To..., to koniec.

24.11.04, 15:19
„Pozorna cisza”
Maiłem „sen” a sniła mi się cicha, spokojna farma.
W oddali było słychać szmerający słowa kołysanki strumień. Lekki wiatr
Poruszałdrzewami w sennym, monotonnym rytmie. Nawet trawa kładła się jak
by do snu. Od nacisku wiatru cichudko skrzeczały dachowe deski domu i stajni
ogień w kominku wydawał trzaski jakby senne leniwe.
Lecz spokój przerwał koń ze stajni. Przerażliwa kreatura zwierzęcia.Pysk
Zalany krwią, resztki ciała na łańcuchu, z którego prubuje się zerwać.
Połamane kopyta jego z całą złością uderzają w dechy.Mimo tego, iż
Wygląda jak by kości jego pokryte były tylko skórą, łańcuch skcheczy pod
naciskiem
, W przerażliwym chałacie naprężony jak sopranowa struna. I szał w jego
oczach
przekrwionych i drzazgi w kopytach i rany na pysku, nie mają dość siły.
Jego los jest już przesądzony, a spojżenie agonicznie puste! Tylko jeden cel,
Zerwać się. Przerażająca kreatura zwierzęci , którym kiedyś był.
Świat go nie slyszy…
Głupi ,kochany, nie wie że mnie leżącego w ciszy na łóżku w domu już nic nie
Zbudzi i świat mnie już nie usłyszy…

    • looserka Re: To..., to koniec. 24.11.04, 16:25
      jeśli uparłeś się umieszczać tu swoje teksty,to rozumiem, że oczekujesz
      krytyki - pominę błędy ortograficzne i interpunkcyjne, chociaż jeśli już
      wklejasz tekst to należałoby chociaż sprawdzić literówki.

      > „Pozorna cisza”
      > Maiłem „sen” a sniła mi się cicha, spokojna farma.
      > W oddali było słychać szmerający słowa kołysanki strumień.
      nie ma w j.polskim czasownika "szmerać", chciałeś powiedzieć "szemrzący"?

      Lekki wiatr
      > Poruszałdrzewami w sennym, monotonnym rytmie. Nawet trawa kładła się jak
      > by do snu. Od nacisku wiatru cichudko skrzeczały dachowe deski domu i stajni
      > ogień w kominku wydawał trzaski jakby senne leniwe.
      powtórzenia - "sennym","senne", "jakby"zbędne tutaj

      > Lecz spokój przerwał koń ze stajni.
      nieudolne przejście

      Przerażliwa kreatura zwierzęcia.Pysk
      > Zalany krwią, resztki ciała na łańcuchu, z którego prubuje się zerwać.
      > Połamane kopyta jego
      "jego" - zbędne, wiadomo,że chodzi o kopyta konia

      z całą złością uderzają w dechy.Mimo tego, iż
      > Wygląda jak by kości jego pokryte były tylko skórą, łańcuch skcheczypod
      > naciskiem
      > , W przerażliwym chałacie naprężony jak sopranowa struna.

      "skcheczy" - czy chodziło o "skrzeczy"? Jeśli tak to porównanie do skrzeczącej
      struny i to do tego sopranowej(?) jest zupełnie nie trafione.
      "chałacie" - "hałasie"?

      I szał w jego
      > oczach
      > przekrwionych i drzazgi w kopytach i rany na pysku, nie mają dość siły.

      kto nie ma siły i na co? "drzazgi w kopytach i rany na pysku"? nielogiczne

      > Jego los jest już przesądzony, a spojżenie agonicznie puste!
      jeśli już,to nie "agonicznie",ale "agonalnie"

      Tylko jeden cel,
      > Zerwać się. Przerażająca kreatura zwierzęci,
      kolejna powtórka

      którym kiedyś był.
      > Świat go nie slyszy…

      > Głupi ,kochany, nie wie że mnie leżącego w ciszy na łóżku w domu już nic nie
      > Zbudzi i świat mnie już nie usłyszy…
      >
      no i ta puenta - co w zasadzie ma sugerować w zestawieniu z powyższym obrazem?
      nieprzekonujące po prostu

      w dalszym ciągu zalecam Ci porządną porcję lektury i oswajania się z pięknym
      językiem polskim zanim podejmiesz dalsze próby ubierania swoich przeżyć i
      emocji w słowa





Pełna wersja