Dodaj do ulubionych

Ahoj, psychiatrio, po pięciu latach przerwy...

18.12.20, 17:44
W poniedziałek byłam u psychiatry. Po raz pierwszy od 2015 roku.

W międzyczasie parę rzeczy się pozmieniało: trochę dojrzałam, nauczyłam się nowego języka, znalazłam pierwszą i drugą pracę, odpowiedziałam sobie na kilka ważkich pytań egzystencjalnych. ;) Był nawet taki moment, kiedy pomyślałam, że nigdy już nie przekroczę progu gabinetu psychiatrycznego. A jednak to zrobiłam.

W zasadzie to nie mam teraz depresji, jestem za to mocno rozchwiana emocjonalnie. Przed wizytą zastanawiałam się, czy lekarz nie weźmie mnie przypadkiem za symulantkę, ale on potwierdził moją przydatność do leczenia. Dostałam depakinę (2x300 mg/dobę) i spamilan (10 mg).

Receptę już wykupiłam (ja pierniczę, po raz pierwszy widziałam ten bajer z kodem i peselem!), a teraz medytuję w chałupie nad tymi tabletkami. Brać czy nie brać? Przepisane dawki nie są na pewno zabójcze, jak mi się nie spodoba, zawsze mogę przerwać kurację. A z drugiej strony... kompletnie odzwyczaiłam się od życia na prochach. I nie ukrywam: szkoda mi trochę tej tak zwanej wolności.

Nigdy też nie miałam też do czynienia ani z depakiną, ani ze spamilanem. Oba specyfiki znam tylko z opowiadań, nie zawsze radosnych.

A Wy jak tam, smutasy, łykacie tabsy? Uważacie, że plusy przeważają nad minusami?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka