dziecko, a jakie on jako facet ma o tym wnioski?
                                                  • mardaani.74 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 13:45
                                                    a jak dajmy na to ma tę kochankę to co?
                                                    co w takiej sytuacji zrobi Alutka?
                                                    Nic nie zrobi
                                                    jak wiemy nie jest w stanie się wyprowadzić
                                                    jak wiemy nie jest w stanie się rozwieść
                                                    nie jest w stanie wywołać w mężu skruchy i zmiany zachowania
                                                    nie może go zmusić do miłości, bo tego nikt nie może

                                                    czyli co, awanturę zrobi karczemną
                                                    no i co dalej?

                                                    wychodzi na to że
                                                    NIC

                                                    lepiej więc niech nie drąży, nie docieka, żyje w nieświadomości. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Lubi go, lubi jego kasę, nie chce mieszkać sama, nie chce sama mieszkać, sama się utrzymywać, wychowywać dzieci i naprawiać samochodu, musi siedzieć cicho i uszy po sobie. Takie są reguły gry.
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 15:00
                                                    Tak rajcuje i sie nia dowartosciowuje jak i bajkami na swoj temat do innnych. Chce byc kims za wszelka cene. A jesli wyjdzie ze jednak mnie zdradza to nie bede z nim. To rzecz ktorej bym nie wybaczyla nigdy. Nie wiem czy jego zapewnienia i przysiegi sa prawdziwe. Nieraz juz mnie oklamal wiec nie wiem czasem kiedy klamie kiedy mowi prawde. Z pewnoscia do zdrady sie nie przyzna. Nie ma na tyle jaj. Mam straszny charakter jestem uparta i jak mnie cos wezmie to draze temat do bolu:( Nie wiem jak nad tym zapanowac. Wczoraj byl u brata , siostry i mnie obgadywal. Wiem , ze ten zwiazek mnie niszczy, wtkancza ale nie potrafie go definitywnie zakonczyc. Nie wiem jak przestac o nim myslec:( Jestem uzalezniona i chyba chorobliwie zazdrosna, wczesniej tak nie bylo. Cos mi caly czas mowi , ze jednak kogos ma. Nie wierze w bajke ze zgubil sweter. Teraz bedzie sie pewnie pilnowal. Jak dojsc do prawdy? Przeciez nie moge za nim sama jezdzic bo sie skapnie. Mysle ze taki dowod czarno na bialym pomogl by mi odejsc...
                                                  • mardaani.74 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 15:23
                                                    już Cię przecież zdradził i jakoś wybaczyłaś.
                                                    to co robisz jest chore, nie wiem po co miałby do Ciebie wracać, do tych awantur, beku, wiecznych jęków i pretensji? masz jakieś cechy które uważasz za tak wybitne że ktoś chciałby z Tobą spędzać każdy dzień do końca swego życia i Cię utrzymywać? czy uważasz że wystarczyło zaciągnąć chłopa przed ołtarz i on już odtąd wszystko musi a Ty nic nie musisz i z nieróbstwa dostajesz świra i wymyślasz niestworzone historie?Może byłaś bardzo piękna, i na tym zbudowałaś swój system wartości, ale wiesz czas szybko dla kobiety leci...
                                                    Masz stanowczo za dużo czasu wolnego, idź popracować jako wolontariusz do hospicjum, albo jako siostra PCK może zapełnisz czas i głowę tak żeby już przestać wymyślać na siłę problemy.
                                                  • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 16:22
                                                    o kurde jestem ostatnią deską nadziei i wrażliwości na tym forum?!
                                                    a na poważnie to po prostu dziewczyna sama sobie dół kopie, nawet łopaty nie ma co jej rzucać bo, sama ma niezły zapas
                                                    Karla, Ty masz jakieś masochistyczne zapędy. Nakręcasz się, sama sobie nóż wbijasz.
                                                    Mardaani podsunęła mi pewien pomysł, a właściwie przypomniała pewną sytuację. Otóż. Moja mama miała w pracy kolegę, a on żonę. Żona owa nie pracowała, choć spokojnie mogła bo, zdrowa była, dzieci odchowane... no ale wypadła z obiegu i nie chciała wracać do pracy. No i się zaczęło. Może nie na tą skalę co u Ciebie,ale zazdrosna była o koleżanki z pracy. Każda była potencjalną kochanką. Choć kryła się z tym, to kobieta kobietę wyczuje. Dziewczyny z pracy kiedy ona do męża wpadała starały się być czujne jak ważki by nie dać jej powodów bo, mimo wszystko była miłą kobieciną. Połapała się w pewnym momencie, że wpada w paranoję i poszła do pracy. Jak ręką odjął. Zobaczyła, że kumpelskie relacje, żarty i współpraca to nie baraszkowanie i zdrada.
                                                    Inna sprawa. Karla, nie traktuj dziecka jak worka treningowego. Ty wywalasz na nie cały swój gniew na męża. Raz zdarzyło się, że poczułaś coś pozytywnego i co? To była kolejna schiza czy było minęło.
                                                    Umówmy się. Bierzesz kartkę papieru, piszesz wszystko co Cię boli, spowiadasz się sama przed sobą, tak szczerze bez skrajnych emocji. Piszesz co w duszy gra i jak jest na prawdę. Chowasz kartkę i za parę dni czytasz to. Obstawiam, że wieloma rzeczami możesz być zdziwiona. Możesz sama odkryć, że coś wyolbrzymiasz.
                                                    A i powiedz mi, masz zaufanych przyjaciół?
                                                    I skąd ta pewność, że Cię obgadywał z rodziną? Uszy swędziały?
                                                    Moim celem nie jest dowalenie Ci, ale Twoja niestabilność co rusz zbija mnie z tropu. Jeśli sama się za siebie porządnie nie weźmiesz to obawiam się, że skończysz na oddziale. Ty jesteś na granicy jakiejś paranoi (psychozy?)
                                                    zewrzyj poślady i weź się za siebie i za życie jak dorosła odpowiedzialna baba
                                                    uwierz mi każdy z nas tu przechodził różne depresje, różne miał doły i dołki, brnął gubił się, ale każdy doszedł do momentu w którym odrzucił biczowanie się i ruszył ku walce o zdrowie
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 18:02
                                                    1,5 roku temu do zdrady nie doszlo bo wczas to odkrylam. Ale nie wiem teraz czy ma kogos czy nie , czy zdradza czy nie. Tak mam chyba jakas psychoze swira na tym punkcie i niestety to juz pisalam moj najwiekszy blad to ze nie pracowalam. Teraz to wiem. Ale odchowam troche dziecko i nie mam zamiaru popelnic tego samego bledu. Chce pracowac isc do ludzi. Macie racje ja sie do tego przyznaje mam teraz duzo czasu wolnego i klebia mi sie rozne mysli w glowie. I wiem tez ze to juz przeradza sie w jakas obsesje. Staram sie nad tym panowac ale wybuchlam dzis raz , maz sie wkurzyl ze znow zaczynam ta sama gadke. Musze sprawdzic czy kogos ma , po prostu musze to wiedziec nie moge przez to normalnie funkcjonowac.
                                                  • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 08.12.16, 19:49
                                                    "1,5 roku temu do zdrady nie doszlo bo wczas to odkrylam. Ale nie wiem teraz czy ma kogos czy nie , czy zdradza czy nie.Musze sprawdzic czy kogos ma , po prostu musze to wiedziec nie moge przez to normalnie funkcjonowac." To jest naprawde tak glupie, ze mnie, az oczy bola od czytania tego co widze. Ty tak na serio wierzysz, ze mozna kontrola zapobiec zdradzie? Wiesz, jak w malzenstwie jest naprawde dobrze to nie ma takiej sily, zeby do zdrady doszlo, chocby nie wiem jak
                                                    sie ta potencjalna nowa strona starala. A jak jest jak jest, to wystarczy kiwnac palcem. I to nie jest tez tak, ze winny jest tylko ten kto zdradzil. Wina lezy posrodku i ty nie robisz nic, aby temu zapobiec, bo to nie kontrola sie ewentualnej zdradzie zapobiega. To musi byc koszmarne, kobieta, ktora ciagle na ten sam temat nadaje, jak zdarta plyta. Przeciez to sie nawet do domu po pracy wrocic odechciewa.
                                                  • nebelowa Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 09.12.16, 09:10
                                                    Gdyby moj maz mnie oszukiwal, go to nie bylibysmy razem to proste, prawda, a ja nie trwonilabym energii na bzdury typu ,a z kim i po co i dlaczego. ten pan interesowalby mnie jak poziom wody w Timbuktu. To co robisz to robilam ze 30 lat temu w podstawowce, wowczas interesowaly mnie takie sprawy, czy kolega x spotyka sie z ta blondynka z 6 c i czy odprowadzil ja pod blok.
                                                  • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 09.12.16, 09:59
                                                    Spokojnie bo, jak mawia mój ojciec "tylko spokój może nas uratować" i te słowa są złotą radą dla Ciebie Karla.
                                                    Zobacz, chcesz śledzić, chcesz wywąchać, ale nawet tego nie robisz logicznie. Czy lis który chce się zakraść do kurnika bierze wcześniej megafon i drze się "uwaga kury nadchodzę!"? A Ty tak właśnie się zachowujesz, cały czas odgrażasz się, straszysz wypytujesz, dociekasz dajesz jasny sygnał, że planujesz napaść na kurnik. Nie traktuj tego co piszę jak radę w śledzeniu męża, a jako pokazanie Ci, że te szaleństwo odbiera Ci logiczne myślenie.
                                                    W jakiś sposób naprawdę Cię rozumiem, jednak Ty jesteś już daleko poza bezpieczną granicą zazdrości. Jesteś na rozdrożu, jedna droga odejść od niego, druga ostatni raz zaufać i nie wracać do tematu, ewentualnie na spokojnie pogadać o tym co było, przeprosić się wzajemnie i koniec tematu raz na zawsze. Jeśli znowu przegnie do widzenia na zawsze. Decyduj. To już za długo się ciągnie.
                                                    Nebelowa ma rację. W związku gdzie jest miłość nie ma zdrady. Mogłabym Ci tu mnożyć przykłady związków i tego jak zdrada na nie zadziałała.
                                                    Karla, zlituj się nad sobą. Pozwól sobie na normalne życie bez biczowania.
                                                    Ty tak całe te 1,5 roku co dnia fundujesz mu sceny?
                                                    Jeśli wtedy Cię nie zdradził to dlatego, że nie chciał. Może dał się wciągnąć w jakieś gierki, może ktoś jego próżność połechtał, ale nie zdradził. Jeśli teraz Cię nie zdradza to robisz wszystko by do tego doszło. Powiedz sama ile byś zniosła takich scen? Ty go pchasz w ramiona innej, a nawet jeśli nie to wypychasz go z domu. Nikt nie mówi, że masz co dnia ze świeżym ciastem na niego czekać, uśmiechem i płaszczyć się przed nim, nie, masz być po prostu sobą, ale nie tą awanturnicą.
                                                    trudne to wszystko ale tak jak teraz jest to wy się wykończycie.
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 09.12.16, 10:18
                                                    Masz racje raptus ze mnie i nerwus. Ale nie moge nad tym jakos zapanowac. On przysiega ze nikogo nie ma, ale kiedys tez mi przysiegal a klamal. Wiec jak mam mu wierzyc. Nie potrafie odejsc od tego czlowieka:( Nie wiem czy mi sie to kiedykolwiek uda , chyba ze on pozew zlozy to i tak bym mu nie dala rozwodu. Dzis mi wykrzyczal , ze jak sie dziecko urodzi a ja sie nie ogarne to zlozy pozew.
                                                  • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 09.12.16, 12:45
                                                    Pomysł z kursem księgowości jest super!!! To jest coś co potem można z domu nawet robić, ot małe biuro rozrachunkowe, ale to działka gdzie dużo trzeba się nauczyć i ciągle wiedzę aktualizować.
                                                    Jesteś raptus, choleryczka. Najpierw działasz potem myślisz.
                                                    Z tym odchodzeniem od niego jak tak piszesz to widzę siebie z przed lat. Miałam dobrego narzeczonego. Wszyscy stawiali nas za wzór, ale mnie coś nie grało, brakowało miłości (choć wydawało mnie się, że go kocham), a ja łączącą nas przyjaźń brałam z miłość i nie miałam czego się czepić takiego karygodnego by odejść. Do tego on i jego rodzina pomogli mi kiedy miałam kryzys w rodzinie. Wdzięczność, przyjaźń i to, że nie mogę zawalić idealnego obrazu trzymały mnie z nim. Miał być ślub, a było rozstanie. Odsuwałam się, na jego prośbę próbowałam walczyć o związek ale się męczyłam jak cholera. Znałam już wówczas mojego męża i ciągnęło mnie do niego jak pszczołę do miodu,ale nie umiałam odejść. Nie umiałam bo, nie chciałam ranić kogoś z kim spędziłam lata, bałam się zawieść otoczenie, nie miałam dokąd odejść, nikt nie umiał ze mną rozmawiać, każdy grał na jego melodię, miałam poczucie wdzięczności.... długo by wymieniać. Jednak w końcu on nie wytrzymał (widział i słyszał ode mnie, że nie daję rady, ale nie umiałam podjąć decyzji, prowokowałam jego). Widział, że mnie więzi, że ja się wypaliłam i zapadam się. Powiedział, że to koniec. Nie zgodziłam się bo, się przeraziłam co ja teraz zrobię (przecież zawiodę całe rzesze ludzi). Niby fajnie się zachował, ale i ukarał mnie swoim późniejszym zachowaniem. Jednak rozstaliśmy się i to było najlepsze co mogliśmy zrobić.
                                                    Piszę to wszystko by Ci pokazać, że nie tylko Ty masz problemy z odejściem. Też je miałam. Co prawda z innych wytycznych, ale jednak. Karla czy Ty wiesz ile ja bym dała za takie wsparcie rodziny jakie Ty masz teraz? Mama raz mnie zapytała dla kogo ten ślub bo, się popłakałam, że nie chcę jego nazwiska, a ja skłamałam by nie łamać jej serca bo, wiedziałam, że moja szczerość i tak na nic się zda. Kiedy się rozstaliśmy 6m-cy przed ślubem usłyszałam, że przyniosłam wstyd. Wróciłam do domu rodzinnego, a siostra zgotowała mi piekło. Musiałam wymóc na narzeczonym zwrot mieszkania (i tak tam nie mieszkał, a zabrał je by mnie ukarać, a w sumie wynajmowaliśmy więc było niczyje) i uciekać z domu, drugi raz.
                                                    W końcu życie mi się ułożyło. Jestem dziś z miłością mojego życia, mamy dzieci, codzienne radości i problemy, ale wszystko to wcześniej kosztowało mnie depresję, która żyła we mnie już od lat, kosztowało mnie blizny na ciele oraz napady lęków.
                                                    Widzisz, wszyscy mieliśmy w życiu pod górkę. Ty masz męża "drania" ale masz wsparcie rodziny i masz możliwość odejścia, masz terapię, masz nas, ja miałam faceta nawet ok, ale nie miałam miłości, wsparcia i byłam całkiem sama w tym, trochę z własnej winy bo, straciłam zaufanie do wszystkich bo, albo mieli swoje problemy, albo uważali, że przesadzam.
                                                    Karla, nie jesteś sama. Masz dużo wsparcia, skorzystaj z tego i się określ. Jeśli miałabyś z tym walczyć sama to byś już dawno poległa.
                                                    Ogarnij się, dla samej siebie.
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 09.12.16, 13:17
                                                    Staram sie naprawde, ale to jest takie silne uczucie , ze on mnie zdradza. Moze sobie to uroilam, ale w ogole nie wierze w jego bajke ze zgubil sweter, co jak co ale dla mnie to niedorzeczne. Nie wiem jak mam z tym walczyc , to sie zakorzenilo we mnie. Wszedzie widze jakis podstep. Chcialabym byc taka jak wczesniej czuc sie pelnowartosciowa kobieta , atrakcyjna bez kompleksow, czuc poczucie bezpieczenstwa i ufnosc. Ale obawiam sie ze to juz nie wroci. Sama wie ze taplam sie w blocie i zapadam sie w nim coraz bardziej. Ale nie moge sie bardzo czesto powstrzymac. On ciagle cos kreci , nie mam przeciez urojen. A jak go na klamstwie przylapoe to mi mowi'' zeby cie nie denerwowac''. Czyli jakie sa z tego wnioski? Bedzie klamal , zebym byla spokojna?Ale mnie nie da sie tak latwo oszukac , znam go juz dlugo. Bylo ostatnio kilka takich dziwnych sytuacji ktore nie daja mi spokoju i nie wierze w jego czyste sumienie. I wiem , ze dopoki mu tego nie udowodnie on sie nie przyzna.
                                                  • martini-7 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 09.12.16, 13:38
                                                    Jesteś zraniona, skrzywdził Cię ktoś komu zawierzyłaś. To normalne. Tylko za długo trwa. Wiesz ile czasu mi zajęło od kiedy mój były powiedział "to koniec, rozchodzimy się" poprzez moje nie bo, co inni do mojego TAK? nie całą minutę, w tyle zostawiłam wszystko za sobą, znosiłam potem upokorzenia w postaci, "a teraz spotkamy się z każdym i powiemy, że to koniec" potem dziwne rozmowy ze znajomymi, ale dziś patrzę na to jak na śmieszą bajkę. Mogłam sama to zrobić, ale kiedy zbyt skupiasz się na problemach rozwiązania stają się nie możliwe. Byłam tchórzem. Byłam z nim od 15 roku życia, nie bardzo znałam życie bez niego, a życie z nim mimo sympatii do niego odbierało mi czasem wiele wrażeń i emocji dla danego wieku dopasowanych, do tego jeszcze "muszę mieć idealną miłość, rodzice nie mieli, ja będę mieć" chore.
                                                    On też się pogubił. Karla, albo odejdź, albo postawcie kreskę i zacznijcie od nowa, ale Wy bez terapii małżeńskiej nie ruszycie, bez mediatora pozabijacie się.
                                                    Zastanów się co dla Ciebie lepsze? żyć w niepewności z nim, czy w pewności bez niego. Pomyśl, ale tak szczerze, sama przed sobą, to Twoja miłość czy Twoja własność. Brzmi strasznie, ale tak się nieraz w związkach dzieje.
                                                    Ważne co napisałaś o odzyskaniu siebie. Zostałaś w domu i uważasz, że na tym straciłaś kobiecość. OK. Zostanie w domu nie może oznaczać odcięcia od świata, od rozwoju.
                                                    Podejmij wyzwanie i pokonaj samą siebie, swoje słabości.
                                                  • karla35 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 09.12.16, 14:35
                                                    Usmialam sie Mardaani:) Pokrecona jestem;p
                                                    Ja jestem strasznie zakrecona i cholernie zazdrosna o meza. Dzis nie wytrzymalam dzownilam do pracy i pytalam sie dla kogo sweter. Nie moge uwierzyc w jego wytlumaczenie. Mnie sie cos takiego nigdy nie zdarzylo a i u niego to niespotykane. Mam czasem ochote go zabic a czasem mam ochote zabic sama siebie. Seksu prawie miedzy nami nie ma. On tlumaczy to ze w glowie ma rozne mysli i nie moze. Wczesniej mu to nie przeszkadzalo ze klotnia byla a pozniej lozko. Dla mnie to naprawde wszystko podejrzane. Posmakowal zycia innego jak ze mna i go ciagnie ja tak mysle bo ma kase i moze swirowac przed pannami.
                                                  • nova_33 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 09.12.16, 15:04
                                                    Facet się wkurzy i wywali Karle z domu. Dom jest faceta więc Karli nic się z tego domu nie należy. Karla dostanie alimenty na dzieci i być może na początek na siebie ale, Karla jest osobą młoda zdrowa więc mąż nie będzie wiecznie utrzymywał swoją była żonę.
                                                    I Karla wtedy rzeczywiście będzie mogła iść pracować do sklepu na kasę ewentualnie jako sprzątaczka.
                                                    A tak to mogłabyś Karla teraz zacząć robić coś dla siebie. Kursy, szkoła, języki. Ale nie. Ty się zafiksowalas na jakiś bzdurnych rzeczach.
                                                    W tej chwili Karla po tym co opisujesz to ja już nie jestem do końca pewna czy Twój mąż jest rzeczywiście taki okropny.
                                                  • mardaani.74 Re: Depresja a ciąża - wątek wspierający dla Karl 09.12.16, 15:12
                                                    no, Alutka bawi się nami jak kot myszą, od bezwolnej ofiary do kata, jedzie w prawo w lewo jak chce, pełna manipulacja,

                                                    w zasadzie najgorsze co można zrobić to przestać tutaj pisać, bo jej jest wszystko jedno co się napisze, byleby się kręciło wokół niej.
                                                    Jak w przyśpiewce "Ja się bede opierał wy mnie chłopy ciungta"

                                                    Zaraz zgłupiejemy do reszty.