Dodaj do ulubionych

jak sobie radzicie z apatią i zniechęceniem?

27.11.04, 17:22
Obserwuj wątek
    • 100krotki Re: jak sobie radzicie z apatią i zniechęceniem? 27.11.04, 17:29
      ja to zaczynam od porannego kółka różańcowego
      najpierw go sobie rysuję na czole
      potem sprawdzam w lusterku czy jest dość okrągłe
      potem biorę skalówke i mierze jego IQ
      a potem...
      to zależy jakie to IQrva mi wyszła i w kupę pod drwiami narobiła (taką utajoną)
      aby nikt nie widział, że ja rzeczywiście w to g. wdepnęłam
      i po takim porannym ćwiczeniu apatia ucieka jeszcze szybciej niż zniechecenie a
      wynik tej pogoni?
      prezentuję co ranka :)
    • mskaiq Re: jak sobie radzicie z apatią i zniechęceniem? 28.11.04, 13:54
      Mysle ze warto przenosic ta aktywnosc Newado nawet kiedy nie jestes w stanie
      tego robic. Probuj robic to powoli, kazda czas ktory uda Ci sie odebrac
      beznadziejnosci zamienia sie czas sensu.
      Piszesz ze starasz sie nie rozwazac kwesti sensu. Mysle ze to polsrodek, lepiej
      myslec o tym wszystkim co ma dla Ciebie sens. Probuj rowniez zamieniac to
      wszystko co nie ma sensu tak aby go odnalesc w tym.

      Jesli chodzi o apatie to jak napisala Newada, jak najwiecej aktywnosci i nie
      akceptowanie negatywnych mysli. Te negatywne mysli trzeba zmieniac pozytywnymi.
      Kiedy sie to zacznie robic to krok po kroky wraca rownowaga i apatia odchodzi.
      Nie mniej ten powrot to dlugi proces, trzeba sie otworzyc na radisc i zamknac
      na cierpienie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • nevada_blue Re: jak sobie radzicie z apatią i zniechęceniem? 28.11.04, 15:15
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze warto przenosic ta aktywnosc Newado nawet kiedy nie jestes w stanie
        > tego robic.

        zauwazyles, ze to zdanie przeczy samemu sobie? jesli nie jestem w stanie, to jak mam to do licha zrobic?

        > Probuj robic to powoli, kazda czas ktory uda Ci sie odebrac
        > beznadziejnosci zamienia sie czas sensu.

        niekoniecznie, znam stan zawieszenia, w ktorym nie ma wprawdzie beznadziei, ale i do sensu daleko, dlatego wole nie roztrzasac tej kwestii, zeby znow nie dojsc do wniosku, ze tak naprawde nic nie ma sensu.. bo co go ma?

        > Piszesz ze starasz sie nie rozwazac kwesti sensu. Mysle ze to polsrodek, lepiej
        >
        > myslec o tym wszystkim co ma dla Ciebie sens. Probuj rowniez zamieniac to
        > wszystko co nie ma sensu tak aby go odnalesc w tym.

        jak wyzej..

        >
        > Jesli chodzi o apatie to jak napisala Newada, jak najwiecej aktywnosci i nie
        > akceptowanie negatywnych mysli. Te negatywne mysli trzeba zmieniac pozytywnymi.

        wiesz, do takich rad mozna sie zastosowac w stanie wzglednej rownowagi.. na samym dole jest to po prostu nie do zrobienia, kiedy przerasta Cie nawet umycie sie czy zrobienie sobie herbaty.. moglbys mi napisac jak walczyc z negatywnymi myslami? na jakims konkretnym przykladzie najlepiej.. bo ja potrafie tylko do pewnej granicy, potem one przejmuja kontrole i nie jestem w stanie im sie przeciwstawic..
        >
        > Kiedy sie to zacznie robic to krok po kroky wraca rownowaga i apatia odchodzi.
        > Nie mniej ten powrot to dlugi proces

        nie moge odmowic Ci racji..

        > trzeba sie otworzyc na radosc i zamknac
        > na cierpienie.

        a ja mysle, ze trzeba byc otwartym na wszystko..

        > Serdeczne pozdrowienia.
        rowniez pozdrawiam,
        [nevada]

        P.S. prosze pisz przez V :)
    • mskaiq Re: jak sobie radzicie z apatią i zniechęceniem? 28.11.04, 17:16
      Mysle ze warto przenosic ta aktywnosc Nevado nawet kiedy nie jestes w stanie
      tego robic.
      Mysle ze nie ma tutaj sprzecznosci Nevado. Zawsze mozna przelamac uczucie
      niemoznosci bo to jest tylko uczucie ze nie jestes w stanie czegos zrobic.
      Takie uczucie w nas istnieje. Mam czesto takie uczucia i za kazdym razem je
      przelamuje. Wtedy wiem ze to ja decyduje.

      Probuj robic to powoli, kazda czas ktory uda Ci sie odebrac
      beznadziejnosci zamienia sie czas sensu.
      Piszesz ze znasz stan zawieszenia gdzie nie ma beznadziei ale do sensu daleko.
      Ja tez go znam, Ten stan zawieszenia bierze sie z tego ze nie ma tam nic.
      Bedzie trwal dotad dopoki zdecydujesz sie zaakceptowac sens albo jego brak.
      Jesli zaakceptujesz jego brak wtedy pojawi sie depresja, jesli przelamiesz
      strach i zaakceptujesz sens zamieni sie to w rownowage i radosc.
      To czy jest sens czy go nie ma to podstawowe pytanie. Twoja decyzja na nie ma
      bedzie prowadzila do depresji. Przeciwna przyniesie ulge, dobre samopoczucie.
      Piszesz ze do takich rad mozna sie zastosowac sie kiedy panujesz nad soba.
      Mysle ze kazdy z nas sa chwile lepsze i wtedy trzeba akceptowac to co przynosi
      zdrowy rozsadek i walczyc aby te dobre chwile trwaly jak najdluzej.
      Serdeczne pozdrowienia.



      >
      > Jesli chodzi o apatie to jak napisala Newada, jak najwiecej aktywnosci i nie
      > akceptowanie negatywnych mysli. Te negatywne mysli trzeba zmieniac
      pozytywnymi.

      wiesz, do takich rad mozna sie zastosowac w stanie wzglednej rownowagi.. na
      samym dole jest to po prostu nie do zrobienia,
      kiedy przerasta Cie nawet umycie sie czy zrobienie sobie herbaty.. moglbys mi
      napisac jak walczyc z negatywnymi myslami? na
      jakims konkretnym przykladzie najlepiej.. bo ja potrafie tylko do pewnej
      granicy, potem one przejmuja kontrole i nie jestem
      w stanie im sie przeciwstawic..
      >
      > Kiedy sie to zacznie robic to krok po kroky wraca rownowaga i apatia
      odchodzi.
      > Nie mniej ten powrot to dlugi proces

      nie moge odmowic Ci racji..

      > trzeba sie otworzyc na radosc i zamknac
      > na cierpienie.

      a ja mysle, ze trzeba byc otwartym na wszystko..

      > Serdeczne pozdrowienia.
      rowniez pozdrawiam,
    • jokosha Re: jak sobie radzicie z apatią i zniechęceniem? 03.12.04, 15:41
      znam ten stan i przyznam,że źródło czesto tkwi w tej szarej samotności dnia
      codziennego...przecież każdy z nas potrzebuje tego miłego słowa, zrozumienia,
      wyrozumiałości. A wtedy 'jak ręką odjął' ten dzień nabiera rumieńców...
      I pewnie dlatego to piszę teraz na forum...pomaga mi to przynajmniej teraz!
      A przede wszystkim myśl, że podzielę się tym co czuję obecnie z kimś nawet
      przypadkowym...niekoniecznie rozumiejącym mnie nawet...

      pozdrawiam wszystkich

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka