Dodaj do ulubionych

Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji.

28.07.18, 20:02
Dzień dobry. Na zaburzenia nerwicowo-depresyjne choruję od 10 lat i nie mogę z nich wyjść. Przeszłam ataki paniki, depersonalizację, lęk wolnopłynący, bezsenność. Ponieważ jestem osobą bardzo zadaniową postanowiłam przy pierwszych objawach, coś z tym zrobić. A więc terapie, leki, dzienny odział leczenia nerwic, kolejna terapia. Zauważyłam jednak pewien schemat, za każdym razem gdy objawy znikają, ja czuję się świetnie, rozluźniona dopada mnie bardzo silny lęk i od razu bezsenność. To wygląda tak jakby mój mózg potrafił tylko bez lęku funkcjonować w napięciu, zadaniach, terminach. Jak generał na placu bitwy. Nie mniej jest to bardzo wyczerpujące, na dłuższą metę. I jest to zamknięte koło. Gdy się zrelaksuje pojawia się lęk, nawrót objawów, praca z zaburzeniem i w koło Wojtek. Czy ktoś się z takim czymś spotkał, bo dla mnie jest bardzo uciążliwe i demotywujące. Bo jak mam być zdrowa, kiedy na moje zdrowie mózg reaguje paniką?
Obserwuj wątek
    • ekspert.grupa_synapsis Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 28.07.18, 21:43
      Szanowna Pani,
      jak długie są u Pani okresy zdrowia? A jak długie wspominane okresy "lęku, paniki, bezsenności"? Czy ma Pani takie w każdym roku? Czy w ostatnich kilku latach korzysta Pani z jakiejś specjalistycznej pomocy albo leczenia? Czy leczy się Pani farmakologicznie? Co Pani lekarz mówi o tych, jak rozumiem, ciągłych nawrotach? Dlaczego, jego zdaniem, one następują?
      Stanisław Porczyk, psychiatra
      Grupa Synapsis
      www.synapsis.pl
          • victta Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 29.07.18, 15:37
            Pierwszy atak paniki dostałam w 2011 r, zażywałam Lexapro i chodziłam na dzienny odział leczenia nerwic. W sumie trwało to pół roku. Po tym czasie wróciłam do pracy. Następny atak, że tak to nazwę plus ogromna bezsenność, kiedy wydawało się, że wszystko jest ok i ja bardzo dobrze się czułam, , wystąpiła w 2013 na wiosnę. Wróciłam do leczenia, znowu Lexapro, Lerivon na spanie, terapia tym razem prywatnie. Ponieważ nie czułam się bezpiecznie w tej terapii(terapia w nurcie Eriksonowskim), przerwałam terapie. Znowu kilka miesięcy na zwolnieniu. Z perspektywy czasu oceniam , że czas gdy byłam na Lexapro, był moim najlepszym czasem byłam aktywna towarzysko i sportowo. No ale przezcież chodziło, żeby zejść z leków, dojść do przyczyn lęków i uzyskać ostateczną poprawę. Więc zaczęłam następną terapie 2016 r-grudzień, w nurcie poznawczo-behawioralnym. Powoli zeszlam z Lexapro i został tylko lek na sen 10 mg Lerivonu. Po roku terapii uznałam, że jest wszystko dobrze, przepracowałam problemy i zakończyłam terapie (moja terapeutka wyjechała do innego miasta), więc tak i tak musiałam zakończyć. Bardzo chciałam zejść z tej 10 Lerivonu na spanie, ale było trudno (chyba uzależniałam się psychicznie). Gdy miałam jakiś problem, wyjazd zawsze nie potrafiłam spać,, więc to była moja deska ratunku. Psychiatra nawet zaleciała, żebym w takich trudnych momentach brała 30 mg Lerivonu. Wszystko szło dobrze (tak mi się wydawało), aż do lipca tego roku, wybudził mnie przy zasypianiu potworny pisk w uchu, potem zmienił się w szum i tak już zostało. Zaczeło się diagnozowanie laryngologiczne, neurologiczne, rtg kręgosłupa, jestem w trakcie diagnozowania. Było też podejrzenie o nawrót nerwicy. Przestałam zupełnie spać. Jechałam na Stilnoxie, żeby jakoś doczekać do wizyty u pschiatry. Wróciły ataki paniki, lęki, bezsenność i powoli zaczęła właczać się depresja. Po prostu nie miałam sił już wstawać z łóżka, jedzenie smakuje jak papier. Dostałam znowu leki Paraxinor, Lexapro 30 i Lorafen na sen. Powiem szczerze czuje się jak wrak. Potwornie zmęczona. Tyle zrobiłam, wydałam kupe kasy, a kręcę się w miejscu. Moja psychiatra nie mówi nic na temat tych ciągłych kryzysów. Zawsze wysłuchuje i przepisuje leki. Jestem cały czas pod jej opieką.
            Nie wiem, czy idę dobrym tropem, ale gdy byłam małym dzieckiem (3 lata), bardzo chciałam umrzeć. Kochałam bardzo rodziców i uznałam, że będzie lepiej jakbym nie była ciężarem. Myslę, że rodzice byli w pewien sposób straumatyzowani, mama w wiecznej panice, szukająca u mnie pociechy, wspólczucia. Ojciec w głowie, odcięty od życia, spięty, kontrolujący. Nie mogłam żyć jak normalne dziecko, rozwijać się, cieszyć. Stałam się taką grzeczną dziewczynką, odciętą od ciała, emocji, bardzo analizującą i zadaniową właśnie. Nie potrafię odpoczywać, bawić się, relaksować. Wakacje to dla mnie męka. I zawsze własnie, gdy skosztuje tego lekkiego odprężenia (pierwszy atak paniki miałam po relaksującym masażu) wraca ten zakopany głęboko we mnie lęk i zmiata mnie z powierzchni ziemi. Nie wiem co mam z tym zrobić. Powoli dochodzę do wniosku, że zostają mi tylko leki do końca życia.
              • leda16 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 29.07.18, 23:38
                Przede wszystkim nie identyfikuj się z bzdetami w stylu New Age. Marzena o niczym bardziej nie marzy niż o nagonieniu klienteli na te swoje "warsztaty" W Warszawie konkurencja jest bardzo duża a żyć przecież z czegoś trzeba :) . To samo dotyczy wszelkich: NLP, warsztatów rozwojowych, "terapii" jakichś "coach-ów, coachingach, samoukach-terapeutach po paru durnych szkoleniach, przewodnikach duchowych lub "przewodnikach porzucania traum i jakiegoś tam oczyszczenia". To wszystko w 95% jest jedna wielka lipa. Neurolingwistyczne programowanie nie działa na normalnych ludzi, coaching jest nic nie wart, bo każdy jest trochę inny biologicznie i psychicznie, duchowy rozwój wprost ze wschodu może jest i dobry, ale tylko w jaskiniach chińskich masywów górskich, a mnisi z klasztoru Shaolin nakryliby się nogami i padli jak worek kartofli po jednym ciosie prostym europejskiego lub amerykańskiego boksera wagi ciężkiej. Taka jest prawda, reszta to biznes, marketing, uprawianie cudzych fanaberii, oszukiwanie ludzi i wyciąganie od nich pieniędzy. Żyjemy w czasach, gdzie forma przerosła treść. Na terapii b-p mówiono Ci chyba, że dzieckiem już dawno być przestałaś, więc zostaw swoich starych, schorowanych rodziców w spokoju i nie wąchaj od nowa pieluchowych smrodków. Znajdź normalnego psychiatrę i ciesz się, że leki dają paroletnią remisję, zamiast przebierać nogami do jak najszybszego i samowolnego ich odstawiania. Najprawdopodobniej masz zaburzenia depresyjne nawracające - jak setki tysięcy ludzi - i trzeba się z tym pogodzić. Są gorsze choróbska.
                Po drugie - NATYCHMIAST zanieś Lorafen do klozetu i spuść z wodą. NATYCHMIAST! To środek bardzo silnie uzależniający. Po pół roku zażywania tego guana staniesz się lekomanką. Lepsza tygodniowa bezsenność niż jedna pastylka Lorafenu!

                --
                www.pmiska.pl
              • ekspert.grupa_synapsis Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 30.07.18, 11:00
                Szanowna Pani (victta),
                także podpisuję się pod tym, że nie chodzi wcale o to, żeby „zejść z leków”. To zależy od okresu i przebiegu choroby. Owszem, pierwszą w życiu depresję (albo depresję z lękiem panicznym) leczy się zazwyczaj przez czas ograniczony, zwykle 1-1,5 roku, i lekarstwa odstawia. Jednak przy kolejnych nawrotach choroby obowiązują inne zasady. LPD zaleca się wtedy przyjmować znacznie dłużej, a jeśli depresje wracają po krótkim czasie, to bywa, że już nawet z drugą depresją wdraża się wieloletnie leczenie profilaktyczne - czyli nie odstawia się LPD po minięciu depresji. Dawki LPD w leczeniu profilaktycznym są najczęściej podobne do tych, które były skuteczne w leczeniu epizodu depresji.

                Nie mogę oczywiście tu rozstrzygać, czy potrzebuje Pani profilaktyki farmakologicznej depresji. To zadanie lekarza prowadzącego Pani leczenie. Przypuszczam jednak, że tak jest. Wskazuje na to fakt, że, jak zdaje się wynikać z Pani listu, depresja (albo lęk paniczny albo depresja z lękiem panicznym) wystąpiła u Pani co najmniej trzy razy. Ponadto chyba tylko po pierwszym epizodzie wróciła Pani do całkowicie dobrego stanu zdrowia. Po drugim już chyba takiej pełnej remisji nie było, a to jest zwykle argumentem za wytrwałością w prowadzeniu leczenia albo nawet jego intensyfikacją. Tymczasem u Pani doszło stopniowo do obniżenia dawek LPD niemal do zera, co może mieć związek z tym, że ok. miesiąc temu nastąpiło znaczne pogorszenie stanu zdrowia i powrót do leczenia przeciwdepresyjnego.

                Psychoterapia jest bardzo cennym sposobem pomocy. Jednak u osób z zaburzeniem depresyjnym nawracającym wcale nie musi zapobiec nawrotom tej choroby (i często po prostu nie zapobiega). Dzieje się tak, bo przyczyny i mechanizmy depresji są bardziej złożone niż Pani uważa.

                Istotna jest sprawa dokończenia diagnostyki szumów głowy i upewnienia się, że poza depresją i lękiem panicznym nie ma innych przyczyn tych dolegliwości. To jest niejasne. Szumy uszne mogą wiązać się wyłącznie z depresją i paniką, ale mogą przecież wynikać i z czego innego.

                Lorafen. Jest co prawda, przy dłuższym stosowaniu, lekiem potencjalnie uzależniającym, ale u osoby z obawami lęku panicznego może być bardzo cenną pomocą. Powinien być stosowany krótko i ścisłe według zaleceń lekarza. Nie dziwię się, że został Pani zalecony.

                Chętnie odpowiem na jakieś dodatkowe Pani pytania. Dziś i jutro jestem dostępny. Od środy będę już na urlopie.

                Z szacunkiem
                Stanisław Porczyk, psychiatra
                Grupa Synapsis
                www.synapsis.pl
                • victta Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 30.07.18, 14:59
                  Panie doktorze dziękuję za wyjaśnienie. Pisze Pan cały czas o depresji, ale moja choroba została zdiagnozowana jako nerwica lękowa. Dlatego stąd może taki kierunek leczenia, czyli zejście z leków. Moja pani dr ostatnio użyła takiego sformułowania, że w nerwicy idzie się za pacjentem. A, że ja byłam przekonana, że jak uda mi się porozwiązywać podczas terapii te wszystkie neurotyczne konflikty to będę zdrowa i nie będzie potrzeby stosowania leków. Przyznaję się jednak, że najbardziej "zdrowa" byłam na lekach. Wychodziłam do ludzi, jeździłam na rowerze, miałam energię do życia. Po zejściu z leków i pozostaniu na samej terapii, zaczęłam się czuć cały czas wyczerpana, tak jak by energii starczało mi na pół dnia. Potem przychodziłam do domu i padałam. W rezultacie prowadzałam bardzo ograniczone życie praca-dom, a i tak ledwo żyłam.
                  Teraz zaczęłam się zastanawiać, czy diagnoza ma wpływ na kierunek leczenia. Czy to jest ważne, w jaki sposób psychiatra patrzy na pacjenta i jak go leczy. Czy własne, idzie za nim, jak wspomniałam wyżej, czy raczej prowadzi go, widząc szerszy obraz. Czy może to nie ma znaczenia czy diagnoza to nerwica, czy nerwica depresyjna, czy depresja, bo przecież liczy się leczenie. A proces leczenia niestety też jest drogą pełną prób i błędów.
                  • mardaani.74 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 30.07.18, 15:33
                    diagnoza w depresji często "ewoluuje" wraz z rozwojem sytuacji i obserwacją tego co się dzieje z pacjentem. Czasami pierwsza diagnoza bywa błędna lub niepełna. Jak dla mnie to Ty masz raczej przede wszystkim depresję, przede wszystkim depresję i z nią powiązane stany lękowe. Zastrzegam jednak ja nie jestem lekarzem.

                    --
                    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
                  • ekspert.grupa_synapsis Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 30.07.18, 16:51

                    Szanowna Pani,
                    bardzo ważne rzeczy Pani napisała. Rzeczywiście diagnoza ma ogromne znaczenie dla osoby chorej, tego co o sobie wie, jak o swoich problemach myśli. Diagnoza kształtuje także sposób działania lekarza. W zależności od diagnozy stosuje się często różne leczenie. Dlatego możliwie jednoznaczna diagnoza jest tak bardzo ważna.

                    Rzeczywiście wymaga wyjaśnienia, że użyłem terminów "depresja" (ale też "depresja z lękiem panicznym"!). Kolejny raz zauważę, że moja rola na forum jest trudna. Nie mam dostępu do wielu informacji o stanie zdrowia osób, które piszą i sytuacja ta nie pozwala mi na stawianie tutaj diagnoz. Nie poczuwam się do nieomylności. Pozwoliłem sobie jednak na te określenia odnośnie Pani osoby z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że sama Pani, tych określeń (depresja, panika) użyła. Jedno z nich jest nawet w tytule wątku. Drugi - te terminy najbardziej pasują do całej tej historii Pani zdrowia, opisów dolegliwości i leczenia. Właściwie tylko one (spośród różnych użytych przez Panią, zresztą niespójnych, określeń) wyjaśniają problemy o których Pani pisze.

                    Ostatecznego wyjaśnienia kwestii swojego zdrowia proszę jednak szukać w bezpośrednim kontakcie ze specjalistą.
                    Stanisław Porczyk, psychiatra
                    Grupa Synapsis
                    www.synapsis.pl
            • evee1 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 30.07.18, 06:17
              "No ale przezcież chodziło, żeby zejść z leków, dojść do przyczyn lęków i uzyskać ostateczną poprawę."
              Nie zawsze mozna to uzyskac. Ja mam zaburzenia lekowe od 30 lat, ktore mimo trzykrotnych juz prob odstawienia lekow (oraz psychoterapii zarowno grupowej, jak i indywidualnej) powracaja. Jednak ja sie tym braniem lekow specjalnie nie stresuje, a ze nie mam wielu skotkow ubocznych, to biore grzecznie i funkcjonuje w miare OK.

              --
              Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
              • leda16 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 30.07.18, 09:33
                evee1 napisała:
                "No ale przezcież chodziło, żeby zejść z leków, dojść do przyczyn lęków i uzysk
                > ać ostateczną poprawę."
                > Nie zawsze mozna to uzyskac.


                No tak, tylko to jedno Dyskutantkę interesuje :( Nieważne, że są remisje, że okresowo dobrze funkcjonuje. "Zejść z leków" i sru! Cóż za infantylne podejście. No i jeszcze chce "znać przyczynę", której nawet lekarze nie znają, bo wówczas leczenie byłoby przyczynowe a nie objawowe i w 100% skuteczne. Niestety, etiologii większości chorób medycyna NIE ZNA. jeżeli rozumie ich mechanizmy, to już wielki postęp. Więc będzie się babrać w dzieciństwie, gonić na terapie, patrzeć na świat przez pryzmat choroby i niszczyć sobie to, co w życiu cennego swoim wybujałym egocentryzmem. Choroba nie wybiera, jeden ma schizofrenię, drugi nerwicę, trzeci
                Leśniowskiego- Crohna z odżywianiem pozaustrojowym i trudno. Cukrzyk, nadciśnieniowiec, człowiek po przeszczepie rozumie, że leki musi brać do końca życia, bez przerwy. Ona nie rozumie! Na terapii nie wytłumaczyli, a nawet jak próbowali, nie wierzyła, bo...nie to chciała usłyszeć.
                --
                www.pmiska.pl
    • calafiore Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 30.07.18, 08:13
      Ten objaw nasilonego lęku, napięcia jest bardzo charakterystyczny dla zaburzeń nerwicowych. Sam taki mam, choć leżę 22 godziny na dobę. Gdy wstanę i coś zacznę robić - napięcie znika. Znam też inne osoby, które funkcjonują, żyją pracą (nierzadko po 1,5 etatu) i w ciągłym stresie. Gdy tylko przychodzi weekend, pochłania je uczucie wszechogarniającej pustki i napięcia.
        • calafiore Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 30.07.18, 21:38
          Z powodu choroby, nerwicy neurastenicznej. Przejawia się ogólnym wyczerpaniem organizmu i układu nerwowego, spadkiem odporności itd. Oczywiście depresja też czasem się przyplącze, ale nie jest to mój główny problem - tzn z mobilizacją nie mam problemów.
          • mardaani.74 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 30.07.18, 21:58
            Poczytałam co to jest i tak się zastanawiam czym to się właściwie rożni od depresji? bo objawy są identyczne i czy to leżenie naprawdę jest jedynym wyjściem? bo nawet zdrowy by zachorował mając tak mało ruchu, ruch to jednak podstawa zdrowia, jakie by tam ono nie było, leżenie zawsze pogarsza, nawet połamańcy muszą się ruszać na tyle na ile się da, inaczej klops.
            Jeżelibyś się nie kładł nawet na siłę przez kilka godzin to co by się działo?

            --
            Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
            • calafiore Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 30.07.18, 23:15
              Brak jest objawów typowych takich jak: poczucie winy, brak motywacji, obniżony nastrój, brak popędów, napędów, apetytu itp. Za to dominuje kompletny brak energii, wydłużony rytm dobowy, wyczerpanie powysiłkowe itp rzeczy. Taki stan przypominający ostatnie stadium choroby nowotworowej. Gdybym próbował stać na siłę , to bym upadł.
              • mardaani.74 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 31.07.18, 00:35
                Poważnie upadłbyś, czy tylko masz takie wrażenie że byś upadł. Bo to wbrew pozorom jest ogromna różnica.
                To nie jest tak że żeby mieć depresję trzeba mieć te wszystkie książkowe objawy, wręcz często ludzie za późno zaczynają leczenie bo skoro nie mają "typowych" objawów to "nie mają depresji". Są jeszcze depresje maskowane, i podobno one często stoją za tymi nie do końca określonymi dolegliwościami, nerwicami itd.
                Wiele osób w depresji odczuwa taki właśnie totalny brak sił, jakby odcinało zasilanie, a wcale nie odczuwają jakiegoś drastycznego spadku nastroju itd. Ewentualnie obniżony nastrój mają od tak dawna że uznali go za normę, za część swojej osobowości.

                --
                Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
              • mardaani.74 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 31.07.18, 00:38
                Tak się też zastanawiam jak Ty egzystujesz w takiej formie? Skąd bierzesz środki do życia, jak docierasz do lekarza, do sklepu jak ogólnie ograniasz codzienne życie? Czy to jest tak zawsze, codziennie? przeraża mnie wizja takiej całodobowej niemocy.

                --
                Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
                • calafiore Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 31.07.18, 04:41
                  Jakoś daję jeszcze radę, choć na pewno jest to bardzo trudne. Leczenie depresji mam już za sobą - był taki czas, że faktycznie leki antydepresyjne działały, ale w miarę postępu choroby objawy uboczne były coraz silniejsze i w pewnym momencie trzeba było z nich po prostu zrezygnować. Skończyła się nadzieja i zaczęła się groza.
                  • mardaani.74 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 31.07.18, 08:25
                    Może dawki były za duże? ja bardzo źle reaguję na leki przeciwdepresyjne na początku ich brania, i muszę dość powoli od malutkich dawek zaczynać inaczej odczuwam głównie skutki uboczne. Dla mnie wprowadzenie leku do dawki docelowej np w tydzień to by było mordercze, nie dałabym rady i pewnie nie znając siebie porzuciłabym lek jako niedziałający lub źle działający. Może też tak masz i niepotrzebnie zniechęciłeś się do leków, albo te które brałeś były nie dla Ciebie. Ja wypróbowałam chyba z 6 różnych antydepresantów zanim trafiłam na taki który na mnie zadziałał tak jak trzeba, a też już byłam w stanie kiedy nawet poruszanie się po domu czy stanie na nogach było dla mnie ekstremalnym wyzwaniem. Bałam się śmieci wynieść 10 metrów od domu, że nie dam rady wrócić. I to wszystko to były objawy silnej depresji z agorafobią a nie choroby nieznanej medycynie, bo nerwica to takie ch...umuju dzikie węże, mam wrażenie że dają taką "diagnozę" jak nie wiedzą co w kartę wpisać, a pacjentowi fizycznie najwyraźniej nic specjalnego nie dolega. Serio, już nawet jeżdżenie na wózku rozważałam, a to była "tylko" depresja.
                    Calafiore, nie poddawaj tematu, powalcz o siebie raz jeszcze, odklej się od diagnozy i przekonania że leki nie działają, a efekty mogą Cię zadziwić. Domyślam się że psychoterapia w tej chwili nie wchodzi w grę, a mogłaby dobrze poprowadzona behawioralna mogłaby dać naprawdę dobre rezultaty. Wierzę że jesteś w stanie poprawić jakość swojego życia, że jest to możliwe, ale nie wolno się poddawać i trzeba choćby z desperacji wykrzesać odwagę do wyjścia ze strefy komfortu, bo gorzej niż jest to nie będzie.

                    --
                    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
                    • calafiore Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 01.08.18, 14:14
                      Przerobiłem temat prawie wszystkich antydepresantów, myślałem dokładnie w taki sam sposób jak Ty w powyższym poście. Anafranil, połowa leków z grupy ssri i inne wynalazki. W różnych dawkach, fluoxetyna nawet do 80mg, bo miała tą dopaminergiczną składową, która działała na napęd. Niestety, w tych dawkach również silne skutki uboczne w postaci efektu antycholinergicznego. Nie mam klasycznej depresji, a te leki działały (u mnie) na zasadzie stymulantów, bo prawda jest taka, że większość antydepresantów to leki silnie stymulujące cun. W końcu mechanizmy kompensacyjne się wyczerpały i jestem tu gdzie jestem, czyli w czarnej d.
                      • evee1 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 01.08.18, 14:37
                        A diagnozowali Cię w kierunku zespołu przewlekłego zmęczenia? Moja znajoma też przez parę lat leczyli na depresję, która okazała się lekoodporna. Potem dostała diagnozę tego zespołu i jak wdrożyli leczenie w tym kierunku, to jest lepiej. Ale niestety nie wiem jak to leczenie wygląda. Muszę dopytać.

                        --
                        Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
                        • calafiore Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 01.08.18, 15:10
                          Neurastenia to przewlekłe zmęczenie. Dokładnie tak, mam tą chorobę ze wszelkimi manifestacjami ze strony układu odpornościowego, nerwowego i endokrynnego. Tego się nie leczy - poza dietą i profilaktyką, podażą elektrolitów, witamin z grupy B, koenzymu q10. Czasem, jak ktoś toleruje to dochodzą inne suplementy. Takie powolne umieranie.
                            • calafiore Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 01.08.18, 17:43
                              W czasie I wojny światowej przypadku dezercji i stwierdzonej neurastenii darowali czapę, także nie jest to moja wola spędzenia życia w taki sposób, niestety. Choroba nie wybiera. Polecam film, choć jest dość ciężki:
                              www.youtube.com/watch?reload=9&v=O4UvyNGq4Q8
                          • leda16 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 02.08.18, 11:51
                            calafiore napisał:

                            > Neurastenia to przewlekłe zmęczenie. Dokładnie tak, mam tą chorobę ze wszelkimi
                            > manifestacjami ze strony układu odpornościowego, nerwowego i endokrynnego. Teg
                            > o się nie leczy - poza dietą i profilaktyką, podażą elektrolitów, witamin z gru
                            > py B, koenzymu q10. Czasem, jak ktoś toleruje to dochodzą inne suplementy. Taki
                            > e powolne umieranie.


                            No a jak realia życiowe, masz rentę, zasiłek z MOPS czy na utrzymaniu rodziców? Na depresję przysługują te wszystkie świadczenia, na neurastenię, dystymię, już nie. Mnie też objawy, które opisujesz na neurastenię nie wyglądają, bo jeśli tak, napisałabym to, co "mardaani74" - że nikt Cię na nogi nie postawi, jeśli sam nie zechcesz wstać.

                            --
                            www.pmiska.pl
            • leda16 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 02.08.18, 11:38
              mardaani.74 napisała:

              > Poczytałam co to jest i tak się zastanawiam czym to się właściwie rożni od depr
              > esji? bo objawy są identyczne i czy to leżenie naprawdę jest jedynym wyjściem?
              >

              To nie jest kwestia wyboru, wyjścia. To osiowy objaw znacznych zaburzeń depresyjnych.


              > Jeżelibyś się nie kładł nawet na siłę przez kilka godzin to co by się działo?


              Wytłumacz komuś z chorobą Parkinsona, żeby próbował nie trząść ręką, bo to od jego woli zależy :)




              --
              www.pmiska.pl
              • mardaani.74 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 02.08.18, 13:51
                ja zadałam to pytanie celem uzyskania odpowiedzi, to nie było pytanie retoryczne, po prostu jest różnica między uczuciem że się zemdleje/przewróci, a rzeczywistą niemożnością utrzymania równowagi, utratą przytomności. Wiele lat się borykałam z podobnymi objawami, i to wszystko było jednak kwestią psychicznego przestawienia się, i odbudowania utraconej kondycji a nie rzeczywistą, somatyczną niemożnością jak np w chorobie Parkinsona niemożnością jest opanować trzęsienia itp.

                --
                Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
    • herakles-one Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 12.08.18, 07:59
      Piszesz, że odbyłaś kilka terapii, ale nic nie napisałaś o ich przebiegu. Co to były za terapie, jak się czułaś podczas tych terapii? Czy zostały w procesie terapii zidentyfikowane konflikty nerwicowe? I jeśli tak, to jakie przyczyny Twoich lęków zostały ustalone? Jakie emocje przeżywałaś podczas terapii?
      • nebelowa Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 15.08.18, 12:32
        W wielu postach o pomoc powtarza sie podobny schemat. Ja osobscie nazywam to gonieniem za absolutem, ktory kazdy sobie na wyobrazenie ulepil. Wciaz jest nie tak, wciaz niedobrze....
        Do tego wlasne cierpienie jest ogladane przez skupiajaca soczewke, czesto dochodzi myslenie o tym, ze jest sie wlasciwie jedynym az tak cierpiacym w bylym Ukladzie Warszawskim. Naprawde kazdy czlowiek przezywa cala game lekow, smutku, bezsilnosci, beznadziei, meczacych dolegliwosci, bölu psychicznego i fizycznego etc. Skad ta pogon za tym, aby to wszystko zniknelo? Skad ta pewnosc, ze wszystko pochodzi "od glowy" ?
        • mardaani.74 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 15.08.18, 19:41
          ja tam nie wiem czy statystyczny Sebix i Karyna przeżywają męki duchowe, beznadzieję, ból istnienia, chyba wtedy kiedy im po grillu wątrobę na ręby wywróci. Mnie się jednak zdaje że demony w większości lęgną się w głowie, ale oczywiście słusznie przywołałaś forum do realności bo całkowita ucieczka od nieprzyjemności nie jest możliwa, bo tak świat działa jak działa i nasz system nerwowy jest jaki jest. Pogodzenie się z własnymi ograniczeniami choćby tymi wynikającymi z biologii i nauczenie się żyć także poza strefą emocjonalnego komfortu to też ważny element samodoskonalenia. Cierpieć będzie każdy, ale nie każdy równie często i przede wszystkim nie każdy równie silnie. Wszyscy odczuwamy mniej więcej to samo ale nie tak samo mocno, ważna jest skala.

          --
          Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
          • nebelowa Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 16.08.18, 08:29
            Przyznaje, teza nie jest oparta na badaniu calego przekroju spoleczenstwa, a jedynie na rozmowach z malzonkiem, jego doswiadczeniach oraz na rozmowach z moim doktorem, ktory jest batdzo racjonalny w wielu sprawach. Masz jednak race, chcialam zagwizdac, abysm w wielu dyskusjach zawrocili nieco, bo nie tedy droga. Nie mozna calej odpowiedzialnosci za swoj stan, ktory ma prawo zmieniac sie kazdego dnia zrzucac na lekarza, diagnozy i leki. Parafrazujac piosenke Osieckiej "my to juz znamy, znamy te historie, ze doktor znow nie rozumie, leki tez dzialac nie chca , wielu na pamiec to umie"
            • mardaani.74 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 16.08.18, 12:24
              zmartwię Cię, grono które opisałaś zmieści się może w górnych 3% bo nawet nie w 10%, więc reprezentatywność znikoma :) (Odkąd pracuję u postaw pozbyłam się wielu złudzeń) Jakkolwiek nawet bardzo prości ludzie oczywiście mają swoje demony tylko są one zakorzenione w innych sferach, ale człowiek w człowieka a nawet ssak w ssaka emocje odczuwamy podobne i podobnie a wśród niestety te dla nas nieprzyjemne. Odczuwanie codziennie tylko spokoju, radości i miłości nie jest możliwe bez ostrych dragów, a z nimi tym bardziej nie, a więc nie jest możliwe.

              --
              Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
            • lelum3 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 15.12.18, 08:59
              nebelowa napisała:

              > Ni
              > e mozna calej odpowiedzialnosci za swoj stan, ktory ma prawo zmieniac sie kazde
              > go dnia zrzucac na lekarza, diagnozy i leki. znow nie rozumie, leki tez dzialac
              > nie chca , wielu na pamiec to umie"
              Bingo! Osądzono mnie prawie od czci i wiary na pewnym forum za takie właśnie przekonania. Wiadomo, uzdrowić się nie umiem, bo byłby to cud. Ale mogę wykrzesać z siebie odrobinę myślenia i energii, aby nie cierpieć aż tak bardzo; inaczej - mogę się nauczyć jako tako współistnieć z chorobą. W mojej mocy jest rozwiązać wszelkie sprawy, które spychają mnie w depresję. Resztę - niestety - muszę unieść, bacząc, abym sama sobie była oparciem i pomocą. Skoro już mam wyrok - depresyjny Chad - muszę szukać sposobów i sposobików, aby był jak najmniej bolesny. Jest wiele chorób, które wymagają ogromnej cierpliwości, aby je znosić. Depresja daje choć tyle, że niesie nadzieję na lepszy czas, choćby ta nadzieja była nad wyraz chwiejna. Czasem myślę o trwale niepełnosprawnych, dla których nie ma już takiej nadziei. Radzą sobie, zatem i ja muszę sobie radzić, choćby cudacznymi sposobami.
          • wesyasih Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 14.12.18, 19:41
            Zrób sobie testy na boreliozę, ewentualnie mykoplazmy / chlamydie i panel odkleszczowy. Nerwica nie bierze się znikąd, czy jak niektórzy lekarze sugerują, "z głowy". Lęki i inne dolegliwości są spowodowane infekcją. Oczywiście żaden paychiatra Ci tego nie powie bo ma z tego chleb. Porób badania (ale nie pierwsze lepsze tylko bardzo szczegółowe, Ltt/cd57 albo panel u Wielkoszynskiego). To nie są tanie badania, ale naprawdę możesz się zdziwić.
    • majas358 Re: Nie mogę wyjść z nerwicy i depresji. 22.05.20, 11:46
      Ehh. Już czytając pierwsze dwa słowa w tytule twojego postu zauważyłem Twój problem. Otóż mylisz się... i właśnie to jest problem. Możesz wyjść z nerwicy i depresji. Jak to zrobić? Musisz zaakceptować swój stan, a następnie zabrać się za przyswojenie odrobiny wiedzy.

      Odsyłam cię do chyba jedynego rzetelnego artykułu jaki obecnie istnieje na temat nerwicy i depresji. Niestety najpopularniejsze portale podają stek bzdur, a ludzie zaczarowani ich popularnością w te bzdury wierzą, a potem nie mogą sobie pomóc.

      Proszę bardzo: Nerwica lękowa – przyczyny, objawy, leczenie

      Nie trzeba dziękować :)
      Daj znać za kilka miesięcy jak bardzo zmieniłby się nagłówek twojego postu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka