do msquid

15.11.04, 10:06
To co piszesz jest generalnie i zasadniczo sluszne.
Ale prosze zebys jasno powiedzial na jaki rodzaj depresji cierpisz: nerwicowa
( lub innna psychogenna np. reaktywna ), endogenna , a moze CHAD i jesli to
nie tajemnica ile masz lat i jak dlugo chorujesz - leczysz sie. Z tego co
piszesz wyglada mi na to ze masz raczej subdepresje a nie tzw. " wielka
depresje" To naprawde powazna roznica.

To wazne, bo nie z kazdej pozycji mozna udzielaqc ludziom tak autorytatywnych
rad. Rażą mnie tez w Twoich radach zwroty typu "musisz".

Tak jak piszesz mozna probowac dzialac tylko do pewnego poziomu depresji i
tak robie ( od wielu lat). Ale od pewnego momentu to wszystko staje sie
niemozliwe i nieskuteczne. Dla mnie jest to moment -3,5 w skali od 0 do -5.
Czy dotarles kiedykolwiek do ściany???? Czy doswiadczyles naprawde swojej
bezradnosci???????????????

Postuluje zalozenie osobnego forum dla depresji nerwicowych ( i innych
psychogennych)i endogennych; bo chwilami wydaje mi sie ze ludzie mowia o
dwoch roznych sprawach i stad wzajemne niezrozumienie.
    • 100krotki Re: do msquid 15.11.04, 10:46
      jagoda16 napisała:


      > Czy dotarles kiedykolwiek do ściany???? Czy doswiadczyles naprawde swojej
      > bezradnosci???????????????

      ja dotarłam
      dotarłam nawet na jej drugi biegun

      >
      > Postuluje zalozenie osobnego forum dla depresji nerwicowych ( i innych
      > psychogennych)i endogennych; bo chwilami wydaje mi sie ze ludzie mowia o
      > dwoch roznych sprawach i stad wzajemne niezrozumienie.

      nie wiem jaki tak naprawdę mam typ depresji, ale całkowicie popieram wszystko
      to co napisał Mask, choć to nie Mask był moim "terapeutą" a było nim po prostu
      życie z dotatkiem o CHAD-a
      • leny3 Re: do msquid 15.11.04, 15:55
        Jak definiujesz ścianę do której dotarłaś ?(a nawet "drugi jej biegun"(?)).
        Skąd wiesz czy Twoja ściana jest też moją ścianą, lub którejkolwiek osoby
        cierpiącej na zaburzenia psychiczne? Skąd wiesz czy Twoja bezradność była tak
        silna jak bezradność innej osoby, której nie znasz? Skąd wiesz czy życie innej
        osoby tak się ułoży, by mogło być dla niej tak dobrym "terapeutą" jak dla
        Ciebie? I na koniec: czy czytałaś wszystko co napisał maskaiq?
        • 100krotki Re: do ????????? 15.11.04, 17:27
          leny3 napisał:

          > Jak definiujesz ścianę do której dotarłaś ?(a nawet "drugi jej biegun"(?)).
          > Skąd wiesz czy Twoja ściana jest też moją ścianą, lub którejkolwiek osoby
          > cierpiącej na zaburzenia psychiczne? Skąd wiesz czy Twoja bezradność była tak
          > silna jak bezradność innej osoby, której nie znasz? Skąd wiesz czy życie
          innej
          > osoby tak się ułoży, by mogło być dla niej tak dobrym "terapeutą" jak dla
          > Ciebie? I na koniec: czy czytałaś wszystko co napisał maskaiq?


          te pytania to do mnie?
          ich tempo i ilość jest takie jak na przesłuchaniu
          a wiadomo, że
          pytania na przesłuchaniu są po to, aby ...
          także dowieść winy, albo udowodnić przesłuchiwanemu, że kłamie lub coś tam
          ukrywa
          dziękuję za zestaw pytań, ale nie odpowiem na żadne
          • leny3 Re: do ????????? 15.11.04, 19:17
            Przesłuchanie nie ma na celu dowiedzenia winy, tylko ustalenie faktów, rzucenie
            światła na sprawę. Od obwiniania jest prokurator, lub oskarżyciel. Pozatym
            mijanie z prawdą nie musi być klamstwem, bo można robić to nieswiadomie.
            Pytania były po to byś sama zastanowiła się na ile masz kompetencje oceniać
            czyjeś subiektywne odczucia, stany ducha, właściwie jest to trochę prztyczek w
            nos maskaiq i jego ogolnej "filozofii" (wybacz Sokratesie...), bo wziełaś go w
            obronę. Dziwi mnie Twoje zdziwienie...
            • 100krotki Re: do ????????? 15.11.04, 19:40
              leny3 napisał:

              > Pytania były po to byś sama zastanowiła się na ile masz kompetencje oceniać
              > czyjeś subiektywne odczucia, stany ducha, właściwie jest to trochę prztyczek
              w
              > nos maskaiq i jego ogolnej "filozofii" (wybacz Sokratesie...), bo wziełaś go
              w
              > obronę. Dziwi mnie Twoje zdziwienie...

              ja już od bardzo dawna nie uważam, że moje wypowiedzi na forum są nie
              subiektywne
              podobnie odczytuję posty innych
              ale jeszcze inaczej traktuję zdanie naukowców
              to zależy jaki mam aktualnie stan wiedzy na dany temat
              to podobnie jak z innymi , bardziej materialnymi naukami takimi jak matematyka
              i fizyka czy mechanika
              im więcej mam wiedzy w danym temacie tym trudniej niedouczonemu uczonemu jest
              mnie zmylić i niejednokrotnie takiemu "wyżej" niż ja w hierarchii tych nauk
              zdarzało mi się wytknąć błąd.
              nie podpuszczaj mnie więc na takie...metody
              • leny3 Re: do ????????? 16.11.04, 09:25
                Nigdy nie uwazalem sie za naukowca, po prostu napisalem jakie mam zdanie na ten
                temat, w koncu to forum dyskusyjne... Sorry ale Twoje wypowiedzi brzmią jak
                bełkot, nie jestem w stanie wyłowić z nich ani Twojego jasno sprecyzowanego
                stanowiska, ani argumentów
                • 100krotki Re: do ????????? 16.11.04, 10:17
                  leny3 napisał:

                  > Nigdy nie uwazalem sie za naukowca, po prostu napisalem jakie mam zdanie na
                  ten
                  >
                  > temat, w koncu to forum dyskusyjne... Sorry ale Twoje wypowiedzi brzmią jak
                  > bełkot, nie jestem w stanie wyłowić z nich ani Twojego jasno sprecyzowanego
                  > stanowiska, ani argumentów

                  bez kontry czyli pas
        • mersault Re: do msquid 15.11.04, 18:15
          > Skąd wiesz czy Twoja ściana jest też moją ścianą, lub którejkolwiek osoby
          > cierpiącej na zaburzenia psychiczne?

          Ja mysle ze to ta sama sciana,kiedy czlowiek juz nic nie moze zrobic a jak moze
          to znaczy ze jeszcze jednak do niej nie dotarl...kazdy ma kres swojej
          wytrzymalosci,oczywiscie jeden zniesie wiecej w porownaniu z innym ale w koncu
          i na niego znajdzie sie jakis kres wytrzymalosci i wtedy to jest dokladnie ta
          sama sciana

          >Skąd wiesz czy Twoja bezradność była tak
          > silna jak bezradność innej osoby, której nie znasz?

          To samo z bezradnoscia,wszyscy jestesmy ludzmi wiec doswiadczamy tych samych
          uczuc bezradnosc to bezradnosc w tych samych sytuacjach jeden jest bezradny
          bardziej inny sobie jeszcze jakos radzi ale czy to tak naprawde taka sama
          sytuacja bo skoro sobie radzi to chyba nie moze ta sama sytuacja zewnetrzna ale
          nie na pewno wewnetrzna wiec stad rozny stopien bezradnosci w tych samych
          zewnetrznych okolicznosciach ale odczucie bezradnosci kresowej jest u
          wszystkich bo musi byc dokladnie takie samo pozdrawiam
          • leny3 Re: do msquid 15.11.04, 19:36
            Z własnego doświadczenia wiem że takich "ścian" i "poczuć bezradności", może
            być mnóstwo, sam pamiętam wiele stopni takiego odczucia które postępowały wraz
            z pogłębiająca sie depresją i za każdym razem byłem przekonany, ze gorzej być
            nie może i to jest dno, a potem było jeszcze gorzej itd. Uważam, ze jest to
            bardzo subiektywne uczucie i niekoniecznie człowiek który cierpi umiarkowanie
            jest w stanie zdać sobie sprawę jak czuje sie osoba która cierpi bardziej, tak
            mi podpowiada intuicja , wsparta doświadczeniem. Podejrzewam, że stopni i
            rodzajów ludzkiego cierpienia są nieokiełznane ilości i szczytem naiwności i
            tupetu (w złym znaczeniu) jest na podstawie własnego doświadczenia twierdzić
            bezdyskusyjnie coś o naturze choroby i wypowiadać sie na temat leczenia (w
            dodatku ignorując dokonania nauki). Sugerować, radzić, owszem! Ale mowić "tak
            jest na pewno", " ja to wiem", "musisz to i tamto", to głupota, a nawet
            fanatyzm.
            • romy_sznajder Re: do msquid 15.11.04, 19:49

              fanatyzm m IV, D. -u, Ms. ~zmie, blm
              «nieustępliwa, bezkrytyczna wiara w słuszność jakiejś sprawy, idei, doktryny,
              połączona z nietolerancją i ostrym zwalczaniem odmiennych poglądów»

              Leny, gdyby nie ostatnie słowa tej definicji, powiedziałabym, że uchwyciłeś
              naturę Mskaiqa.
              Ja bym to nazwała kaznodziejstwem
              • menisk_wypukly Re: do msquid 15.11.04, 19:53
                romy_sznajder napisała:

                >
                > fanatyzm m IV, D. -u, Ms. ~zmie, blm
                > «nieustępliwa, bezkrytyczna wiara w słuszność jakiejś sprawy, idei, doktr
                > yny,
                > połączona z nietolerancją i ostrym zwalczaniem odmiennych poglądów»
                >
                > Leny, gdyby nie ostatnie słowa tej definicji, powiedziałabym, że uchwyciłeś
                > naturę Mskaiqa.
                > Ja bym to nazwała kaznodziejstwem



                Ja dodałbym "kaznodziejstwem neofity"
                • romy_sznajder Re: do msquid 15.11.04, 20:00
                  coś jest na rzeczy
                  • 100krotki Re: do msquid 15.11.04, 20:31
                    romy_sznajder napisała:

                    > coś jest na rzeczy

                    jest, ale....
                    to nie kaznodziejstwo
                    nie w wydaniu dotychczasowego rozumienia tego słowa
                    bo do tej pory kaznodzieją nazywamy kogoś kto głosi już wcześniej "odkryte
                    prawdy" a Mask odkrywa tu nieznane obszary i się dzieli swoimi doświadczeniami

                    a ja się cieszę, ze jest nas już dwoje, można by powiedzieć, że blźniaków, bo z
                    tego co podał Mask, to mamy po tyle samo lat.
                    • beekeeper Re: do msquid 15.11.04, 20:41
                      >to nie kaznodziejstwo
                      >nie w wydaniu dotychczasowego rozumienia tego słowa
                      >bo do tej pory kaznodzieją nazywamy kogoś kto głosi już wcześniej "odkryte
                      >prawdy" a Mask odkrywa tu nieznane obszary i się dzieli swoimi doświadczeniami>

                      kaznodziejstwo polega raczej na głoszeniu abstrakcyjnych zasad, mających
                      pasować do każdej sytuacji, i te kryteria mskaiq spełnia na pewno. jest też
                      pewien termin, z innej bajki co prawda, który niestety przychodzi mi do głowy
                      zawsze kiedy czytam mskaiqa: "dobroczynny sadyzm"
                      • 100krotki Re: do msquid 15.11.04, 20:55
                        beekeeper napisał:

                        > kaznodziejstwo polega raczej na głoszeniu abstrakcyjnych zasad, mających
                        > pasować do każdej sytuacji, i te kryteria mskaiq spełnia na pewno. jest też
                        > pewien termin, z innej bajki co prawda, który niestety przychodzi mi do głowy
                        > zawsze kiedy czytam mskaiqa: "dobroczynny sadyzm"

                        nie zgadzam się z tobą co do tego, ze obie te cechy można przypisać Maskowi
                        chyba w swojej opinii kierujesz się jakimis uprzedzeniami, matrycami myślowymi
                        lub...lękiem?
                        a może Mask ma rację i co wtedy?
                        zapisywać leki czy też nie zapisywać?
                        lęk przed odpowiedzialnością, a co się stanie jak jednak...chory zachoruje?
                        co też napisałam!
                        chory zachoruje jakby np zdrowy ozdrowiał :)
                        • beekeeper Re: do msquid 15.11.04, 21:57
                          > nie zgadzam się z tobą co do tego, ze obie te cechy można przypisać Maskowi

                          tej drugiej cechy mu nie przypisuję - wiem że ma szlachetne intencje. chodzi mi
                          o obiektywną wymowę jego twierdzeń i rad jakich beztrosko udziela osobom chorym
                          np. na depresję endogenną, nerwicę etc.
                    • menisk_wypukly Re: do msquid 15.11.04, 20:45
                      100krotki napisała:
                      > to nie kaznodziejstwo
                      > nie w wydaniu dotychczasowego rozumienia tego słowa
                      > bo do tej pory kaznodzieją nazywamy kogoś kto głosi już wcześniej "odkryte
                      > prawdy" a Mask odkrywa tu nieznane obszary i się dzieli swoimi doświadczeniami

                      Nie,nie przesadzajmy tutaj z tym "odkrywaniem nieznanych obszarów", bo prawdy
                      głoszone przez Pana Mskaiq są od dawna dostepne chocby w róznorodnych
                      poradnikach typu "Odkryj potegę swego umysłu". Pan M. dzieli się swoimi
                      doświadczeniami i bardzo dobrze,sądze,że dla wielu jego doświadczenia moga byc
                      bardzo cenne. Gorzej, że niestety swoje doświadczenia traktuje jako objawioną
                      prawdę absolutną na temat depresji i usiłuje nadać jej wymiar uniwersalny, co w
                      niektórych przypadkach może być szkodliwe. Pisałem o tym w tym wątku.
                      Co zaś sie tyczy fanatyzmu i neofictwa, to IMHO neofictwo jest łagodną formą
                      fanatyzmu właśnie :)

                      Pozdrawiam
                      MW
                      • 100krotki Re: do msquid 15.11.04, 20:59
                        menisk_wypukly napisał:

                        > bo prawdy
                        > głoszone przez Pana Mskaiq są od dawna dostepne chocby w róznorodnych
                        > poradnikach typu "Odkryj potegę swego umysłu". Pan M. dzieli się swoimi
                        > doświadczeniami i bardzo dobrze,sądze,że dla wielu jego doświadczenia moga
                        byc
                        > bardzo cenne. Gorzej, że niestety swoje doświadczenia traktuje jako objawioną
                        > prawdę absolutną na temat depresji i usiłuje nadać jej wymiar uniwersalny, co
                        w
                        >
                        > niektórych przypadkach może być szkodliwe. Pisałem o tym w tym wątku.
                        > Co zaś sie tyczy fanatyzmu i neofictwa, to IMHO neofictwo jest łagodną formą
                        > fanatyzmu właśnie :)
                        >
                        > Pozdrawiam
                        > MW

                        zamiast czytać "odkryj potęge swojego umysłu" poczytaj sobie np. Dalajlamę,
                        albo innych tego formatu buddystów
                        może wtedy znajdziemy wspólna płaszczyznę do rozmów, tak jak niektórzy fizycy i
                        inni naukowcy Zachodu już to zrobili
                    • romy_sznajder Re: do msquid 15.11.04, 21:07

                      kaznodziejski
                      1. «dotyczący kaznodziei lub kaznodziejstwa»

                      2. «taki jak u kaznodziei; poważny, patetyczny, mentorski»

                      kaznodziejstwo n III, Ms. ~wie, blm
                      1. «praca kaznodziei, wygłaszanie kazań»

                      • cptniamo (def) mag chaosu 15.11.04, 21:11
                        potrafi uwierzyć w cokolwiek na własne żadanie, by skorzystać z tego. Potrafi
                        tez uwolnić się od tej wiary, gdy już nie jest mu potrzebna i staje się
                        niszcząca.

