Dodaj do ulubionych

Jakoś mam tego koronawirusa w dupie...

24.03.20, 20:40
Co prawda po lotach do Niemiec w styczniu prawdopodobnie złapałem to gdzieś na ichnim lotnisku bo miałem po powrocie przez tydzień gorączkę prawie 40C czego nigdy wcześniej nie miałem ale i tak nie robiłby na mnie wrażenia. Pozytyw dupowego nastroju to brak lęku przed śmiercią.
Obserwuj wątek
    • mardaani.74 Re: Jakoś mam tego koronawirusa w dupie... 25.03.20, 21:23
      Dzień z autokwarantanny seniorów.

      Koleżanki mojej teściowej dzisiaj probowały w kilka sztuk wbić jej na chatę, "bo się nudzą a nie można wychodzić na powietrze", kiedy im odmówiła gościny wbiły do innej która siedzi w domu bo jej córka jest w ciąży i "dlatego nie wychodzi nigdzie". Argumentowały też że człowiek od człowieka się nie zaraża tylko "od powietrza albo zwierzęcia". Nie to nie były ciemne kobiety z podkarpackich wsi tylko mieszkanki dużego miasta, jedna z nich pracuje w przychodni.

      Po południu udało się przechwycić telefon od pani co była zamówiona do mycia okien, no bo przecież święta i zapytywała kiedy ma przyjść.

      Pod sklepem kolejka, pod blokiem na ławeczce ten sam (jeszcze) zestaw starszych panów co zawsze.

      Jestem bliska zabrania teściom kluczy od domu dla ich dobra, serio.

      Z drugiej strony jak tak wygląda ta autokwarantanna seniorów to chyba niepotrzebnie młodsze pokolenie się wysila i naraża na totalny kryzys gospodarczy. To i tak nie ma sensu, bo albo nie rozumieją albo nie chcą się dostosować, a ta część co siedzi w domu i tak od nich w końcu załapie jak już będzie naprawdę musiała wyjść.
      Podejrzewam że święta będą rodzinne, bo przecież święta być MUSZĄ, a w dwa tygodnie po świętach zacznie się na dobre. W sklepach osoby starsze kompletnie niefrasobliwe, obrażające się kiedy się prosi o odstęp, macają te bułki i pomidory. To nie na moje nerwy, boję się że niedługo kogoś na kopach wyniosę jak nie założy rękawiczek i podejdzie do mnie na 20 cm żeby zapytać o drożdże.
      Co za ironia losu, polegnę za drożdże i srajtaśmę, na nagrobku mi to wyryją.

      --
      "Konsekwentnie, choć powoli, jednak kruszy się monolit" by Piotr Bukartyk
      • jestem_u_botem Re: Jakoś mam tego koronawirusa w dupie... 25.03.20, 23:04
        No, pozytyw jest taki że przeżyjemy czas zarazy i zobaczymy jako to drzewiej bywało bo od 100 lat takiego pomoru nie było ale wtedy chyba ludzie nawet o tym u nas za bardzo nie myśleli bo nie ma jakichś rodzinnych opowieści jak to połowa rodzeństwa wymarła.Ale jak pisałem, chyba mam to za sobą choć nie sprawdzę. Dzwoniłem do dykcianego SANEPIDu ale tam tylko automat odpowiada za to pani w NFZ wie o co chodzi ale testów na przeciwciała co by bardzo mogło pomóc nie robimy. 80% przeżywa to bezobjawowo i być może dla wieleu osób może nie być tematu. Moim zdaniem należy wprowadzić kontrolowane infekowanie, szczególnie służby zdrowia i służb porządkowych, oczywiście z grup niskiego ryzyka i stopniowo bo puszczenie tego na spontan jak teraz to ciemnota. Wtedy zamiast trzymać przypadkowych ludzi na kwarantannie byśmy mieli częsciowo pod kontrolą ten syf.
        • mardaani.74 Re: Jakoś mam tego koronawirusa w dupie... 25.03.20, 23:28
          Hiszpanka która grasowała 100 lat temu była chyba o wiele gorsza, umierali także zdrowi, młodzi ludzie, bo im silniejszy był system odpornościowy tym silniejsza reakcja organizmu i gorączka zabijała.
          Nie wiem co się powinno robić a czego nie, ale nie rozumiem z czym ludzie mają problem jeśli chodzi o siedzenie w domu, przecież to jest banalne zwłaszcza dla tych co nie chodzą do pracy powinno być, dlaczego oni z tego robią taki problem?

          --
          "Konsekwentnie, choć powoli, jednak kruszy się monolit" by Piotr Bukartyk
            • mardaani.74 Re: Jakoś mam tego koronawirusa w dupie... 26.03.20, 12:06
              Ja niestety pewnie przetrwam (a jak już wszystko minie to dopadnie mnie nawrót depresji z agorafobią), ale mój mąż ma astmę, jest po leczeniu raka, myślałam że u teściów będzie idealnie odizolowany od mojej ryzykownej pracy tym bardziej że jego praca jest możliwa całkowicie zdalnie, a tu takie kwiaty.

              Trzeba przyznać że pracodawca nawet się stara, zrobili chyba wszystko co mogą żeby jakoś nas chronić, maseczek tylko nie mamy no bo nie można ich na razie nigdzie kupić. No ale jednak jest to miejsce gdzie nie czy ale kiedy, zwłaszcza przy tak niefrasobliwym podejściu klientów, co z tego że 90% zachowuje się wzorcowo, skoro 10 procent sobie bimba i bimbać będzie i pójdzie na wybory.

              ot,
              Przyznać się kto czyta Dżumę :)

              --
              "Konsekwentnie, choć powoli, jednak kruszy się monolit" by Piotr Bukartyk
                • mardaani.74 Re: Jakoś mam tego koronawirusa w dupie... 26.03.20, 12:44
                  W pewnym sensie jest nawet ciekawie, nie jestem mistrzem codziennej rutyny, lepiej funkcjonuję w stanach wyjątkowych, tyle że też chwilowo, bo u mnie wszystko chwilowo.

                  Przyznam się do czegoś

                  nie lubię i nie rozumiem fenomenu Małego Księcia :) można rzucać pomidorami.

                  z lektur wróciłam ostatnio do fundacji Asimova, oraz nie wiem chyba na zasadzie złapania dystansu od swoich trudności literatura obozowa, głównie wspomnienia kobiet, w młodości nie mogłam czytać, teraz relacje ludzi którzy poradzili sobie w sytuacjach skrajnych powodują że się mniej nad sobą rozczulam.

                  --
                  "Konsekwentnie, choć powoli, jednak kruszy się monolit" by Piotr Bukartyk
        • mardaani.74 Re: Jakoś mam tego koronawirusa w dupie... 27.03.20, 01:16
          Zdalne instruktaże "komputerowe" nie są na moje nerwy :) One w większości mają albo dzieci albo wnuki od lat za granicami kraju i wydaje mi się a wręcz mam pewność wiedzą o takiej możliwości.

          --
          "Konsekwentnie, choć powoli, jednak kruszy się monolit" by Piotr Bukartyk

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka