Strach przed nadzieją... Jak sobie pomóc??????????

IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 09.10.04, 23:12
Stoję na rozdrożu, już tak długo. Uciekam przed problemami, udaję, że ich nie
ma, a jest coraz gorzej. Czasami napadają mnie lęki... Deprecha non stop
wraca. Przede mną tyle do zrobienia. Przerwałam leczenie kilka lat temu,
wiem, ze muszę się leczyć. Ale nawet do lekarza mam problem zadzwonić.
Ściemniam sama sobie, wmawiam, że jest dobrze, że nic mi nie jest. Co mam
zrobić, żeby się zmusić? Przecież to jeden telefon, dlaczego jest dla mnie
takim problemem. To takie trudne. Mam 23 lata i stoję w miejscu. Albo skoczę
z dachu, albo bede żyć w wiecznym lęku, który mnie oplata i przęsiąka, i nie
pozwala się rozwijać i dążyć do spełniania tak zwykłych czynności.
    • nevada_blue Re: Strach przed nadzieją... Jak sobie pomóc????? 09.10.04, 23:17
      a może masz kogoś zaufanego, kto zadzwoni za Ciebie i zaprowadzi do lekarza?
      jeśli tak, nie czekaj - poproś
      jeśli czujesz, że naprawdę jest źle - nie ma na co czekać..

      pozdrawiam,
      [nevada]
      • Gość: asia Re: Strach przed nadzieją... Jak sobie pomóc????? IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 10.10.04, 09:42
        Kogoś poprosić, ja się czuję jak ktoś ułomny, wstyd mi prosić o pomoc. Jetsem
        zbyt dumna, a wszyscy wokoło uważają mnei za twardzielkę. Dla kogoś z boku
        jestem silna i nie daję sobie w kasze dmuchać, ale to tylko pozory. Ktoś
        zaufany.... a kto to zrozumie??? Boję się mówić komukolwiek co się ze mną
        dzieje, nie chce by inaczej na mnei patrzono. J ai tak czuję sie jak uszkodzony
        towar.
        • nevada_blue Re: Strach przed nadzieją... Jak sobie pomóc????? 10.10.04, 11:12
          rozumiem..
          ale jeśli jest tak źle - spróbuj się jakoś przełamać..
          jeżeli nie mozęsz znaleźć nikogo w swojej okolicy - daj znać na forum, ktoś na
          pewno podsunie sprawdzony kontakt do lekarza..
          wtedy pozostanie jedynie zadzwonić..

          naprawdę nie masz w swoim otoczeniu nikogo, komu mogłabyś zaufać?
          ja wiem, ze to ciężko - sama miałam mnóstwo szczęścia, że trafiłam na życzliwe
          osoby..
          ale jeśli nie czujesz się na siłach, przydałby się ktoś, żeby czasem wesprzeć..
          to żadna ujma poprosić czasem o pomoc, jeżeli samemu się nie ma siły..

          pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!
          [nevada]
Pełna wersja