Pytanie pozornie nie zwiazane z depresją:-)

14.11.04, 19:33
Ludzie,czy to wypada,aby mężczyzna opowiadał swojej koleżance o
nieodwzajemnionym uczuciu,którym darzy inną koleżankę?bez przerwy o niej
opowiada.mówimy sobie wszystko,ale bez przesady,nie jestem ksiegą skarg i
zażaleń.wszystko byłoby w porządku,gdybym ja miała o kim opowiadać,a
tak...tylko słucham.
    • gniadykon Po cos Ci to mówi: albo litujesz się nad nim, co 14.11.04, 19:36
      on lubi, albo traktuje Cie jak bezpłciowego powiernika...Może jeszcze coś innego.
      • thistle1 Re: Po cos Ci to mówi: albo litujesz się nad nim, 14.11.04, 19:41
        on mówi do mnie ''siosro''..........(???)
        pytam ,czy takie gadanie o innej kobiecie w obecności innej kobiety jest zgodne
        z zasadami savoir-vivre'u(nie wiem,czy dobrze napisałam to słowo:-)
        • sukubus Re: Po cos Ci to mówi: albo litujesz się nad nim, 14.11.04, 19:43
          thistle1 napisała:

          > on mówi do mnie ''siosro''..........(???)


          Też tak mówię do prawie wszystkich lasek.Taki zwyczaj.Nie przejmuj się siostro.
        • gniadykon Jak facet mówi do dziewczyny "siostro" to chyba 14.11.04, 19:49
          chce ją obrazić. Rozumiem, że Ty do niego cos czujesz ale to raczej nie wypali.
      • sukubus Re: Po cos Ci to mówi: albo litujesz się nad nim, 14.11.04, 19:42
        Gość cię wykorzystuje.Pewnie nikt inny nie chce słuchać jaego smutów no to
        sobie znalazł ciebie.Wspólczuje roli.Naopowiadaj mu w zamian o swoich facetach
        maoże....
    • thistle1 Re: Pytanie pozornie nie zwiazane z depresją:-) 14.11.04, 19:51
      opowiedziałam mu o byłych facetach,ale to nie pomaga.poza tym to fajny
      gość,tylko głupio mi powiedzieć mu,że nie chcę już tego słuchać,nie chcę,by
      pomyślał,że jestem zazdrosna.troche się przez to nasze kontakty popsuły
      ostatnio,bo ja jestem dla niego niemiła,on jest zdziwiony,co mi się stało,a ja
      wstydze się mu powiedzieć,co mnie gryzie.
    • thistle1 Re: Pytanie pozornie nie zwiazane z depresją:-) 14.11.04, 19:54
      ''siostro''-on się od zawsze tak do mnie zwraca,gdyż uważa mnie za bratnią
      duszę-tak mi mówi,jest między nami duże podobieństwo-charaktery i fobia
      społeczna.
      • 100krotki Re: Pytanie pozornie nie zwiazane z depresją:-) 14.11.04, 20:09
        thistle1 napisała:

        > ''siostro''-on się od zawsze tak do mnie zwraca,gdyż uważa mnie za bratnią
        > duszę-tak mi mówi,jest między nami duże podobieństwo-charaktery i fobia
        > społeczna.

        może mu zaproponujesz założenie męskiego stowarzyszenia zwierzeń gdzie wszyscy
        zwracają się do siebie bracie i ty jako siostra chętnie się wpiszesz jako
        koedukacyjna wstawka nowoczesności
        a jak was już tych "koedukacyjnych" będzie więcej to ten twój kumpel może się
        zakocha z wzajemnością innej będzie "truł d."
      • gniadykon Ucheche...Masz rację, to jakaś patologiczna 14.11.04, 20:31
        płaszczyzna porozumienia. Ale dlaczego prosisz o radę? Sama to rozumiesz i gonisz gościa.
    • thistle1 Re: Pytanie pozornie nie zwiazane z depresją:-) 15.11.04, 11:52
      o to chodzi,że ja nie jestem dla niego miła,unikam go,bo nie chce mi się juz go
      słuchać,ale nie mówię mu powodu,a on jest zdziwiony,co mi się nagle stało.jak
      mu powiedzieć,że mam dość juz tych wynurzeń?czy nie stracę przez to przyjaciela?
      może to mój problem ,nie jego?czy mam prawo zakazać mu ziwerzania się,skoro ma
      taką potrzebę?
      • gniadykon Wszystko zależy od tego, czy Ci sie znudziło byc 15.11.04, 20:51
        ofiarą losu.
    • negatywista Re: Pytanie pozornie nie zwiazane z depresją:-) 16.11.04, 00:38
      Jeśli to przyjaciel, to powinien móc ci się zwierzyć. Może to być nudne, ale
      dla przyjaźni się ponosi ofiary.
      Natomiast jeśli jest to tylko upierdliwy koleżka, to powiedz mu otwarcie, że
      masz już dość opowieści na ten temat i żeby już dał temu spokój, bo w tobie to
      budzi nieprzyjemne skojarzenia, wspomnienia etc. Po prostu - otwarcie. Jesli
      się obrazi - trudno. Ale bycie po prostu niemiłym bez podania przyczyn jest
      zupełnie bez sensu i najwyżej go do siebie całkiem zrazisz.
      • thistle1 Re: Pytanie pozornie nie zwiazane z depresją:-) 16.11.04, 14:19
        dziękuje za rady,nie wiem,kim ja dla niego jestem,czy jestem przyjaciółką,czy
        księga skarg i zazaleń...ja się cieszę,że on mnie obdarza takim zaufaniem,mówi
        rzeczy,których nikomu by nie powiedział,ja też mu mówię wszystko,ale cóż z
        tego,kiedy on mi nie umie pomóc,przyznaje mi całkowitą rację we wszystkim,nie
        gani mnie za złe zachowanie,nie zadaje trudnych pytań(co ja robie często)a ja
        mu pomogłam w wielu rzeczach,czuję się jak matka wychowujaca dziecko,trudne
        dziecko.on na mnie mówi też 'wentyl bezpieczeństwa',mówi,że cieszy się,że może
        do mnie przyjść ze wszystkim,z dziewczyną,w której jest zakochany,nie rozmawia
        o swoich problemach.ta dziewczyna jest niedostepną mężatką kochającą swego męża
        i dzieci.
        • negatywista Re: Pytanie pozornie nie zwiazane z depresją:-) 16.11.04, 19:19
          Musisz emanować niesamowitym ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa - jak dla mnie
          to prawdziwa kobiecość. To piękny dar, ale jak widać, nieco zobowiązujący i
          czasaem kłopotliwy, bo kleją się do ciebie neurotycy, którym musisz mentalnie
          zmieniać pieluchy.
          Wiesz, ja miałem (mam) też taką koleżankę-przyjaciółkę, której się wygadywałem
          niejednokrotnie z mojej fatalnej neurotycznej miłości do zajętej i
          niezainteresowanej mną dziewczyny. I ona zawsze słuchała, była taka racjonalna,
          a z drugiej strony wyrozumiała, ciepła - bardzo mi w życiu pomogła. Jedyna
          osoba, przed którą się w życiu potrafiłem otworzyć w rozmowie oko w oko. Ale
          muszę też uczciwie przyznać, że ja też jej się starałem pomóc w jej różnych
          jazdach.
          Może spróbuj kolesia zmobilizować, żeby się bardziej starał i nie był tylko i
          wyłącznie skupiony na sobie. Niech ruszy głową.
          • thistle1 Re: Pytanie pozornie nie zwiazane z depresją:-) 18.11.04, 16:35
            oj nie znasz mnie ,negatywisto:)niestety chciałabym należeć do osób emanujacych
            ciepłem,lecz niestety jest odwrotnie,trzymam ludzi na dystans,jestem dzikusem
            chowającym się do swej jaskini, a on jest takim samym dzikusem jak ja,więc
            trafił swój na swego,dlatego on mi się zwierza,bo wie,że go zrozumiem mając te
            same problemy.a na obiekt westchnien wybiera sobie niedostepne obiekty,bo tak
            naprawdę boi się zbliżyć fizycznie do kobiety.rzeczywiście jest zbytnio
            skupiony na sobie.ostatnio go unikam,zerwałam kontakt,a on zdziwiony śle
            esemsesy,e-maile z zapytaniem,z jakiego powodu nie mam humoru i czy wreszcie...
            przestanę szaleć(???)a potem jak gdyby nigdy nic pisze,co u niego słychać.na
            siłę nie będę zmuszać go do tego,żeby pomagał mi rozwiązywać moje problemy,nie
            ma takiej potrzeby,to nie.
            p.s.nie używałabym pojęć psychologicznych(''neurotyk'',''neurotyczna miłość'')
            nie znając osoby i nie mając diagnozy specjalisty,używanie pojęć
            specjalistycznych jest szkodliwe ,bo z góry przypisujesz sobie jakieś złe
            cechy,klasyfikujesz osobę.
            • 100krotki Re: Pytanie pozornie nie zwiazane z depresją:-) 18.11.04, 16:48
              thistle1 napisała:

              > nie znając osoby i nie mając diagnozy specjalisty,używanie pojęć
              > specjalistycznych jest szkodliwe ,bo z góry przypisujesz sobie jakieś złe
              > cechy,klasyfikujesz osobę.

              a propos diagnozy specjalistów

              ostatnio mój lekarz od psychiatrii poinformował mnie, że aby mógł mi zapisać
              tabletki na zniżkową receptę (tagletki, które mi pomagają i jednocześnie nie
              szkodzą, bo nie używam ich sporadycznie w/g potrzeby) to najpierw musiałby w
              karcie podać inną jednostkę chorobową, bo tą co on stwierdził to jeszcze jest
              niewystarczająca na zniżkową receptę, a pełnopłatna to...cena lepiej nie mówić.
              I co ja mam zrobić/
              zdecydować się na sugestię specjalisty, aby mniej płacić?
              on jest wtedy kryty, a ja mam kolorowe papiery zamiast kolorowej recepty
Inne wątki na temat:
Pełna wersja