katarzyna-iweta
04.10.04, 22:00
Dobry wieczór. Dawno mnie nie było. Przeżyłam cudowny miesiąc mając nadzieję,
że wyjdę z tego, że mi też się może udać. Nie słyszałam, nie chciałam
słyszeć, że znów wszystko wróci. Oszukiwałam się sama, śmiałam się wiecej
przez ten miesiąc niż przez ostatnie 3 lata. Przez miesiąc moja depresja
zapomniała o mnie, dała mi chwilę odpoczynku. Ale znów jest i tak strasznie
silna. Przez to, że przeżyam tak cudny miesiąc tym bardziej to boli, że to
koniec, ale widocznie nie zasłuzyłam na dłużej.Jestem przegrana i nie
zależnie co zrobię zawsze będzie nie tak. Nie zdążę sobie chyba już
odpowiedzieć na pytanie- po co przyszłam na świat? Mój ostatni miesiąc był
takim polepszeniem przed śmiercią. Wszystkim życzę, żeby jednak dali rady i
się nie poddawali. Zawsze chciałam dla wszystkich dobrze, zawsze robiłam
wszystko dla innych, dla siebie nic. I wiecie? ten miesiąc był tylko dla
mnie. Ale teraz muszę się pożegnać. Powrót to rzeczywistości boli. I ja już
nie mam sił walczyć, to koniec. Jestem największym nieudacznikiem na świecie,
największa przegraną, pomyłką. Boję się ale wszystko naszykowane. Raz w życiu
podejmuję własną decyzję, robię to dla siebie...