jasko82
25.01.05, 00:09
Ostatnio coraz gorzej sie mi układa z moją dziewczyną. Pewnie są to problemy
związane ze mną. Nie mogę jej nic obiecać, zapewnić, że będzie dobrze, dać
jej wsparcia emocjonalnego. Nie wiem co powoduje ten stan w głowie człowieka.
Może lekiem na nasze dolegliwości- ludzi wyklętych jest jakiś zastrzyk
hormonów prosto w głowe, tych które powstają przy szczęśliwych momentach
życia w mózgu. Czasami wydaję mi sie to takie popieprzone wszystko. Pamiętam
zanim poznałem moją dziewczynę, która jest najlepsza na świecie, długo
modliłem się do Boga o spotkanie tej właściwej osoby. Teraz gdy ją mam modle
się żebym nie skoczył, nie otruł się albo bogwie co nie zrobił sobie. To jest
to szczęście na które tak czekałem...???Obecnie czuję się dobrze, ale do
czasu. Czekam na spotkanie ze złym nastrojem, dołkiem. Boję się, że juz
niedługo znowu będę sam. Człowieku wyklęty siedz cicho w kącie w swojej
samotności...To chyba jest problem wielu z nas. Bliscy nie wytrzymują już
tego. Mi też jest już głupio tak ciągnąć to. Wierze, że ja też kiedyś będe
miał dzieci i rodzine. Dam radę. W głebi serca jest jeszcze troche tej wiary,
chodzby się cały świat zawalił w jeden dzień, a człowiek został sam.