depresje rodziców

15.12.04, 11:09
Dowiedziałem się że mój syn może być zagrożony uposledzeniem,Na razie radzi
sobie z nauką,ale za 2/3 lata podobno może przyjść ściana.Jest w 1
klasie.Spora część znajomych obsmiała te rewelacje,ale poczułem,że wielka
praca którą wespół z żoną prowadzimy nad nim jest jakaś...niepotrzebna.To
mój jedyny syn,innego raczej mieć już nie będę...Patrzę za okno i nie widzę
kolorów.Tylko ten straszny grudniowy dzień, bezśniezny i pusty.
    • looserka Re: depresje rodziców 15.12.04, 11:14
      tato2 napisał:

      > Dowiedziałem się że mój syn może być zagrożony uposledzeniem,Na razie radzi
      > sobie z nauką,ale za 2/3 lata podobno może przyjść ściana

      "Zagrożony upośledzeniem"? Kto postawił taką diagnozę? Na jakiej podstawie?
      Napisz proszę więcej.
      • tato2 Re: depresje rodziców 15.12.04, 12:19
        tak powiedziała pani z poradni ppp. Zrobiła jakis test ogólny i powiedziała że
        on wszystko umie ale to wiedza wyuczona (wytresowana) i nie potrafi myslec
        logicznie no i prędzej czy później trafimy do niej znowu po program
        specjalny...Adam urodził się w podduszeniu,ale chodzi do prywatnej szkoły i z
        dnia na dzień robi postepy, no nie jest to ten sam dzieciak co rok
        temu...Kochamy go i stoimy za nim murem. Ale serce boli i krwawi.Może mówią,że
        faceci są nieczuli, ale ja czuję.I cierpię.
        • looserka Re: depresje rodziców 15.12.04, 12:41
          Drogi Tato - przede wszystkim jak najszybciej zapomnij o tym, co powiedziała
          wzmiankowana pani (pedagog czy psycholog), która tą wypowiedzią, czyli
          skreślaniem dziecka w przedbiegach, powinna sobie odebrać prawo do wykonywania
          zawodu. To niedopuszczalne. Sam przecież widzisz,że syn czyni duże postępy,
          więc nie można z całą pewnością prognozować nic na temat jego dalszego
          rozwoju.Byłam świadkiem już niejednego błędnego i pochopnego przekreślania
          szans dzieci na dalszy rozwój i edukację - i to przez pożal się
          Boże "specjalistów". M.in. znałam chłopaka, któremu w szkole podstawowej
          pedagodzy wmawiali ociężałość umysłową, a który zdał maturę i teraz studiuje
          prawo.
          I nie załamuj się! Wasza, rodziców, praca z dzieckiem na wszystkich poziomach
          nigdy nie jest, nie będzie daremna. Zdobądź informacje o naprawdę dobrych
          profesjonalistach psychologach,reedukatorach, którzy będą w stanie Wam i
          Waszemu synowi pomóc w przezwyciężaniu trudności i ograniczeń.Wiele jest
          możliwe, a z tym co okaże się niemożliwe trzeba się po prostu pogodzić. Jeśli
          nawet Twój syn w przyszłości nie będzie profesorem, to nie znaczy, że nie
          będzie szczęśliwym człowiekiem. A to zależy też od Was, w dużym stopniu,od
          waszej miłości i akceptacji.
          Pozdrawiam
          Loo
          • tato2 Re: depresje rodziców 15.12.04, 12:52
            Kocham nad życie mojego chłopca i nigdy nie przestanę uczyc go
            wszystkiego,całego świata.Przeskoczę wszystkie przeszkody do przeskoczenia,wolę
            uczciwego robotnika niż łobuza profesora...Niejednokrotnie widziałem , jak z
            tych najgorszych wyrastali wspaniali ludzie...ja to wiem.Na czworakach ale
            zawsze będę przy moim synku...Dziękuję wszystkim, którzy mnie wsparli.Nie można
            prognozować upadku na kilka lat wprzód.Masz rację, ja to czuję. Napisz ,
            proszę, coś więcej.Nadal trwa zimny, grudniowy dzień.Niech chociaż mały
            promień...
            • looserka Re: depresje rodziców 15.12.04, 13:13
              Spróbuj zajrzeć na to forum:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16556
              Może pomóc w nabraniu dystansu do własnego probelmu, a może uzyskasz tam pomoc.
              U mnie świeci słońce :) - nie tylko za oknem...
              a przecież jakże często bywało ciemno, ciemno , aż czarno...
            • zajzajer2 Taka wypowiedź tej psycholog to skandal nie z 15.12.04, 18:07
              tej ziemi, kobitka powinna iść gęsi pasać, poważnie. Na Twoim miejscu poinformowałbym dyrektorke tej pożal się Boże poradni. Tymczasem jak chcesz się uspokoić zrób mu badania u kogoś innego. Dzieciak będący w normie i do tego pod właściwą opieką ma jak najlepsze rokowania, jak się dowiedziałem. Ten sabotaż, który baba zrobiła dyskwalifikuje głąba.
              Ps. Sprawdź jej przygotowanie zawodowe.
              • tato2 Re: Taka wypowiedź tej psycholog to skandal nie z 15.12.04, 19:24
                Tak.Z testu zrobionego wyszło kobiecie,że mój syn jest na granicy normy i z
                tego wnioskowała o nadchodzącej w przyszłości ścianie.Obecne powodzenie w nauce
                skwitowała że są to rzeczy proste i z czasem i tak się zgubi.Podobnie
                sugerowała pedagog,chociaż jej test wypadł b.dobrze, syn rozwiązał go
                całkowicie, sugerowała, że nie umie myśleć logicznie i jest to wiedza
                wytresowana(dosł.)A zatem wg niej,za 2/3 lata przyjdzie upośledzenie.
                Nie wiem tak na serio, co o tym myśleć.Codziennie siadamy z Adamem do
                odrabiania lekcji, rowijamy jego słownik (późno zaczął mówić),
                czytamy,wszystko, co potrzeba do rozwoju, otaczamy ciepłem, nagradzamy.Psu na
                budę?????Po 3 latach walk logopedycznych zdobyliśmy "r", pracujemy nad
                zachowaniem,proszę i dziękuję, ani śladów agresji,itd itd.W domu cisza, ani
                śladu patologii itp.Jaka jest Wasza opinia,drodzy rodzice.Czy jesteśmy skazani
                na klęskę??
                • looserka Re: Taka wypowiedź tej psycholog to skandal nie z 15.12.04, 19:48
                  Nie - nie jesteście skazani na klęskę, uwierz wreszcie!
                  Klęska i to przerażająca to te panie w poradni - wiem co mówię, Tato. To, co
                  piszesz wydaje mi się wręcz niewyobrażalne.
                  Ciekawa jestem co to za poradnia i w jakim mieście. Moim zdaniem tak totalnego
                  braku profesjonalizmu,który może wyrządzić niewyobrażalne szkody nie powinno
                  się pozostawiać bez konsekwencji - skutki mogą być dla wielu dzieci i ich
                  rodziców opłakane.
                  Nie poddawaj się,rób dalej to co robisz i poszukaj dobrego specjalisty.
                  • tato2 Re: Taka wypowiedź tej psycholog to skandal nie z 15.12.04, 20:37
                    Poradnia PPP w Olsztynie, jedna z wielu.Ten ich profesjonalizm odczułem, bo
                    skutecznie odechciało się nam, rodzicom, patrzec przez okno na świat.Jak
                    profesjonalnie zgasić nadzieję.A może to selekcja negatywna?
                    Poszukałem rady u innych, wiem,że nie skręcimy nigdzie i swoje robić dalej
                    będziemy.
                    Wydaje mi się,że zadna praca nie idzie na marne.Zwłaszcza,że poparta jest
                    miłością. Tato.
        • 100krotki Re: depresje rodziców 15.12.04, 12:54
          tato2 napisał:

          >...Kochamy go i stoimy za nim murem. Ale serce boli i krwawi.Może mówią,że
          >
          > faceci są nieczuli, ale ja czuję.I cierpię.

          czy istnieją jakieś słowa, które mogłyby zmniejszyć twoje cierpienie i twój ból?
          może istnieją, ale ja ich nie znam.
          jedne tylko przychodzą mi na myśl w obliczu takiej tragedii rodziców, bo chyba
          nie tragedii dziecka?
          kochacie swoje dziecko i chyba to jest najważniejsze i dla was i dla waszego
          syna.
          a przecież właśnie miłość jest najważniejsza.
          taka codzienna miłość wyrażana każdym gestem i każdą czynnością codzienną.
          że nie dane wam, rodzicom, będzie poczucie dumy z osiągnięc szkolnych?
          przecież dzieci nie powinno się kochać za osiągnięcia!
          przecież osiągnięcia szkolne dziecka to jest duma rodziców a nie ich czysta
          miłość. w pewien sposób los was obdarował szansą na nauczenie się tej czystej
          miłości, a taka szansa nie każdemu jest dana.
          jest to trudna miłość, bo wymaga porzucenia w sobie wszelakich ambicji, do
          których przygotowało nas społeczeństwo i które społeczeństwo od nas oczekuje,
          byśmy je spełnili nawet jako rodzice.
          ze swej strony mogę jedynie napisać, że zawsze podziwiałam rodziców, którzy
          potrafili dać miłość swoim niepełnosprawnym dzieciom i nie chcę jednocześnie
          być hipokrytką i dodam,iż sama jestem jako matka szczęśliwa z faktu, że los był
          tutaj dla mnie łaskawy. jednocześnie jednak muszę dodać, że tym samym był mniej
          łaskawy dla moich dzieci, bo "podarował" im matkę z problemami.
          i wiesz co?
          dzieci mnie kochały pomimo tego, że to ja im "zafundowałam" trudne dzieciństwo
          i młodość wypełnione chwilami braku poczucia dumy z ich rodziców, zeby nie
          nazwać niektórych chwil także poczuciem wstydu za nas, rodziców.

          jak widzisz ten kij rodzicielski też ma dwa końce
          • aneta10ta Re: depresje rodziców 15.12.04, 17:55
            Czyś Ty się blekotu objadła?
            Trzepiesz harleqiny, żeby dorobić w ciężkich czasach?
            Aneta
            ----------------------
            Kocha się za nic, przestaje za coś.
            • 100krotki Re: depresje Anety 15.12.04, 19:53
              aneta10ta napisała:

              > Czyś Ty się blekotu objadła?
              > Trzepiesz harleqiny, żeby dorobić w ciężkich czasach?
              > Aneta
              > ----------------------
              > Kocha się za nic, przestaje za coś.

              coś ty się mnie uczepiła?
              czy ja do ciebie pisałam?
              czy to ty masz problem?
              czepiałaś się Aidki, a teraz mnie?
              sprawia ci to jakąś behawioralną przyjemność sprawić komuś przykrość?
              może powinnaś zmienić forum na forum o psychopatach?
              kto ci nawtykał, że kocha się za nic?
              twoja niespełniona macica?
              żeby kochać to trzeba najpierw mieć serce do kochania a nie tylko hormony
              a jak się ma serce do kochania, to się nie przestaje kochać "za coś" bo jeśli
              tak, to i kochało się "za coś"
              zresztą każdy kocha jak umie
              ty widać dopiero raczkujesz na drodze do miłosci
              ale już całkiem nieźle biegasz po drodze złości i nienawiści "za coś tam" czego
              sama masz albo za dużo albo za mało, ale na pewno nie w sam raz
              • nevada_blue Re: depresje Anety 15.12.04, 19:57
                > kocha się za nic, przestaje za coś

                to nie jest raczkowanie w dziedzinie miłości..
                wręcz przeciwnie

                ale to tylko moje zdanie..
                • 100krotki Re: depresje Anety 15.12.04, 20:07
                  nevada_blue napisała:

                  > > kocha się za nic, przestaje za coś
                  >
                  > to nie jest raczkowanie w dziedzinie miłości..
                  > wręcz przeciwnie
                  >
                  > ale to tylko moje zdanie..

                  a ja mam inne zdanie
                  kocha się piękno
                  nie musi to być doskonałe piękno, bo doskonałosć niby kto ma ocenić?
                  ale kochać brzydotę?
                  brzydotę duszy?
                  brzydotę duszy diabła?
                  jak chcesz możesz kochać

                  ale nie wmawiaj dorosłym ludziom, że to nie jest raczkowanie w miłosci, która
                  nie umie jeszcze odróżnić dobra od zła, albo rozróżnia tylko po pewnych
                  zewnętrznych lub powierzchownych atrybutach
                  • nevada_blue Re: depresje Anety 15.12.04, 20:17
                    100krotki napisała:

                    > a ja mam inne zdanie

                    Twoje prawo, nie przeczę

                    > kocha się piękno
                    > nie musi to być doskonałe piękno, bo doskonałosć niby kto ma ocenić?
                    > ale kochać brzydotę?
                    > brzydotę duszy?
                    > brzydotę duszy diabła?

                    pomijając względność kwestii piękna i brzydoty..
                    kto tu mówi o kochaniu tej drugiej?
                    widzę, że po prostu różnie rozumiemy to samo zdanie :)

                    > ale nie wmawiaj dorosłym ludziom, że to nie jest raczkowanie w miłosci, która
                    > nie umie jeszcze odróżnić dobra od zła, albo rozróżnia tylko po pewnych
                    > zewnętrznych lub powierzchownych atrybutach

                    jakoś nie rozumiem skąd Ci się nagle wzięło to dobro i zło..
                    no, ale ja jestem jeszcz gó..arą
                    co ja tam mogę wiedzieć?
                    nie mam przecież o niczym pojęcia
                    i zdanie też powinnam mieć wobec tego jak "dorośli"
                    argument nie do zbicia
                    mea culpa..
                    • aneta10ta Re: depresje Anety 15.12.04, 20:26
                      Myślę, że ona potrzebuje troski i wyrozumiałości. Też mnie zastanowiła _brzydka
                      dusza diabła_ i nagłe odwołanie się do opozycji: dobro-zło. Cóż, różnie
                      chorujemy. Forum jest od udzielania wsparcia, choć w przypadku psychozy i
                      urojeń na tle religijnym jesteśmy bezsilni.
                      Pozdrawiam
                      Aneta
                  • aneta10ta Re: depresje Anety 15.12.04, 20:20
                    Czujesz się dobrze? Żeby choć fizycznie... Tu sami swoi...Na inny Forum też się
                    mogę z Tobą przelecieć...Miewasz widzenia?
                    Aneta
                  • uri_ja Re: depresje Anety 16.12.04, 19:58
                    100krotki napisała:

                    > nevada_blue napisała:
                    >
                    > > > kocha się za nic, przestaje za coś
                    > >
                    > > to nie jest raczkowanie w dziedzinie miłości..
                    > > wręcz przeciwnie
                    > >
                    > > ale to tylko moje zdanie..
                    >
                    > a ja mam inne zdanie
                    > kocha się piękno
                    > nie musi to być doskonałe piękno, bo doskonałosć niby kto ma ocenić?
                    > ale kochać brzydotę?
                    > brzydotę duszy?
                    > brzydotę duszy diabła?
                    > jak chcesz możesz kochać
                    >
                    > ale nie wmawiaj dorosłym ludziom, że to nie jest raczkowanie w miłosci, która
                    > nie umie jeszcze odróżnić dobra od zła, albo rozróżnia tylko po pewnych
                    > zewnętrznych lub powierzchownych atrybutach

                    kocha się za nic, a Ty chyba nie jesteś najinteligentniejszą istotą, jesli nie
                    rozumiesz co Aneta ma na myśli...Kocha sie ludzi (czasem niestety) takimi jacy
                    są... gratuluje w ogóle Ci stokroto:
                    łan: umiejetności roróżniania na pierwszy rzut kto ma diabła, a kto nie...
                    tu: pisania w wątkach nie na temat...
                    tr(z)i: słowotoku w ogóle...
                    • 100krotki Re: stan gorszy od depresji to nienawiść uri_ja 16.12.04, 22:14
                      uri_ja napisała:

                      >. gratuluje w ogóle Ci stokroto:
                      > łan: umiejetności roróżniania na pierwszy rzut kto ma diabła, a kto nie...
                      > tu: pisania w wątkach nie na temat...
                      > tr(z)i: słowotoku w ogóle...

                      tym razek krótko
                      odpowiedź masz w tytule tego postu
                      • uri_ja Re: stan gorszy od depresji to nienawiść uri_ja 18.12.04, 12:28
                        100krotki napisała:

                        > uri_ja napisała:
                        >
                        > >. gratuluje w ogóle Ci stokroto:
                        > > łan: umiejetności roróżniania na pierwszy rzut kto ma diabła, a kto nie..
                        > .
                        > > tu: pisania w wątkach nie na temat...
                        > > tr(z)i: słowotoku w ogóle...
                        >
                        > tym razek krótko
                        > odpowiedź masz w tytule tego postu
                        buhaha, chciałabyś wzbudzać we mnie tak gorące uczucia...nie ma!
              • aneta10ta Re: depresje Anety 15.12.04, 20:15
                100krotki napisała:

                > coś ty się mnie uczepiła?
                Bo chwyciłaś się za aktorstwo charakterystyczne, a tego nie lubię. Leć po
                Stanisławskim. Będę zachwycona. Niektóre Twoje wprawki były piękne...

                > czy ja do ciebie pisałam?
                Nie.

                > czy to ty masz problem?
                Tak, ale nie ten.

                > czepiałaś się Aidki, a teraz mnie?
                Udzielam dobrych rad zwyczajem tego Forumu.

                > sprawia ci to jakąś behawioralną przyjemność sprawić komuś przykrość?
                Czasem trzeba przełknąć gorzką pigułkę, i to nie jedną, by wyzdrowieć. Bardzo
                przeżywam i boleję, kiedy muszę komuś z przyjaciół powiedzieć coś, co sprawi mu
                przykrość. Jak na behawiorystów jestem zanadto uduchowiona. Nie uważasz?

                > może powinnaś zmienić forum na forum o psychopatach?
                Masz adres?

                > kto ci nawtykał, że kocha się za nic?
                > twoja niespełniona macica?
                Główny autor tej prawdy to przeterminowane serce.

                > ty widać dopiero raczkujesz na drodze do miłosci
                > ale już całkiem nieźle biegasz po drodze złości i nienawiści "za coś tam"
                czego

                > sama masz albo za dużo albo za mało, ale na pewno nie w sam raz
                Nie wiesz czasem co to takiego? Jakieś sugestie, przypuszczenia...?
                Pozdrawiam
                Aneta
    • zajzajer2 Moja żonka pracuje tez w takiej poradni więc bądź 15.12.04, 13:04
      wyrozumiały i przypadkiem nie zayeb jej śmiechem.
    • hubkulik Re: depresje rodziców 15.12.04, 15:52
      Wizualizuj, ze Twoj syn rozwija sie prawdlowo, jest zdolny, inteligentny i
      swietnie radzi sobie z nauka w normalnym trybie. Jak dostaje kolejne swiadectwa
      z czerwonym paskiem, a was rodzicow bardzo to cieszy i odczuwacie wdziecznosc.
      Wyobraz sobie takze, jak jest na studiach, ktore mu sie podobaja i dzieki
      ktorym dostaje swietna, satysfakcjonujaca go prace.
      Oczywiscie jak dorosnie zrobi co chce ze swoim zyciem. Ale takie nastawienie
      ojca i jego mysli moze go bardzo wspierac dzisiaj.
      Ta diagnoza nie musi byc ostateczna, a jego klopoty moga miec jakas przyczyne,
      ktora w odpowiednim momencie zdiagnozowana przestanie wplywac na chlopca.
      Wizualizacja, ktora podalem moze sprawic, ze rozwiaze sie to bez koniecznosci
      wilekiej kontroli z waszej strony. Modlitwa moze tez pomoc, moze byc nawet
      silniejsza, jak sie wierzy w Boga i w to, ze w ostatecznosci daje on nam
      wszystko, co najlepsze w zyciu. Sama czysta milosc tez duzo robi pozytywnego i
      warto sie na niej koncentrowac.

      Pozdrawiam Hubert.
      • hubkulik Re: depresje rodziców 15.12.04, 15:53
        Aha, a po tym wszystkim wybaczyc pani w Poradni, ze gadala takie bzdury.

        Pozdrawiam Hubert
        • aneta10ta Re: depresje rodziców 15.12.04, 17:57
          Wybaczyć można, ale ukrócić należy.
      • looserka Re: depresje rodziców 15.12.04, 17:39
        hubkulik napisał:

        > Wizualizuj, ze Twoj syn rozwija sie prawdlowo, jest zdolny, inteligentny i
        > swietnie radzi sobie z nauka w normalnym trybie. Jak dostaje kolejne
        swiadectwa
        >
        > z czerwonym paskiem, a was rodzicow bardzo to cieszy i odczuwacie
        wdziecznosc.
        > Wyobraz sobie takze, jak jest na studiach, ktore mu sie podobaja i dzieki
        > ktorym dostaje swietna, satysfakcjonujaca go prace.
        > Oczywiscie jak dorosnie zrobi co chce ze swoim zyciem. Ale takie nastawienie
        > ojca i jego mysli moze go bardzo wspierac dzisiaj.
        Wizualizacja, ktora podalem moze sprawic, ze rozwiaze sie to bez koniecznosci
        > wilekiej kontroli z waszej strony

        Nie ma to jak dobre rady.
        Co i w jaki sposób taka "wizualizacja" ma zmienić, sama z siebie, co?
        • hubkulik Re: depresje rodziców 15.12.04, 17:47
          Sama z siebie nic nie zmieni.
          Warto jednak pamietac, ze czesto trzeba cos zobaczyc, zeby moglo zaistniec. Np.
          trzeba stworzyc projekt domu, zeby mogl on powstac. Podobnie mozemy tworzyc
          Zycie.
          Sama wizualizacja nie zmieni jednak nic, jesli wola chlopca (jego karma) bedzie
          inna. Jezeli jednak zyczenie jest dobre, pelne milosci i zgodne z Najwyzszym
          Dobrem wszystkich zainteresowanych, to dlaczego mialoby sie nie spelnic?
          :)

          Pozdrawiam Hubert
          • nevada_blue Re: depresje rodziców 15.12.04, 17:51
            a nie sądzisz, że dysonans między idealną wizją a niemożliwą do przeskoczenia
            rzeczywistością może powodować frustrację?
            wszak ten mechanizm to podstawowy czynnik nerwicogenny..
            • hubkulik Re: depresje rodziców 15.12.04, 17:53
              Trzymanie sie nierealnych wizji moze spowodowac frustracje i inne zaburzenia.
              Cos mi sie jednak wydaje, ze to o czym napisalem jest jednak realne
              :)

              Pozdrawiam Hubert
          • aneta10ta Re: depresje rodziców 15.12.04, 17:58
            Apostoł Mask..a?
            Co tu się wyrabia?
            Aneta
            • hubkulik Re: depresje rodziców 15.12.04, 18:06
              Piekno czystej milosci powoduje ze depresja zanika.
              :)

              Pozdrawiam Hubert
              • 100krotki Re: depresje rodziców 15.12.04, 20:11
                hubkulik napisał:

                > Piekno czystej milosci powoduje ze depresja zanika.
                > :)
                >
                > Pozdrawiam Hubert

                chyba tak jest
                piszę chyba, bo nie dane mi było poznać takie piękno
                raczej "pracuję" nad tym, aby samej stać się dla innych takim pięknem :)
                strasznie trudna nauka, zwłaszcza jak się zbyt późno ją zaczyna i to w dodatku
                uczy eksternistycznie :)
                • hubkulik Re: depresje rodziców 15.12.04, 20:26
                  Milosc sama w sobie jest prosta. Juz teraz mozesz ja poczuc. Jest to mile i
                  przyjemne uczucie w sercu.
                  Problem to wyobrazenia na temat milosci, jaka powinna byc, presja by kochac.
                  Wszystkie smieci na temat milosci jakie dali nam inni. Nawet jak sami kochali.
                  A milosc jest prosta, najprostsza na swiecie. Caly swiat jest przepelniony
                  miloscia. To swiatlo tak naprawde jest wszystkim i wszedzie. Nawet Twoje zycie
                  jest darem.
                  Nie trzeba nic robic.

                  Pozdrawiam Hubert
                  • aneta10ta Re: depresje rodziców 15.12.04, 20:31
                    hubkulik napisał:

                    > Nie trzeba nic robic.
                    Aneta

                    • hubkulik Re: depresje rodziców 15.12.04, 21:06
                      > hubkulik napisał:
                      >
                      > > Nie trzeba nic robic.

                      No wlasnie: nic nie trzeba robic! A milosc i tak plynie.

                      Pozdrawiam Hubert
                      • nevada_blue Re: depresje rodziców 15.12.04, 21:10
                        panta rei
                        jak mawiał jeden
              • aneta10ta Re: depresje rodziców 15.12.04, 20:29
                Jeden Mask.. i owszem...Ma swoją urodę... Ale kilku może rozsadzić Forum!
                • hubkulik Re: depresje rodziców 15.12.04, 20:30
                  Co to jest Mask?

                  Pozdrawiam Hubert

                  PS. Rozsadzic forum to jeszcze nic. Co by bylo jakby rozsadzil depresje???
                  • aneta10ta Re: depresje rodziców 15.12.04, 20:37
                    hubkulik napisał:

                    > Co to jest Mask?
                    Australijczyk podpisujący się: masq.. . Sądziłam, że studiujesz jgo pisma razem
                    ze Stokrotkami i nie tylko. Jakiś inny wieszcz, guru, przewodnik duchowy?
                    Mask.., pominąwszy wszystkie niedoskonałości , z pewnością jest uczciwy.
                    Obawiam się, że wpadliście w podejrzane szpony.
                    Aneta
                    • hubkulik Re: depresje rodziców 15.12.04, 21:01
                      > Obawiam się, że wpadliście w podejrzane szpony.

                      A! o to chodzi! Tak, szpony mnie pochwycily i polecialem wysoko...
                      No i tak sobie lece. Pieknie jest.
                      A co? Chcesz tez dac sie pochwycic?

                      Pozdrawiam Hubert
                      • 100krotki Re: depresje rodziców 15.12.04, 21:14
                        hubkulik napisał:

                        > > Obawiam się, że wpadliście w podejrzane szpony.
                        >
                        > A! o to chodzi! Tak, szpony mnie pochwycily i polecialem wysoko...
                        > No i tak sobie lece. Pieknie jest.
                        > A co? Chcesz tez dac sie pochwycic?
                        >
                        > Pozdrawiam Hubert

                        ale ja ciebie Hubkulik też podejrzewam o bardzo bliskie związki z Maskiem :)
                        on biega i pozbywa się w ten sposób depresji licząs jej ubytki w pompkach po
                        to, abys ty potem miał co unieś w szponach jak najwyżej :)

                        ale z jednym się z tobą zgodzę na 100procent
                        miłość to naprawdę bardzo prosta sprawa
                        wystarczy tylko być
                        a spłynie na nas jak ptak co sobie usiądzie na gałęzi drzewa:)
                        i po co my ludzie tak tą miłość komplikujemy sobie nawzajem?
                        z nudów?
                        a może ducha rywalizaccji czyja jest większa?
                        to ja się już przyznam
                        moja jest najmniejsza :)
                        ja tak tylko dla zmyłki przyjęłam ten nick 100krotki, bo miałam ambicję to co
                        mam pokazać, że mam tego co najmniej 100razy więcej :)
                        no i wydało się!
                        są tu lepsi w tej miłosci ode mnie :)
                        Anety nie liczę, bo ona dopiero dopełza do pierwszego zera z tej mojej setki
                        • hubkulik Re: depresje rodziców 16.12.04, 10:49
                          > ale ja ciebie Hubkulik też podejrzewam o bardzo bliskie związki z Maskiem :)

                          Nie znam kolezki.

                          > są tu lepsi w tej miłosci ode mnie :)

                          Milosc nie rywalizuje, bo nie ma z kim.
                          Jak dzieci rywalizuja o milosc rodzicow, albo rodzice staraja sie kochac
                          wszystkie dzieci po rowno, albo rodzic stara sie kochac tez malzonka nie tylko
                          dziecko (obowiazek dany przy slubie: "slubuje Ci milosc..."!) to jest to wedlug
                          mnie wlasnie takie komplikowanie sprawy. A jak jeszcze dzisiaj dochodzi do
                          tego, ze miloscia nazywa sie sam seks, albo zadurzenie sie w kims, to juz robi
                          sie istny balagan.
                          Przypominam wiec: Milosc to mile i przyjemne uczucie w sercu.
                          I to wszystko.
                          :)

                          Pozdrawiam Hubert
                          • 100krotki Re: depresje i miłość :) 16.12.04, 11:52
                            hubkulik napisał:

                            > Przypominam wiec: Milosc to mile i przyjemne uczucie w sercu.
                            > I to wszystko.
                            > :)
                            >
                            > Pozdrawiam Hubert

                            a ja uparcie powtórzę, ale w trochę innej wersji

                            są tu lepsi ode mnie, przynajmniej w definiowaniu czym jest miłość :)

                            ja się bardziej specjalizyję w definiowaniu tego czym miłosć nie jest
                            i jeśli miłość to"miłe i przyjemne uczucie w sercu" to ja wyciągam z takiej
                            definicji wniosek, że depresjonat tej miłości w sobie nie posiada, bo w
                            depresji nie ma się takiego "miłego i przyjemnego uczucia w sercu"
                            i pójdę dalej w tym rozważaniu, że jak akurat z jakiegos powodu ktoś nie
                            ma "tego miłego i przyjemnego uczucia w sercu" to znak że w danej chwili miłosć
                            jest mu uczuciem obcym i nieznanym
                            czy dobrze cię zrozumiałam Hubkuliku?
                            • hubkulik Re: depresje i miłość :) 16.12.04, 14:32
                              > a ja uparcie powtórzę, ale w trochę innej wersji
                              >
                              > są tu lepsi ode mnie, przynajmniej w definiowaniu czym jest miłość :)
                              >
                              > ja się bardziej specjalizyję w definiowaniu tego czym miłosć nie jest
                              > i jeśli miłość to"miłe i przyjemne uczucie w sercu" to ja wyciągam z takiej
                              > definicji wniosek, że depresjonat tej miłości w sobie nie posiada, bo w
                              > depresji nie ma się takiego "miłego i przyjemnego uczucia w sercu"
                              > i pójdę dalej w tym rozważaniu, że jak akurat z jakiegos powodu ktoś nie
                              > ma "tego miłego i przyjemnego uczucia w sercu" to znak że w danej chwili
                              miłosć
                              >
                              > jest mu uczuciem obcym i nieznanym

                              Nie jest uczuciem obcym i nieznanym nikomu kto pamieta ten stan. W depresji (i
                              nie tylko) moze byc tak, ze serce jest zamkniete, czyli wystepuja blokady na
                              sercu (i wokol). Jest to spowodowane np. zamknieciem na milosc. Najczesciej
                              jest to zwiazane z przeroznymi wyobrazeniami nt. milosci, poczuciem ze nie
                              zasluguje na milosc, rozczarowaniem z powodu bycia niekochanym przez rodzicow,
                              poczuciem krzywdy, poczuciem winy itp itd. Mozna sie od tego wszystkiego
                              pouwalniac i otworzyc sie na milosc. A gra jest warta swieczki, gdyz poprzez
                              otwarcie sie na milosc (w sobie) otwieramy sie na piekno i na wszystkie cuda
                              jakie czekaja na nas w zyciu. Otwieramy sie w ten sposob na zdrowe zwiazki, na
                              satysfakcje w pracy i na harmonie w swoim zyciu (gdyz jestesmy wtedy w Jednosci
                              z Bogiem i calym stworzeniem). Naprawde polecam. Nie musi byc to latwe.
                              Niejednokrotnie wymaga pracy i czasu. Ale jak juz powiedzialem warto, pojawia
                              sie czysta radosc zycia, taka zupelnie bez powodu, i coraz czesciej
                              doswiadczamy prawdziwego spokoju w naszym zyciu. I spelnienia w codziennym
                              zyciu. Poza tym otwieraja sie przed nami niesamowite mozliwosci do ktorych
                              odczuwamy entuzjazm. I jak zaczynamy cos robic, to wszystko nam wychodzi
                              calkiem lekko, a jak nie wychodzi to tez nic nie szkodzi. Pojawia sie wiecej
                              luzu.
                              Najlepiej zazwyczaj zaczac od wybaczania, bo najczesciej poczucie krzywdy i
                              poczucie winy blokuja serce.
                              :)

                              Pozdrawiam Hubert
                              • aneta10ta Re: depresje i miłość :) 16.12.04, 19:38
                                hubkulik napisał:

                                > [Poprzez miłość]
                                > Otwieramy sie na zdrowe zwiazki, na
                                > satysfakcje w pracy i na harmonie w swoim zyciu (gdyz jestesmy wtedy w
                                Jednosci
                                >
                                > z Bogiem i calym stworzeniem).
                                Ileż to razy człowiek się bronił ręcami i nogami przed stworzeniem zmuszającym
                                do bycia z nim w Jedności... . Sam Bóg odwrócił się plecami, a stworzenie na
                                okrągło wlecze do stada, by zdławić, stłamsić, zgwałcić, w ostateczności
                                zadeptać.
                                Aneta

                                • hubkulik Re: depresje i miłość :) 16.12.04, 19:45
                                  > Ileż to razy człowiek się bronił ręcami i nogami przed stworzeniem
                                  zmuszającym
                                  > do bycia z nim w Jedności... .
                                  Sam Bóg odwrócił się plecami, a stworzenie na
                                  > okrągło wlecze do stada, by zdławić, stłamsić, zgwałcić, w ostateczności
                                  > zadeptać.

                                  Bog sie w to nie mieszal. I nie odwracal plecami.

                                  Pozdrawiam Hubert
                                  • aneta10ta Re: depresje i miłość :) 16.12.04, 20:31
                                    hubkulik napisał:

                                    > > Ileż to razy człowiek się bronił ręcami i nogami przed stworzeniem
                                    > zmuszającym
                                    > > do bycia z nim w Jedności... .
                                    > Sam Bóg odwrócił się plecami, a stworzenie na
                                    > > okrągło wlecze do stada, by zdławić, stłamsić, zgwałcić, w ostateczności
                                    > > zadeptać.
                                    >
                                    > Bog sie w to nie mieszal. I nie odwracal plecami.
                                    Wiem, taka zabawna figura retoryczna.
                                    Aneta
                                    >
                                    > Pozdrawiam Hubert
                                    • 100krotki Re: depresje i miłość i Hubkulik 16.12.04, 21:19
                                      poczucia humoru to ty jednak nie masz
                                      czyżby miłość do "wszelkiego stworzenia" odbierała poczucie humoru?
                                      to ja już wolę pozostać przy swojej depresji ale za to z poczuciem humoru nawet
                                      jeśli bywa on czarny
                                      wolę czarny humor nawet niżnamaszczone prawienie o "miłosci do wszelkiego
                                      stworzenia" tu na tym forum
                                      to już Mskaiq prędzej znajdzie tu swoich naśladowców w biegach po plaży (może
                                      go nawet kiedyś na jakiejś spotkam) niż napotkam żywego Hubkulika co "kocha
                                      wszelkie stworzenie"
                                      • aneta10ta Re: depresje i miłość i Hubkulik 16.12.04, 21:38
                                        Czytając uduchowione posty na Forumie nie tyko zatraciłam resztki poczucia
                                        humoru, lecz także splątał mi się rozsądek. Dopuszczam, że jego nić mogła nie
                                        być zbyt mocna.
                                        Aneta
                                        • aneta10ta Re: depresje i miłość i Hubkulik 16.12.04, 21:41
                                          Autorów/ki szczególnie przejmujących postów nie trzeba wskazywać palcem, a
                                          nawet jeśli jest przeciwnie, to mi sie i tak nie chce.
                                          Pozdrawiam
                                          Aneta
                                      • hubkulik Re: depresje i miłość i Hubkulik 17.12.04, 07:50
                                        > czyżby miłość do "wszelkiego stworzenia" odbierała poczucie humoru?

                                        Chcesz wybierac miedzy miloscia a dobrym humorem?

                                        Pozdrawiam Hubert
                                        • 100krotki Re: depresje i miłość i Hubkulik 17.12.04, 07:58
                                          hubkulik napisał:

                                          > > czyżby miłość do "wszelkiego stworzenia" odbierała poczucie humoru?
                                          >
                                          > Chcesz wybierac miedzy miloscia a dobrym humorem?
                                          >
                                          > Pozdrawiam Hubert

                                          cóż za pytanie!?
                                          do jakiejś "pierwiastki" w temacie?
                                          • hubkulik Re: depresje i miłość i Hubkulik 17.12.04, 08:08
                                            Nie trzeba wybierac miedzy miloscia a dobrym humorem. Mozna miec dwa w jednym.
                                            :)

                                            Pozdrawiam Hubert
                        • aneta10ta Re: depresje rodziców 16.12.04, 14:27
                          100krotki napisała:

                          > są tu lepsi w tej miłosci ode mnie :)
                          > Anety nie liczę, bo ona dopiero dopełza do pierwszego zera z tej mojej setki
                          Pomyliły Ci się konkurencje. Poza tym zgadza się.
                          Aneta
                          • aneta10ta Re: depresje rodziców 16.12.04, 14:37
                            A może i w ogole się zgadza.
                      • aneta10ta Re: depresje rodziców 16.12.04, 14:23
                        hubkulik napisał:

                        > Chcesz tez dac sie pochwycic?
                        Zależy kto chwyta.

                        • tristezza Do Taty 16.12.04, 18:48
                          swietnie Cie rozumiem, sama przezylam cos podobnego. Moja obecnie 18-letnia
                          corka miala (i w jakims stopniu dalej ma) problemy emocjonalne od wczesnego
                          dziecinstwa. Gdy miala 4 lata, skadinad b.utalentowana pani psycholog po kilku
                          konsultacjach rzucila taka sentencje: czasem takie dzieci trafiaja nawet do
                          zwyklych szkol...Mialam sie wiec nastawic, ze w przyszlosci corka wyladuje
                          najprawdopodobniej w szkole specjalnej. Takie diagnozy czy raczej prognozy sa
                          b.trudne do przyjecia dla rodzicow, nawet jesli szczerze mowiac swiat zna
                          wieksze dramaty. Ja w kazdym razie przez pare tygodni bylam w szoku.Maz byl
                          dzielniejszy.
                          A corka przez cala podstawowke i gimnazjum, bynajmniej nie specjalne,
                          przynosila swiadectwa z czerwonym paskiem. Teraz nie jest juz takim orlem, ale
                          calkiem niezle sobie radzi w jednym z renomowanych warszawskich liceow.
                          Staraj sie zbagatelizowac wypowiedzi tej pani pedagog, bo moze z Twoim synem
                          bedzie podobnie jak z moja corka,czego Ci zycze z calego serca.A synowi
                          gratuluje wrazliwego, kochajacego ojca.
                          pozdrawiam
                          t.
    • tms82 Psychole, nauczyciele. 20.12.04, 16:42
      Mi tam pani psycholog w podstawowce powiedziala, ze nadawalbym sie na spawacza,
      na co wychowawca az raczki zaczal zacierac, bo nie lubil mnie zbytnio.
      Nauczyciele nie lubia innosci innych uczniow. Z liceum mnie wywalili, bo nie
      chcialo mi sie chodzic do szkoly(chyba mialem depresje) i musialem konczyc
      Sorbone (taka warszawska szkola dla wyrzutkow). Spawaczem nie zostalem, ale
      studiuje sobie za granica, bo dostalem stypendium. W wieku 19 lat pracowalem
      jako informatyk w jednym z najlepszych warszawskich liceow. Glupi nie jestem, a
      nauczyciele i psychole najwyrazniej sie mylil.

      Pozdro
      TMS
    • carlabruni Re: depresje rodziców 21.12.04, 12:23
      drogi tato wcale nie musi tak być, że Twój syn będzie tym obciążony. pozwól mu
      przeżyć wmiare normalne(szczęśliwe) dzieciństwo a wszystko będzie ok.
      pozdtawiam.
Pełna wersja