zyta19
13.12.04, 11:38
mam nerwice lękową, wczesniej miałam zwykłą nerwicę a teraz od ok 2-3
miesięcy dołączył się do tego ten lęk, cholerny lęk przed całym światem.
Jestem młodą osobą(za miesiąc stuknie mi 20), a już mam tak przesrane życie
że po prostu nie mogę. Chodzę do psychologa i on jest moją jedyną nadzieją że
może być lepiej, najgorsze jest to że nikomu nie moge powiedzieć o moim
problemie-rodzicom, przyjaciółce, chłopakowi(jemu mówiłam ale mnie i tak
kompletnie nie rozumie)bo mnie nie zrozumieją a poza tym kontakt ze starymi
jest ograniczony do minimum. wczoraj oglądałam nagranie z wakacji
przedostatnich-w ogóle siebie nie poznaje-byłam radosna,piękna i NORMALNA.
czy ktoś z tego wyszedł - z tej cholernej nerwicy? Czy ja zwariuje? Co mam
robić? Teraz niby są najlepsze lata mojego zycia, powinnam cieszyć sie
wszystkim,planowac jakoś kariere , rodzine a ja modle się zeby nie czuć tego
lęku i żeby nie trafić do psychiatryka!!! chętnie nawiąze kontakt z ludzmi o
podobnym problemie, moze jakos razem to pokonamy?nie wiem, co ja mam robic???
czy jest jakas nadzieja??ja juz nie chce tak żyć, ta choroba zabija mnie, juz
nie jestem tą osoba co wtedy!! czy kiedys nia bede??