Zasnac i sie nie obudzic

10.10.04, 09:09
Zasnac i sie nie obudzic....moje marzenie...
Jest taki lek - Stilnox. ciekawe ile tego bym musial wziac, zeby
podzialalo...ci co wiedza, juz nie napisza...
Pozdrawiam
    • mrx3 Re: Zasnac i sie nie obudzic 10.10.04, 14:01
      Ja tez chce zasnac i sie nie obudzic, od ponad 4 lat.

      • Gość: Norbert Re: Zasnac i sie nie obudzic IP: *.pl / *.atrax.pl 10.10.04, 14:14
        ja od siedmiu,
        • fobik Re: Zasnac i sie nie obudzic 10.10.04, 14:29
          TO czemu jeszcze zyjemy? po co nam to...ja mam kanal od 3 lat...
          • Gość: maja Re: Zasnac i sie nie obudzic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 13:54
            bo jutro moze sie zawsze cos niespodziewanego wydarzyc, i odmieni sie los:)
          • Gość: ender Re: Zasnac i sie nie obudzic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 07:27
            SZczerze?Nie wiem...Może po to aby szukać odpowiedzi?
            Ja chciałbym zasnąć i obudzić się w innym świecie.
            Pozdrawiam:)
          • tomanero Re: Zasnac i sie nie obudzic 29.10.04, 16:03
            ale jestescie pesymistycznie nastawienie.Zawse jest szansa,Tylko trzeba chciec
            ja uchwycic
      • miki01 Re: Zasnac i sie nie obudzic 28.10.04, 15:26
        • miki01 Re: Zasnac i sie nie obudzic 29.10.04, 16:23
          oczy szkliste, brak mi slow
          • miki01 Re: Zasnac i sie nie obudzic 02.11.04, 16:04
            • miki01 Re: Zasnac i sie nie obudzic 03.11.04, 15:38
              • miki01 Re: Zasnac i sie nie obudzic 09.11.04, 16:13
    • Gość: Gocha Re: Zasnac i sie nie obudzic IP: *.crowley.pl 10.10.04, 16:06
      Moi dwaj krewni popełnili samobójstwo, raz i skutecznie. Nikogo się wcześniej
      nie pytali o radę, tylko jeden zostawił pożegnalny list.
      Sorry, ale takie "porady" lekko mnie irytują.
      Pozdr.
    • mskaiq Re: Zasnac i sie nie obudzic 10.10.04, 16:18
      A nie lepiej zrobic wszystko aby wyjsc z depresji. Prtzeciez z tego mozna
      wyjsc. Warunek jest jeden, trzeba wierzyc i trzeba chciec pomoc sobie. Depresja
      to dzialanie przeciwko sobie, smierc to rowniez dzialanie przeciwko sobie.
      Wybierasz za kazdym razem rozwiazania przeciwko sobie. Jestes w dole ktory trwa
      od wielu lat, latwo wpasc w taki dol, wygrzebac sie jest trudniej bo pod gore.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • dusinka Re: Zasnac i sie nie obudzic 13.10.04, 11:42
      Też nie chce mi się żyć, ale muszę. Mam dzieci, jedno roczne, drugie w
      brzuszku.. I wiem, że nie mogę sobie pozwolić na zaplanowaną śmierć. I nie
      miałabym odwagi. Ty też nie znajduj. za to życzę nam tyke szczęścia, by znaleźć
      kogoś, kto potrafi nam pomóc.
      • looserka Re: Zasnac i sie nie obudzic 13.10.04, 13:01
        Dusinko, gdzie mieszkasz? Jeśli w okolicach Krakowa, to odezwij się, może
        spróbuję cos doradzić.Możesz na priv.
        L.
        • dusinka Re: Zasnac i sie nie obudzic 13.10.04, 13:51
          zdięki, ale mieszkam na drugim końcu Polski.
          • Gość: ola Re: Zasnac i sie nie obudzic IP: *.chello.pl 13.10.04, 14:17
            dusinka, tu jest odpowiednie forum, nie to obok. Ty masz dla kogo żyć:
            dzieciaczek, drugie dziecko w drodze. Napisz coś więcej, ale o sobie, nie o
            mężu.
    • Gość: toitakniemasensu Re: Zasnac i sie nie obudzic IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.04, 14:20
      a te tabletki to na receptę?
      • nasiek79 Na receptę, a jakże..... 17.10.04, 21:40
        .. i lepiej, żeby go nikomu nie przepisywać. To lek z grupy imidazopirydyny.
        Ma dzialanie nasenne a zastosowany w duzych dawkach zmniejsza napięcie mięśni i
        działa przeciwdrgawkowo. Selektywny agonista grupy receptorów zwanych BZD2 i
        BZD2 modulujących otwarcie kanałów chlorkowych w błonie śluzowej. Stosuje się
        go w leczeniu krótkotrwałym bezsenności. ODRADZAM (do prób samobójczych
        tymbardziej, bo po pierwsze: stety-niestety nie tak łatwo się tym zabić; po
        drugie: jak potencjalnego samobójce wywloką już ze stanu odrętwienia, to
        dopiero odczuje "skutki uboczne" tego świństwa)
        Pozdrawiam
    • schizofrenik Re: Zasnac i sie nie obudzic 16.10.04, 23:57
      człowieku lepiej zasnać obudzić się i znowu iść spać będziesz więcej spać
      • mazi27 tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 15:56
        Tez bym chciala usnac i miec wszsytko poza soba. 3 miesiace temu moje zycie
        runelo w gruzach, lekarz faszeruje mnie antydepresantami a ja tak naprawde z
        dnia na dzien czuej sie gorzej. Nie chce mi sie zyc, bo maz z ktorym mialam je
        dzielic na zawsze juz mnie nie chce, a ja nie chce zyc bez niego.
        • nasiek79 Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 21:10
          mazi27 napisała:

          > Tez bym chciala usnac i miec wszsytko poza soba. 3 miesiace temu moje zycie
          > runelo w gruzach, lekarz faszeruje mnie antydepresantami a ja tak naprawde z
          > dnia na dzien czuej sie gorzej. Nie chce mi sie zyc, bo maz z ktorym mialam
          je
          > dzielic na zawsze juz mnie nie chce, a ja nie chce zyc bez niego.


          Przejdzie Ci, uwierz. To musi potrwac. A o zasypianiu "na zawsze" lepiej
          zapomnij..Nie ma sensu. Za jakis czas zrozumiesz.
          3 miesiace to naprawde za krotko, zeby zaczac zyc od nowa-daj sobie troche
          wiecej czasu. Zazwyczaj swiat "bez sensu" po takim przejsciu trwa minimum rok.
          Potem budujesz nowy, tym razem swoj (i uwierz o niebo lepszy niz poprzedni)
          świat.
          Pozdrawiam
          • sabeena Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 21:16
            > 3 miesiace to naprawde za krotko, zeby zaczac zyc od nowa-daj sobie troche
            > wiecej czasu.

            Dobrze mowi Nasiek, daj Mazi sobie troche czasu, takiego na przeczekanie, bez
            myslenia o tym, co bedzie dalej. Jak swiat runie w gruzach, to potem musi sie
            troche ulezec.
            Pozdrawiam
            S.
            • mazi27 Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 22:31
              Dzis pani psycholog oznajmila mi ze z testow ktore robila wynika gleboka
              depresja i nerwica lękowa. IWedzialam ze dzieje sie ze mna zle, ze od dluzszego
              czasu cos we mnie rosnie ale liczylam na to ze samo minie, ze cos sie wydarzy i
              pojdzie ku lepszmeu. Nie pomyslalam ze akurat ja mam depresje, ze powinnam z
              tym pojsc po prochy do lekarza i ze moze tą depresja przyczyniam sie do rozpadu
              malzenstwa. Sama sobie jestem winna. Ale nie mam ochoty juz dluszej czekac az
              minie. Nie umiem zyc sama ze soba, nie umiem sama ze soba wytrzymac.Wiec jak
              moj maz mogl to zniesc?
              Pozdrawiam
              • gloom Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 22:51
                Wiele bolu jest w tym, co i jak piszesz. Na pewno potraktujesz to jak memlanie
                ozorem, ale pomyslenie, ze zyjemy ze wzgledu na kogos innego to straszna
                pulapka. Zwlaszcza w depresji. Teraz najwazniejsze to zyc i przezyc dla siebie,
                mimo glebokich ran, ktore nie daja o sobie zapomniec. I nawet wtedy, kiedy
                to "ja" wydaje sie bole-pustka-nicoscia. Antydepresanty, mam nadzieje, pozwola
                Ci wygrzebac sie z tego stanu, sklecic cos na poczatek. A potem dokladac
                kolejne cegielki, dzieki sobie i -moze - rozumnemu terapeucie.
                Cieplo pozdrawiam
                • mazi27 Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 22:59
                  Wiesz co mowi pani psycholog? Ze powinnam porozmawiac z mezem i moze on zmieni
                  decyzje. A ja jej wciaz mowie, ze on jest pewien decyzji w 100%, ze jej nie
                  zmieni, ze ON TEGO ROZWODU BARDZO CHCE. A on ami chrzani swoje, ze w takim
                  razie jak znajde prace to sie pozbieram. Pewnie nie wie, jak jest trudno o
                  prace godna i dobra. Pewnie ze znajde cokolwiek, mozna w koncu nawet zamiatac
                  chodniki tylko czy przezyje za pare groszy jesli musze sama zaplacic za
                  wszystko lacznie z wynajeciem pokoju? Taki terapeuta jeszcze dobija.
                  Kiedy biore leki jestem przymulona, nie kontaktuje. A jak je ograncizam to
                  wpadam w czarna otchlan rozpaczy. Ja nie wiem jak mam sama sie ratowwac.
                  Dlatego juz nic mi sie nie chce.
                  • gloom Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 23:13
                    Mazi, wyglada na to, ze trzeba natychmiast zmieniac psychologa, bo z tego, co
                    piszesz, tyle wynika. Az wierzyc sie nie chce, ze mozna osobie w depresji
                    proponowac takie rozwiazania. Napisz moze, gdzie mieszkasz. Na pewno ktos
                    zasugeruje Ci dobry namiar na specjaliste. Nie namawiam Cie tez, zebys teraz
                    rzucala sie na wielkie cele - najwazniejsze to przegryzc sie pezez ten
                    najtrudniejszy czas, nastepna godzine i nastepny dzien. To potrwa, ale nie jest
                    jakies swiatlo na koncu. Piszesz tu, na pewno nie jest Ci wszystko jedno, wiec
                    nie poddawaj sie, prosze. Cieplo pozdrawiam, g.
                  • aneta10ta Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 23:17
                    Rozwód to podział dorobkowego majątku. Mam nadzieję, że macie co dzielić.
                    Miałabyś jakiś początek samodzielności.
                    Pozdrawiam
                    Aneta
                  • sabeena Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 29.10.04, 06:58
                    > Wiesz co mowi pani psycholog? Ze powinnam porozmawiac z mezem i moze on
                    zmieni
                    > decyzje. A ja jej wciaz mowie, ze on jest pewien decyzji w 100%, ze jej nie
                    > zmieni, ze ON TEGO ROZWODU BARDZO CHCE. A on ami chrzani swoje

                    Dobrze, ze sie przeprowadzasz, Mazi, taka pania psycholog to o kant perdla
                    wytluc nalezy.

                    > Kiedy biore leki jestem przymulona, nie kontaktuje. A jak je ograncizam to
                    > wpadam w czarna otchlan rozpaczy.

                    No, tak to z lekami bywa, ze zmulaja czasem. Ale jesli moga pomoc, to moze
                    warto sie troche przemeczyc? Mowie z pozycji praktyka w leczeniu nawracajacej
                    depresji, zaparlam sie na zdrowie psychiczne i generalnie (bo zdarzaja mi sie
                    potkniecia) gotowa jestem zniesc niemal kazdy skutek uboczny leku, jesli ma
                    pomoc.

                    Ja nie wiem jak mam sama sie ratowwac.
                    > Dlatego juz nic mi sie nie chce.

                    Zacisnac zeby, lykac proszki i nowego psychologa znalezc.
                    Pozdrawiam serdecznie
                    S.
                    • aneta10ta Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 29.10.04, 09:09
                      Mnie ta psycho też wygląda na niedotartą. Hm... gdzieś tam wspominałam, w którą
                      stronę popychałabym Twoją psychoterap. Któryś z forumowych facetów sugerował
                      coś podobnego. Jeśli byśmy Ci nawet nie pomogli, to przynajmniej nie
                      zaszkodzili. Wydaje mi się, że tyle mogę wyartykułować w imieniu zbierków
                      pisujących na Forumie.
                      Odzywaj się do nas, jeżeli poczujesz taką ochotę.
                      Jakoś przepchałam pisanie w lb. mnogiej... Uff...
                      Pozdrawiam
                      Aneta
              • aneta10ta Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 23:13
                mazi27 napisała:

                > Nie pomyslalam ze akurat ja mam depresje, ze powinnam z
                > tym pojsc po prochy do lekarza i ze moze tą depresja przyczyniam sie do
                rozpadu
                >
                > malzenstwa. Sama sobie jestem winna.
                A u mnie szlag tafił zwwiązek z facetem z powodu świerzbu.

                > Nie umiem zyc sama ze soba, nie umiem sama ze soba wytrzymac.
                Masz już rozeznanie, w jakim kierunku musi pójść psychoterapia.

                > jak
                > moj maz mogl to zniesc?
                Zapewne łatwiej Ci udźwignąć myśl, że małżeństwo sypnęło się w wyniku Twojej
                choroby niż z jakichś innych ukrytych powodów. Za rozpad związku winisz siebie,
                a raczej wypadek losowy-depresję. Najczęściej wina obciąż oboje małżonków.
                Kochasz go, więc chronisz. Czy za wszelką cenę nie probujesz przypadkiem
                zachować świetlanego obrazu męża?
                Aneta

                • mazi27 Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 23:19
                  Chyba cos w tym jest, ze probuje zachowac jasny obraz M. I pamietam tylko to co
                  on zrobil dobre i co ja schrzanilam. Nie wienie depresji za to ale siebie, po
                  prostu. Tylko gdybym wczesniej poczytala o depresji wiedzialabym ze moze i ja
                  ja mam i sama osbie nie poradze. Teraz juz po ptakach...
                  Bede mieszkac we Wroclawiu i tam bede szukac jakiejs grupy terapeutycznej.
                  Teraz jestem w Chorzowie.
                  • mazi27 Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 23:21
                    Nie mamy co dzielic, bo wpsolne byly tylko meble w mieszkaniu. Mamy
                    rozdzielnosc majatkowa i wszsytko nalezy do meza. Wiec moge liczyc na jego
                    laske i pomoc finansowa na poczatku, jesli on zechce mi pomoc.
                    • aneta10ta Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 23:41
                      Zasuwaj do adwokata. Nie znam się na tym, jak od byłego wycisnąć kasę na
                      podstawowe potrzeby. TO CI SIĘ NALEŻY. Nie ma w dochodzeniu swoich praw nic
                      wstydliwego czy niehonorowego.
                      Pozdrawiam
                      Aneta
                      • aneta10ta Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 29.10.04, 08:55
                        Masz wszelkie szanse na dożywotnią rentę od swego exa. Taki drobny, acz
                        dozgonny wyraz miłości i wierności małżeńskiej.
                        Szukaj bystrego adwokata. W kwestii kasy - prędzej za frico pomocy udzieli Ci
                        prawnik niż konował. Prawnicy zresztą dopuszczają odroczenie płatności do
                        momentu pomyślnego sfinalizowania sprawy. Gdybyś np. obalała krzywdzący Cię
                        testament...
                        Pozdrawiam
                        Aneta
                    • sabeena Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 29.10.04, 06:59
                      Wiec moge liczyc na jego
                      > laske i pomoc finansowa na poczatku, jesli on zechce mi pomoc.

                      Zdaje sie ze alimenty to zadna laska nie jest, w sytuacji gdyby maz nie chcial
                      dobrowolnie pomoc.
                      Pozdrawiam
                      S.
                      • looserka Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 29.10.04, 15:46
                        Co do alimentów,to nie jest wcale sprawa oczywista. Wszystko zależy od wyroku
                        rozwodowego - jeśli zapadł on bez orzekania o winie, to można starać się o
                        alimenty ( obowiązek alimentowania wynosi wówczas 5 lat) od byłego
                        współmałżonka,jedynie wówczas, gdy dowiedzie sie, że wskutek rozwodu strona
                        starająca znalazła się w "niedostatku".Czyli - nie ma realnych szans na
                        zaspokojenie swoich podstwowych potrzeb życiowych z powodu przewlekłej
                        choroby,orzeczonej przez lekarza stałej lub długotrwałej niezdolności do pracy,
                        bardzo niskiej renty bez mozliwości podjęcia pracy dodatkowej. Fakt
                        pozostawania czasowo bez pracy nie jest podstawą do zasądzenia
                        alimentów,zwłaszcza jeśli sąd stwierdzi,że z racji wieku, wykształcenia, stanu
                        zdrowia itp. osoba ubiegająca się jest w stanie zarobkować.
                        Natomiast w przypadku orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy jednego ze
                        współmałżonków, można ubiegać się z większym powodzeniem o alimenty od winnego
                        rozpadu związku już w przypadku, gdy udowodni się, że wskutek rozwodu sytuacja
                        życiowa powoda uległa znacznemu pogorszeniu.
                  • aneta10ta Re: tez bym chciala zasnac na zawsze 28.10.04, 23:47
                    Facet jak facet: trochę dobry, trochę zły. Będziesz pamiętać zarówno jedno jak
                    i drugie. Z upływem czasu i opadnięciem emocji jego portret stanie się bardziej
                    wyważony. Był i się zmył. Bywa. Życie toczy się dalej.
                    Pozdrawiam
                    Aneta

                    P.S.Rozumujesz trochę jak żona alko: spuścił mi lanie, bo zupa była za słona.
Pełna wersja