Dodaj do ulubionych

No i jak tam się trzymacie?

22.03.20, 00:37
Mam nadzieję że z depresyjną wprawą trwacie w trudnym czasie, jakkolwiek byłoby mi jakoś raźniej gdybyście się odezwali od czasu od czasu.
Czy to co się dzieje bardziej Was trwoży czy fascynuje, ja ze zdumieniem stwierdzam że chyba to drugie, bo teraz jest trochę tak jakby mój depresjo-agorafobiczny świat ktoś wywrócił na lewą stronę. Teraz cały świat nagle ma "mój" niedawny problem, surrealistyczne to jest.
Niby wiadomo, że życie zaskakuje, ale ten zaskok pobił wszystko, serio cały czas myślę że zaraz się obudzę i znowu stwierdzę " o ja pierdolę, ale miałam sen".
Obserwuj wątek
    • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 22.03.20, 23:15
      Tutaj wklejam link do artykułu o wsparciu psychologicznym, telefonicznym i online. Może komuś będzie potrzebne, są podane numery telefonów i nazwiska psychologów. Myślę że to bardzo cenna pomoc.

      poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,25810611,pomoc-w-epoce-koronawirusa-psychologowie-oferuja-bezplatne.html#s=BoxLoPoLink
    • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 29.03.20, 03:45
      Jakoś nie chce mi się spać, przypomniał mi się pierwszy wątek jaki przeczytałam na tym forum, kiedy nękała mnie wielka bezsenność
      z taką ekipą jaka tu wtedy pisała to można by było nie zauważyć 2 tygodniowej kwarantanny, nawet jakby ją trzeba było odbyć w kanciapie na szczotki.


      forum.gazeta.pl/forum/w,99,12220590,12220590,Puk_puk_jest_tu_kto_.html
      • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 29.03.20, 04:01
        Ogólnie się trzymam i nie trzymam, samotność, małżonek odizolowany, siedzę sobie sama i dziwnie tak. Tylko raz rozstaliśmy się na 10 dni, poza tym nigdy dłużej niż 5-6 dni. Niemożność poczucia obecności męczy. Jakby mi się wszystko tylko przyśniło. Życie zrobiło się jakieś nierealne, myśli robią się obsesyjne.
        To się skończy źle, jakkolwiek się skończy, bo nawet jak się skończy dobrze to depa depcze po piętach, czuję to w plecach, konstrukcja trzeszczy i cala impreza w najlepszym wypadku dla mnie skończy się depresją i mozolnym zbieraniem się w całość. Jak się skończy źle to się skończy i to też nie jest fajna myśl. Co tu robić, człowiek chciałby się wywinąć tanim kosztem a nie ma jak, trzeba wskakiwać do mętnej wody.
        • martyna2525 Re: No i jak tam się trzymacie? 29.03.20, 08:46
          Nie moge juz sluchac tych doniesien w tv, od znajomych z zakaznego...
          Rozwala mnie to od srodka do tego dochodza inne rzeczy, ktorych nie ogarne urzedowo przez pandemie. W kryzysie bylam przed pandemią nie zdazylam sie jeszcze podniesc...
          Mardaani nie chcialabym by Cie dopadla depresja bo ona miazdzy. Mozesz cos zrobic by temu zapobiec?
          • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 29.03.20, 15:36
            Robię wszystko co umiem żeby zapobiec, dzięki czemu jem, śpię, funkcjonuję, ale taki przewlekły stres ... nie wiem jak długo uda się utrzymać głowę nad powierzchnią. Z każdym dniem czuję się bardziej przytłoczona i pojawiają się znajome symptoma typu dziwne bóle, dziwne sny, dziwne myśli w głowie.

            Wiem że to zabrzmi jak kapryszenie i zapewne takim jest ale ale kiepsko radzę sobie z samotnością, rozmowa przez telefon tylko pogarsza sprawę bo to oglądanie ciastka za szybką :) Jestem jak osierocony słonik, zdechnę z żalu jak mnie ktoś nie przytuli.

            Nawet dobrze że muszę chodzić do pracy, jakbym miała siedzieć w domu to odwaliłoby mi w krótkim czasie. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle że nigdy w życiu nie mieszkałam sama, zawsze miałam za mało przestrzeni, nie umiem się ogarnąć z takim "dobrobytem".
            No i czuję się oszukana najpierw tyle lat zmagania z agorafobią po to żeby teraz znów w tym zamknięciu, tak jakby choroba obeszła mnie z tyłu i kopnęła w zadek.

            Dość smarkania.
            Plan na dzisiaj, ogarnąć rozsady pomidorów i kwiatów, i przygotować skrzynki i inne dziwne pojemniki w których u mnie rosną rośliny na balkonie na ten dziwny sezon. Idę złapać choć kilka promieni słonecznych, nie ma spacerów, będzie werandowanie.

            ps
            Jutro na rano do pracy, bądźcie mili dla obsługi marketu albowiem nie wiecie czy ta pani układająca jogurty i warcząca na klientów żeby nie macali bułek to nie ja ;)
              • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 29.03.20, 19:25
                Martyna, będę duchem przy Tobie, wysyłam Ralphowe "Kosmiczne energie" www.youtube.com/watch?v=nV8FGJNQqyM i wierzę że sobie poradzisz lepiej niż myślisz.
                ps
                Czemu aż 13 godzin? to dla Ciebie stanowczo za dużo, nawet zdrowy silny człowiek byłby po takiej szychcie wyczerpany fizycznie i psychicznie. Nie ma możliwości skrócenia godzin?
                • martyna2525 Re: No i jak tam się trzymacie? 31.03.20, 09:56
                  Czulam wspracie. U mnie dyz sa po 12-13godz, w niektorych placowkach wprowadzaja dyz po 24godz.
                  U mnie i tak jest luz w porownaniu z nimi.
                  A epidemia sie jeszcze nie zaczeła, bedzie gorzej duzo gorzej 😞
                  Lęk, smutek lęk smutek to mi towarzyszy od dluzszego czasu 😞

                  Tobie tez musi byc mega trudno i to ze chodzisz do pracy jest swego rodzaju bohaterstwem. Dziekuje Ci za to.
            • monte_we_mgle Re: No i jak tam się trzymacie? 30.03.20, 01:11
              Ja lubię samotność i taki był plan. Niestety, ktoś musi dostarczać zakupy 81-letniemu Moherowi. Mam po dziurki w nosie narzekania na ograniczanie jej praw człowieka teraz już zupełnie bezsensowne, bo kościółek zamknięty od tygodnia, a właścicielki ulubionych sklepów wpuszczają po jednej osobie do środka i pogadać się i tak nie da, bo przeważnie ktoś czeka na zewnątrz.
              Trzymaj się jakoś, Lucy. Wiem, że nie jest fajnie, gdy się nie lubi być samemu. Tutaj masz portal z darmowymi filmami, gdyby Ci się chciało coś pooglądać. Inaczej nie umiem pomóc :-(((

              3filmy.com/filmy/#/m:wszystkie/
              • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 30.03.20, 13:34
                Monte :) już samo to że jesteś poprawiło mi humor
                Mam filmy, książki audiobooki, słucham sobie w wolnych chwilach próby teatralnej www.youtube.com/watch?v=52Zt8T5efh0. Z agorafobicznych czasów mam wprawę w przebywaniu w dom i nigdy się ze sobą nie nudzę, tylko że tak jakoś dziwnie mi, bo niby lubię być sama i nie nudzę się w swoim towarzystwie, ale jednak z tą perspektywą że gdzieś tam ktoś jest niedaleko.
                Nowe doświadczenie, tak po prawdzie stawiam czoło czemuś czego się najbardziej boję, życie mnie przymusiło do małej konfrontacji i mam zamiar skorzystać z tej nieprzyjemnej lekcji i wyciągnąć z tego jakiś zysk na przyszłość. Taka autoterapia behawioralna, skoro już jest jak jest niech to chociaż z pożytkiem będzie. Myślicie że uda mi się podejść samą siebie tak podstępnie?
                • monte_we_mgle Re: No i jak tam się trzymacie? 31.03.20, 00:05
                  Ojej, nigdy by mi nie przyszło do głowy, że mogę Ci poprawić humor wysłaniem posta na forum. Bardzo mi miło :-)))

                  Co do reszty, oczywiście, że Ci się uda. Zwizualizuj sobie staruszkę, która na zapowiedź kolejnych obostrzeń każe sobie przynieść dziesięć opakowań papieru toaletowego, po 10 kg mąki i cukru, pięciolitrową flachę oleju, 5 kostek masła i całą masę "drobiazgów" o wadzę równej pewnie wszystkiego, co wymieniłem. Od razu chce się być samemu ;-)))
                  • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 31.03.20, 01:16
                    Mam "pod zakupową opieką" dwoje moherków :) w odróżnieniu od Twojej staruszki codziennie cedzą po jednej recepcie, po 2 jabłuszka, po pół chlebka :)
                    Musiałam ich do dobrego przymusić i dostarczyłam im konkretniejsze ilości produktów.
                    Musiałam tak zrobić bo jak ktokolwiek z mojej załogi zachoruje to wszyscy idziemy na 2 tygodnie kwarantanny i zostaliby z tymi dwoma jabłuszkami i półkostką masła i co gorsza bez pyrów, a jak to tak obiad bez pyrów hehe :D
    • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 02.04.20, 01:52
      chciałam się odstresować i weszłam na jedno z forum ogrodniczych a tam same opisy jak i kiedy robią zakupy. Dodam, że piszący są w większości osobami starszymi. Po przeczytaniu jednego wpisu ręce mi zupełnie opadły.

      "Dzisiaj był ładny dzień, ale mroźny wiatr psuł przyjemność stania w kolejce przed sklepem.W końcu dostałam drożdże, za to nie ma mąki żytniej, dostałam też kaszel, ale to zupełnie za darmo.Muszę i tak nawiedzić inny sklep..."

      i po co to izolowanie? z moich znajomych co najmniej 10 osób już wie, że straciło pracę, większość w tym i mój mąż ma obniżoną pensję i powiedziane, że nie wiadomo czy uda się utrzymać zatrudnienie, w domyśle liczcie się ze zwolnieniem. I po co po to żeby chronić tych dziadków co mają to w dupie? bo oni już się nażyli?
      Obawiam się że zatrzymanie w domu ludzi młodych było wielkim błędem. Tak długo jak można bez przeszkód robić zakupy spożywcze, tak długo izolacja jest fikcją. Nie wiem jak gospodarczo to wszystko będzie wyglądało, ale przede mną jawi się jakaś gospodarcza czarna dziura. Szwecja chyba jednak postąpiła słuszniej. Zachorować i tak koniec końców w większości zachorujemy a tego kryzysu wielu nie przeżyje nie z powodu wirusa. Osoby szczególnie narażone na powikłania powinny siedzieć murem w izolacji i mieć dostarczane pod drzwi potrzebne jedzenie leki itp, ale reszta powinna funkcjonować. Poza tym taka izolacja w tych naszych w większości dysfunkcyjnych rodzinach w dużej części przemocowych, kto tym dzieciom to potem odkręci?
      Kto będzie zarabiał na te 500+ i zasiłki dla bezrobotnych, jak to wszystko będzie? Ja się jednak boję. Obniżka pensji to jeszcze nic, ale jej utrata i w tych warunkach nawet nie można szukać, bo jak tu wysyłać męża z obniżoną odpornością i astmą do szukania pracy? z mojej pensji to nawet opłat nie da rady. No źle to wygląda a moja sytuacja i tak nie jest najgorsza. Co sądzicie, wolicie się chronić w domu czy jednak żeby to wszystko jakoś tam funkcjonowało pomimo zagrożenia?
                • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 03.04.20, 01:01
                  Można przeżyć chwile szczęścia w czasach obiektywnie złych lub być najnieszczęśliwszym z ludzi kiedy wokół panuje spokój i względny dobrobyt. To nie takie proste, że nie ma wirusa nie ma problemu i jest super i odwrotnie. Przecież życie to ogólnie jedna wielka niewiadoma i bez wirusa. Mylę że trzeba się nauczyć żyć pod tą presją i pogodzić z tym że lęk czy jakiś psychiczny dyskomfort, utrata poczucia stabilności, bezpieczeństwa, każdy inaczej tą sytuację odczuwa, będzie teraz składową dnia, że w pewnym sensie w takiej sytuacji ten dyskomfort jest normalny, nienormalne jest raczej mieć na wszystko wywalone, nawet w czasie pandemii.
                  • vermieter Re: No i jak tam się trzymacie? 03.04.20, 01:20
                    co za grafomaństwo, o boshe!
                    Wszyscy mamy jedno życie, rodzimy się, żeby umrzeć. Okres pomiędzy wypełniamy sami i to jest najfajniejsze.
                    Gdzie możemy się lepiej sprawdzić, w pracy czy w kształtowaniu własnego losu?
                    Niektórzy się sprawdzają na forach, ciekawe co by robili bez internetu?
                    • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 03.04.20, 20:46
                      Czytaj uważnie bo nie będę powtarzać.
                      Dla komfortu psychicznego idziesz na moją czarną listę. To działa tak, że nie będą dla mnie odtąd widoczne Twoje wpisy. Więc możesz się wysilać dalej albo nie wysilać. Ja nie potrzebuję teraz twojej zgryźliwości i sprawiało mi to przykrość, więc do niezobaczenia się.
      • mgasg Re: No i jak tam się trzymacie? 06.06.20, 23:04
        o jak milo Cie czytac:-))) dawno tu nie bylam ale pomyslalam,ze zajrze jak sie czuja inne depresiaki.Takiego mohera tez mamy na stanie niestety..teraz juz wylazi nawet sama, bo
        ON MI NIE KUPI tzn moj maz, z ktorym ona mieszka a jej syn.A ON WIE,ZE JA LUBIE SLODKIE DO HERBATY.. tonem krolowej angielskiej z Primarka! juz mnie tak wkurza! sorry, ale musialam to powiedziec. Ja sie kurde martwie o synowa bo w ciazy w Hiszpanii, o corke bo wiadomo co bede pisac.A taki moher, ktorego mlodzi maja niezainfekowac ma w dupie! i tez lista zakupow wyjebana jak na wojne, lista lekow,suplementow,masci i innych powodujacych,ze na wlasnych nogach do trumny wejdzie..sorry naprawde,ale mam kurde dolek:-(, umyslilam sobie odstawiac Tranxene i se porobilam,co bylo do przewidzenia:-(, ta Anglia mnie wkurza bo tu chyba jest skupisko glupoty i ignoracji najwieksze albo ja tak widze przez zaslone obnizonego nastroju.
        Bac sie nie boje jakos, myslalam,ze bedzie gorzej ale taka dlugotrwala bezsilnosc i samotnosc mnie dobija:-(((
        jestem bez lekow antydepr,Trittico tylko na noc 50mg bo Venla mnie doprowadzala do jakies trzesionki strasznej i cholesterol mi podwyzszyla pod niebo,ale chyba bedzie trzeba cos wziac bo mnie to somatyka wykancza: bole ciala i glowy itd.
        Sciskam cie mocno. Duzo nowych osob widze...czyta zalegle watki,aby zobaczyc co u Was.mojego forum,gdzie spedzalam noce,gdy nie moglam spac..caluski cieple wirtualne.xxx
          • mgasg Re: No i jak tam się trzymacie? 15.06.20, 18:23
            juz wlaczylam:-) dzieki wielkie.Zbieram sie powoli i walcze z lekka postacia Covid.Przestalam sie tak strasznie bac bo juz drugi tydzien mija i nie jest mi gorzej,wiec chyba nie umre. wiesz,ze ja sie nie martwilam ze umre, tylko boje sie bolu,tego,ze nie bedzie przy mnie nikogo,ze mnie zamnkna w szpitalu i bede zalezna od personelu. typowy lek przed utrata kontroli.I ze sprawie dzieciom klopot bo bedzie problem z pochowaniem moich zwlok! Patrz jak czlowiek sobie produkuje leki i jak strasznie boi sie,ze komus zrobi klopot! To moje niestety dziecinstwo i w podswiadomosci ciagle,ze ja musze byc ta silna i sprawcza i w zaden sposob nie moge o cos prosic,zdac sie na kogos.sciskam Cie mocno bardzo.
          • mgasg Re: No i jak tam się trzymacie? 15.06.20, 18:17
            tak,jakis czas temu.Ale nie bylam zbyt aktywna,raczej czytalam. Wy macie ogromna wiedze, wiec jedynie moge szukac tu pomocy.Za co dziekuje bardzo.Wiem tez, nareszczcie teraz! ,ze moge tu napisac gdy jestem zla i smutna i rozzalona a nikt mnie nie oceni. Ja wciaz walcze z fibromialgia,z efektami ubocznymi po zabiegu guza mozgu.To juz zawsze ze mna bedzie niestety. Bylam bez lekow dlugo,tylko 10mg Tranxene(wiem,ze niedobrze) i 50 Trittico na noc. teraz sobie wlaczylam Pregabaline 7mg bo uradzilysmy z moja lekarka,ze troche pomoze p/bolowo i w niewielkiej dawce pomaga w sytuacjach lekowych.A w ogole to chyba mam Covid- zaburzenia wechu,smaku,oslabienie ogromne i pocenie sie jak diabli! bol glowy,zawroty,kaszel,katar itd. Wiec siedze w domu,juz 2 tydzien to trwa wiec mysle,ze gorzej nie bedzie.I zostane babcia za 2 miesiace! moj polsko-hiszpanski wnuk:-))) To mi dalo popalic,bo martwilam sie o synowa,syna,corke,matke,meza i o wszystko jak sami wiecie...pozdrawiam serdecznie bardzo i noscie maski w skupiskach ludzi,dezynfekujecie rece i dystans. To dzis przeczytalam pracujac z domu. w/g naukowcow tylko te zachowania maja sens. Sa jeszcze opracowania mowiace o znaczeniu suplementacji vit D3. Na mojej ulicy mam starszych sasiadow, wczoraj przez okno rozmawialam z nimi,bardzo sie boja,sa przekonani,ze umra:-(. Wiec juz przyjelam role pocieszycielki i mi lepiej. Popieprzona ta moja psychika...przesylam dobra energie wszystkim.
            • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 24.06.20, 14:45
              Nic nie pisałam bo mam jakiś taki przesyt wszystkiego i poczułam że muszę na jakiś czas odciąć się od netu, od ludzi, od cywilizacji :) Czasem czuję że wszystkiego dookoła mnie jest za dużo i wtedy muszę trochę uciec.
              Ciesę się że pisanie Ci pomaga Mgasg, moja pamięć do nicków zaczyna już szwankować, ale cieszę się, że jesteś i trzymam kciuki za szczęśliwe zostanie babcią, to chyba fajne uczucie.
              Moi sąsiedzi się nie boją, im starsi tym mniej, nie wiem o co chodzi, może o nikły poziom wiedzy ogólnej?
    • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 12.04.20, 14:29
      a macie swoje koronawirusowe kąciki bezpieczeństwa?

      Ja mam wieczorny kącik z wielką poduchą, dwoma ciepłymi kocykami, z termosem z herbatą z syropem z kwiatów czarnego bzu, e-książką, audiobookiem, zestawem nowiuśkich bajeranckich pisaków i kolorowanką do kolorowania w czasie słuchania. Mam też puszkę ze smakołykami na najczarniejszą godzinę, ale daleko od kącika żeby się nie chciało do niej ruszyć, ale na swoje usprawiedliwienie mam też rozłożoną matę, przygotowany sprzęt ćwiczebny i nagrany zestaw ćwiczeń do samodzielnego wykonywania które staram się uprawiać jak najczęściej.

      A na parapecie i pod specjalną lampą do roślin wygrzewają mi się sadzonki pomidorów których widok mnie uspokaja.
      A Wy jakie macie swoje bezpieczne kąciki i kocyki? mój jest niebieski :)
      • martyna2525 Re: No i jak tam się trzymacie? 12.04.20, 17:59
        Jak świeta? W samotnosci?

        Nie mam kacika ale koc, koldra daje mi poczucie bezpieczenstwa. Dobra herbata, jak uda mi sieskoncentrowac to poczytam moze film. Ostatnio gorzej z tym. Siedzenie w ciszy ns sloncu - balkonie. Wyciszyc mysli.
          • martyna2525 Re: No i jak tam się trzymacie? 13.04.20, 18:53
            Moj bezpieczny stan sie konczy, jutro znow do pracy i lęk rosnie a w oczach łzy. Jakie to pogmatwane.
            Buszujac po necie mam spostrzezenia, ze w tych czasie, gdzie zagrozone jest zycie, mniej jest mysli s niz w normalnym czasie.
                • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 14.04.20, 21:54
                  Martyna, no oczywiście że będzie dobrze! Jestem o tym całkowicie przekonana. Nie trzeba się bać, nie warto się bać, czas kiedy poddajesz się lękowi to czas który ten lęk Ci kradnie, nie pozwól mu, ludzie gorsze rzeczy musieli przechodzić i jakoś też dawali radę to my co? gorsze?

                  Jaka szkoda że tak daleko mieszkasz, wbiłabyś do mnie do sklepu i zobaczyła, że nic się nie dzieje :) Luśka przegania kury, znaczy się klienta jak zawsze :)

                  Trzymam wirtualnie za łapki, odważnie, głowa do góry , uszy do góry, damy radę!
                    • lelum3 Re: No i jak tam się trzymacie? 26.04.20, 07:55
                      Stopuję wszystkimi wypracowanymi sposobami, a jednak zaczęłam się osuwać. Mam nadzieję, że to przejściowe i nie spadnę na samo dno. Gdyby - lepszy wirus niż ciągnąca się miesiącami deprecha ;) W każdym razie boję się duszenia. Znam to z ataków paniki i tego się boję najbardziej, jeśli chodzi wyłącznie o moją osobę.
                      • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 26.04.20, 23:41
                        Ja to sobie tłumaczę tak, że prawdziwe duszenie nie trwa tak długo jak "duszenie się" przy ataku paniki, ciemno ci się zrobi przed oczami i fajt. jeżeli jest inaczej proszę mnie nie wyprowadzać z mylnego błędu, póki co :)
                        Ogólnie myśl że nikt mnie w tym szpitalu nawet nie będzie mógł odwiedzić, a jak padnie komórka to stracę łączność też nie jest mi najłatwiejszą. Jakkolwiek mówię sobie "Luśka, nie pękaj, poradzisz sobie, jako tako ale jakoś tam sobie poradzisz, a w razie czego zgaśnie światło, choroba nie trwa miesiącami, nie zdążysz się porządnie wystraszyć, w krótkim czasie będzie w te albo wewtę i koniec dramatu".

                        Faktycznie jednak nadal jakoś nie do końca przyjmuję do wiadomości realność zagrożenia i nie czuję lęku, jedynie takie nieprzyjemne momenty mi się zdarzają ale łatwo to zduszam (nomen omen hehe) póki co w zarodku, choć mój mózg odreagowuje newsy w nocy i generuje mi zdecydowanie bardziej pokręcone sny, momentami w stronę koszmaru czego już dawno nie było.

                        Natomiast rośnie mi wkurw na społeczeństwo tak ogólnie, na tą obnażoną głupotę, na egoizm, na to że dalej będą głosować na Dudę. Serio podnosi mi się ciśnienie i już nie chcę mieszkać w tym kraju a w innym już chyba nie potrafię, nie chcę zaczynać życia od nowa na tzw obczyźnie, ale coraz gorzej czuję si ę w tym społeczeństwie. Jak jakiś cholerny kosmita. Powiedzcie mi że nie wszyscy tu glosują na ędrju, bo ja jestem na skraju załamania i zwątpienia we wszystko co robię.

                        Czy Wy czytacie np komentsy pod artykułami o polityce i sprawach tzw społecznych ? czy Wy widzicie kto mieszka w tym kraju, przecież to są w połowie normalni debile. Ferdek Kiepski to człowiek kryształ, szlachetny wzór do naśladowania przy nich.

                        ps
                        nie lubię seniorów jako grupy, nie chcę już im w niczym pomagać. dopiekli mi do żywego.
                        jeżeli znacie fajnego seniora to dajcie znać, no ok Pan Artur Barciś i jego wierszyki są super i on jest kochany, ale to z czym ja teraz muszę walczyć w pracy to uwierzcie mi, zaczynam im życzyć źle.
                        • lelum3 Re: No i jak tam się trzymacie? 27.04.20, 06:20
                          mardaani.74 napisała:

                          > Natomiast rośnie mi wkurw na społeczeństwo tak ogólnie, na tą obnażoną głupotę,
                          > na egoizm, na to że dalej będą głosować na Dudę. Serio podnosi mi się ciśnieni
                          > e i już nie chcę mieszkać w tym kraju a w innym już chyba nie potrafię, nie chc
                          > ę zaczynać życia od nowa na tzw obczyźnie, ale coraz gorzej czuję si ę w tym sp
                          > ołeczeństwie. Jak jakiś cholerny kosmita. Powiedzcie mi że nie wszyscy tu glosu
                          > ją na ędrju, bo ja jestem na skraju załamania i zwątpienia we wszystko co robię
                          > .
                          Żyję w rozkroku. Całkowicie podzielam Twoje uczucia. W stanie wojennym ukuto pojęcie "emigracja wewnętrzna". Chyba tylko to mi pozostało. Jednak pomimo wszystko chcę wiedzieć, co się dzieje. I bierze mnie ciężki wkurw, przechodzący w bezwład, kiedy włączę to czy owo.
                          Za nami 130 lat modlenia się o wolną Ojczyznę, żeby tylko modlenia, co akurat nie wymaga zbyt wielkich poświęceń. Historii najnowszej nawet nie tykam, bo chcę się uchronić przed delirką, a zapasy xanaxu mi się kończą;) Zresztą wiele wydarzeń to moje świętości i nie będę sobie nimi wycierała gęby na forum.
                          Cholera, a może ten naród/motłoch ma to, na co zasługuje? Oczywiście nie generalizuję, nigdy. Kolejny rozkrok.
                          To doświadczenie jest chyba cięższe do udźwignięcia niż wirus.

                          Kontaktu ze starcami współczuję.
                          • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 27.04.20, 08:21
                            Otóż to, ten naród jako masa ma dokładnie to na co zasługuje, nic się nie stało przypadkiem a konsekwencja zmierzania ku samozaoraniu jest przerażająca. Czuję się unoszona ku przepaści przez stado jakichś obłąkanych nosorożców.Widzę że ludzi myślących jest za mało, że już nie nadążymy wycinać nenufarów.

                            Starcy osobiści oskarżyli o oszustwo i kradzież i wymykają się potajemnie z domu na zakupy (bo oni zrobią sobie sami lepiej) przez co narażają mojego męża a ich podobno ukochanego syna na śmierć. Starcy nieosobiści kaszlą na mnie i włóczą bezkarnie dupy bez maseczek i awanturują się o 3 grosze różnicy na cenówce, kiedy ludzie tracą pracę i za chwilę może dorobek życia.

                            Masz rację te poboczne doświadczenia są jak na razie trudniejsze do udźwignięcia niż sama wizja choroby.
                            • lelum3 Re: No i jak tam się trzymacie? 27.04.20, 11:43
                              Zdrowym ludziom jakby łatwiej było się uładzić z tym, co się wyprawia. Chadowcy mają to do siebie, że są za bardzo emocjonalni. Czasem wątpię, czy to ja jestem chora, czy to zdrowa reszta wymaga leczenia.
                              Zacytuję stareńki tekst, ale jakże wg mnie aktualny.
                              wiersze.doktorzy.pl/nadwrazliwi.htm
                              • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 27.04.20, 15:37
                                Znam znam,
                                no to jest dobre pytanie kto tu jest nienormalny, z mojego punktu widzenia społeczeństwo jest w większości nienormalne a raczej bardzo głupie a normalna jest mniejszość, tylko że niestety wyznacznikiem obowiązującej normy jest stado. Tak jesteśmy nienormalne, ale jeśli mogę wybierać wybieram moją nienormalność.
                                Stado ma centralnie wywalone na wirusa, serio, tylko jednostki się przejmują.
                            • martyna2525 Re: No i jak tam się trzymacie? 27.04.20, 11:45
                              Na nich nie ma mocnych bo mysla tylko o sobie, bo "oni juz zycie przezyli". Mam do czynienia troche z innej strony pojawiaja sie u mnie co dwa dni bo musza "wyjsc do ludzi" nie moga wysiedziec w domu. A jak zwroce uwage (tak mam odwage sie odezwac) to mi powiedza dziecko co ty tam wiesz mloda jestes, swiata nie znasz. W dyskusje weszlam jedna i z pasowalam bo nie przegadasz, o rozsadnych argumentach szkoda mowic bo na niemcow nawet nie kazali im siedziec w domu.. I byl stan wojenny....
                              Nie dyskutukuje poprostu przestalam chronic.
                              • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 27.04.20, 15:44
                                No to samo, nie przetłumaczysz za cholerę.
                                Gdyby o nich samych chodziło to już dawno bym odpuściła, po prostu olała, niech się dzieje wola nieba, i czekałabym na rychly spadek, ale miałam nadzieję że mój mąż się u nich bezpiecznie przechowa, a ja nie będę musiała rezygnować z pracy żeby go chronić, bo on jest w grupie podwyższonego ryzyka i dla niego choroba jest bardzo niebezpieczna. Jeżeli ja zrezygnuję teraz z pracy to gdyby odpukać jego firma padła, a to jest bardzo możliwe to nie będziemy mieli z czego żyć, bo znalezienie pracy w naszym wieku nie będzie teraz kaszką z mleczkiem. I życie się nam posypie bo moi teściowie nie mogą posiedzieć na dupie w dodam bardzo dużym, przestronnym mieszkaniu, z którego na co dzień niemal nie wychodzili, teraz nagle MUSZĄ. Jeżeli mojemu M co się stanie to ja ich zabiję gołymi rękami, przysięgam. Problemy nadciągają a ja nie mam do kogo wyciągnąć ręki po finansową pomoc, jeszcze teściowie się będą na mnie oglądać jak im emerytura pewnego pięknego dnia nie wpłynie na konto. Nie, ja może już teraz ich uduszę, to rozwiąże wszystkie problemy.
    • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 30.04.20, 15:38
      Tak się zastanawiałam kiedy padnie znane sprzed kilkunastu lat "jak się nie podoba to można zawsze zrezygnować" no i dzisiaj padło. Zaprotestowałam w obliczu niemożliwego do wykonania zadania (czasowo i logistycznie nie do zrealizowania) no i to właśnie usłyszałam. Podłe czasy podłego traktowania właśnie wróciły. Niemożność rzucenia kredek jest uwłaczająca, myślałam że ten etap mam już poza sobą, Dzisiaj trochę napyskowałam, odbiłam się na wyjście i bez słowa opuściłam placówkę o godzinie przewidzianej w grafiku, co oczywiście jest niemile widziane, bo oczekiwania są takie że zawsze, zostanę godzinę, lub dwie dłużej. No i tyle, taki początek majówki, i to po tym jak człowiek dzień w dzień stawiał się do pracy w najgorszym koronawirusowym młynie, zastępował koleżanki na opiekach na dzieci i ogólnie codziennie ryzykuje zdrowiem i życiem. Powiem tak, źle się dzieje i jeżeli już się zaczęły takie szopki to strach patrzeć na to co się będzie działo dalej z pracą. Ja widzę ścianę, ewentualnie czarny dół. Mam co prawda umowę na czas nieokreślony, ale jak długo człowiek może wytrzymać taką presję? bo podejrzewam że to tylko początek nowego porządku.
      Smutno mi jest i bardzo jakoś tak ciężko na duszy, kiedyś był sobie człowiek, cywilizacja stworzyła potwora.
      • martyna2525 Re: No i jak tam się trzymacie? 01.05.20, 08:13
        Masz racje, mam podobne doswiadczenia, moze nie teraz ale w przeszlosci.
        Obecnie nastawione jest mpje szefostwo na dochod i to sie liczy najbardziej slupki obliczenia itp. Nie ma w tym wszystkim przewidzianego miejsca na czlowieka.

        Po trzech dyzurach po 12godz w pelnym umundorowaniu fartuch barierowy, maseczka, google przyłbica i rekawiczki doszlam do wniosku ze wirus mnie nie zabije ale srodki ochrony osobistej.
        Zreszta odposcilam troche i lęk sie wyciszyl. Z mojego otoczenia dwie osoby przechorowaly w lutym i maja przeciwciala Covid 19, bo wirus u nas byl zdecydowanie wczesniej przez migracje ludzi. Moze tez oswoilam sie z tym tematem? Co nie zmienia fakty ze najbardziej boje sie o najblizszych.
        • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 01.05.20, 12:13
          W pełnym umundurowaniu dałabym radę może godzinę, dwie, potem bym po prostu padła jak kawka. Ja mam maseczkę i przyłbicę i już wystarczy że się kilka razy schylę i coś przeniosę i po prostu czuję że brakuje mi tlenu, jakby się pracowało w saunie. Podziwiam że dajesz radę, to jest mega trudne.
          Ja też się boję o najbliższego, o siebie czasem przypłynie taka fala lęku, ale przypłynie i odpłynie, nie jest to nic z czym nie mogłabym żyć. Przydała się ciężka praca ze sobą przy wychodzeniu z agorafobii.

          Przy okazji czy sądzisz że miałoby dla mnie sens zrobienie za jakiś czas badania na przeciwciała? Bo co prawda nie miałam wysokiej temperatury czy jakichś wyraźnych objawów choroby ale takie wyraźne spadki formy, bóle głowy itd, to jest codzienność w tej pracy, a jednak bliski kontakt z tysiącami ludzi, w prowizorycznych lub bez maseczek. Współpracownicy chodzą na chorobowe niby na zapalenie gardła i przeziębienia, a są to przeważnie ludzie bardzo młodzi więc w sumie bez testu nikt nie wie co oni przechorowali. Uważam, że to dziwne że są tylko dwa potwierdzone przypadki zachorowań wśród sprzedawców w Polsce, moim zdaniem to raczej brak testów, bo nie jest tak że nikt na nic nie choruje, tylko nikomu nikt nie robi testu.
          • martyna2525 Re: No i jak tam się trzymacie? 01.05.20, 20:56
            Na szczescie nie musze pracowac w kombinozenie bo w nim nie da rady dluzej niz 2-4godz, tylko fartuch barierowy wiec inni maja jeszcze gorzej. Ale skorp ma to ich chronic to jestem jak za.
            Ja mam swoja wlasna teorie o zachorowaniu, statystyki chorych utrzymuja sie mniej wiecej na stalym poziomie bo jest porownywalna liczba testow robiona codziennie. Wg mnie chorych jest zdecydowanie wiecej sa bezobjawiowi, sa tez z delikatnymi objawami typu przeziebienie czy biegunka. I epidemia nie zaczela sie w marcu a duzo wczesniej tylko nikt o tym nie mowil bo nie bylo testow. To moje zdanie na podstawie rozmow, doswiadczenia itp moge sie oczywiscie mylic. Rozumiem odmrazanie gospodarki ale taka kolejnoac mnie przeraza i nie wiem do czego prowadzi. Odwoluja mi wizyte w poradni na ktora czekalam 1.5roku(rozumiem to) ale po torebke do galerii bede mogla pojsc. Gdzie tu logika?

            Co do testow. Mialam mozliwosc zrobienia sobie testu na przeciwciala tzw plytkowego (oczywiscie platnego) ale nie zdecydowalam sie. Nie przeszlam zadnej infekcji w ostatnim czasie sens tego testu jest po 10-14dni od infekcji. Tego testu nie robi sie w celu diagnostycznym czy jestes dodatnia czy nie tylko czy przeszlas zakazenie. Madrzy wypowiadaja sie ze jesli wyjdzie pozytywny to ok a jak nie to wcale nie znaczy ze jestes ujemna. To nie sa tanie testy, sama mysisz podjac decyzje czy go chcesz zrobic.
            • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 01.05.20, 21:05
              Rozumiem różnicę między testami, chodzi mi dokładnie o to czy już przeszłam zakażenie czy to co przeszłam to było tylko jakieś inne sezonowe zawirusowanie (fakt wysokiej temperatury nie miałam, ale ja nigdy nie miewam, raz w życiu może miałam 38 i myślałam że nie doczekam ranka), bo jeśli tak nie musiałabym trzymać takiej ścisłej izolacji od rodziny, a to dla mnie cholernie trudne.
                • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 07.05.20, 21:51
                  a kiszka jest, opowieści za autokwarantanny seniorów ciąg dalszy
                  Teściowie postanowili że oni chcą wychodzić kiedy chcą i nic ich nie obchodzi wszystko, bo to jest tylko wielkie oszustwo a nie żaden tam śmiertelny wirus. (Oglądają oczywiście jedynie jedynkę i dwójkę i będą glosować na Dudę). jakby tego było mało teściu chce wbić na dniach do przyszpitalnej poradni bo ma do sprawdzenia rozrusznik, jak poprosiliśmy żeby zadzwonił do lekarza to stwierdzil że najlepiej będzie iść i się zapytać w recepcji, a poza tym on ma zapisany termin i ma zamiar tam pójść bo mu przepadnie. Sęk w tym że szpital do którego ma skierowanie jest obecnie szpitalem jednoimiennym gdzie leczą koronę. Mam nadzieję ze zatrzyma go jakaś ochrona przy płocie, a jak nie to trudno, niech wbija.
                  Konsekwencją tego mój M postanowił wrócić do domu, bo uznał że to zbyt duże ryzyko, a ja na razie wzięłam 2 tygodnie urlopu żeby jeszcze trochę dać mu jako taki komfort psychiczny. Potem już będzie się działo jak będzie. Nic więcej nie wymyślę, a porzucenie pracy chyba też nie byłoby sensownym pomysłem. Tak więc on pracuje w domu, ja sieję warzywa na działce i doglądam rozsady na balkonie i tak czekamy na rozwój wypadków, ale do teściów to ja się raczej prędko nie wybiorę. Są zresztą obrażeni, bo uważają że to ja namówiłam M do powrotu a oni tak o niego dbali. Oczywiście okradłam ich też z pieniędzy, nie wiem jak ale okradłam. Tak że no, dobrze że przyroda działa kojąco, bo tradycyjne wsparcie rodziny mogłoby mnie czasem dobić ostatecznie.

                  a jak ty się trzymasz Martyna? często myślę o Twojej pracy po 12 godzin, ja nie dałabym rady
                  • martyna2525 Re: No i jak tam się trzymacie? 08.05.20, 11:33
                    Niestety nie przeskoczymy pewnych rzeczy i nie jestesmy w stanie wszystkiego kontrolowac.

                    U mnie raczej kiepsko, przeszlam stan mieszany, hipomanie a teraz spacyfikowana chemia jest mi zle. Buja mna niemilosiernie mimo lekow. Przez tego wirusa jestem w pernamentnym niepokoju takim w tle. No i pracuje, pacjentow coraz wiecej nic sobie nie robia z tych ograniczen, oswoili sie i stracili czujnosc. Goraco mi w tych fartuchach maskach goglach. Wiem narzekam a nie powinnam inni maja gorzej.
                    • lelum3 Re: No i jak tam się trzymacie? 08.05.20, 12:08
                      Byłam dziś po zakupy w maseczce i rękawiczkach. Odwiedziłam tylko 1 sklep z kartką w garści, aby nie szkodzić sobie i innym. Przywloklam 2 ciężkie torby, aby żarełka starczyło mi na tydzień. Kiedy się wczołgałam do mieszkania, pomyślałam sobie, jak wyczerpująca jest praca w kontakcie z chorymi. Moja maseczkowa męka zajęła mi ok. pół godziny, a i to myślałam, że zejdę. Gdybym miała narzucić na siebie zabezpieczający sprzęt, pewnie umarłabym po paru krokach.
                      Bardzo mnie boli nagonka na Służbę Zdrowia. Niechże każdy ze spychających na nią problemy popróbuje sam, jak fajnie jest wykonywać precyzyjne czynności w stroju kosmity i to nie przez pół godziny. Ktoś jednak musi być winnyzaniedbaniom/zaniechaniom; a to nauczyciele, a to sędziowie, a to medycy. Nie ma to, jak zrzucić odpowiedzialność na cudze plecy.
                      Wolę o tym nie myśleć, żeby sobie nie zaszkodzić. Gdyby to choć miało cokolwiek poprawić, a niechby. Jednak rzeczywistość, jaka jest, każdy widzi. Szkoda mojego zdrowia. Tak sobie przepowiadam; może mi się uda;)
                      • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 08.05.20, 14:26
                        Postępujesz tak rozsądnie, że myślę że uda Ci się przejść przez to wszystko bezpiecznie. Ja też się męczę w maseczce, i też podziwiam medycznych że muszą wytrzymać w tych strojach, ja bym zemdlała po góra 2 godzinach.

                        Nagonki to podobno typowe w takiej sytuacji szukanie kozła ofiarnego, tak twierdzą socjo i psychologowie. Dla mnie to jeszcze jedna cegiełka żeby ludzi znielubić. jestem pewna że Ci co zastraszają lekarzy , nie chcą wpuścić pielęgniarek do ich bloku itd sami są bardzo roszczeniowymi i trudnymi pacjentami, którzy pierwsi będą krzyczeć żeby ich ratować i że im się należy. Wykrzyczą sobie wszystko i skupią uwagę a cisi nieśmialcy którzy całe życie się starają nikomu nie szkodzić, pozostaną niezauważeni w swoim kąciku. Jak w przypadku rodzeństwa kiedy ten niegrzeczny skupia na sobie całą uwagę i jest nagradzany za cień choćby dobrego postępowania a ten co zawsze jest dobry i spokojny ma tylko dokładane obowiązki i oczekiwania.

                        Ale jak mawia mój syn kiedy się rozgadam o ludzkiej kondycji "matko nie dorabiaj teorii, niektórzy ludzie są po prostu źli i tyle, musisz ich omijać, bo nic z tym nie zrobisz". No i racja.
                        Tak, że trzymmy się, miejmy wywalone na durni, dbajmy o siebie i możemy wydrukować sobie dyplomy i wystrugać medale z buraka za przeżycie w tym kraju tylu lat. Bo to pamiętajmy jest kraj-wyzwanie, czarny szlak dla zawodowców.
                    • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 08.05.20, 14:14
                      Dla mnie też, impregnowani na rzeczową wiedzę jakże chętnie przyswajają kompletne bzdury i trzymają się ich jak pijany płota. Nawet nie wiesz kiedy i jak nabywają przekonań tak sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem że prostowanie tego przypomina udowadnianie że nie jest się wielbłądem, raz nabyte bzdurstwo jest nie do wykorzenienia, i bez znaczenia czy chodzi o homeopatię, uprawę pomidora czy wybór prezydenta.

                      Chyba dostrzegłam pozytyw mania wyrodnych rodziców. Nie trzeba się nimi przejmować w czasie pandemii. Nimi i ich bzdurnymi pomysłami. M się bardzo przejmuje swoimi, i jest taki bezsilny wobec ich pomysłów, normalnie jest tym co oni wyprawiają udręczony, a nie potrafi nie odebrać telefonu, za każdym razem odbiera i daje się wkręcić.
                      • lelum3 Re: No i jak tam się trzymacie? 09.05.20, 06:49
                        Rozumiem Twojego M. Niezwykle trudno wyplątać się ze splotu emocji, poczucia obowiązku i czego tam jeszcze. Mnie się to do końca nigdy nie udało.
                        Niektórzy rodzice wyrządzają swoim dzieciom największą krzywdę, jakiej w życiu doświadczą. Możemy tylko nie popełniać błędów schodzącego pokolenia, a jedynie własne ;)
                        Myślę, za jakiś czas, a może już, zostaniesz skończoną samotniczką. Uważam, że więcej z tego płynie dobrego niż złego.
                        Kiedy już wątpię we wszystko i wszystkich wspieram się myślą, że przecież są przyzwoici ludzie. Znam 3 (!) takie osoby. Nie są aniołami, jak i ja nie jestem. Niemniej świadomość, że porządni ludzie chodzą po świecie w jakiś sposób mi pomaga.
                        • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 09.05.20, 16:23
                          W pewnym sensie jestem samotniczką z wyboru i zdeklarowaną. Nie mam talentu ani chęci na utrzymywanie tradycyjnych znajomości w stylu dzwonimy do siebie regularnie, znamy wszystkie szczegóły z codzienności, odwiedzamy się co miesiąc i spotykamy na mieście. W moim życiu nie ma miejsca na taką towarzyską bezpieczną rutynę, bo ani mnie to bawi ani mam na to siłę, albo wymaga to zbyt dużego hajsu (obowiązujące w mojej grupie wiekowej narty zimą i egzotyczne kraje latem).

                          Co nie oznacza że nie lubię być od czasu do czasu wśród ludzi, np jest mi bardzo bardzo przykro że nie będzie w tym roku Woodstocku\Polandrocku, bo uwielbiam to miejsce, łażenie w uśmiechniętym tłumie gdzie wszystkich mogę lubić bo ich nie znam :) i nie czuję się zobowiązana do dopasowywania się do ekipy, i mogę sobie być sobą i robić dokładnie to co w danej chwili mi się chce bez oglądania się na nikogo ale jednocześnie nie jestem sama tylko w stadzie.
                          • martyna2525 Re: No i jak tam się trzymacie? 09.05.20, 22:08
                            Ja jednak jestem stadna, spotykam sie z ludzmi pielegnuje znajomosci ale nie rozmawiam o sobie, jestem skryta, mimo ze gadac za szesciu. A zarazem cenie sobie spokoj o swoja samotnosc. Dlatego tez w sytuacjach trudnych zostaje z tym sama to ja zazwyczaj pocieszam i ocieram łzy.
                            • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 10.05.20, 00:31
                              Myślę, że to da się trochę zmienić, żeby przesunąć punkt równowagi w Twoją stronę. Nawet pozytywnie nastawieni ludzie nie są z reguły domyślni i trzeba im dość wyraźnie mówić czego się potrzebuje i często warto się przełamać. Jeżeli nigdy nie okazujesz słabości to odbierasz sobie jakiekolwiek szanse na wsparcie czy pomoc, bo po co pomagać komuś kto sobie świetnie radzi, prawda? Myślę że wielu ludzi trochę myli niedomyślność z obojętnością, a nawet niechęcią.

                              Np upraszczając jeżeli ktoś w moim otoczeniu, dajmy na to w pracy, jest małomówny i zdystansowany, to ja uznaję że to jest jego święte prawo i za język ciągnąć nie będę, i możliwe że taka osoba może by i chciała żeby zagadać, może ma jakieś oczekiwania że ja się domyślę tego czy tamtego, coś może w sobie dusi, no ale ja się nie umiem się domyślać czego ktoś chce i tak możemy się mijać choćby i rok.

                              Nie umiem pielęgnować znajomości, nigdy w życiu mi to nie wychodziło, nawet jak się starałam bo myślałam że to jest "obowiązkowe" żeby być normalnym. Najbardziej jeszcze może w liceum, bo to było naturalne, spotykasz się z tymi samymi ludźmi ze szkoły dzień po dniu, spędzasz mnóstwo czasu itd, ale jak poszłam do pracy i założyłam rodzinę to się szybko wszystko rozeszło po kościach i każda późniejsza znajomość to już było zawsze takie tylko powierzchowne, chwilowe. Na zasadzie: jesteś to super, nie ma cię to nie ma. Nie ma to wbrew pozorom nic wspólnego z antypatią, bo większość tych ludzi lubię, tylko nie potrzebuję ich w tak dużej dawce jak oczekują. Teraz wiem że taka jest po prostu moja natura, że nie ciągnie mnie do tego lasu z wilkami:) może ja jestem jakaś autystyczna czy coś, nie wiem, ale w tej chwili czuję że nie zależy mi na bliskich relacjach, że one mnie bardziej obciążają niż coś mi dają, nie czuję, że jest mi to potrzebne. Możliwe że to się z czasem zmieni, ale na razie jest właśnie tak.
                                • lelum3 Re: No i jak tam się trzymacie? 12.05.20, 13:07
                                  Od dawna mam wrażenie, wręcz przekonanie, że choroba determinuje moje życie. Odczuwam ją jako pasożyta wczepionego w mój organizm. Staram się współistnieć; chyba to jest najlepsze, co dotąd odkryłam. Jak mi się z tym żyje, lepiej nie pytać.
                                  Zejdź na zwolnienie.
                                  • martyna2525 Re: No i jak tam się trzymacie? 12.05.20, 18:39
                                    Lenum jeszcze nie teraz.
                                    Bylam na sorze o dziwo mnie przyjeli mimo iz jestem w grupie ryzyka. Zaproponowali oddzial, odmowilam skonczylo sie na benzo. Moj lekarz zwiekszyl mi dawki i jak nie popusci to szpital...
                                    Caly ten stres i lęk zaowocował, stalam sie marionetką ktora choroba robi co chce. Ale jeszcze zawalcze ostatni raz ten ostatni przed gluchą ciszą.
                                    • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 12.05.20, 21:56
                                      Nawet zdrowi mają teraz spadek formy, wyłączając jednostki kompletnie pozbawione procesów myślowych, a co dopiero depresyjni. Marty, myślę że trzeba po prostu zwolnić tempo, nie możesz teraz pracować na pierwszej linii frontu, nie w takim wymiarze godzin, bo zmęczenie fizyczne nakręca depresję. Wystarczy się kilka razy nie wyspać i już samopoczucie spada jakby był nawrót. W czasie silnych obciążeń psychicznych trzeba na siebie chuchać i dmuchać, oszczędzać siły, inaczej organizm będzie się buntował, i próbował to wyrazić. Twój wyraża lękiem, depresyjnymi myślami. Myślę że czas sprobować jednak się skomunikować ze sobą i bardziej mierzyć siły na zamiary, a nie myśleć kategoriami sprzed lat, że można na sobie niemal bezkarnie wywrzeć dużą presję. Z czasem jest tak, że coraz mniej można i trzeba w sobie znaleźć tę pokorę że nie da się zrealizować wszystkiego co by się chciało. Trzeba bardziej słuchać organizmu, kiedy konstrukcja trzeszczy trzeba umieć być egoistą dla dobra siebie a w ten sposób dla dobra innych. Szczerze Cię do tego namawiam. Łykaj benzo, i złap trochę oddechu, choćby i lekowego, po to te leki są.
                                    • lelum3 Re: No i jak tam się trzymacie? 13.05.20, 05:09
                                      Pewnie, że jeszcze nie teraz. Decyzja o daniu sobie wiecznego spokoju (;) nie będzie pochopna, a tak jak mam to w zwyczaju - wielokrotnie i gruntownie przemyślana. Przynajmniej taką mam nadzieję, że Chad nie do końca zapanuje nade mną. Czegóż się trzymać, jeśli nie wątłej nadziei?:)
                                  • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 12.05.20, 21:59
                                    No coś w tym jest. Tyle że tak naprawdę ilu jest ludzi których zdrowie psychiczne czy fizyczne nie determinuje życia? Wiem, że tacy są, ale jak się tak lepiej przyjrzeć, troszkę po tym złotku poskrobać, to się okazuje że to wszystko tylko takie pozłacane jest.
                                    • martyna2525 Re: No i jak tam się trzymacie? 21.05.20, 14:28
                                      Potrzebuję rady lub wyprowadzenia z błędu.
                                      Otóż pracodawca chce mnie zmusić bym poza miejscem pracy w ramach dodatkowego projektu narażała się na covid z potencjalnymi chorymi. Zapewnia środki ochrony osobistej ale no właśnie mam to zrobić w ramach etatu, bez dodatków pieniężnych, bez dodatkowego ubezpieczenia na wypadek zarażenia...Jestem jedyną na etat pozostałe osoby z własnej działalności odmówiły bo nie chcą się narażać. Ja równiez nie chce miec z tym nic współnego za żadne pieniądze, mam status osoby niepełnosprawnej i tak sama praca to narażenie a co dopiero wchodzenie w paszcze lwa to bezmyślność.
                                      Za stress covidowy zapłaciłam już stanem mieszanym nigdy wczesniej takiego nie miałam od tygodnia jestem stabilna DOPIERO od tygodnia a tutaj takie kwiatki.
                                      Stąd moje pytanie czy mogą mnie zmusić jako pracownika etatowego?
                                      nie wyrażam zgody i liczę sie z konsekwencjami .
    • mardaani.74 Re: No i jak tam się trzymacie? 31.05.20, 14:22
      Mój mąż obudził się dzisiaj z temperaturą 38,5. Dostał skierowanie do szpitala na test. Mam nadzieję, że to jednak tylko zapalenie oskrzeli na tle alergicznym, ale stres jest. Ktoś wie jak długo czeka się teraz na wyniki testu?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka