to wszystko brednie...

25.01.05, 15:39
ten artykuł o depresjio to wszytko jakies brednie.Moja mama ma
depresje,czasem w ogóle nie wstaje z łozka,nic ja nie
obchodzi,zakupy,obiad,nic!Wszys tko na mojej i taty głowie.Rozmawiałam z nia
kilka razy ale nie ma mowy o zadnym lekarzu,zarejestrowałam ja sama,nie
poszła,nie ma szans.Nie mozna jej pomóc,nic do niej nie dociera.Wazy chyba z
35 kilo,jest strasznie chuda ,pali czasem sobie wypije.A dzis ma urodziny i
tez chyba nie wstanie...
    • lucyna_n Re: to wszystko brednie... 25.01.05, 15:45
      Bez pomocy lekarza niewiele mozna w takiej sytuacji zrobic, probowalabym jednak namowic mame na
      leczenie bo z tego co piszesz to bez lekow nie da rady.
      • suchyxxx Re: to wszystko brednie... 25.01.05, 15:51
        Powiedz matce że musi brać leki,wtedy trochę powinna przytyć i wreście zacząć
        wstawać.Nie rozumiem ludzi dlaczego nie chcą brać leków choć ich stan tego
        wymaga a nigdy nie próbowali brać.Przecież powinno szybko jej się zrobić lepiej
        po lekach a co ona chce cierpieć??Takie nielogiczne
        • beata825 Re: to wszystko brednie... 25.01.05, 15:58
          moja mama bierze Neurol 1,kiedys brała słabsze ale wiecie jak to jest z tymi
          lekarzami,zamiast szukac przyczyn wola dac silniejszy lek i po sprawie..
    • smutaska3 Re: to wszystko brednie... 25.01.05, 16:39
      kobieto koniecznie wizyte domowa lekarza psychiatry!!!!!
    • mskaiq Re: to wszystko brednie... 25.01.05, 16:47
      Walcz o Nia. Mysle ze dla Ciebie Ona moze wstac, zalezy od tego ile miala
      milosci do Ciebie. Dla Siebie, nie wstanie. Do Niej nic nie dociera wiele bo
      zrezygnowala, przestala wierzyc ze moze z tego wyjsc. Czy Ty wierzysz, jesli
      chcesz Jej pomoc musisz wierzyc, inaczej nic z tego nie bedzie.
      Staraj sie bez przerwy byc pozytywna z Nia, bez przerwy przekazuj sens i
      wartosc zycia. Ona to slyszy, bedzie to ignorowala, tym sie nie przejmuj, taka
      jest zawsze reakcja. Najtrudniejsza rzecz to zachowac ta wiare, kazdego dnia
      trzeba umiec ja odnajdywac od poczatku, mimo ze wszystko zdaje sie ja odbierac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • looserka Re: to wszystko brednie... 25.01.05, 17:28
        No, nie, kobieta waży 35 kilo, z tego co piszesz wynika, że jest w cięzkiej
        depresji, prawdopodobnie kwalifikuje się na leczenie szpitalne,a Ty piszesz,
        żeby córka "nie przejmowała się", jak będzie ignorować jej zapewnienia o
        pięknie i wartości życia - jak długo ma czekać? Aż matka zejdzie z tego świata
        z niedożywienia np., bo wynika z tego, że nie je, żywi się papierosami i
        czasami alkoholem... Dziewczyno, tak jak już ktoś napisał, jak najszybsza
        domowa wizyta psychiatry, nie ma na co czekać, naprawdę!

        I dalej twierdzicie, że niektóre rady Mskaiq nie są szkodliwe? niektóre mogą
        być wręcz zabójcze!
        • kierowca.autobusu Re: to wszystko brednie... 25.01.05, 17:39
          zauważ,m że tym razem mskaiq nie użył frazy: "leki w niczym nie pomogą". można
          to potraktować jako pewien postęp.
        • oo0o Re: to wszystko brednie... 25.01.05, 17:57
          > I dalej twierdzicie, że niektóre rady Mskaiq nie są szkodliwe? niektóre mogą
          > być wręcz zabójcze.

          a ty nadal wierzysz, ze ktos tu przychodzi rady czytac? juz widze jak ludzie
          wchodza na forum, czytaja co maja zrobic i czynia tak :-)
    • romy_sznajder Re: to wszystko brednie... 25.01.05, 17:43
      Rany boskie.
      Tak, jak pisze Looserka - psychiatra natychmiast, w ramach prezentu na urodziny.
      Oprócz leczenia farmakologicznego i w perspektywie psychoterapii ona się
      kwalifikuje do kroplówki! W sensie dosłownym - walczysz o jej życie.

      Piszesz: zakupy, obiad. Mieszkacie z kimś jeszcze? Rodzeństwo? Ojciec?
      Masz kogoś do pomocy?
      Zresztą nieważne. Dziweczyno, działaj!
      • beata825 Re: to wszystko brednie... 25.01.05, 18:32
        no własnie to jest to ze jestem jedynaczka a mój tata tak jakby sie juz
        poddał,w ogóle o tym nie rozmawiamy:( , a ja tak sama to juz za bardzo niemam
        siły na naprawianie swiata.Tyle razy z nia rozmawiałam a taka rozmowa dla mnie
        to tez było w pewnym sensie przełamanie sie.Ona tez uwaza ze to wstyd isc do
        psychologa ale tak naprawde to tylko sie wykreca.Spróbuje z nia jeszcze raz
        porozmawiac,moze jutro.w kazdym razie dzieki za wszystkie rady ,pozdrawiam
        • nevada_blue Re: to wszystko brednie... 25.01.05, 18:39
          taka zabawa w kotka i myszkę to droga donikąd
          z tego wynika, że Twoja mama jest w ciężkim stanie
          dobrze Ci tu mówią: poproś o wizytę domową
          najprostsze wyjście
        • romy_sznajder Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 13:59
          Jezu, Beato! To jest zagrożenie życia. Daruj sobie rozmowy, bo nic się nie
          zmieni. Działaj. Czego bys nie zrobiła (przymus bezpośredni), jesteś
          usprawiedliwiona w tej sytuacji. Czy zmusi Cie do działania wizja
          odpowiedzialnosci karnej?
          Za nieudzielenie pomocy???
          Wybacz, ale trzeba Tobą nieco potrząsnąć.
          • smutaska3 Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 14:19
            sluchaj!!
            nie wiem z jakiego jestes miasta!ale wez ksiazke telefoniczna albo w internecie
            sprawdz//telefon do szpitala psychiatrycznego albo do jakeijs poradni
            psychaitrycznej i przedstaw jak sprawa wyglada
            to chyba jest proste
            ////
            nie chce cie stresowac,ale jak dalej tak bedzie to wkoncu bedziesz muaila i tak
            dzownic po karatke..jak nie gorzej..
    • mskaiq Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 14:38
      Ja prowadze taka rozmowe z moja Siostra. To juz trwa ponad rok. Rozmawiam
      codziennie, przez cale miesiace ignorowala kazda rzecz ktora to co do Niej
      mowilem.
      Od pewnego czasu zaczela mnie pytac czy wierze ze wyjdzie z tego i pyta o to
      coraz czesciej. Ostatnio powiedziala mi ze mnie kocha, powiedziala to dwa razy.
      Nie potrafi sie jeszcze przelamywac, codziennie mowie Jej ze ja kocham, zwykle
      odpowiada milczeniem. To normalne za jakis czas przelamnie lek przed
      powidzeniem tego. Jestem cierpliwy.
      Na poczatku mialem bardzo duzy problem z rozmowa, nie chciala rozmowiac, mowila
      ze rozmowa Ja meczy. Nie mniej codziennie rozmawialismy, czesto konczyla
      rozmowe bardzo szybko, strach przed rozmowa byl nie do opanowania.
      W tej chwili rozmawia i coraz rzadziej konczy rozmowe, chociaz ciagle sie to
      zdarza.
      Najwazniejsza rzecza w tym wszystkim jest wiara, musisz wierzyc ze pomozesz,
      bardzo latwo traci sie wiare, szczegolnie wtedy kiedy przez cale miesiace nie
      widac poprawy. Tej poprawy nie widac na poczatku wcale ale Twoja rodosc, wiara
      i mowienie o tym jak wiele radosci moze przyniesc zycie dociera do drugiej
      osoby. Jej negatywizm zmiejsza sie, zaczynaja sie pojawiac pierwsze zwiastuny
      nadziei. Sama to zobaczysz jesli sprobujesz.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • gloom Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 14:48
        Mskaiq, znów trujesz jakieś koszmarne bzdury. Tu naprawdę nie ma o czym
        rozmawiać. Trzeba błyskawicznie działać, natychmiast. Nie rozumiesz tego, że
        Twoje rady mogą odwodzić od działań ratujących życie?
        • lucyna_n Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 14:54
          Rozmowa i wsparcie moralne jak najbardziej, ale w takim stanie trzeba zaczac od psychiatry i lekarstw.
      • lucyna_n Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 14:56
        i naprawde uwazasz ze leki wespol z rozmowa nie pomoglyby Twojej siostrze bardziej niz tylko
        rozmowa?, po co ona ma sie tak meczyc? Nie przesadzajmy przeciez antydepresanty to nie sa jakies
        potworne robiace wode z mozgu prochy.
        • looserka Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:02
          Rozmowa z Mskaiq to dyskusja ze ślepym o kolorach. Szkoda czasu.
          Szkoda czasu też dla autorki wątku - tu naprawdę trzeba działac i to szybko!
          • lucyna_n Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:15
            czasem jestes bardzo apodyktyczna :\
            myslisz ze ktokolwiek slucha tutaj dobrych albo zlych rad? kazdy i tak zrobi to co sam uzna za
            stosowne.
            Jeszcze troche i wpedzicie ta dziewczyne ktora i tak ma kur.. sko ciezko w zyciu w poczucie winy.
            Przeciez jej matka sama wybrala ze woli umrzec niz isc do psychiatry "bo to taki wstyd". Jej corka wie, i
            widzi ze mame trzeba leczyc ale nie wie jak sie z tym zmierzyc, moze by tak troche wsparcia zamiast
            wstrzasania? Ciekawa jestem jak Ty albo inni "wiedzacy" poradziliby sobie w takiej sytuacji.
            • looserka Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:19
              A Ty potrafiłabyś spokojnie patrzeć jak ktoś najbliższy ginie w oczach i nie
              wezwała lekarza, skoro sam nie chce iść po pomoc? Dziewczyna po to chyba tu
              napisała, żeby usłyszeć jakiś odzew, otrzymała go,decyzje musi podjąć sama.
              • lucyna_n Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:50
                "zachowac spokoj", a "spokojnie patrzec" to dwie rozne sprawy,

                Looserko ja nie chce sie z Toba klocic, nie atakuj mnie tak, przeciez chodzi nam o to samo.
    • mskaiq Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:07
      Wyszedlem z depresji bez jednego lekarstwa, znam bardzo wiele osob ktore
      pozbyly sie depresji bez lekow, na tym forum pisalo o tym pare osob rowniez.
      W moim przekonaniu kazdy musi odnalesc droge do pozbycia sie depresji. Jesli
      ktos uwaza ze lek jest w stanie pomoc to nalezy brac leki, pisalem o tym
      zawsze. Kazda rzecz ktora przynosi ulge ma sens, buduje nadzieje i wiare a
      najwazniejsze pozwala trwac a to jest najwazniejsze.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • lucyna_n Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:09
        mskaiq napisał:

        > Jesli
        > ktos uwaza ze lek jest w stanie pomoc to nalezy brac leki, pisalem o tym
        > zawsze. Kazda rzecz ktora przynosi ulge ma sens, buduje nadzieje i wiare a
        > najwazniejsze pozwala trwac a to jest najwazniejsze.
        >>

        i tu sie podpisuje zamaszyscie
        >
        • looserka Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:11
          Lucyna, ale to co on pisze ma się jak pięść do nosa do konkretnej opisanej
          sytuacji!!! To tak jakby przy podejrzeniu ostrego zapalenia wyrostka sugerować
          ziółka albo lewatywę!
          • lucyna_n Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:16
            To Twoja opinia, mysle ze troche Cie niesie, a w kazdej nawet najtrudniejszej sytuacji potrzebny jest
            spokoj a nie wrzaski.
            • looserka Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:25
              Nie tylko moja opinia - poczytaj wypowiedzi innych. Niewykluczone, że jak pisze
              Romy, to może być stan zagrażający już życiu. Spokój tak, ale działac trzeba, a
              nie czekać w nieskończoność, bo w tej sytuacji raczej samo się nie poprawi.
              • lucyna_n Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:52
                ta nieskonczonosc trwa dopiero od wczoraj... ja jako pierwsza napisalam ze trzeba dzialac i ze bez
                pomocy lekarza sie nie da, wiec o co kaman?
                • looserka Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:56
                  Oj,Lucyno, nie piję do Ciebie,chodzi mi o mskaiq...a, w ogóle brak słów...
                  • lucyna_n Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 16:00
                    a ja Ci mowie, tylko spokoj , jestem pewna ze Beata zrobi to co powinna.

                    a tak wogole to przepraszam, za ostro sie wypowiedzialam, to przez ten caly bajzel na forum, trudno
                    znalezc wlasne mysli w tym chaosie.
    • mskaiq Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:38
      Mysle ze czlowiek z powazna depresja bardzo czesto nie akceptuje leczenia. Nie
      chce pojsc do lekarza ani brac lekow i nikogo nie mozna do tego zmusic chyba ze
      sie taka osobe pozbawi prawa o decydowaniu o Sobie. To dlugi proces.
      W tym przypadku Mama Beaty825 nie chce pomocy lekarskiej i niewiele mozna na to
      poradzic. Najpierw trzeba przekonac Ja, trzeba obudzic instynkt zycia.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lucyna_n Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:53
        mozna tez zalatwic wizyte domowa psychiatry.
    • twoinone Re: to wszystko brednie... 26.01.05, 15:52
      Trochę skrajne te rady na forum.

      A beata825 nadal w gruncie rzeczy sama z problemem - bo coś mi się wydaje, że parę osób
      zapędziło się z diagnozami.

      Żaden zawodowy psycholog nie byłby tak pewny siebie po siedmiu linijkach opisu.

      No i tak sobie myślę, że Beato, że może najprościej byłoby, gdybyś to Ty umówiła się u
      psychologa lub psychiatry i poprosiła o radę w sprawie Mamy. Jeśli dotąd ani Tobie ani Twojemu
      tacie się nie udało - to zdecydowanie potrzebny jest udział fachowca. Możesz spróbować
      zasięgnąć rady nawet u lekarza rodzinnego, byle takiego z prawdziwego zdarzenia - będzie
      wiedział od czego zacząć i co jest najpilniejsze i co można osiągnąć w tej konkretnie sytuacji.
Pełna wersja