mirra
12.12.04, 16:46
Witam serdecznie,
Ostatnio byłam z moim mężczyzną chorym na ChAD u Jego psychiatry; Przyznam że
sama nie potrafię sie po tej wizycie kompletnie pozbierać; Cholernie mnie
rozbiła psychicznie; Nie dlatego bynajmnije że cos takieog usłyszałam, ale
chyba zwyczajnie zupełnie inaczej sobie te wizyte wyobrażałam. Rozmawiałam
kiedyś z tą pania psychiatrą, sam na sam, kiedy mój mężczyna był w szpitalu
na oddziale zamknietym... Wszystko wyglądąlo zupełnie inaczej; Zwyczajnie
chyba liczyłam, że będzie starała się zapytać też jak ja sie z tym wszystkim
czuje, w jakiś sposób pomóc też mi - bo przecież mieszkając z
Nim i przebywając dzień w dzień - i to co się dzieje ze mną - ma pewien wpływ
na Niego i też chciałabym lepiej radzic sobei z tym wszystkim... Właściwie na
tej wizycie czułam sie bardziej jak taśma z kamery video, która mogłaby jej
pomoć zobaczyć pewne Jego zachowania...
Z jednej strony jestem tak rozbita że nie wiem czy będe w stanie iść na
kolejne spotkanie... A i Jemu chyba łatwiej jest tam beze mnie - nie musi się
krępować z mówieniem tego, czego mi powiedzieć nie chce/nie może... A z
drugiej strony, może to przebrnę i nie chcę też żeby to wyglądało, jakbym sie
nie interesowała...
Sama ostatnio już bardzo poważnie zastanawiam sie nad pójściem do
specjalisty, bo zaczynam sobie nie radzić ze sobą w tym wszystkim... i
napewno nie do jego lekarza - bo przecież zawsze będzie patrzyła na mnie
poprzez Jego pryzmat etc...
Czy macie jakieś doświadczenia (bierne czy czynne) w tym temacie... Coś co
mogłoby mi pomóc?
Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie