Dodaj do ulubionych

naprawdę bardzo dziwne przeżycie

02.09.21, 00:29
Witajcie. Chciałbym Wam opowiedzieć o swoim bardzo dziwnym przeżyciu.

Odkąd tylko pamiętam to byłem osobą lękliwą i uległą. Byłem skłonny do tłumienia w sobie emocji, uciekania w swój własny, wykreowany i nieco dziwny świat. Bardzo bałem się odrzucenia, nie potrafiłem wyrażać złości, nie umiałem stawiać granic, dawałem sobą pomiatać. Chciałem być cały czas bardzo posłuszny, dziwnie postrzegałem relacje z ludźmi, bo uważałem, że trzeba robić wszystko, co ktoś chce żeby mnie lubił, a lubiany bardzo chciałem być. Ale ok, do sedna... Pewnego dnia zaprzyjaźniłem się z 4 lata młodszymi od siebie dziećmi. Ja miałem 11 lat, oni 7. Wiecie, bywali często na moim podwórku za oknem, osoby w moim wieku rzadko się pokazywały u mnie za blokiem, a bardzo chciałem się z kimś na tym dworzu pobawić. No to tak się z nimi bawiłem 3 lata, z osobami w moim wieku troszkę ciężko mi było nawiązywać relacje, z młodszymi dziećmi się lepiej dogadywałem. I nagle pewnego dnia, jak miałem 14 lat, coś się w mojej głowie totalnie poprzewracało. Moje życie i osobowość zmieniły się o 180 stopni. Aż ciężko opisać, co się wtedy dokładnie stało, ale odczułem, że muszę przestać się zadawać z młodszymi dziećmi. Postanowiłem zerwać z nimi znajomość. Moja psychika nie zniosła tego, że dałem się wykorzystywać młodszym dzieciom do spędzania czasu. Na myśl o nich dostawałem strasznej paniki, serce waliło strasznie. Przestałem czuć się bezpiecznie, bałem się, że wszyscy ludzie wiedzą o tym, że to robiłem, że będą mnie wyzywać itd. jak mijałem miejsca na podwórku, gdzie się bawiliśmy, to wtedy przychodził lęk. Miałem wrażenie, że się cofam, że zabrano mi młodość, że zmarnowałem 3 lata życia. Chciałem się zabić, miałem myśli samobójcze. Dostawałem ataków paniki, miałem w nocy straszne koszmary, tak straszne, że wybudzałem się w nocy z lękami. Boże święty, te dzieci i te ich głupie pomysły, zabawy. Później okazało się, że to stres pourazowy, moja psychika nie mogła pojąć czegoś tak dziwnego, czułem się naznaczony, dlaczego tyle lat byłem tak uległy wobec dzieci. Stres był tak silny, że rozwinęła się u mnie choroba nadciśnieniowa i tachykardia, średnio 150/100 tętno 120. Mimo tego, że chodziłem 6 lat na siłownię 3x tyg,nie paliłem i nie piłem. Teraz jestem na lekach, które poprawiają mi nastrój, tłumią lęk i regulują pracę serca. Mam nadzieję, że się wyleczę.

Bardzo dziękuję tym co przeczytali :) Proszę napiszcie cokolwiek.
Obserwuj wątek
    • niemogezrozumiec Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 02.09.21, 00:38
      Jeszcze zapomniałem dodać, że mam 23 lata. Z tą traumą miałem też stany dysocjacyjne, jakby moja osobowość się dzieliła, jakby diametralnie się zmieniła po tak dziwnym wydarzeniu, bo zacząłem się bardzo bać, dezorientacja i dezorganizacja. Biorę też lek przeciwpsychotyczny - Ketrel, który działa też silnie przeciwlękowo, podnosi nastrój i podobno chroni moją osobowość przed rozpadem. Psychoterapia też mi pomaga odzyskać równowagę psychiczną.
    • malagoska81 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 02.09.21, 15:49
      Przestałem czuć się bezpiecznie, bałem się, że wszyscy ludzie wiedzą o tym, że to robiłem, że będą mnie wyzywać itd.

      Czy zabawa z młodszymi dziećmi jest tak bardzo wstydliwa i poniżająca? Czy ktoś "uświadomił" ci jak miałeś 14 lat to jest poniżające? Na czy polegała ta zabawa? Czy robiłeś jakieś niewłaściwe rzeczy?
      • xawery39 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 03.09.21, 07:13
        Skąd u ciebie wzięła się ta chęć bycia dobrym i podobania się ludziom ? Czy może z nauk katechetycznych przed Komunią św ? Napady lęku biorą się z tłumienia emocji i agresji, gdyż ta niewyładowana na zewnątrz kumuluje się i wybucha wewnątrz psychiki. Osoby uprzejme i lękliwe często są odbierane przez otoczenie jako obiekt łatwy do wykorzystania .Spróbuj na chamskie zachowanie odpowiedzieć podobnym bez wyrzutów sumienia . Sam to zrozumiałem w dość póżnym wieku i stwierdziłem jego skuteczność aczkolwiek przyczyny tych lęków u mnie były inne . Właśnie 14 lat pierwszy taki napad . A czy miewasz też migreny ? Zalecam ściągnąć z internetu pozycję Mark W. Green Bóle głowy pdf.
        • mardaani.74 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 03.09.21, 20:39
          U mnie wszystko się rypnęło w wieku 13 lat, przedtem były poważne zajawki, ale wtedy zaczęło się naprawdę źle. Coś w tym gadaniu o wieku dojrzewania w końcu być musi.
          Nawet nie zliczę ilu już osobom miałam ochotę sprezentować "Przekleństwo bycia zbyt miłym" bo sama też nieco zbyt późno to odkryłam.
      • niemogezrozumiec Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 04.09.21, 19:27
        malagoska81 napisał(a):

        > Przestałem czuć się bezpiecznie, bałem się, że wszyscy ludzie wiedzą o tym, że
        > to robiłem, że będą mnie wyzywać itd.
        >
        > Czy zabawa z młodszymi dziećmi jest tak bardzo wstydliwa i poniżająca? Czy ktoś
        > "uświadomił" ci jak miałeś 14 lat to jest poniżające? Na czy polegała ta zabaw
        > a? Czy robiłeś jakieś niewłaściwe rzeczy?

        Jedna psychotraumatolog określiła mi to jako "traumę wewnętrzną". Nazbierało się tego wszystkiego, te dzieci mnie wykorzystywały, nie mogłem się od nich tak odczepić, bo jak mówiłem, bardzo bałem się odrzucenia a jednocześnie nie czułem się przy nich bezpiecznie. Ten konflikt wewnętrzny w końcu musiał jakby wybuchnąć i wywował taki trochę kryzys psychiczny. Taki nieuświadomiony.
    • mardaani.74 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 03.09.21, 20:35
      Przeczytałam,

      Pozwolę sobie na mała dygresję (jak to ja) i powspominam sobie (jak to ja) jak ja się bawilam jako dzieciak. Ja się wychowałam na wsi, i tam wszyscy się bawili grupą, i przedziały wiekowe bywały naprawdę spore, nikogo nie dziwiło że 3 latek biega za grupą 8 latków, bo starsze rodzeństwo dostawało pod opiekę to młodsze i jakoś tam razem trzeba było się dogadać. Młodszy bywał często w roli Szarika a starszy Janka i szafa grała:) Dopiero po poznaniu na kolonii dzieci mieszkających na miejskich osiedlach okazało się, że gdzie indziej tak nie jest, że dzieci bawią się w ściśle określonych grupkach najczęściej rówieśników z klasy, albo z jednego bloku, że chłopcy i dziewczynki z reguły osobno, a jak razem to tylko na zasadzie jakichś końskich zalotów. Dla mnie to był też szok kulturowy, nie miałam pojęcia że tak jest. Dla mnie było normalne granie w linkę czy w piłkę z wszystkimi dzieciakami z okolicy czy młodszymi, czy starszymi, z chłopakami to dopiero w wieku nastoletnim już nie wypadało grać w nogę, ale tak to wszyscy biegaliśmy razem.
      Tak sobie myślę że nie te młodsze dzieci jako koledzy byli problemem ale to że Ty po prostu miałeś jakieś problemy emocjonalne, pewnie w domu, że nie odnajdywałeś się w grupie rówieśniczej a bardzo tego chciałeś. Ja myślę że nie powinieneś tych zabaw źle wspominać, tak było w Twoim życiu i już, nie ma w tym niczego znowu tak dziwnego. Wiele dzieci nie odnajduje się w grupie i często szuka zrozumienia u młodszych albo starszych od siebie. Jak dla mnie to był tylko objaw a nie problem sam w sobie.
      Teraz jesteś już dorosły i czas powoli włożyć dzieciństwo do szufladki "jakie było takie było ale definitywnie minęło". Lepiej zająć się tym co dalej, a nie tym co było. Mam nadzieję że za jakiś czas, niedługi nie będziesz patrzył na to wszystko z takim dramatyzmem.
      • niemogezrozumiec Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 04.09.21, 19:22
        mardaani.74 napisała:

        > Teraz jesteś już dorosły i czas powoli włożyć dzieciństwo do szufladki "jakie b
        > yło takie było ale definitywnie minęło". Lepiej zająć się tym co dalej, a nie t
        > ym co było. Mam nadzieję że za jakiś czas, niedługi nie będziesz patrzył na to
        > wszystko z takim dramatyzmem.
        >

        Oby tak było. Wiesz to wspomnienie okazało się tak traumatyczne, tak złe dla mojej psychiki, że naprawdę bardzo histeryzowałem, miałem straszne koszmary, lęki i takie uczucie jakby "podzielenia się" osobowości. Tak wiem, jestem histerykiem... To mnie chyba strasznie zmieniło, zacząłem dramatyzować mocno. Zawsze miałem jakieś problemy w relacjach z innymi. W moim domu faktycznie nie było miejsca na szczere wyrażanie uczuć, każdy się zamykał ze swoimi problemami w sobie. Moja mama była bardzo wycofana, czasem niezrównoważona, humorzasta, a nawet dziecinna. Miała lekki problem z alkoholem, nie wychodziła prawie w ogóle z domu, zwolniła się z pracy i tata musiał ją utrzymywać. Kazała mi iść do pracy, bo powiedziała, że jestem dorosły i tata nie będzie mnie utrzymywał. Była diagnozowana w szpitalu, bo dostała małego udaru i miała małe problemy z mową i poruszaniem rękami. Nie potrafiła się przyznać lekarzom do tego, że piła i na dodatek miała nadciśnienie tętnicze dość mocne, coś tam lekarzom nagadała, że to borelioza, bo ją kleszcz ukąsił w lesie, ale ona nie miała boreliozy, bo lekarze mieli wątpliwości. Na tomografii były widoczne "dziury" w mózgu. Po prostu mimo zaleceń lekarza paliła 10 fajek dziennie i piła prawie codziennie, nie pracowała w ogóle, nie wychodziła z domu na dłużej niż 15 minut, tylko do sklepu po fajki. Nawet miała jakieś tam guzy na macicy zdiagnozowane, to nie chciała iść na zabieg, bo rzekomo zgubiła skierowanie. Wegetowała tak w domu całe 3 lata, żadnej aktywności fizycznej, aż w końcu nagle zmarła na ulicy, kiedy wyszła po fajki. I tu się nie dziwię, bo nadciśnienie prowadzi do niewydolności serca, jak nie ma ruchu, leki to nie wszystko. Teraz to wiem, bo sam się leczę na nadciśnienie. Gdybym to wiedział, to bym ją bardziej zachęcał do ruchu, ale to mój tata powinien to lepiej wiedzieć. Kurde no ile moi rodzice mają lat, a ile ja. Eh, no też dziwna historia...

        Jak byłem w tym szpitalu i opowiedziałem pani psycholog swoje obawy co do mamy, że nie pracuje, że tata jej na to wszystko jakoś pozwala, to mi psycholog powiedziała, że jestem zazdrosny i nie powinienem się w to wtrącać. Jeszcze innego razu jak byłem też w tym samym szpitalu na izbie przyjęć z myślami samobójczymi, to też taka niemiła psychiatra się trafiła, jak jej powiedziałem, że przez te myśli samobójcze musiałem chwilowo zrezygnować z pracy, to mi powiedziała, że do domu opieki pójdę, jak się nie wezmę w garść, wybłagałem ją o lek wyciszający Cloranxen, który jeszcze bardziej mi nasilił niepokój i pobudzenie, wtedy jeszcze brałem taki lek, który czasem nasilał myśli samobójcze Ludiomil - ten lek był bardzo długi czas wycofany, bo ludzie właśnie popełniali na nim bardzo często samobójstwa podobno, ale na mnie prawie wszystkie leki tak źle działały. Teraz na szczęście mam lek, który mi bardzo pomaga, nie ma takich uboków.

        Najgorsze, że nie mam się komu szczerze wyżalić, tylko jakiś psychoterapeuta mi zostaje i nikt więcej... Mój tata niestety patrzy na to zbyt racjonalnie, jakby to powiedzieć. Kiedy mam myśli samobójcze, to chce mnie wieść to szpitala psychiatrycznego, żeby mnie zamknęli i przytłumili te myśli chemią. Nie mam stałych kontaktów z ludźmi.

        Teraz szukam psychoterapeuty na NFZ. Potrzebuję tej psychoterapii. Jestem już po jednej 2,5-letniej nieudanej zbytnio psychoterapii, nie mogłem się pozbierać, byłem tak rozgrzebany, samobójstwo chciałem popełnić, ale to już za mną. Mam nadzieję, że druga psychoterapia mi tak nie zaszkodzi...
        • mardaani.74 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 05.09.21, 11:09
          Och te psycholożki to naprawdę, aż ręce w pięści się zaciskają. Jak można takie bzdury ludziom wciskać jak te o zazdrości, albo o domu opieki i "wzięciu się w garść"!! straszne.
          Niestety trafienie na dobrego terapeutę na nfz jest trudne, bardzo trudne. Większość pracuje w nurcie psychodynamicznym, a to szczerze mówiąc przestarzała, najmniej skuteczna metoda i te terapie przeważnie trwają latami i oprócz możliwości wygadanie się wiele nie zmieniają. Spróbuj poszukać takiego co pracuje w nurcie behawioralno-poznawczym.

          Opis problemów Twojej mamy aż nadto wystarczy żeby dziecko miało duże problemy. To co opisujesz bardzo odbiegało od tzw normy, to były problemy psychiczne na dużą skalę. Możliwe że niektóre zachowania Twojej mamy niechcący kopiujesz, ta nadwrażliwość, reagowanie niepokojem, wycofywanie się itd. Twój ojciec mówi i myśli racjonalnie bo gdyby nie był taką osobą to prawdopodobnie nie uciągnąłby zbyt długo, nie oczekuj od Niego zrozumienia bo on po prostu funkcjonuje inaczej i nie jest w stanie wczuć się w Twoje samopoczucie. Nawet nie musi w tym być złej woli, po prostu dla osób trzeźwo stąpających po ziemi myśli samobójcze to abstrakcja, często mogą je uważać za rodzaj szantażu, a nie prawdziwe zamiary. Brak komunikacji to bolączka większości polskich rodzin (o innych się nie wypowiem bo nie mieszkałam nigdy za granicą). Myślę że na psychoterapii mógłbyś poruszyć ten problem, jak rozmawiać z ojcem żeby tę komunikację trochę poprawić bo chyba nadal z nim mieszkasz?

          Jeżeli myśli samobójcze są nasilone to rzeczywiście najlepszym wyjściem jest zapakowanie się do szpitala, ale może do innego? przy okazji co to był za szpital?
          Dobrze że napisałeś to wszystko, zawsze lepiej jest wyrzucić z siebie jak najwięcej, przeszłości to nie zmieni, ale przynajmniej człowiek się sam nie kisi ze swoimi problemami.
        • malagoska81 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 05.09.21, 15:19
          Jak byłem w tym szpitalu i opowiedziałem pani psycholog swoje obawy co do mamy, że nie pracuje, że tata jej na to wszystko jakoś pozwala, to mi psycholog powiedziała, że jestem zazdrosny i nie powinienem się w to wtrącać. Jeszcze innego razu jak byłem też w tym samym szpitalu na izbie przyjęć z myślami samobójczymi, to też taka niemiła psychiatra się trafiła, jak jej powiedziałem, że przez te myśli samobójcze musiałem chwilowo zrezygnować z pracy, to mi powiedziała, że do domu opieki pójdę, jak się nie wezmę w garść

          Naprawdę zastanawiam się, jak można dostać dyplom z psychologii lub psychiatrii będąc całkowicie pozbawionym empatii i odpowiedzialności...
          • malagoska81 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 05.09.21, 15:32
            "Moja mama była bardzo wycofana, czasem niezrównoważona, humorzasta, a nawet dziecinna. Miała lekki problem z alkoholem, nie wychodziła prawie w ogóle z domu, zwolniła się z pracy i tata musiał ją utrzymywać. ..Mój tata niestety patrzy na to zbyt racjonalnie, jakby to powiedzieć. Kiedy mam myśli samobójcze, to chce mnie wieść to szpitala psychiatrycznego, żeby mnie zamknęli i przytłumili te myśli chemią. "

            Twoja rodzina była dysfunkcyjna, dzieci wychowane w takich rodzinach prawie zawsze mają jakieś problemy ze sobą. Twoi rodzice bardzo niewłaściwie się dobrali: matka histeryczka i ojciec bezduszny - wzajemnie zle na siebie wpływali pogłębiając swoje problemy. Ona czuła się niezrozumiana, stąd coraz większa depresja, ona bał się pewnie wahań jej nastrojów, stąd izolował się emocjonalnie, to się nie mogło dobrze skończyć. Najgorzej, że ty jako dziecko nic niewinne zapłaciłeś słono za bycie w tym układzie. Dodatkowo twoi rodzice oboje byli chyba egoistami, dla których własna wygoda była ważniejsza niż twoje dobro. Brak wsparcie ze strony najbliższych, szczególnie gdy się jest dzieckiem i jeszcze człowiek nie potrafi sam sobie radzić, powoduje poważne negatywne skutki dla psychiki. Oczywiście, z tego da się wyjść, ale to trwa i konieczna jest właściwa terapia. Można też zacząć właśnie od wyżalania się tutaj, nie dla jęczenia, ale po to, aby poczuć, że innych obchodzi to co czujesz.
            • niemogezrozumiec Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 06.09.21, 11:16
              To, że moja rodzina była dysfunkcyjna, przypuszczałem nie od dziś. Najgorsze jest to, że moi rodzice totalnie tego nie widzieli, nie potrafili się przyznać do swoich słabości, tata w największej mierze odpowiadał za naszą rodzinę, to na wytłumaczenie wszystko racjonalizował, traktował problemy w naszej rodzinie jako coś normalnego. No chyba, że ja histeryzuję, ale jak uznać za normalne takie zachowanie mamy. Jak można robić z siebie całkowicie bezradną, nie mieć poczucia winy, nie umieć przyznać się nawet do tego, że się zachorowało i trzeba się wziąć za leczenie, nie była jakaś mocno chora (nadciśnienie i depresja), tylko po prostu potrzebowała więcej ruchu i kontaktu z ludźmi, a znajomych miała. Przecież ona była dorosłą osobą, powinna to wiedzieć. Bałaganiła wokół siebie, siedziała taka odcięta od świata na tej kanapie całe dnie, komputer i telewizor cały czas włączony, zero wychodzenia z domu, zero pracy. Dziwię się, że mój tata to wytrzymywał, być może też coś w sobie tłumił. Też doskonale zdaję sobie sprawę, że funkcjonowanie rodziny ma niebagatelny wpływ na dziecko. Co do egoizmu, to na pewno mama była egoistyczna, bo totalnie ją nie obchodziły moje groźby samobójcze czy stany lękowe. Można było do niej gadać, krzyczeć, nic k**** nie dociera. Ja też sam przejawiam takie egoistyczne zachowania, bo mam takie duże skłonności do zamykania się w swoim świecie, izolowania się, unikania konfrontacji i histeryzowania. Mam też bardzo duże skłonności samobójcze, jednak leki nie mogą mi ich stłumić, bo też biorą się z przeżywanych przeze mnie emocji. Od dawna mam dosyć tego życia przez te wszystkie traumy. Po śmierci mamy te myśli niesamowicie przybrały na sile, mam już nawet ułożony plan, który jest 1000000% skuteczny, jak tylko byłbym gotowy to pójdę na tamten świat jak nic. To samobójstwo jawi mi się też jako taka zemsta rodzicom za te wszystkie krzywdy, a ponieważ moja mama już zmarła, to tata zostanie sam. Może wtedy do niego coś dotrze. On sobie poradzi i tak, bo ma dobrych znajomych, on jest bardzo zaradny. A jakby chciał się powiesić po mnie, to cóż, jego sprawa. Wiem, że to co piszę brzmi smutno, ale ja po prostu nie mogę tego napięcia wytrzymać. Naprawdę zachowanie mamy tak wykracza poza mój rozum, że nie chcę tego w żaden sposób w sobie przeżywać, pamiętać, to jest chore. Dlatego jako najlepsze rozwiązanie widzę samounicestwienie, wyłączenie tego myślenia raz na zawsze, nie będę się już męczył, po co mi to. Ja wiem, że każdy coś tam przeżywa, ale całe moje życie to jedna wielka trauma, jakby nie patrzeć. Ja nie chcę z tym żyć, po prostu. Obawiam się, że tracę już wytrzymałość. Byłem te ponad 10 lat silny, tylko lęk przykrywał te negatywne emocje. Ja tego nie potrafię ani sobie, ani nikomu innemu wybaczyć. Za dużo tego po prostu. Na psychoterapię jeszcze muszę czekać, jestem po jednej psychoterapii, po której nie mogę już patrzeć na poprzednią terapeutkę, nie będę wam teraz opowiadać dlaczego, bo to już zupełnie inna bajka. Farmakologia też jak na razie średnio daje radę z tym wszystkim, a i tak mam mocne leki. Jeszcze raz bardzo dziękuję za zainteresowanie i troskę :)
              • malagoska81 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 06.09.21, 15:56
                Z twojego opisu zachowania mamy wynika, moim zdaniem, jasno, że miała ona problemy psychiczne, wtedy często człowieka przestają obchodzić normalne codzienne sprawy, staje się całkowicie na nie obojętny, ponieważ przebywa głównie w świecie swojej choroby, która jest patrząc od strony chorego bardzo uciążliwa, męcząca. Dla takiej osoby samo siedzenie na kanapie i wsłuchiwanie się w swoje wewnętrzne demony jest ogromnym wysiłkiem.
                Paradoksalnie, świadomość, że twoja matka była psychicznie zaburzona powinna ci przynieść ulgę, bo to jak cię traktowała nie do końca było jej winą, w znacznym stopniu przyczyną była choroba psychiczna nie zdiagnozowana i nie leczona. Musisz przestać jej zachowanie odnosić wyłącznie do siebie, spróbuj bardziej obiektywnie spojrzeć na tą sytuację, po prostu twoja mama wymagała leczenia psychiatrycznego.

                Myślę, że twoje myśli samobójcze biorą się z przekonania, że nikogo nie obchodzisz i nikomu na tobie nie zależy, a to przekonanie zaszczepili w tobie rodzice ignoruj,ac twoje potrzeby i ciebie. Dla dziecka rodzice są całym światem, jakby przedstawicielami całej ludzkości, więc jeśli rodzic okazuje obojętność czy wrogość dziecku to dziecko zaczyna wierzyć, że cały świat jest przeciwko niemu i ma go "gdzieś", a to naprawdę może zdołować. Musisz się koniecznie pozbyć tego przekonania, bo prawdopodobnie ono nie pozwala ci nawiązać normalnych kontaktów z ludzmi, człowiek wierząc, że jest nielubiany i niepotrzebny odpycha nieświadomie innych ludzi i już na własne życzenie jest sam. Nie musisz czekać na terapię, są różne domowy sposoby na poprawienie sobie samopoczucia i podniesienie poczucia własnej wartości. Spróbuj w internecie czegoś poszukać, nawet proste rady stosowane systematycznie mogą wpłynąć na to w co wierzysz.
                • niemogezrozumiec Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 06.09.21, 19:45
                  Moja mama brała antydepresanty. Interesowałem się, jak się czuje, czy nie potrzebuje czegoś itd. chyba jako jedyny, bo mój tata na to jakby lał. Chociaż wiesz, mój tata utrzymywał całą rodzinę, ciężko pracował, miał taką dość dynamiczną pracę, często odbierał telefony, dużo planował. Więc rozumiem, że mógł nie mieć czasu, żeby tak emocjonalnie wspierać mamę, no cóż. Ja też popadłem w depresję w wieku 14 lat, odizolowałem się totalnie od świata, wybawieniem był dla mnie sen. Nie przyjmowałem żadnych leków, nie miałem wsparcia psychologicznego. Leczyć się zacząłem dopiero w wieku 16 lat, ale wtedy jeszcze nie miałem problemów lękowych. Miałem myśli samobójcze i do teraz je mam. Nikogo nie obchodziło to, że śpię 12h dziennie i z trudem przechodziłem z klasy do klasy. Nie miałem z kim pogadać, spotkać się, taka wegetacja blisko 10 lat, bo do 22 roku życia. Trzeba było jakoś żyć, chodzić do szkoły, później studiować, ale z racji, że zacząłem mieć później bardzo silne objawy lękowe, to nie mogłem ukończyć studiów i ostatecznie musiałem je przerwać. Teraz idę do pracy. A moja mama, tak na dobrą sprawę, siedziała sobie w domu, nie pracowała, grała na kompie, oglądała telewizor, nic ją nie interesowało wokół, nie umiała nawet z ludźmi rozmawiać, opowiadała np. że byłem w szpitalu psychiatrycznym. Powiem Ci tak, ja tego po prostu nie mogę zrozumieć, jak można być tak zacofanym? Mimo że miała mojego tatę, który wszystko jej zapewniał co mógł. Wiesz, ile ludzi pragnie takiego wsparcia? Ludzie mają znacznie gorsze problemy psychiczne i żyją, pracują. Znam na przykład kobietę 38 lat, miała bardzo trudne dzieciństwo, w wieku 17-18 lat ujawniła się u niej schizofrenia, wielokrotnie hospitalizowana. Mimo to uzdolniona, szybko się uczy języków obcych, wyprowadziła się teraz z mężem do Czech. Jest też bardzo dobra w sportach wyczynowych, chodzi regularnie na siłownię, jest zawodnikiem, mimo że te leki na schizofrenię, które bierze spowalniają jej strasznie metabolizm, przytyła raz przez nie 60kg. Oprócz schizofrenii ma też nerwicę lękową, a to dwie różne rzeczy. Zaburzenia psychiczne lubią się tak ze sobą łączyć, no bo ponoć nieszczęścia chodzą parami. Teraz planują z mężem dziecko. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że te wywleczone z domu przekonania mnie bardzo niszczą, ale do tej pory nikt tego nie był w stanie jakoś zrozumieć oprócz osób z Internetu. Bytuję stale na jeszcze jednym, bardzo dobrym forum psychologicznym, na którym też jest dużo spoko ludzi. Po prostu najbardziej mnie boli, że nikt z tego normalnego świata nie jest w stanie mnie zrozumieć, tylko właśnie takie cyrki miałem z tymi psychologami, że naprawdę się mocno do nich zraziłem. Musiałem się pozbierać długo po tym wszystkim. Po części opowiedziałem, co mnie spotkało. Oni mi mówią, że mam się z tym pogodzić. Mam sobie tak pozwalać na to wszystko i pewnym momencie stracić ten instynkt samozachowawczy? Równie dobrze mogę się poddać i to zakończyć raz na zawsze. Przepraszam, ale ja też mam swoje granice. Tylko ja potrafię tą całą nienawiść przekierować na siebie i przez to popełnić samobójstwo. Właśnie masz rację, to wina rodziców, że ignorowali mnie emocjonalnie, to teraz tak egoistycznie myślę o takim niechlubnym "rozwiązaniu" swoich problemów, zamiast jakoś się im przyglądać. Gdybym nie odkrył, że chodzi o tłumienie emocji i powielanie schematu od mamy, to ten lęk by mnie wykończył. Od kiedy odkryłem przyczynę to lęk znikł, ale zaczęły wychodzić emocje.
                  • malagoska81 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 06.09.21, 19:58
                    Nie wiem co miał na myśli psycholog mówiąc, żebyś się z tym pogodził, ale myślę, że byłoby dla ciebie dobrze, żebyś przestał się tak przejmować przeszłością. Nie chodzi mi o to, abyś wybaczył rodzicom, usprawiedliwiał ich, ale żebyś zaczął traktować dzieciństwo jako przeszłość, żeby móc rozpocząć nowy etap w życiu. Pomyśl, że miałeś pecha dostawszy takich rodziców, byłeś dzieckiem, nie wiele mogłeś z tym zrobić, ale teraz jesteś dorosły i możesz jakoś ułożyć sobie życie. Rozpamiętywanie w kółko tych nieszczęść powoduje, że marnujesz swój czas i tkwisz ciągle w tamtym koszmarze. To się za tobą ciągnie jak kula u nogi. Czy zdołałbyś i czy byś chciał odgrodzić się od tego nieszczęśliwego dzieciństwa?
                  • mardaani.74 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 06.09.21, 22:36
                    Daj sobei więcej czasu, takie problemy z wiekiem zaczynają się zacierać, teraz czujesz to bardzo mocno, za kilka lat będzie zupełnie inaczej. Myślenie że zawsze będziesz się tak męczył to pułapka, nieprawda.
                    W dzieciństwie nic nie zależało od Ciebie, teraz wszystko zależy od Ciebie, możesz wybierać rożne rozwiązania, próbować różnych dróg. Jeżeli zafiksujesz się na rozkminkach o samobójstwie jako karze dla rodziców (matka nie żyje, ojciec jest jaki jest więc tylko Ty stracisz życie a ich już i tak nic nie zmieni) to do zmarnowanego dzieciństwa za chwilę będziesz musiał dodać zmarnowaną, tym razem samodzielnie młodość, a to już będzie naprawdę trudne.
                    Spróbuj szukać możliwości a nie przeszkód. Masz zdrowe nogi, ręce, możesz robić różne rzeczy, możesz podejmować działania, nie marnuj czasu na przeszłość.
                    Przeszłość warto przeanalizować, ale ta analiza nie może trwać wiecznie, trzeba dojść do jakichś wniosków i zacząć realizować plan naprawy. Przeszłość już była, a Ty nie dając temu wszystkiemu przeminąć niszczysz sobie jedyne na co masz wpływ czyli teraźniejszość.
                    Wybaczenei nie polega na usprawiedliwieniu, tylko na zamknięciu spraw z przeszłości i zaprzestania zatruwania siebie złymi wspomnieniami. Nie wszystkie pamiątki z przeszłości warto zachować, nie wszystkie wspomnienia warto pielęgnować. Postaraj się nie rozgrzebywać już tego wszystkiego zbytnio, nie myśleć o tym, jak zaczynasz o tym myśleć to powiedz sobie "STOP, nie chcę już o tym myśleć, nie życzę sobie tych wspomnień, nie mam zamiaru źle się czuć z ich powodu". Po prostu wyskocz z tych utartych kolein, jesteś jeszcze młody, dasz radę to zrobić.
                  • mardaani.74 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 06.09.21, 22:48
                    No właśnie masz swoje granice, a torturujesz się wspominając i nie dając temu wszystkiemu osunąć się w definitywną przeszłość. Nie dłub już patykiem w tej ranie, daj się jej zacząć goić.
                    Szukanie zrozumienia problemów z psychiką w realu jest trudne, ludzie będą robić uniki, to dość powszechne, zamiast szukania na siłę akceptacji i zrozumienia lepiej pracować nad sobą i samodzielnie przeć do przodu, budować swój świat tak żeby było Ci w nim dobrze. Jak poczujesz się lepiej ze sobą to ludzie nie będą się wydawali aż tacy "źli", no i tylko wtedy będziesz w stanie zbudować zdrowe długotrwałe relacje.

                    Jeżeli ktoś sam czegoś podobnego nie przeżył to nigdy nie zrozumie, Ty też byś nie zrozumiał gdyby Twoje dzieciństwo było beztroskie.
                    • malagoska81 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 07.09.21, 08:00
                      Nie miałam na myśli, żeby po prostu wyrzucić wszystkie wspomnienia o dzieciństwie i iść dalej beztrosko, bo nie jest to możliwe. Chodziło mi o to, żeby zmienić swoje nastawienie, zamiast myśleć, że było ci zle, ludzie cię skrzywdzili, staraj się myśleć "chcę żeby mi było dobrze, chcę być zadowolony, szczęśliwy", wtedy zupełnie inne rzeczy wydają się ważne, godne zajmowania się nimi. To jest może dłuższy proces, ale wtedy krzywdy z dzieciństwa powinny mniej cię boleć, zbledną na tyle, żebyś mógł normalnie żyć. Może w tym pomóc wyżalenie się, rozmowa o tym, ale nie po to żeby w tym się bardziej zagłębiać, ale po to, żeby to przepracować, wyrzucić z siebie i pozbyć się tego.
              • malagoska81 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 07.09.21, 11:22
                "To, że moja rodzina była dysfunkcyjna, przypuszczałem nie od dziś. Najgorsze jest to, że moi rodzice totalnie tego nie widzieli, nie potrafili się przyznać do swoich słabości, tata w największej mierze odpowiadał za naszą rodzinę, to na wytłumaczenie wszystko racjonalizował, traktował problemy w naszej rodzinie jako coś normalnego. No chyba, że ja histeryzuję, ale jak uznać za normalne takie zachowanie mamy. Jak można robić z siebie całkowicie bezradną, nie mieć poczucia winy, nie umieć przyznać się nawet do tego, że się zachorowało i trzeba się wziąć za leczenie, nie była jakaś mocno chora (nadciśnienie i depresja), tylko po prostu potrzebowała więcej ruchu i kontaktu z ludźmi, a znajomych miała. Przecież ona była dorosłą osobą, powinna to wiedzieć. Bałaganiła wokół siebie, siedziała taka odcięta od świata na tej kanapie całe dnie, komputer i telewizor cały czas włączony, zero wychodzenia z domu, zero pracy. Dziwię się, że mój tata to wytrzymywał, być może też coś w sobie tłumił."

                Czy twoja mama zawsze zachowywała się dziwnie, czy dopiero od jakiegoś momentu? Czy była kiedykolwiek u psychiatry? Może twój tata udawał, że wszystko jest w porządku bo bał się, że zdiagnozują u twojej mamy chorobę psychiczną, a wielu ludzi coś takiego przeraża i wstyd im.
                • 1olga777 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 10.09.21, 21:46
                  Myślę, że Twoja Mama bardzo cierpiała i czuła się samotna i opuszczona.
                  W jej opisie odnajduję siebie.
                  Od lat mam depresję i praktycznie nie wychodzę z domu.
                  Prawie nie mam znajomych, a ostatnio unikam ludzi.
                  Niejednokrotnie tygodniami nie wstaję z łóżka.
                  Jestem na rencie ( choruję ciężko, ale na choroby nie związane z psychiką) .
                  Kiedyś piłam alkohol i pomagało mi na krótko, ale jeszcze bardziej wszystko mi wysiadało.
                  Teraz biorę leki nasenne i przeciwbólowe, czasami nawet w dzień, żeby tylko zapomnieć o swoim zmarnowanym życiu.
                  Kiedyś leczyłam się na depresję: leki i psychoterapia, ale to nic nie pomogło.
                  Nie mam dzieci, więc nikogo nie krzywdzę.
                  Mam męża z którym się nienawidzimy, ale to już inna historia.
                  Nigdy nie miałam dość siły, żeby uciec z tego związku.
                  Najbardziej brakuje mi wsparcia od kogoś bliskiego.
                  Boję się, że któregoś dnia pomyślę, że już ....dość
                  • mardaani.74 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 12.09.21, 12:05
                    "Najbardziej brakuje mi wsparcia od kogoś bliskiego."

                    Coraz bardziej przekonuję się że najlepszym wsparciem dla siebie jestem ja sama, inni prędzej czy później usuną się jak sypki piasek spod nóg, albo będą fundować niedźwiedzie przysługi. Nie ma w tym żadnej złośliwości i złej woli, tak po prostu jest.
                  • niemogezrozumiec Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 19.09.21, 18:30
                    O nie, nie, nie moja droga! Uważam, że moja mama miała naprawdę dużo szczęścia, że trafiła na mojego tatę. Nie musiała pracować, mogła sobie siedzieć w domu, paliła dziennie 10-15 papierosów, według mnie ona po prostu miała "za dobrze" jak to się mówi. Pytałem się, czy te leki jej wystarczają, czy może funkcjonować, czy nie ma myśli samobójczych. Odpowiadała lakonicznie: "tak", no to ok. W ogóle jej mowa była bardzo lakoniczna. Znerwicowana nie była, koszmarów nie miała, gotowała obiady, myła się. Miała mojego tatę przecież, życiowego partnera, który na wszystko się zgadzał, co ona chciała. Samotna i opuszczona? Miała znajomych z dawnych lat + znajomych mojego taty. Wiesz ja bym na jej miejscu naprawdę nie narzekał. Wiesz ile ludzi by jej pozazdrościło? A ja mimo że ciągle jeszcze mam dysforyczny nastrój, nadciśnienie które jeszcze się nie wyrównało, myśli samobójcze, problemy z cholesterolem i coś zaczynam mieć z cukrem ostatnio, bo robiłem badania, będzie mnie obowiązywać dieta i aktywność fizyczna, do której będzie mi ciężko się zabrać samemu ehh. Ja nie mam stałego kontaktu z ludźmi, nie mam partnera, nie mam jeszcze w pełni ustabilizowanego życia, czuję że muszę coś robić, pracować, bo studia nie dawały mi satysfakcji, psychoterapia też mnie wykończyła ostatnia, teraz muszę czekać 3 miesiące na termin do psychoterapeuty. Jednak najgorsze są te myśli samobójcze, które pojawiają się zupełnie znienacka i bardzo mnie obciążają. Pracuję w magazynie, muszę mieć przy sobie nożyk do rozcinania kartonów i czasem dopadają mnie takie myśli, co by było gdybym kogoś nadział na niego, albo gdybym sobie podciął żyły. Ciągle nie mogę tych natrętnych myśli opanować mimo, że mam zajęcie, biorę leki i nawet suplementy diety. Oj coś czuję, że bardzo brakuje mi stałego kontaktu z ludźmi. Też nie chcę już spędzać czasu z tatą, bo wiesz mam 23 lata i coś czuję, że moja psychika się domaga kontaktu z grupą rówieśniczą bardziej. Wyjechałem na wyjazd z tatą i jego kolegą, miałem koszmary na tym wyjeździe, ciągle stres jakiś dziwny, no cóż 50-letnie towarzystwo dziadków widocznie mi nie sprzyja już. Niestety znam też sposób, który uśmierci mnie w parę minut, tylko muszę trochę na niego zarobić, kusi mnie bardziej śmierć niż życie, bo nad nim nie mogę zapanować. Pragnienie śmierci wciąż wydaje się silniejsze niż pragnienie życia. Dobrze, że nie mam już koszmarów sennych i napadów paniki, tylko jeszcze pozostał po tym natłok myśli. Dobrze, ze w pracy mam normalnych, młodych ludzi, bo czuję, że tego mi najbardziej brakuje. Towarzystwa rówieśników, którego nie miałem od 10 lat.
                  • niemogezrozumiec Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 19.09.21, 21:12
                    Też wiem, że nie powinno się tak do siebie porównywać ludzi, ale totalne wycofanie mojej mamy jest dla mnie totalnie niezrozumiałe. Opowiem wam o pewnej mojej znajomej. To 38-latka, która od 17-18 roku życia choruje na schizofrenię paranoidalną i nerwicę lękową. Za dziecka miała straszną fobię społeczną, bała się nawet wyjść sama do fryzjera, wszędzie chodziła z mamą. Dwukrotnie hospitalizowana, brała olanzapinę, od której przytyła 60kg, no ale teraz bierze lek nowej generacji lurazydon, od którego tak nie tyje. Jest zawodowym sportowcem, jest bardzo dobra w sportach wytrzymałościowo-siłowych, mimo nadwagi bardzo dobrze jeździ na rowerze po górach i jest dobra w biegach, a takie sporty są bardzo kontuzjogenne, nie pali, nie pije. Ma ukochanego męża, wspólnie planują razem dziecko. Ma też znajomych, przyjaciół, jest zapraszana na imieniny, urodziny itd. Mało tego ma talent do języków obcych, teraz wyprowadziła się do Czech, uczy się czeskiego. Ogółem fajna kobieta, z wieloma zainteresowaniami, szczerze podziwiam ją przez chęć posiadania dzieci, bo cóż schizofrenia jest dziedziczna. Ale jak kobieta zrównoważona, to myślę, że z jej dziećmi będzie w miarę ok.

                    Moja mama zaś wycofana, niezrównoważona, łatwo popadająca w nałogi, bez poczucia winy, emocji. Do tego mój tata prostolinijny, również niedostępny, agresywny momentami, też widzę coś nie tak z nim. Zdrowi mimo wszystko na umyśle (chyba), bez obciążeń. Tylko mama nie umiała się za siebie wziąć. Nie ruszała się w ogóle, mimo zachęt nigdzie nie wychodziła, totalnie wycofana. Ja tego normalnie nie ogarniam... no kurde rzesz mać...
                    • malagoska81 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 21.09.21, 20:02
                      Właśnie to, że twoja mama siedziała w domu, nie wychodziła, nie kontaktowała się z ludźmi, że nic jej nie obchodziło i na niczym jej nie zależało może być dowodem na zaburzenia psychiczne. Nie każde zaburzenie objawia się myślami samobójczymi. Na pewno z Twoimi rodzicami było coś nie tak, zachowanie Twojej mamy może być zwykłym wygodnictwem i egoizmem, ale może też być zaburzeniem, patologią. Czy Twój ojciec swoim zachowaniem (dystansem emocjonalnym, przesadnym racjonalizmem, obojętnością na oczywiste problemy) nie prowokował jakoś Twojej matki do tego wycofania się, jak uważasz?
                      • malagoska81 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 21.09.21, 20:11
                        Ludzie różnie na siebie nawzajem wpływają. Mam trochę znajomych z zaburzeniami. Jedna pani, lat 60, do 40. zupełnie normalna, wzorowy pracownik, schludna, zadbana. Po 40. zaczyna fiksować, ma zwidy, napady lęków, opuszcza się w pracy, zaczyna leczyć się psychiatrycznie. Psychiatra zamiast zrobić wywiad z nią pakuje w nią leki, sytuacja pogarsza się. Kobieta jest co roku 2-3 razy hospitalizowana. Nikt nie wie co jest powodem. A na co ja wpadłam po kilku rozmowach z nią: w wieku 40 lat zaszła w ciążę z żonatym mężczyzną, dziecko urodziła i wychowywała sama. Po jakimś czasie zaczęły się te jej problemy psychiczne. Ona mieszkała w jednym mieszkaniu z ciotką dewotką, prawie nie rozmawiały, ale mijały się w kuchni, na korytarzu. I ta ciotka za każdym razem patrzyła na nią tak pełnym pogardy i nienawiści wzrokiem, że w końcu wmówiła jej samym tylko spojrzeniem, że jest coś nie tak z nią, że jest śmieciem. ona straciła radość życia, zaczęła mieć myśli samobójcze, nie wiedziała czemu. A ja widziałam tę ciotkę i chociaż nie jestem bojaźliwa, to dreszcz przebiegł mi po krzyżu. Jak się zastanowić to myślę, że większość przyczyn problemów psychicznym znajdziemy w najbliższym otoczeniu.
                    • mardaani.74 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 22.09.21, 12:11
                      To co opisujesz to jak najbardziej "podpada" pod chorobę psychiczną, czy jakieś głębokie zaburzenia. Ty jako dziecko nie byłeś w stanie tego interpretować inaczej niż lenistwo, niechęć, złośliwość. Z zewnątrz to tak mogło wyglądać, ale nikt zdrowy nie funkcjonowałby w ten sposób latami, bo zwyczajnie nie byłby w stanie.
      • 1olga777 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 12.09.21, 23:00
        "Czy coś się stało? Uraziliśmy Cię?"

        Absolutnie nie.
        Jestem Wam wdzięczna za zainteresowanie.
        Tylko nie zawsze mogę pisać.
        Jestem nieraz tak rozchwiana emocjonalnie, że nie mogę zebrać myśli.
        A przez to mnożą się problemy.
        Mam wiele zmartwień i sobie z nimi nie radzę.
        Mam wielki problem z podejmowaniem decyzji.
        Małe rzeczy (dla innych) urastają do rangi wielkich dramatów.
        Nie radzę sobie, a każdy dzień jest gorszy od poprzedniego.
        Ciągle mam wrażenie jakiegoś zagrożenia.
        Boję się rzeczy, które wiem że i tak kiedyś się wydarzą.
        Boję się nawet o nich pisać, żeby nie prowokować losu.
        To dodatkowo mnie dobija.
        Najbardziej "normalnieję" późnym wieczorem bo wiem, że niedługo zjem porcję tabletek i ucieknę w sen, w którym nic złego nie powinno się przydarzyć.
        • malagoska81 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 14.09.21, 20:31
          Czy nie powinnaś zwierzyć się komuś z tych problemów? Nawet ogólnie, bez szczegółów? To przeważnie pomaga, jeśli znajdzie się jakaś rozsądną osobę. Samo to, że ktoś Cię wysłucha pomaga, jest też łatwiej sprawy uporządkować, znaleźć jakieś rozwiązanie problemów, bo często jest jakieś rozwiązanie, którego człowiek zdołowany nie widzi.
          • mardaani.74 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 15.09.21, 22:41
            Moim zdaniem to nie takie proste, bo zwierząjąc się z takich problemów komuś znajomemu czy z rodziny niczego nie odmienimy a tylko obciążymy ta osobę emocjonalnie. To nie jest obojętne z kim na takie tematy rozmawiamy. Te rozsądne osoby w pewnym momencie mają naprawdę po kokardę.
              • 1olga777 Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 15.09.21, 23:59
                Prawda jest taka, że ja za bardzo nie mam się komu zwierzyć.
                Nie mam siostry, ani przyjaciółki od serca.
                Jedyną bliską mi osobą jest moja ukochana Mama, ale ona jest bardzo chora i nie mogę Jej jeszcze dodatkowo obciążać.
                Zresztą Ona i tak za wiele wie i bardzo to przeżywa, ma już swoje lata.
                Kiedyś miałam przyjaciółkę, ale niestety bardzo się zawiodłam.
                Teraz unikam ludzi i mam wrażenie, że nikt by nie zrozumiał i nie uwierzył ile może spaść na jedną osobę.
                Jestem przykładem tego, że pech istnieje, bo całe moje życie to pasmo nieszczęść.
      • niemogezrozumiec Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 19.09.21, 18:16
        Spokojnie, nic się nie dzieje, jeśli chodzi o was. Po prostu miałem trochę pracy ostatnio i nie miałem czasu ani chęci tutaj odpisywać. Wiecie, od czasu jak to z siebie tutaj wyrzuciłem to w końcu mogłem o tym zapomnieć jakoś. Może w końcu psychika mi odpuszcza. W każdym razie, dzięki za troskę :)
      • niemogezrozumiec Re: naprawdę bardzo dziwne przeżycie 19.09.21, 18:16
        Spokojnie, nic się nie dzieje, jeśli chodzi o was. Po prostu miałem trochę pracy ostatnio i nie miałem czasu ani chęci tutaj odpisywać. Wiecie, od czasu jak to z siebie tutaj wyrzuciłem to w końcu mogłem o tym zapomnieć jakoś. Może w końcu psychika mi odpuszcza. W każdym razie, dzięki za troskę :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka