Gość: Smutna
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.10.04, 21:24
Mam już dość bycia ciągle uśmiechniętą i wesołą dziewczyną. Pomagam wszystkim w około,ale samej sobie nie potrafię. Od 15 roku życia mam problemy zdrowotne- mocne skrzywienie kręgosłupa,które wizualnie mnie oszpeca. Poddałam się operacji, skolioza została zatrzymana,ale garb pozostał, dodatkowo mam bliznę i boli mnie kręgosłup. Z tym bólem da sie żyć,ale wyobrażcie sobie - nie byłoby takiego dnia, w którym mój kręgosłup nie bolałby mnie! Ostatnio wpadłam w jakąś depresję, nie widze sensu w niczym, jestem nerwowa, palę dużo papierosów,gdybym tylko miała materialną możliwość upijałabym się codziennie by nie myśleć o swoich utrapieniach. Jestem jeszcze młoda, mam 1,5 letni staż małżeński, chciałabym mieć dziecko..ale jak tu je mieć przy takiej wadzie kręgosłupa, jak wytrzymac ten ból, jak je potem podnosić??? Z tego wszystkiego garściami zaczęły wypadać mi włosy. Natura w tej kwestii także nie dała mi wiele- włosy mam cieńkie, rzadkie... no i przypuszczam,że jak tak dalej będa wypadać zostane łysa;/ Tak strasznie mi ciężko. Czuję się jakimś wybrakiem, płakac mi się chce,ale już nie mam sił. Mój mąż ma dość tego ciągłego narzekania i wcale mu się nie dziwię! Już nawet nie wierzę w to,że znajdę gdzies jakiś ratunek...:(