Czego sie spodziewac?

06.01.05, 08:09
Zdecydowałam udac się do psychiatry.
Mysle ze mam depresję. tzn objawy które wskazują na tą jednostkę chorobową.
Jestem potwornie zmeczona - a nie mam czym, wciąz chce mi się spac a mam problemy z zasnieciem, jestm smutna, chudnę, mam ograniczoną zdolność koncentracji i percepcji, uogólnoną niechęc do wszystkiego zwłaszcza zmuszenia siebie do myslenia, nic mnie nie cieszy, nie chce wychodzić do ludzi, reaguje ogresywnie gdy ktos chce mnie rozerwac i gdzies wyciagnąć - trwa to już klika dobrych miesięcy i znacznie nasila się.
- i nie mam realnych powodów by być nieszcześliwą.
Robię tzw. karierę, wszystko do tej pory mi wychodziło.
Byłam wybitnie aktywna towarzysko, zawodowo, byłam sportsmenką, zawsze usmiechnietą z 100 pomysłow na sek. - które realizowałam.
Byłam otwarta na ludzi, pomagłam, rozwiązywałam problemy innych- dzis chce zeby wszyscy dali mi swiety spokój.
Myśle, ze byłam poddana długo trwającemu stresowi, a mój organizm i umysł teraz nagle się zbuntował i nie chce juz uczestniczyć w tej pogoni za realizacją kolejnych celów. Boje się ze powoli utrace to co osiągnełam.
Godzinami potrafie siedziec przed komputerem i udawać ze pracuję - ale efektów nie ma.
Moi szefowie już ostrzej na mnie patrzą.:(
Boje się ale nic nie potrafię zrobić by zmusic sie do jakiejs aktywności.

Myśle też ze ta sytuacja jest pośrednio związana z moim ojcem
- typ dowódcy, nie znoszacy sprzeciwu, idealny organizator odnoszacy sukcesy w życiu zawodowym - takze prywatnie chiał miec idealną córkę.
I nią byłam. Nie było mowy o niedyspozycji. Na wszystko miał jedną radę - "w zdrowym ciele zdrowy duch" i jak bedziesz ciezko pracowac to odechce ci się uzalania nad sobą. depresja to dla niego nie choroba tylko jakies zboczenie albo wytłumaczenie dla lenistwa.
A ja jak ta maszyna.
Liceum, dobre studia i kierunek, wakacyjne wyjazdy do stanów do pracy i nauki jezyka, doktorat, specjalizacja, praca na b. dobrym stanowisku, slub stulecia, kupno mieszkanka i wykonczenie( tu dodam ze wszystko zawdzieczm sobie - bo mój ojciec sam do tego co ma doszedł i tego samego spodziewał się po mnie).Acha mam 28 lat.

to tak ogólnie i dość chaotycznie o mnie.
A teraz pytanko.
Do którego specjalisty w Wawie powinnam się udać, jak się przygotowac, czego się spodziewac na pierwszej wizycie? Jaka terapia jest dla mnie najlepsza? Jak długo trwa?czy moge liczyć na powrót do "normalności"?
Jak poznać od pierwszego "wejrzenia" ze jest dobry specjalista i obrał dobrą metodę leczenia?

pozrawiam,
lara
    • 100krotki Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 09:06
      Laro

      przede wszystkim potrzebny ci jest dłuuugi urlop.
      no i radzę skontaktować się z Filipem

      gdybym teraz była na twoim miejscu, to psychiatrę czy psychologa bym sobie
      darowała na...deser po ptakach :)
      • lara_croft Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 09:40
        Dzieki za radę;)
        Może faktycznie powinnam odpuścic sobie szukania na siłe choroby.
        Ale przez skóre czuję iż długi urlop nie wystarczy.
        Nie jestem ekshibicjonistka wiec nie piszę otwarcie o wszystkim co mi w duszy gra - no bo twardzielowi nie wypada;)

        już piszę do Filipa, mam tylko problem natury technicznej - próbowałam wysłać maila do Ciebie, ale wrócił. Musze robić jakiś bład w adresie mailowym.
        Jak prawidłowo powinien wygladać adres mailowy osoby zalogowanej na gazecie?
        • cassis Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 10:38
          no np. Twój:

          lara_croft@gazeta.pl
          • lara_croft Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 10:47
            cassis napisała:

            > no np. Twój:
            >
            > lara_croft@gazeta.pl

            wiem zadałam idiotyczne pytanie:(
            Ale mail nie przeszedł i myslałam, ze może na gazecie są jeszcze jakieś inne tricki, o których nie wiem np. ze posiadanie jakiegoś nicka nie musi byc równoznaczne z posiadaniem takiego samego adresu mailowego....
            generalnie zmylił mnie zwrot maila z info o nieprawidłowym adresie mailowym
            czuje sie jak kretynka:(
            • 100krotki Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 11:02
              lara_croft napisała:

              > cassis napisała:
              >
              > > no np. Twój:
              > >
              > > lara_croft@gazeta.pl
              >
              > wiem zadałam idiotyczne pytanie:(
              > Ale mail nie przeszedł i myslałam, ze może na gazecie są jeszcze jakieś inne
              tr
              > icki, o których nie wiem np. ze posiadanie jakiegoś nicka nie musi byc
              równozna
              > czne z posiadaniem takiego samego adresu mailowego....
              > generalnie zmylił mnie zwrot maila z info o nieprawidłowym adresie mailowym
              > czuje sie jak kretynka:(

              laro
              nie czuj się jak kretynka, bo ja zajrzałam do swojej poczty i "siedzi" tam
              email adresowany do kogoś innego i jeszcze dla utrudnienia mojego w wersji
              obcojęzycznej dla mnie
            • cassis Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 11:30
              Ale ja wcale nie ironizuje.
              Sama kiedyś nie umiałam dobrze napisać adresu, bo myślałam, że tam jeszcze
              siedzi słówko "nospam" :)) i poczta nie dochodziła do odbiorcy :(
              • lara_croft Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 11:40
                cassis napisała:

                > Ale ja wcale nie ironizuje.

                Nie smiałam nawet podejrzewac, ze ironizujesz.
                tylko fakt faktem pytanie, jak na kogos kto ma jakies w miare wysokie IQ,wydało mi się zenująco głupie;)
                Ale musze przeznać się bez bicia, ze próbowałam wysyłać także z "nospam";)

                100krotki - rozsmieszyłaś mnie opisem zawartości swojej skrzynki.
                Głupi powód do usmiechu, trochę absurdalny, ale jednak;)
                Może wysyłasz jakieś pozytywne fluidy?;)

                • 100krotki Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 11:53
                  lara_croft napisała:

                  > Może wysyłasz jakieś pozytywne fluidy?;)
                  >
                  >

                  pewnie tak :)
                  jak ta "niespodzianka" w mojej skrzynce, ze ten ktoś sam do siebie wysłał email
                  a on trafił do mnie
                  i co ja mam o tym myśleć?
                  że 100krotki niejedno mają imię?
                • lara_croft do 100krotki 06.01.05, 12:00
                  Troszeczkę podczytałam Twoich wypowiedzi i faktycznie dochodzędo wniosku, że podstawąjest samokształacenie. nikt za mnie nie rozwiąze moich problemów, może ewentualnie nakierowac mnie na dobre tory, zasugerować odpowiednią drogę.
                  Obecnie mam duży problem z koncentracją, motywacją, konczeniem rozpoczetych spraw. Jak sobie z tym nie poradze, to naprawde będę miała duże problemy - głownie natury finansowej - zwolniąmnie z pracy, beda kazać zwracac pieniądze za doktorat, nie bede miała jak spłacic kredytu za mieszkanie. Nieby jest to motywacja, ale mam problemy ze zmuszeniem się do działania. jesli już się zmuszę, to szybko tracę zaintersowanie, łatwo sie wybijam, szukam przetekstu by nie pracowac:( odkładam "na jutro".
                  Napisłaś tak:

                  >lecz depresję przede wszystkim
                  a depresję najlepiej leczyć właśnie poprzez koncentrację uwagi
                  dobre odżywianie i unikanie sytuacji stresogennych
                  koncentracji i pamięci nie ćwiczy się lekami
                  na to są inne sposoby
                  jakie?
                  najlepiej zasięgnąć porady u mistrzów , a tymi ponoć buddysci są najlepsi
                  no może jeszcze szachiści i inni gracze od gier wymagających koncentracji i
                  pamięci
                  tylko że tego typu nauki najlepiej zacząć już w młodym wieku
                  im wcześniej tym lepiej>

                  Jak Ty sobie z tym poradziłaś, u kogo szukałaś wskazówek, pomocy?
                  Jaką literaturę czytałaś?
                  Co krok po kroku mam robić, by odzyskać dawną radość zycia?
                  • 100krotki Re: do Lary 06.01.05, 13:48
                    lara_croft napisała:

                    > Jak Ty sobie z tym poradziłaś, u kogo szukałaś wskazówek, pomocy?
                    > Jaką literaturę czytałaś?
                    > Co krok po kroku mam robić, by odzyskać dawną radość zycia?

                    :)))))))

                    Laro!
                    o to powinnaś się zapytać moje dzieci.
                    moja córka jest niewiele od ciebie starsza a ma wiedzy o życiu niewiele więcej
                    niż ty teraz. no, nie całkiem to prawda. pod pewnymi względami ma tej wiedzy
                    nawet za dużo, co mnie wcale nie cieszy, ale...ona też wolałaby pewnych rzeczy
                    nie widzieć, nie czytać i nie doświadczyć.
                    nie pytaj się więc mnie gdzie powinnaś zdobywać wiedzę, aby dalsze twoje życie
                    przynosiło ci więcej radości niż ją masz obecnie.

                    mogę ci jednak coś doradzić.
                    1. lepiej mieć jedną garść pełną, a przy tym spokój, niż dwie garście pełne a
                    przy tym niepokój i pogoń za wiatrem.

                    2. jak już się zdecydujesz na pełną tylko jedną garść, to...pomyśl co
                    chciałabyś mieć w tej drugiej, albo czy jednak byś nie chciała tą drugą wolną
                    ręką kogoś objąć lub czymś poczęstować

                    życzę pomyślności w dokonaniu właściwych wyborów


    • mskaiq Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 13:45
      Piszesz ze wszystko bylo dobrze, przy takiej aktywnosci, otwartosci na ludzi a
      takze przy cwiczeniach fizycznych wszystko powinno byc dobrze.
      Dlaczego to zatrzymalas? Twoja aktywnosc bronila Cie przed depresja.
      Piszesz o dlugotrwalym stresie, mysle ze on jest przyczyna Twojej depresji.
      Napisz jesli mozesz co jest przyczyna tego stresu?

      Twoje zmeczenie, sennosc, brak koncentracji to wszystko mozesz pokonac, nie ma
      na to zadnych srodkow farmakologicznych ktore moga Cie uzdrowic. Ty musisz
      zmienic to co jest zle w Twoim zyciu, to co wywoluje w Tobie depresje. Kiedy to
      zrobisz depresja odejdzie i bedziesz cieszyla sie Swoim zyciem.
      Bardzo czesto akceptujemy depresje jako chorobe, wtedy pojawiaja sie leki,
      przestajemy pracowac, zycie zamienia sie w chorobe. Nie dopusc do tego.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lara_croft Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 15:28
        > Piszesz ze wszystko bylo dobrze, przy takiej aktywnosci, otwartosci na ludzi a
        > takze przy cwiczeniach fizycznych wszystko powinno byc dobrze.
        > Dlaczego to zatrzymalas?

        Bo mój organizm się zbuntował:)Powiedział nie i basta:)
        Przestało mi się chcieć chodzic na basen, aerobik, biegać itd, spotykac z ludzmi ot tak.
        Nie potrafiłam siebie do tego zmusic. Nie chciało mi się wychodzić z domu i wykonywać zadnego wysiłku fizycznego.Trudno mi to wytłumaczyć:(
        zwyczajnie przestało byc to dla mnie przyjemnym doznaniem a bardziej przykrym obowiazkiem.
        zaczęłam sie irytowac ze mam coraz słabszą kondycję, ze jestem coraz mniej wydajna i ciągle zmeczona.
        Na spotkaniach ze znajomymi miałam wrazenie, ze wychodze na mruka i wiecznoego malkontanta.
        Wszyscy mi wciaz zadawali pytanie dlaczego jestem taka smutna. A to drażniło.
        Ojciec wciąz sie na mnie wydzierał, ze bym nie robiła z siebie wiecznej udreczonej ofiary, bo inni mają gorzej itd. A on jak to miał zle w moim wieku...itd

        > Napisz jesli mozesz co jest przyczyna tego stresu?
        Myślałam ze już to opisałam wczesniej.
        - myśle ze było to najzwyczajniej w swiecie "gonienie zajączka".
        Próbowałam dostosować się do "norm" narzucanych przez amerykanską telewizję i oczekiwań mojego ojca:)
        tzn w wieku 25 lat zostać seksowna blondyna o wymiarach 90/60/90 z doktoratem, ekspertem od broni biologicznej, latac samolotami na wazne spotkania i zbawić cały świat przed epidemią ptasiej grypy :)

        > Piszesz o dlugotrwalym stresie, mysle ze on jest przyczyna Twojej depresji.
        >Twoja aktywnosc bronila Cie przed depresja.

        a ja myśle ze prostej drodze do takiego stanu w jakim teraz jestem :(
        Wszystkim sie wydawalo ze jestem człowiekiem z kamienia,
        ze wszystko moge, potrafie i ode mnie to mozna tylko wszystkiego wymagać i oczekiwac:(
        Mi zresztą tez, dlatego brałam na siebie zbyt dużo rzeczy o których mozna było przewidzieć, ze im nie podołam i wprowadzą tylko we frustrację


        >
        > Twoje zmeczenie, sennosc, brak koncentracji to wszystko mozesz pokonac, nie ma
        > na to zadnych srodkow farmakologicznych ktore moga Cie uzdrowic. Ty musisz
        > zmienic to co jest zle w Twoim zyciu, to co wywoluje w Tobie depresje.


        Tak myśle ze leczenie farmakologiczne nie jest odpowiedzią na moje problemy.
        Zmiana tego co jest złe w moim zyciu - tak i nie.
        TYlko trzeba było by odpowiedziec na pytanie co jest złe i jak to zmienić.
        Bo na dzień dzisiejszy to oznaczłoby to ze muszę na rok, dwa porzucic swoje zycie, pracę, wybrac sie w podróz do okoła świata - a na to mnie nie stać;)
        a tak serio to kilka rzczy musze jeszcze dokonczyć - tj.napisac doktorat, specjalizacje, napisac jedną duża prace i zdac egzamin( na dniach):(

        > Kiedy to zrobisz depresja odejdzie i bedziesz cieszyla sie Swoim zyciem.
        > Bardzo czesto akceptujemy depresje jako chorobe, wtedy pojawiaja sie leki,
        > przestajemy pracowac, zycie zamienia sie w chorobe. Nie dopusc do tego.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Myśle ze jest trochę racji w tym co piszesz,
        Na pewno nie nalezy akceptować depresji jako czegoś co nas dotknęło i bedzie sie trzymac kurczowo do konca zycia.
        Trzeba z tym walczyć i to z głową.
        Ale tyle ilu specjalistów tyle opini i zaleceń.
        I nie do konca zgodze sie z Twoją receptą na zdrowe zycie.
        Jest zbyt prosta. Ja jestem przykładem ze depresja dotyka tez osoby które były aktywne i fizycznie i zawodowo.
        Bo może były zbyt aktywne i juz sie wypaliły?

        Zobaczymy co bedzie.
        Narazie pierwszym krokiem ku lepszemu (ktory był dla mnie naprawdę bardzo ciezki) było przyznanie się przed sobą ze nie jest dobrze i zwrócenie się o pomoc do Filipa:)
        • 100krotki Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 17:38
          lara_croft napisała:

          > Zobaczymy co bedzie.
          > Narazie pierwszym krokiem ku lepszemu (ktory był dla mnie naprawdę bardzo
          ciezk
          > i) było przyznanie się przed sobą ze nie jest dobrze i zwrócenie się o pomoc
          do
          > Filipa:)

          szczęsciara :)
          ma "swojego" Filipa :)

          może da radę zakończyć to co zakończyć trzeba, czyli doktorat i specjalizacja,
          a wynalezienie leku na zbawienie ludzkości od ptasiej grypy pozostaw większej
          grupie specjalistów :)
          dla nich to naprawdę też zbyt duże zadanie, ale jak chcą, to niech sobie
          zbawiają.może po drodze wynajdą jeszcze szczepionkę, aby ptaszki ocalić :)

          serdecznie pozdrawiam
        • zoltanek Re: Czego sie spodziewac? 13.01.05, 10:38
          >Tak myśle ze leczenie farmakologiczne nie jest odpowiedzią na moje problemy.

          Ten doktorat masz z neurologii?
          • lara_croft Re: Czego sie spodziewac? 13.01.05, 12:18
            zoltanek napisał:

            > >Tak myśle ze leczenie farmakologiczne nie jest odpowiedzią na moje problem
            > y.
            >
            > Ten doktorat masz z neurologii?

            To miało być złośliwe pytanie? Bo nie rozumiem w jakim celu pytasz? i co to by miało wniesć do sprawy.

            Nie, nie z neurologii. Nie wiem skąd Ci przyszło do głowy, ze moge być lekarzem medycyny. Zreszta doktoratu jeszcze nie mam. Wciąz się z nim borykam. I to tez jest częsciowo przyczyna moich frustracji.
    • mskaiq Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 16:25
      Mysle ze wiekszosc ludzi przed depresja bylo aktywna. Zwroc uwage ze Twoja
      depresja pojawila sie kiedy Twoja aktywnosc zostala zatrzymana przez Ciebie.
      Mam wrazenie ze chcialas znalesc inna recepte na zycie, ta recepta okazala sie
      recepta na depresje.
      Zreszta nie piszesz jasno dlaczego chcialas zmienic to co robilas, czy to
      dlatego ze chcialas udowodnic Ojcu ze mozna inaczej. Czy tez dlatego ze pojawil
      sie strach ze nie poradzisz Sobie. Tak na marginesie to wedlug mnie mozna
      osiagnac wszystko pod warunkiem ze sie nie boimy i wierzymy ze mozna to
      osiagnac.
      Mysle ze decydujacym czynnikiem bylo pojawienie sie blokada ktorej nie umialas
      pokonac i ktora interpretujesz jako bunt Twojego ciala nad Twoimi ambicjami.
      Mysle ze tak nie jest i musisz w to uwierzyc, to co sie z Toba dzieje ma
      podloze psychologiczne.

      Ta blokada ktora sie pojawila w Tobie ktora zatrzymala Twoje cwiczenia fizyczne
      i ktora zapoczatkowala wszystkie problemy to jest cos co musisz pokonac. Nie ma
      na to lekarstwa, musisz pojsc na silownie, na basen, itp i rozpoczac zmudna
      droge powrotu. Twoje uczucia beda przeciwko temu, Twoja inteligencja bedzie
      decydowala. Mozesz ulec uczuciom wtedy bedziesz coraz slabsza a depresja coraz
      silniejsza.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lara_croft Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 16:58
        > Mysle ze wiekszosc ludzi przed depresja bylo aktywna. Zwroc uwage ze Twoja
        > depresja pojawila sie kiedy Twoja aktywnosc zostala zatrzymana przez Ciebie.
        > Mam wrazenie ze chcialas znalesc inna recepte na zycie, ta recepta okazala sie
        > recepta na depresje.
        Nie zgodze się z Tobą, bo nie masz racji.
        Nie próbowałam znaleźć innej recepty na życie.
        Cały czas szłam jasnym wytycznym celem, który możliwe ze nie był mój i przez to moje ciało/umysł się buntowało i wysyłało sygnały ktore ignorowałam az ostatecznie dopadła mnie depresja, albo tempo do osiągnięcia tego celu było zbyt duże.

        > Zreszta nie piszesz jasno dlaczego chcialas zmienic to co robilas, czy to
        > dlatego ze chcialas udowodnic Ojcu ze mozna inaczej. Czy tez dlatego ze pojawil
        >
        > sie strach ze nie poradzisz Sobie.

        Ja nic nie pisałam, ze coś chciałam zmienić w moim zyciu ani o tym ze chiałam udowodnić ojcu ze mozna inaczej.
        Ja szłam niemalze pod dyktando ojca i to nawet mi sie podobało tzn to co robie, z tym ze nie wytrzymałam tempa i sie "rozłozyłam" na łopatki.
        Jedyna istotna ale nie do unikniecia zmiana jaka była, to przejscie z zycia studenckiego (nie mniej aktywnego) w zycie dorosłe tj. zwiazane z praca zawodową.
        Teoretycznie nie odczuwałam zadnego dyskomfortu z tego powodu, ale napewno miało to jakiś wpływ na moją psyche.
        Zwolnienie tempa i rezygnacja z aktywności bynajmniej nie wynikała z checi postawienia się ojcu, a jedynie z powodu przeciązenia, zmeczenia, znużenia bycia ciągle w biegu.

        Tak na marginesie to wedlug mnie mozna
        > osiagnac wszystko pod warunkiem ze sie nie boimy i wierzymy ze mozna to
        > osiagnac.

        wierz mi ze długo mi to przyswiecało w moim zyciu.
        I wierz mi ze wiele do tej pory osiągnełam a teraz zwyczajnie jestem w niemocy, impasie.
        Nie chce mi się i basta.
        Czuję wewnetrzny lek przed kara ( np. wyrzucenie z pracy o jakiem marzyłąm która daje mi droge do realizacji moich ambicji), ale nie motywuje mnie to do zadnego działania.
        mam ochote ten okres przespać! Nie myslec. Odsunc od siebie.

        > Mysle ze decydujacym czynnikiem bylo pojawienie sie blokada ktorej nie umialas
        >
        > pokonac i ktora interpretujesz jako bunt Twojego ciala nad Twoimi ambicjami.
        > Mysle ze tak nie jest i musisz w to uwierzyc, to co sie z Toba dzieje ma
        > podloze psychologiczne.


        to ze to ma poodłoże psychologiczne to ja wiem i dlatego chce to wyjasnic i z tym walczyć.

        > Ta blokada ktora sie pojawila w Tobie ktora zatrzymala Twoje cwiczenia fizyczne
        >
        > i ktora zapoczatkowala wszystkie problemy to jest cos co musisz pokonac. Nie ma
        >
        > na to lekarstwa, musisz pojsc na silownie, na basen, itp i rozpoczac zmudna
        > droge powrotu.


        MOże tak. Ale wierz mi ze jest praktycznie niemozliwością zrobienie najprostrzych czynności zyciowych a co dopiero zmobilizowanie sie do bardziej wyczerpujących czynnosci fizycznych.

        Twoje uczucia beda przeciwko temu, Twoja inteligencja bedzie
        > decydowala. Mozesz ulec uczuciom wtedy bedziesz coraz slabsza a depresja coraz
        > silniejsza.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        MOja inteligencja karze mi teraz skorzystać z pomocy specjalistów.
        Problem jest tylko taki komu zaufać.
        kto bedzie mógł, chciał i potrafił pomóc, wyjasnic mi, wytłumaczyć gdzie jestem, dlaczego, jak sobie z tym radzić i zapobiegać.
        Nie sądze aby cwiczenia fizyczne były tylko i wyłacznie jedynym rozwiazaniem.
        ja musze wiedziec dlaczego.
        • 100krotki Re: Czego sie spodziewac? 06.01.05, 17:48
          lara_croft napisała:

          > MOja inteligencja karze mi teraz skorzystać z pomocy specjalistów.
          > Problem jest tylko taki komu zaufać.
          > kto bedzie mógł, chciał i potrafił pomóc, wyjasnic mi, wytłumaczyć gdzie
          jestem
          > , dlaczego, jak sobie z tym radzić i zapobiegać.
          > Nie sądze aby cwiczenia fizyczne były tylko i wyłacznie jedynym rozwiazaniem.
          > ja musze wiedziec dlaczego.

          jak już ci pisałam, powinnaś włączyć teraz bieg na "luz" i w zależnosci od
          zasobów sił realizować rozpoczęte już ważne plany, zrezygnować(na poźniej) z
          tych, które nie są teraz niezbędne. i pamiętaj, że środki do celu nie mogą stać
          się ważniejsze niż sam cel do osiągnięcia. jeśli środki prowadzone do celu
          stają się przeszkodą w realizacji tego celu, to trzeba się zastanowić czy cel
          jest tym ku któremu powinniśmy nadal zmierzać, czy też środki do jego
          osiągnięcia są zawodne i dlaczego?
          czy przyczyna tkwi w nas czy przyczyna jest poza nami itd. i głębiej pytać i
          szerzej patrzyć.
    • mskaiq Re: Czego sie spodziewac? 07.01.05, 03:31
      Cwiczenia fizyczne pomagaja tylko kontrolowac siebie, ale bez tej kontroli
      bardzo trudno zmienic cokolwiek w sobie.
      Mysle ze musisz przejsc przez caly cykl depresji aby zrozumiec co przynosi ulge
      a co dziala przeciwko Tobie. Kiedy wartosci wroca na Swoje miejsce, kiedy
      zrozumiesz co jest wazne dla Ciebie to zrozumiesz co przynosi depresje a co
      pozwala sie jej pozbyc.
      Piszesz ze chcesz skorzystac z pomocy specjalistow. Skorzystaj z tego ale
      obserwuj Siebie. To czy pomoc przynosi rezultaty czy nie bedziesz mogla
      zweryfikowac na samej sobie.
      Aby wyjsc z depresji cala prace musisz wykonac Ty, bo nikt nie jest w stanie
      tego zrobic za Ciebie, specjalista moze pomoc jesli rozumie depresje i wie jak
      sie jej pozbyc.
      Piszesz ze to co robilas kiedys pod dyktando Ojca przynosilo Ci nawet radosc.
      Mysle ze wyjscie z depresji to wlasnie powrot do radosci, do sensu. Milosc
      przynosi taki sens, jest ona w kazdym z nas bo jest czescia nas. Trzeba ja
      wybierac, stawiac ponad strachem. Jesli pozwolisz prowadzic sie przez strach,
      wtedy wszystko staje sie wrogie, nie ufasz niczemu i wszytstko traci sen. To z
      tad bierze sie Twoja obojetnosc.
      Mysle ze wszystko sprowadza sie do naszego wyboru, znamy dobro i zlo,
      obojetnosc i waznosc kazdej rzeczy wokol nas.
      Serdeczne pozdrowienia.


      ) Mysle ze wiekszosc ludzi przed depresja bylo aktywna. Zwroc uwage ze Twoja
      ) depresja pojawila sie kiedy Twoja aktywnosc zostala zatrzymana przez Ciebie.
      ) Mam wrazenie ze chcialas znalesc inna recepte na zycie, ta recepta okazala
      sie
      ) recepta na depresje.
      Nie zgodze się z Tobą, bo nie masz racji.
      Nie próbowałam znaleźć innej recepty na życie.
      Cały czas szłam jasnym wytycznym celem, który możliwe ze nie był mój i przez to
      moje ciało/umysł się buntowało i wysyłało
      sygnały ktore ignorowałam az ostatecznie dopadła mnie depresja, albo tempo do
      osiągnięcia tego celu było zbyt duże.

      ) Zreszta nie piszesz jasno dlaczego chcialas zmienic to co robilas, czy to
      ) dlatego ze chcialas udowodnic Ojcu ze mozna inaczej. Czy tez dlatego ze
      pojawil
      )
      ) sie strach ze nie poradzisz Sobie.

      Ja nic nie pisałam, ze coś chciałam zmienić w moim zyciu ani o tym ze chiałam
      udowodnić ojcu ze mozna inaczej.
      Ja szłam niemalze pod dyktando ojca i to nawet mi sie podobało tzn to co robie,
      z tym ze nie wytrzymałam tempa i sie
      "rozłozyłam" na łopatki.
      Jedyna istotna ale nie do unikniecia zmiana jaka była, to przejscie z zycia
      studenckiego (nie mniej aktywnego) w zycie
      dorosłe tj. zwiazane z praca zawodową.
      Teoretycznie nie odczuwałam zadnego dyskomfortu z tego powodu, ale napewno
      miało to jakiś wpływ na moją psyche.
      Zwolnienie tempa i rezygnacja z aktywności bynajmniej nie wynikała z checi
      postawienia się ojcu, a jedynie z powodu
      przeciązenia, zmeczenia, znużenia bycia ciągle w biegu.

      Tak na marginesie to wedlug mnie mozna
      ) osiagnac wszystko pod warunkiem ze sie nie boimy i wierzymy ze mozna to
      ) osiagnac.

      wierz mi ze długo mi to przyswiecało w moim zyciu.
      I wierz mi ze wiele do tej pory osiągnełam a teraz zwyczajnie jestem w niemocy,
      impasie.
      Nie chce mi się i basta.
      Czuję wewnetrzny lek przed kara ( np. wyrzucenie z pracy o jakiem marzyłąm
      która daje mi droge do realizacji moich ambicji),
      ale nie motywuje mnie to do zadnego działania.
      mam ochote ten okres przespać! Nie myslec. Odsunc od siebie.

      ) Mysle ze decydujacym czynnikiem bylo pojawienie sie blokada ktorej nie umialas
      )
      ) pokonac i ktora interpretujesz jako bunt Twojego ciala nad Twoimi ambicjami.
      ) Mysle ze tak nie jest i musisz w to uwierzyc, to co sie z Toba dzieje ma
      ) podloze psychologiczne.


      to ze to ma poodłoże psychologiczne to ja wiem i dlatego chce to wyjasnic i z
      tym walczyć.

      ) Ta blokada ktora sie pojawila w Tobie ktora zatrzymala Twoje cwiczenia
      fizyczne
      )
      ) i ktora zapoczatkowala wszystkie problemy to jest cos co musisz pokonac. Nie
      ma
      )
      ) na to lekarstwa, musisz pojsc na silownie, na basen, itp i rozpoczac zmudna
      ) droge powrotu.


      MOże tak. Ale wierz mi ze jest praktycznie niemozliwością zrobienie
      najprostrzych czynności zyciowych a co dopiero
      zmobilizowanie sie do bardziej wyczerpujących czynnosci fizycznych.

      Twoje uczucia beda przeciwko temu, Twoja inteligencja bedzie
      ) decydowala. Mozesz ulec uczuciom wtedy bedziesz coraz slabsza a depresja
      coraz
      ) silniejsza.
      ) Serdeczne pozdrowienia.

      MOja inteligencja karze mi teraz skorzystać z pomocy specjalistów.
      Problem jest tylko taki komu zaufać.
      kto bedzie mógł, chciał i potrafił pomóc, wyjasnic mi, wytłumaczyć gdzie
      jestem, dlaczego, jak sobie z tym radzić i
      zapobiegać.
      Nie sądze aby cwiczenia fizyczne były tylko i wyłacznie jedynym rozwiazaniem.
      ja musze wiedziec dlaczego.




      ) Mysle ze wiekszosc ludzi przed depresja bylo aktywna. Zwroc uwage ze Twoja
      ) depresja pojawila sie kiedy Twoja aktywnosc zostala zatrzymana przez Ciebie.
      ) Mam wrazenie ze chcialas znalesc inna recepte na zycie, ta recepta okazala
      sie
      ) recepta na depresje.
      Nie zgodze się z Tobą, bo nie masz racji.
      Nie próbowałam znaleźć innej recepty na życie.
      Cały czas szłam jasnym wytycznym celem, który możliwe ze nie był mój i przez to
      moje ciało/umysł się buntowało i wysyłało
      sygnały ktore ignorowałam az ostatecznie dopadła mnie depresja, albo tempo do
      osiągnięcia tego celu było zbyt duże.

      ) Zreszta nie piszesz jasno dlaczego chcialas zmienic to co robilas, czy to
      ) dlatego ze chcialas udowodnic Ojcu ze mozna inaczej. Czy tez dlatego ze
      pojawil
      )
      ) sie strach ze nie poradzisz Sobie.

      Ja nic nie pisałam, ze coś chciałam zmienić w moim zyciu ani o tym ze chiałam
      udowodnić ojcu ze mozna inaczej.
      Ja szłam niemalze pod dyktando ojca i to nawet mi sie podobało tzn to co robie,
      z tym ze nie wytrzymałam tempa i sie
      "rozłozyłam" na łopatki.
      Jedyna istotna ale nie do unikniecia zmiana jaka była, to przejscie z zycia
      studenckiego (nie mniej aktywnego) w zycie
      dorosłe tj. zwiazane z praca zawodową.
      Teoretycznie nie odczuwałam zadnego dyskomfortu z tego powodu, ale napewno
      miało to jakiś wpływ na moją psyche.
      Zwolnienie tempa i rezygnacja z aktywności bynajmniej nie wynikała z checi
      postawienia się ojcu, a jedynie z powodu
      przeciązenia, zmeczenia, znużenia bycia ciągle w biegu.

      Tak na marginesie to wedlug mnie mozna
      ) osiagnac wszystko pod warunkiem ze sie nie boimy i wierzymy ze mozna to
      ) osiagnac.

      wierz mi ze długo mi to przyswiecało w moim zyciu.
      I wierz mi ze wiele do tej pory osiągnełam a teraz zwyczajnie jestem w niemocy,
      impasie.
      Nie chce mi się i basta.
      Czuję wewnetrzny lek przed kara ( np. wyrzucenie z pracy o jakiem marzyłąm
      która daje mi droge do realizacji moich ambicji),
      ale nie motywuje mnie to do zadnego działania.
      mam ochote ten okres przespać! Nie myslec. Odsunc od siebie.

      ) Mysle ze decydujacym czynnikiem bylo pojawienie sie blokada ktorej nie umialas
      )
      ) pokonac i ktora interpretujesz jako bunt Twojego ciala nad Twoimi ambicjami.
      ) Mysle ze tak nie jest i musisz w to uwierzyc, to co sie z Toba dzieje ma
      ) podloze psychologiczne.


      to ze to ma poodłoże psychologiczne to ja wiem i dlatego chce to wyjasnic i z
      tym walczyć.

      ) Ta blokada ktora sie pojawila w Tobie ktora zatrzymala Twoje cwiczenia
      fizyczne
      )
      ) i ktora zapoczatkowala wszystkie problemy to jest cos co musisz pokonac. Nie
      ma
      )
      ) na to lekarstwa, musisz pojsc na silownie, na basen, itp i rozpoczac zmudna
      ) droge powrotu.


      MOże tak. Ale wierz mi ze jest praktycznie niemozliwością zrobienie
      najprostrzych czynności zyciowych a co dopiero
      zmobilizowanie sie do bardziej wyczerpujących czynnosci fizycznych.

      Twoje uczucia beda przeciwko temu, Twoja inteligencja bedzie
      ) decydowala. Mozesz ulec uczuciom wtedy bedziesz coraz slabsza a depresja
      coraz
      ) silniejsza.
      ) Serdeczne pozdrowienia.

      MOja inteligencja karze mi teraz skorzystać z pomocy specjalistów.
      Problem jest tylko taki komu
    • lara_croft Re: Czego sie spodziewac? 13.01.05, 08:05
      Jestem już po jednej wizycie konsultacyjnej u psychologa.
      Musze powiedziec, że po tym co naczytałam się na tym forum, nie spodziewałam się ze tak dobrze pójdzie. Bałam się jak diabli. Poszłam "najezona", na "dystans", nastawiona na obronę i na spotkanie z psycholiem-finasistą.
      Myśle ze trafiłam na psycholog z powołania. Ale czas oczywiście pokaze.
      Z góry zaznaczam, ze pierwsza wizyta konsultacyjna była bezpłatna.
      Kolejna, na której ustalimy rodzaj terapii, zresztą tez.
      Od psycholog wyczuwało się duże zainteresowanie, ciepło i empatie.
      Opowiadałam, ona notowała, zadawała pytania.
      Nie było zegara w pokoju w którym rozmawiałyśmy.
      Pokój był bardzo przyjemny i "przyjazny" dla pacjenta.
      Pani psycholog niewiele chciała o mnie powiedzieć.Oni tam pracuja w zespole i konsulują swoje "przypadki" i wspolnie ustalaja jakąs strategię pomocy dla pacjenta. Ale same jej pytania pozwoliły mi ułozyć sobie pewną prawde o mnie, której pewnie podświadomie nie chciałam znać.
      Wiem, że na pewno wykluczyła u mnie depresję. - owszem mam objawy wskazujące na depresję, ale nie mam mysli katastoficznych, samobójczych itd. Nie nadaję sie do leczenia farmakologicznego.
      Stierdziła generalnie to o czym mówiła 100krotka - kryzys organizmu spowodowany
      przepracowaniem, zbyt duzymi oczekiwaniami od siebie, brakiem "taryfy ulgowaej" w stosunku do siebie.
      Podejrzewałam, ze ma to zwiazek z moim ojcem i jego zachowaniem wobec mnie w dziecinstwie.
      Jego juz teraz nie ma w moim zyciu, ale teraz to ja traktuje siebie tak jak on mnie wczesniej traktował.
      Wiem, ze ona uważa ze on znecał sie nade mną psychicznie. Nie powiedziała tego wprost, ale dało się to wyczuć w pytaniach, które zadawała.
      Ja sama długo nie chciałam przyjąc tego do wiadomości, ale mysle ze bede musiała to zaakceptowac.
      Mylse ze pani psycholog bardzo zdziwiła się, że nie jestem uzależniona od leków czy alkoholu. wspomniałam o necie i ona bedzie chciała to zbadac.

      to tyle. Mysle ze jestem na dobrej drodze. chce jeszcze spotkać sie z filipem, ale to w nastepnym tygodniu.

      aha. byłam tam z mezem, co było dla mnie dodatkowym stresem, bo bałam sie jak on to przyjmie.
      Ale mysle ze przyjął to znacznie lepiej, niz sam sie spodziewał.
      Pewnie zakładał, ze spotka tam zawiązanych w kaftany bezpieczenstwa wariatów udających zarówki. :) niestety wciąz społeczenstwo postrzega ludzi z problemami psychicznymi. Wiem, bo sama kiedyś tak myslałam.
      Ale czekając na mnie w recepcji w tym osrodku widział wiele młodych ludzi, zadbanych, dziewczyny gustownie ubrane i umalowane.... Wszyscy wyglądali jakby wszystko było ok:) tacy zwykli ludzie z przystanku autobusowego, sklepu, uczelni, knajpy.....
      Mysle ze zmieniło to troche jego swiatopogląd na wiele rzeczy.
      • 100krotki Re: Laro! 13.01.05, 09:13
        Bardzo się cieszę, że trafiłaś w Dobre Ręce i to tak od ...pierwszej wizyty.
        Swoje wrażenia jakie tu opisałaś naprawdę, moim zdaniem, rokują bardzo udaną
        kurację i szybki powrót do pełnej równowagi wewnętrznej.
        No i nie bez znaczenia jest fakt, że na tej drodze do zdrowia będzie ci
        towarzyszył mąż.Myślę, ze przy okazji sam wiele skorzysta i "zabezpieczy się" w
        ten sposób przed swoimi "dołkami" w przyszłości :)
        bo to, że "dołki" ma kazdy to rzecz oczywista.
        ważne jest nauczyć się jak w te "dołki" nie wpadać
        zwłaszcza w te, które kopią pod nami inni
        życzę powodzenia!

        100krotki
Pełna wersja