Odchodzę....

10.10.04, 23:39
Jeszcze tydzień mi został do terapi w Krakowie/Kobierzynie...A ja uż
wariuję...Nie mogę spać, drzą mi dłonie....Jem dużo tabletek i staram si.e
mieć dużo zajęć w domu i na zewnątrz by jakoś przetrwać ten okres...
Ale wieczory są niszczące....Zagłuszam swoją rozpacz głośnymi
dżwiękami...Boję się najbardziei tego że gdy ta terapia się nie uda jak
poprzednie to już nic mi nie pozostanie...To byłby mój gwóżdż do trumnu,
który sam sobie przygotowałem...Cholera...Chcę żyć!!!!!!Ale już nie będzie
wtedy sił...Chryste....Niech mnie ktoś uratuje..... :(
    • lucyna_n Re: Odchodzę.... 11.10.04, 00:16
      tak sie zastanawiam, czy zadne leki nie przynosza Ci ulgi, co wlasciwie jesz, jakie tabletki, przeciez
      arsenal prochow zanczny cos musi dzialac?
      trzymaj sie i nie panikuj, dasz rade.
      • rzeznia_nr_5 Re: Odchodzę.... 11.10.04, 00:20
        lucyna_n napisała:

        > tak sie zastanawiam, czy zadne leki nie przynosza Ci ulgi, co wlasciwie jesz,
        j
        > akie tabletki, przeciez
        > arsenal prochow zanczny cos musi dzialac?
        > trzymaj sie i nie panikuj, dasz rade.


        Na tamtym oddziale to raczej nie pozwolą na branie leków.
        • lucyna_n Odchodzę...z tego forum bo to bez sensu. 11.10.04, 09:55
          no dobrze na oddziale nie, ale przeciez Oskar nie choruje od tygodnia, jakbym nie brala zadnych
          uspokajaczy to bym juz dawno przez okno wyskoczyla, wiec no nie wiem, jednak uwazam ze powinien
          cos tam zaczac lykac a nie, tego sie boje, tamtego sie boje, a umrzec to sie nie boje?

          Dla mnie w pewnym momencie to juz nie bylo, zaszkodzi mi nie zaszkodzi, uzaleznie sie czy nie,
          trzeba sie bylo ratowac.
          Cos mi sie zaczyna wydawac ze tych naprawde chorych ktorzy wiedza co to jest prawdziwa walka to
          tutaj jest ze trzy sztuki...
          Od dzisiaj mam gdzies, jak ktos sie ze soba caca i lorafen jest be, xanax jest be bo mi zniszczy
          watrobe albo uzalezni cos tam jeszcze innego ale za to :"umieeeram" "odchooodze" "ratujcie mnie"
          nie bede reagowac bo ja sie wykoncze a im nic nie bedzie. vide pani Iweta.

          • rzeznia_nr_5 Re: Odchodzę...z tego forum bo to bez sensu. 11.10.04, 18:51
            > Od dzisiaj mam gdzies, jak ktos sie ze soba caca i lorafen jest be, xanax
            > jest
            > be bo mi zniszczy
            > watrobe albo uzalezni cos tam jeszcze innego



            Alkoholicy też tak mówią.
            • lucyna_n Re: Odchodzę...z tego forum bo to bez sensu. 11.10.04, 19:07
              nie wiem jak mowia alkoholicy , wokol mnie tylko urodzaj na psychopatow.
      • ja_oscar Re: Odchodzę.... 11.10.04, 00:48
        Lucynko...Na spanie stilnox wieczorem...Lorafen na wyjście z domu i lepszy
        humor, obniżenie lęku...Jestem ostrożny co do tych leków bo działają jak
        alkohol czy narkotyk...Po nich jest fajnie ;)Stosuję je rzadko bo to
        uzależniacze...Ale teraz mogę sobie pozwolić na częstrze wspomaganie...Tak jak
        napisał rzeżnia, w szpitalu podczas terapi nie będzie leków wogóle...I to nie
        cieszy...Tylko jak będzie z moim spaniem...
        • aidka Re: Odchodzę.... 11.10.04, 01:20
          teraz dopiero przeczytałam o lorafenie
          bardzo niebezpieczne
          bardzo
          znałam na jednej z terapii kobietę nieco znerwicowaną i to tyle
          nic więcej
          ale uzależniła się od lorafenu
          gdy go nie brała, na środku ulicy panika potrafiła ją zatrzymać, nie mogła
          złapać oddechu
          mnien raz, w zastępstwie mej psychiatry, inna przepisała lorafen
          wtedy jeszcze zależało mi na zyciu, więc bałam sie uzależnic, bałam się go brać
          moja dr, gdy wróciła i o lorafenie uslyszała, b. chwaliła mą ostrożnosc
          z paru zdań, ktore piszesz, sądze, że już jesteś uzależniony
          i ktoś, kto tu pisał, miał rację - na terapii nie wolno brac żadnych prochów
          bez zezwolenia
          pozdr. raz jeszcze
          aidka
          • ja_oscar Re: Odchodzę.... 12.10.04, 00:34
            aidka...Nie...Nie jestem uzależniony...Dbam o to...Inaczej jeszcze bardziej bym
            cierpiał, a ja bronię się przed dodawaniem sobie niepotreznbego cbólu...Pomagam
            sobie teraz tylko więce niż kiedyś...Bo bywało kilka lat temu że uzależniałem
            się od leków i przestawały mi pomagać...To było straszne...Więc przerwałem to...
            Teraz mam to pod kontrolą, ale popuściłem sobie trochę bo wariuję z
            oczekiwania....Bo wiem ,że tam nie dostanę leków i po terapi też nie chciałbym
            ich zażywać...Ale za to nie mam całkowicie kontroli nad resztą życia...Wszystko
            się wali i kończy!!!!
    • aidka Wrócisz 11.10.04, 01:15
      jeśli pozwolisz na jakieś rady, które mogą lub nie Ci pomóc- wykorzystaj
      maksymalnie ten czas
      to terapia grupowa - rozumiem - nie obrażaj się na zwroty, które będziesz
      otrzymywał od innych pacjentów
      sam też staraj się skupic na tym, co mówia o sobie i dawać asertywne, ale
      szczere zwroty od siebie
      łykaj wiedzę na temat swej choroby - zwłaszcza od tych, ktorzy nie tylko znają
      ją z książek, ale i z autopsji
      i nie jedź z takim nastawieniem, że jesli to nie pomoże, to koniec
      obojętnie czy jestes wierzący czy nie, to pomysl sobie o upadkach Jezusa, który
      dźwigał krzyż, upadał i podnosił się

      po każdym przewróceniu sie na drodze, czlowiek, jeśli chce żyć, a Ty chcesz i
      to jest najważniejsze, podnosi się
      nie chce leżeć i ginąć
      tyle woli życia, chęci leczenia się jest w Tobie, że dasz radę
      poznasz ludzi, którym dasz od siebie duzo i , myslę, sam też dostaniesz
      czasem zakłuje Cie i zdenerwuje informacja mówiona wprost do Ciebie, zwrot,
      który pokaze Ci, że niekoniecznie cos jest takie w Tobie, jak Ty to postrzegasz
      ale , miast się zlościć, nieźle jest przemyslec słowa postronnego obserwatora
      z całego serca życzę Ci, by się udalo
      byś żył potem pełnią życia
      bardzo długo
      i bardzo szczęśliwie
      a.
      • ja_oscar Re: Wrócisz 12.10.04, 00:36
        aidka...Najgorsze jest to że to wszystko uż było i to nie jeden raz...a ja
        nadal tkwię w tym gównie...
        • aidka Re: Wrócisz 13.10.04, 01:08
          było
          wstałeś
          przewróciłeś się
          potem znów wstałeś
          ponowny upadek
          a teraz nie mysl o upadkach
          mysl o tym, że wstajesz
          nie zakładaj niepowodzenia z góry
          ale też przygotuj się na to, że nie ma pewników

          wg mnie o Twej sile świadczy fakt, że to już było
          jak mówisz
          było
          a TY i tak dalej walczysz
          bo jesteś dzielny facet
          i wiesz, że gówno jest gównem
          a Ty się do siedzenia w gównie nie nadajesz
          tacy ludzie , jak Ty , wychodza z tego
          nie ci, ktorzy nie próbowali, albo po jednej przegranej , machneli ręką
          tacy, jak Ty wychodzą
          przysiegam
          widzialam to wiele razy
          caluje i ściskam mocno
          a.
          • ja_oscar Re: Wrócisz 13.10.04, 13:25
            :)
    • mskaiq Re: Odchodzę.... 11.10.04, 05:19
      Piekny list Aidko, trzeba isc pomimo tego ze po drodze sa upadki. Trzeba
      rozumiec dlaczego upadamy, co jest tego przyczyna. Te przyczyny trzeba
      eliminowac, sa one w naszym dzialaniu a nie w naszym ciele.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • piotrsieja Re: Odchodzę.... 11.10.04, 20:02
      Witam.Widze ze masz wielki problem ale tez wielkie pragnienie wyjscia z
      niego.Do tego potrzebna jest duza ilosc energi.Nie chce ci dawac gotowej
      recepty gdyz to jest nie mozliwe ale moze uda nam sie wspolnie cos
      zaradzic .Kiedys i ja mialem totalna niechec i calkowite zalamanie.Poniewaz
      bylo to w sweze poszukiwan zaczalem szukac sposobu jak najbardziej
      uniwersajnego i okazalo sie ze jest ,sposob prosty lecz nie wiem czy bedzie
      latwo podac go poczta ale teraz juz zwruce ci uwage ,ze potrzebna jest duza
      ilosc energi a ty masz zabuzenia .Jezeli jests zainteresowany podaje
      kontakt.piotrsieja@gazeta.pl
      • rzeznia_nr_5 Re: Odchodzę.... 11.10.04, 20:07
        piotrsieja napisał:

        > Witam.Widze ze masz wielki problem ale tez wielkie pragnienie wyjscia z
        > niego.Do tego potrzebna jest duza ilosc energi.Nie chce ci dawac gotowej
        > recepty gdyz to jest nie mozliwe ale moze uda nam sie wspolnie cos
        > zaradzic .Kiedys i ja mialem totalna niechec i calkowite zalamanie.Poniewaz
        > bylo to w sweze poszukiwan zaczalem szukac sposobu jak najbardziej
        > uniwersajnego i okazalo sie ze jest ,sposob prosty lecz nie wiem czy bedzie
        > latwo podac go poczta ale teraz juz zwruce ci uwage ,ze potrzebna jest duza
        > ilosc energi a ty masz zabuzenia .Jezeli jests zainteresowany podaje
        > kontakt.piotrsieja@gazeta.pl


        Ohooo nawiedzonych nigdy nie braknie....
      • gloom Re: Odchodzę.... 11.10.04, 20:09
        Brawo, wreszcie ktos ma niezawodny sposob. Poprosze o recepte.
        • kierowca.autobusu Re: Odchodzę.... 11.10.04, 20:14
          Czyżby chirurgia głębinowa psychologiczna?
          • gloom Re: Odchodzę.... 11.10.04, 20:17
            Albo i co lepszego. Tutaj wietrze raczej widmo rozciagajace sie pomiedzy Budda
            a Chrystusem, z uwzglednieniem UFO, scjentologii oraz Boga-Pioronow-i-Blyskawic.
            • looserka Re: Odchodzę.... 11.10.04, 20:24
              Dla zainteresowanych mam coś ciekawego na ten temat - tylko na priv!
              Kontakt: looserka@gazeta pl.
              • kierowca.autobusu Re: Odchodzę.... 11.10.04, 20:29
                a ci państwo szerzą dobro i przynoszą ulgę bez privów ;)

                www.psychologia.org/kadra.html
                • gloom Re: Odchodzę.... 11.10.04, 20:33
                  Pojade na poziomie trawy - podoba mi sie oferta Kazimierza Szatanika:)
                  Przywodzi mi od razu wywieszke OFE "Pocztylion" na poczcie, na ktorej
                  reklamowal sie niejaki Marian Oszust:D
    • temistokles Re: Odchodzę.... 12.10.04, 00:16
      Powiem krótko , życzę abyś jak najszybciej. to osiągnął :
      „wschód słońca, rosa o poranku, cisza o świcie...czasem wydaje się, że nic
      więcej do szczęścia nie potrzeba...”
      • ja_oscar Re: Odchodzę.... 12.10.04, 00:44
        Trafnie powiedziane!!!Dzięki!
    • gniadykon Nie przeceniaj się. Nie z takimi sobie dawali 13.10.04, 13:20
      radę.
      • ja_oscar Re: Nie przeceniaj się. Nie z takimi sobie dawali 13.10.04, 13:26
        Kurcze...Mam nadzieję na to...
Pełna wersja