                        Może pobawić się w maga chaosu i uwierzyć Mskiaq'owi, a nie myśleć, że on
                        bluźni przeciw prozakowi?
                • romy_sznajder Re: do msquid 15.11.04, 21:11
                  neofita m odm. jak ż IV, CMs. ~icie; lm M. ~ici, DB. ~tów
                  «człowiek, który przyjmuje albo niedawno przyjął jakieś wyznanie, zwykle
                  chrześcijańskie»

                  przen. «nowy wyznawca jakiejś doktryny, idei, zwłaszcza odznaczający się
                  gorliwością»
                  gr.

              • leny3 Re: do msquid 16.11.04, 09:21
                Jestem nienajlepszy w terminologii (niedouczony humanista...), w kazdym razie o
                to mi chodzilo
            • 100krotki Re: do lenny3 15.11.04, 20:26
              leny3 napisał:

              > Z własnego doświadczenia wiem że takich "ścian" i "poczuć bezradności", może
              > być mnóstwo, sam pamiętam wiele stopni takiego odczucia które postępowały
              wraz
              > z pogłębiająca sie depresją i za każdym razem byłem przekonany, ze gorzej być
              > nie może i to jest dno, a potem było jeszcze gorzej itd. Uważam, ze jest to
              > bardzo subiektywne uczucie i niekoniecznie człowiek który cierpi umiarkowanie
              > jest w stanie zdać sobie sprawę jak czuje sie osoba która cierpi bardziej,
              tak
              > mi podpowiada intuicja , wsparta doświadczeniem.

              a raczej...lekką histerią w okresie załamań
              taką ja bym wydała opinię, kiedy już byłam PO dojściu do swojej ściany
              a skąd wiem?
              bo wiem :)
    • mskaiq Re: do msquid 15.11.04, 16:22
      W tej chwili nie mam depresji, nie mam jej od dluzszego czasu. Jesli chodzi
      nerwice to rowniez nie mam wiecej problemow z nia to samo dotyczy chadu. Mam 54
      lata. Pozbylem sie tego wszystkiego dzieki pomocy kogos kto rozumial depresje i
      ktory powiedzial mi co nalezy zrobic aby sie jej pozbyc. To co pisze to w
      wielkiej czesci doswiadczenia ktore zostaly mi przekazane. Wiem ze mi pomogly i
      udalo mi sie pozbyc depresji bez jednego lekarstwa podobnie chadu i nerwic.
      Wiem zeby pozbyc sie depresji trzeba zmienic nasz sposob myslenia, zmienic
      wszystko to co wywoluje depresje, to nie geny ja wywoluja, to nasz sposob
      myslenia.
      Podstawa sprawa bylo stwierdzenie ze kazdy rodzaj depresji bierze sie z naszych
      mysli a nie z naszego ciala. Trzeba kontrolowac nasze mysli i nie dopuszczac
      takich ktore dzialaja przeciwko nam. One musza byc kontrolowane, zwykle nie sa.
      Najlatwiej kontrolowac je przez aktywnosc, kiedy jestesmy zajeci nie
      dopuszczamy do siebie zlych mysli, bezczynnosc przynosi ich wiele.
      Nastepna sprawa to nasza emocjonalnosc ktora zalezy od stanu naszego ciala.
      Jesli nie dbamy o nie to potrafi wzmacniac uczucia do takiej sily ze opanowanie
      ich jest nie mozliwe.
      Ktos komu zawdzieczam wszystko, tzn moje zycie, powiedzial ze musze cwiczyc, ze
      musze sie prawidlowo odzywiac ze jest to warunek abym sie pozbyc moich
      problemow. Przyjalem ta rade, tak jak wszystkie inne. Wyszedlem z depresji,
      rozumiem na czym polega i dlatego pisze.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • menisk_wypukly Re: do msquid 15.11.04, 16:51
        Panie Mskaiq, odnosze wrażenie, że Pan jest w istocie swej nieprzemakalny na
        jakiekolwiek inne poglądy i doświadczenia niż Pańskie, a mimo to jeszcze raz
        prosze poczytać choćby taka stronkę:

        www.csk.lodz.pl/depresja/Choroba_afektywna_dwubiegunowa.htm
        To także w sprawie CHAD, o którym napomyka Pan w swojej ostatniej wypowiedzi, a
        mam wrażenie, że nie bardzo Pan wie, o czym mówi.
        Ja prosze bardzo o jedno - nie zniechęcać ludzi do leczenia, nie tłumaczyć, że
        leki im nic nie pomogą, bo można niektórym wyrządzić bardzo dużą krzywdę. Nie
        wszyscy cierpią na to samo, na co Pan cierpiał i nie wszystkim to samo pomoże.
        Mam wrażenie, że niektóre Pańskie wypowiedzi osoba chora na np. tzw."wielką
        depresję" może odbierać jak owo słynne "weź się w garść", kiedy tych "garści"
        dawno już nie ma. Prosze nie generalizować, że "depresja nie ma żadnych
        uwarunkowań genetycznych, nie bierze się z ciała, ale tylko z naszych myśli",
        bo są to uogólnienia zupełnie nie na miejscu,tym bardziej, że sami naukowcy do
        końca jeszcze nie zbadali podłoża róznorakich zaburzeń psychicznych. Prosze,
        aby w swoich wypowiedziach odnosił sie Pan do swoich doświadczeń, ale nie
        indukował ich jako własnych czytelnikom. Wielu chorym antydepresanty i inne
        leki ratują po prostu życie, innym nie są one potrzebne, ale nie wrzucajmy
        wszystkich "depresyjnych" do jednego worka, bo takowy nie istnieje po prostu.

        Z poważaniem
        MW
      • 100krotki Re: do msquid 15.11.04, 17:57
        mskaiq napisał:

        > Ktos komu zawdzieczam wszystko, tzn moje zycie, powiedzial ze musze cwiczyc,
        ze
        >
        > musze sie prawidlowo odzywiac ze jest to warunek abym sie pozbyc moich
        > problemow. Przyjalem ta rade, tak jak wszystkie inne. Wyszedlem z depresji,
        > rozumiem na czym polega i dlatego pisze.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        wokół mnie też były osoby, które w podobny sposób, przede wszystkim swoim
        zrozumieniem, cierpliwością i wyrozumiałoscią pomagały mi wyjść z depresji oraz
        z nadmiaru emocji, nad którymi nie umiałam nieraz zapanować sama. byli to
        jednak nieprzeszkoleni "wolontariusze" i do wielu wniosków musiałam dochodzić
        sama.i tak jak mskaiq, znając te sprawy tylko z autopsji oraz książek różnych
        mogę potwierdzić na swoim przykładzie, że to co pisze mskaiq należy traktować
        poważnie i jako JEDYNA SKUTECZNA metoda z oczywistymi ograniczeniami
        dotyczącymi prawidłowego rozpoznania przypadłości zdrowotnych.
        nie uzurpuję sobie prawa NIKOGO pouczać jak należy leczyć chad, ale mi biała
        medycyna narobiła przez lata więcej szkody niż dała poprawy.
        wspomagam się jeszcze chemią, ale tylko w sytuacji, kiedy sama w sobie poczuję,
        że emocje wytrącają mnie z równowagi. antydepresantów jednak nie biorę od lat,
        bo nic mi nie pomagały, a poza tym ...w chad bardziej mi szkodziło branie
        różnych typów lekówjednocześnie.taki akurat był mój przypadek, a trafiałam
        raczej na standardowe podejście psychiatrów przy takich rozpoznaniach.
        raz nawet o mało co...po zastrzyku wykonanym w prywatnym gabinecie.
        i tamten zastrzyk był już tym ostatnim. a tylko trochę później( a może
        wcześniej-w tej chwili nie pamiętam) po mieszance lekowej zaserwowanej mi przez
        psychiatrę "siadło" mi nagle krążenie i potrzebna była hospitalizacja. musiałam
        prawdzie spojrzeć w oczy i...mieć ograniczone zaufanie do specjalistów z tej
        branży medycyny
        doświadczenia mskaiq mnie tylko utwierdzają w przekonaniu, że podjęłam wtedy
        słuszną decyzję. nie ukrywam, że miałam obawy, ale też nie widziałam innej
        mozliwości na łączenie pracy zawodowej i jednoczesnego "posłuszeństwa" wobec
        psychiatrów. w moim przypadku te dwie rzeczy były w jaskrawym konflikcie albo-
        albo.
        zaryzykowałam raz-nie za bardzo się udało
        zaryzykowałam drugi raz-jestem już mądrzejsza o pierwsze ryzyko
        a dalej?
        zobaczę
        ale miałam już sygnał, że mogę patrzeć bardziej optymistycznie w przyszłość, a
        takie patrzenie odgania napędzające depresję myśli
      • mersault Re: do msquid 15.11.04, 18:31
        > Wiem zeby pozbyc sie depresji trzeba zmienic nasz sposob myslenia, zmienic
        > wszystko to co wywoluje depresje, to nie geny ja wywoluja, to nasz sposob
        > myslenia.
        > Podstawa sprawa bylo stwierdzenie ze kazdy rodzaj depresji bierze sie z
        naszych
        >
        > mysli a nie z naszego ciala.

        Uwazam ze niezupelnie bo te same mysli moglbym odebrac inaczej tzn.nie
        oddzialywalyby na mnie az tak bardzo gdybym mial inne poziomy chemii w mozgu a
        to w duzej juz czesci zalezy od genow tak samo jak np.odpornosc na stres
        podatnosc na nerwice depresje itp.

        >Trzeba kontrolowac nasze mysli i nie dopuszczac
        > takich ktore dzialaja przeciwko nam. One musza byc kontrolowane, zwykle nie
        sa.

        A co jak wszystkie albo wiekszosc jest przeciwko nam?jak je kontrolowac?gdybym
        umial i wiedzial o tym zawczasu to depresji by nie bylo ale jak mozna je
        kontrolowac jak sie juz ja ma?to jest bardzo trudne.Nie chce poddawac w
        watpliwosc panskich osobistych doswiadczen zwlaszcza iz trzykrotnie prawie
        mlodszy jestem ale uwazam ze kazdy przypadek to inna sprawa ale swiadomosc tego
        jest chyba najwazniejsza bo od tego sie zaczyna to znaczy mozna zaczac probowac
        dzialac w tym kierunku bo bez swiadomosci o jest zle jak?

        ------------------------------
        "Co sobie uswiadomisz-to kontrolujesz,czego sobie nie uswiadomisz-to kontroluje
        ciebie".Anthony de Mello SJ.
        Czy na pewno? zapraszam do odpowiedzi pozdrawiam
        • 100krotki Re: do msquid 15.11.04, 18:58
          mersault napisał:

          > Uwazam ze niezupelnie bo te same mysli moglbym odebrac inaczej tzn.nie
          > oddzialywalyby na mnie az tak bardzo gdybym mial inne poziomy chemii w mozgu
          a
          > to w duzej juz czesci zalezy od genow tak samo jak np.odpornosc na stres
          > podatnosc na nerwice depresje itp.
          >

          nie można wykluczyć 'interwencji" genów w moim przypadku ponieważ na moje złe
          myśli duży wpływ miały geny moich rodziców jako niepożądane przez kulturę
          śródziemnomorską
          ale jak zbadają taki typ wływu genów naukowcy-to doprawdy nie wiem
        • 100krotki Re: do mersault 15.11.04, 19:06
          "Co sobie uswiadomisz-to kontrolujesz,czego sobie nie uswiadomisz-to kontroluje
          ciebie".Anthony de Mello SJ.
          Czy na pewno? zapraszam do odpowiedzi pozdrawiam

          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

          de Mello miał rację kiedy to pisał
          de Mello bardzo mi pomógł (jego książki) w uświadomieniu tego nad czym mogę
          mieć kontrolę
          de Mello był dla mnie tym pierwszym, który mi to uświadomił
          potem byli i inni, a właściwie z tych innych Najważniejszym stał się dla mnie
          Jezus-Człowiek
          Bardzo mądry Człowiek
          a przed nim byli...inni bardzo Mądrzy Ludzie, którzy nauczali Jezusa, albo
          raczej inaczej
          to od tych Innych Wcześniejszych (swoich starszych braci w wierze) Jezus uczył
          się Madrości
          • cptniamo Mskiaq ma rację... 15.11.04, 21:09
            ...w pewnym sensie. Ale ten pewien sens trzeba koniecznie sobie uświadomić,
            zanim się go odrzuci. Nie oznacza to, że "etap mskiaq" jest mniej zaawansowanym
            mentalnym stanem od "etapu Grety" (postaci pewnie nie pamiętacie, ale nie o to
            chodzi), czy odwrotnie.

            Warto spróbować na chwilę choćby, odrzucić ironię, uwierzyć, że to można zrobić
            samemu. I zobaczyć, co się stanie.
            Próbowaliście kiedyś wyleczyć się bez leków? samą psychoterapią (nie mówię, że
            siłą woli!)? Oczywiście, może w wielu przypadkach(czy też w ich większości, nie
            wiem) wspomaganie leków jest konieczne. Ale jeśli już, to nie lorafen, nie
            relanium, na boga, nie dragi i alkohol! (i nie fajki zamiast rozwiązania
            problemów- "duszą" emocje, które bez fajki można byłoby rozpracować!*) Nie
            usypiacze, pobudzacze! Antydepresanty i to, koniecznie, bez świadomości, że "ja
            już do końca życia będę musiała"! Antydepresanty są punktem wyjścia do
            psychoterepii. Sama nie wierzyłam, że to może tyle dać!
            /sorry za wykrzykniki - L. F. Celine'a czytam, a tam każede zdanie kończy
            się "!"/
            -----------
            * niamo pali, pije i to sporo - kto nie wie, niech się dowie, żem leniuch i w
            piekle się smażę! tym depresyjnym, domniemane po śmierci mnie nie obchodzi!
          • abyss0 Re: do mersault 15.11.04, 21:41
            > Bardzo mądry Człowiek
            > a przed nim byli...inni bardzo Mądrzy Ludzie, którzy nauczali Jezusa, albo
            > raczej inaczej
            > to od tych Innych Wcześniejszych (swoich starszych braci w wierze) Jezus
            uczył
            > się Madrości

            w dzisiejszych czasach rowniez istnieje Madry Czlowiek. Jest nieomylny w Swej
            Madrosci, glosi Prawde Absolutna. Przekazuje Swoja Madrosc nam wszystkim.
            Wszyscy musimy myslec i postepowac tak jak nakazuje Jego Madrosc. Inaczej nigdy
            nie zaznamy pelni szczescia. Naczyl sie On Madrosci od Pewnej Osoby, a teraz
            dzieli sie ta Madroscia z nami. Ufam ze przekaze nam cala Swoja Madrosc i
            staniemy sie rownie madrzy jak On
            • 100krotki Re: do mersault 15.11.04, 22:24
              abyss0 napisał:

              > > Bardzo mądry Człowiek
              > > a przed nim byli...inni bardzo Mądrzy Ludzie, którzy nauczali Jezusa, alb
              > o
              > > raczej inaczej
              > > to od tych Innych Wcześniejszych (swoich starszych braci w wierze) Jezus
              > uczył
              > > się Madrości
              >
              > w dzisiejszych czasach rowniez istnieje Madry Czlowiek. Jest nieomylny w Swej
              > Madrosci, glosi Prawde Absolutna. Przekazuje Swoja Madrosc nam wszystkim.
              > Wszyscy musimy myslec i postepowac tak jak nakazuje Jego Madrosc. Inaczej
              nigdy
              >
              > nie zaznamy pelni szczescia. Naczyl sie On Madrosci od Pewnej Osoby, a teraz
              > dzieli sie ta Madroscia z nami. Ufam ze przekaze nam cala Swoja Madrosc i
              > staniemy sie rownie madrzy jak On
            • 100krotki Re: do abyss 15.11.04, 22:29
              abyss0 napisał:

              > w dzisiejszych czasach rowniez istnieje Madry Czlowiek. Jest nieomylny w Swej
              > Madrosci, glosi Prawde Absolutna. Przekazuje Swoja Madrosc nam wszystkim.
              > Wszyscy musimy myslec i postepowac tak jak nakazuje Jego Madrosc. Inaczej
              nigdy
              >
              > nie zaznamy pelni szczescia. Naczyl sie On Madrosci od Pewnej Osoby, a teraz
              > dzieli sie ta Madroscia z nami. Ufam ze przekaze nam cala Swoja Madrosc i
              > staniemy sie rownie madrzy jak On

              nie chcę być niegrzeczna, ale chyba muszę
              twoja kpina w tym miejscu z madrości innych ludzi jest nie na miejscu
              gdybyś abyss cokolwiek o madrosci wiedziała, to byś takze wiedziała i o tym, że
              mądry człowiek "wie, że nic nie wie" w znaczeniu nie przeżyłem, nie
              doswiadczyłem, nie zrozumiałem, to znaczy , że wszystkie inne opce są mozliwe
              lub prawdopodobne oprócz tych, które zbadałem i których doswiadczyłem i o
              których wiem, że są szkodliwe ...dla mnie, ale niekoniecznie dla kogoś innego,
              który też idzie swoją scieżką madrości

              chyba jednak uniknęłam tym razem bycie niegrzeczną
              • abyss0 Re: do abyss 15.11.04, 23:02
                > gdybyś abyss cokolwiek o madrosci wiedziała

                jestem on. i nie wiem co to jest madrosc. ktos kiedys mowil ze to umiejetnosc
                korzystania z wiedzy

                > to byś takze wiedziała i o tym, że
                > mądry człowiek "wie, że nic nie wie" w znaczeniu nie przeżyłem, nie
                > doswiadczyłem, nie zrozumiałem

                to twoja opinia czy prawda absolutna
        • ks_j Re: do msquid 15.11.04, 21:11

          Ja również jestem zdania, że kolega m. często się myli w swych moralizatorskich wypowiedziach. Można je razem zaszufladkować ponieważ ciągle to samo! Czasami, jak czytam jego rady odnoszę wrażenie, że to pisała osoba nawiedzona.

          [ oczywiscie bez urazy;) ]
          • cptniamo ? 15.11.04, 22:21
            > „Kiedy ludzie są takiego zdania jak ja, mam wrażenie, że się pomyliłem"
            > Oskar Wilde

            A może tak spróbować?
            "Wszyscy znani mi ludzie, którzy zgadzają się ze mną, mają rację"
            Mr Momomoto

            Takie podejście pozwala na nieskrępowane surfowanie między różnymi
            światopoglądami i czerpanie z nich korzyści. M.in. światopoglądem Mskiaq'a. No,
            chyba że to wygodniej po prostu, opatrzyć go
            labelem "kaznodzieja", "nawiedzony". I na poparcie znaleźć definicje w słowniku.
            • romy_sznajder Re: ? 15.11.04, 22:35
              Czuję się wyuwołana do tablicy. Co ja popieram podając definicje? Można jaśniej?
              • cptniamo Re: ? 16.11.04, 13:44
                Nie czuj się zaatakowana. Komentuję cały przebieg sprawy. A ktoś tu podawał
                słownikową definicję kaznodziei.
                Myślę po prostu, że warto sprawdzać, co różni ludzie mają do powiedzenia;
                zamiast traktować ich wypowiedzi z miejsca za skandaliczne i niegodne uwagi,
                lepiej pomyśleć, o co im chodziło i co mają w głowie.
                Pozdrawiam.
            • jagoda16 Re: 915 postow mskiaq'a 15.11.04, 22:38
              No coz , chcialam sprawdzic kim jest mskiq i jakie sa jego pogladyi zapuscilam
              wyszukiwanie i wyszlo mi ze do tej pory napisal 915 postow na forum
              depresja !!!!! Oczywisciew odpuscilam sobie czytanie.
              Bo skoro nie ma juz depresji to czemoz tak sie angazuje w to forum. Nawiedzony,
              albo i podnosi mu to poczucie wlasnej wartosci.
              Facet nie ma co robic chyba. Ja oprocz powaznej depresji z ktora sie borykam od
              latmam jeszcze calkiem realne zycie i raczej nie staram sie go spedzac
              wirtualnie pouczajac bliznich.
              • helseggen ludu - nie nerwujsja 15.11.04, 23:13
                mskaiq zasługi ma dla języka
                niektóre mskaiqizmy na stałe weszły do słownika forumowiczów
                wzbogacona została także księga symboli /patrz: pompki/

                ale przede wszystkim jest forumowym constans

                niech więc trwa
                th.

                ps: w zdrowiu i tutaj
              • ks_j Re: 915 postow mskiaq'a 16.11.04, 00:17


                może cptniamo będzie miała ochotę poczytać?:-)
                Psychologia 527
                Wróżbiarstwo 50
                Anoreksja i bulimia 12
                oraz Cafeteria:
                www2.gazeta.pl/cafe/1,46475,267337.html?v=3&a=13162179#opinie
                pozostawiam to bez komentarza:-I
    • mskaiq Re: do msquid 16.11.04, 05:58
      Dziekuje za wszystkie listy. Mysle ze zawsze warto uslyszec wiecej niz jedna
      opinie. Wtedy latwiej znalesc ta ktora przynosi rozwiazanie ktorego poszukujemy.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • giuseppe_pulkownik Re: do msquid 17.11.04, 02:55
        mskaiq napisał:

        > Dziekuje za wszystkie listy. Mysle ze zawsze warto uslyszec wiecej niz jedna
        > opinie. Wtedy latwiej znalesc ta ktora przynosi rozwiazanie ktorego
        poszukujemy
        > .
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Ale Ty żadnej z tych opinii ani dokładnie nie czytasz,ani nie dumasz nad
        nimi.Ktoś tu napomknął o Twej nieprzemakalności i to prawda.Ty masz swoje prawo
        powstawania i wygaszania depresji,ktore brzmi:Depresja bierze się ze złego
        myslenia.Nigdy nie mają na to wpływu geny.Leczy się depresję tylko i wyłącznie
        słuchając pewnej osoby,ktorą spotkał mskaiq.Ponieważ pewnej osoby,którą spotkał
        wyznawca wiary tej osoby,nie mamy pod ręką, musimy zadowolić się przekazami
        mskaiq.Więc,wg osoby, ktora nauczyła mskaiq aby zwalczyć depresję nalezy
        zmienić złe myslenie na dobre.W żadnym razie nie słuchać specjalistów i nie
        brać leków, bo one nie pomagają.Jeżeli ktoś jest tak chory,że nie wstaje
        tygodniami z łóżka,nie je,nie śpi,sufituje i myśli o smierci, to na to jest
        sposób prosty.Nalezy zmusić sie,by wstać,jeść, spać,nie sufitować tylko biegać
        nad oceanem i nie myslec o śmierci tylko o tym,że każda chwila życia jest
        piękna.To takie proste a Wy tu matołki nic nie kapujecie.I nie zadawajcie
        głupich pytań mskaiq kto zdiagnozował jego depresję,ile razy,jaki rodzaj (bo
        przecież jest tylko jedna depresja,ta od złego myslenia)i jakie leki brał.Osoba
        i mskaiq ustalili,że to depresja i już.Mskaiq zmusił się do pompek i biegania
        oraz do dobrego myslenia i przeszło jak ręką odjął.Czego życzę wszystkim ktorzy
        są grzeczni i zasłużyli.
        pułkownik
    • mskaiq Re: do msquid 17.11.04, 04:19
      Mysle ze czytam to co pisza inni. Nie oceniam ludzi i mam zbyt duzy do nich
      szacunek dlatego nikogo nie uwazam za matolka tak jak to sugerujesz.
      Nie pisze zeby nie sluchac specjalistow, sluchaj kazdego kto Ci moze pomoc.
      Bierz leki jesli Ci pomagaja. Nie mniej jesli nic to nie zmienia szukaj innej
      drogi.
      Ja tez nie wstawalem z lozka, tez nie chcialem jesc, ja nie tylko myslalem o
      smierci ale zrobilem pare prob zabicia siebie.
      Ktos jednak pokazal mi inna droge przekonal ze trzeba wstac, ze trzeba
      przelamac wszystko co jest przeciwko mnie. Sprobowalem inaczej i ta inna droga
      okazala sie rozwiazaniem, dzieki niej pozbylem sie depresji.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • 100krotki Re: do msquid 17.11.04, 07:58
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze czytam to co pisza inni. Nie oceniam ludzi i mam zbyt duzy do nich
        > szacunek dlatego nikogo nie uwazam za matolka tak jak to sugerujesz.
        > Nie pisze zeby nie sluchac specjalistow, sluchaj kazdego kto Ci moze pomoc.
        > Bierz leki jesli Ci pomagaja. Nie mniej jesli nic to nie zmienia szukaj innej
        > drogi.
        > Ja tez nie wstawalem z lozka, tez nie chcialem jesc, ja nie tylko myslalem o
        > smierci ale zrobilem pare prob zabicia siebie.
        > Ktos jednak pokazal mi inna droge przekonal ze trzeba wstac, ze trzeba
        > przelamac wszystko co jest przeciwko mnie. Sprobowalem inaczej i ta inna
        droga
        > okazala sie rozwiazaniem, dzieki niej pozbylem sie depresji.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        mskaiq

        ze mną było podobnie i dlatego uważam, że z całą swoją odpowiedzialnością mogę
        się podpisać pod tym postem i innymi Twoimi poradami "jak walczyć z depresją".
        i wiem, ze nie jest to jedyna droga, ale ta Twoja może być nie tylko skuteczna,
        ale i mniej szkodliwa dla organizmu (mniej chemii, lub wcale*) a ćwiczenia i
        zdrowe odrzywianie należy polecać i zdowym jeszcze :)

        *-chemi wcale?
        czy są jakiekolwiek produty żywnościowe choćby bez śladu chemii?
      • jakiespaskudztwo Wydaje mi się, ze masz w istocie rzeczy rację 17.11.04, 08:13
        co do leczniczego przełamania poczucia niemożności. Obawiam się tylko, czy czasem usilne namawianie do tego nie wzbudza jeszcze większego poczucia beznadziei.
        • mskajq Re: Jestem i tkwię jak SLD 17.11.04, 10:28

          Większość forumowiczów moich rad nie czyta, jeżeli czytają to ich irytuję, lecz w ten sposób -jak mówi rzecznik - SLD się oczyszcza, ja też się oczyszczam ale duchowo.
          Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja