Moj tesc zneca sie nade mna psychicznie.....

31.01.05, 23:07
Piec lat temu wyszlam za maz,wszystko wydawalo mi takie "poukladane",rodzina
meza sprawiala wrazenie kochajacej sie ,podobalo mi sie ,ze wszyscy zyli
blisko siebie i kazdy utrzymywal ze soba kontakt....a nie jak w przypadku
mojej rodziny ,ktora spotyka sie tylko na wiekszych okazjach.......
Pol roku po slubie zaszlam w ciaze....i wtedy zaczely sie problemy......
razem z mezem wzielismy tylko slub cywilny....tak wiec dziecko zdaniem mojego
tescia bylo "benkartem"....cala ciaze sluchalam tylko
jedno...benkart....najduch....i takie tam....zamiast unikac stresu w okresie
ciazy ....moj tesc dzien w dzien fundowal mi nowa dawke emocji.
Oczywiscie o tym wszystkim wiedzial moj maz,ktory kazal mi sie tym nie
przejmowac....jak mozna sie tym nie przejmowac tym bardziej w tym wstanie.
Ale na tym nie koniec.....tesc jest zamilowanym hazardzista sam nie pracuje a
kazda zlotowke wydaje na lotto....kiedy tesciowa zamknela mu dojscie do
pieniedzy znalazl inne zrodlo.....pieniadze mojego meza....i tak dzien w
dzien moj maz dawal wlasnemu ojcu symboliczne dwa,piec zloty na gre.....az do
momentu kiedy ja sie o tym dowiedzialam ...probowalam wytlumaczyc ,ze nie
jestesmy w stanie pozwolic sobie na tego typu wydatki ,teraz kiedy w drodze
jest dziecko,rachunki do zaplacenia....oplata mieszkania,zakupy...cala masa
gdy jest sie na utrzymaniu tylko z jednej pensji.......pytanie tylko dlaczego
tesc wybral sposrod swoich synow(jest ich dwoch) tego ,ktoremu najmniej sie
powodzi?
Z tym akurat wygralam,maz kategorycznie odmowil dalszego dawania
pieniedzy ...tesc sie obrazil i nie przychodzil przez trzy
miesiace....najlepsze miesiace jakie do tej pory mialam.
Dziecko sie urodzilo i kolejny szok....ukochany wnunio ...noszony na recach
calowany....zapomnial o najduchu ,benkarcie o ,ktorym cala ciaze
wspominal.Pozniej bylo to juz "ich " dziecko nie moje tylko meza i jego
rodziny...i tak jest teraz....moj wlasny syn nie uwarza innych dziadkow
oprocz rodzicow meza...nawet kiedy spedzil ze mna miesiac u mojego taty ...i
tak po powrocie byl tylko jeden dziadek.
Tesc jest do tego stopnia bezczelny ,ze nawet przy mnie mowi ,ze tamten(moj
tato) to nie twoj dziadek...to ojciec twojej matki.
Maly ma cztery lata jest wiec juz rozumnym dzieckiem...zaczyna rowniez duzo
powtarzac co inni mowia.....ostanio slysze ,ze mama jest brzydka ...kiedy
pytam sie ...kto tak mowi...powtarza ,ze dziadzio .Tesc nie zaprzecza...a
nawet dodaje ,ze do najpiekniejszych to ja nie naleze.

Jestem najgorsza synowa ...oprocz mnie sa jeszcze dwie..ale oczywiscie tamtym
nic sie nie zarzuca...przez to wszystko moje stosunki z bracmi meza jak i ich
zonami nie sa najlepsze,nie moge wytrzymac kiedy na swieta ...one proszone sa
do stolu a ja mam ich obslugiwac...zawsze tak jest...zero pomocy ...wielkie
panie siedza sobie za stolem z ironicznym usmiechem pytaja sie czy czy kiedys
w koncu doczekaja sie kawy......
Ostanio zostal poruszony za moimi plecami temat "powiekszenia" rodziny...tzn.
rodzice meza chca miec kolejnego wnuka...a jako ,ze moj maz jedyny do tej
pory "podarowal" im wnuka,ma wiec byc kolejnym ,ktory powiekszy ich rodzine...
ja oczywiscie nie mam nic do powiedzenia.....jestem ta co ma tylko urodzic i
tyle....nie zgadzam sie na kolejne dziecko i moj maz doskonale wie co na ten
temat mysle....ale i tak tesc moj uwaza ,ze "mam gowno do powiedzenia"...jego
dokladne slowa....
Namawialam meza na przeprowadzke do innego miasta....ale jest taka
sytuacja ,ze maz ma dosyc dobra prace i trudno by mu bylo znalezc nowej tym
bardziej teraz kiedy rynek pracy nie jest za ciekawy.....tak wiec jestem
skazana zyc jak zyje ,pare blokow dalej od tesciow...,ktorzy dzien w dzien
nas odwiedzaja...szczegolnie tesc...bardzo dobrze sie u nas czuje....sam
sobie robi kawke,wyjmuje ciasteczka....wlacza telewizor...i dzien w dzien
krzyczy mi nad uchem jaka beznadziejna baba jestem...stawialm sie wiele razy
nic nie pomaga...zwracalm uwage by nie podnosil na mnie glosu wtedy kiedy nie
ma jego syna w domu...."masz cos do powiedzenia ,powiedz to wtedy kiedy
bedzie twoj syn".....nie pomaga.....kiedy maz dzwoni z pracy slyszy tylko od
wlasnego syna ,ze dziadzio krzyczal na mame i mama pozniej plakal.......i co
ja mam zrobic.....
Teraz jeszcze dochodza mnie plotki od meza rodziny mam na mysli
ciotki ,wujkowie...,ze ja zabraniam synowi spotykania sie z rodzicami
meza....jak mage zabronic kiedy oni sa dzien w dzien u nas w domu....
Kolejnym problemem jest higiena a raczej brak higieny w przypadku mojego
tescia....chodzi po trzy tygodnie w tym samym ubraniu...a nawet jesli wezmie
kapiel i tak powraca do tych samych ubran ....a pozniej "tacza" sie w tych
szmatach po mojej poscieli.....

Maz probowal rozmawiac ze swoimi rodzicami ale to nic nie
pomaga ...twierdza ,ze ja wyolbrzymiam sprawe......a ja nie jestem juz w
stanie z nimi walczyc...brakuje mi sil...powoli brakuje mi checi na
cokolwiek...
Jestem zrozpaczona...

    • o0oo Re: Moj tesc zneca sie nade mna psychicznie..... 01.02.05, 02:52
      Jakos nie mam przekonania do tych kochajacych sie rodzinek co sie tak widuja
      czesto. Rodzina to mama i tata i dzieci.a jak sie dorosnie to wlasne dzieci. A
      reszta to znajomi ktorym sie mozna na ulicy uklonic :-). Zbyt bliskie obcowanie
      z osobnikami o podobnym materiale genetycznym jest zagrozeniem dla zdrowia
      psychicznego jednostki.

      a tak ogolnie to trzeba sie szanowac. sprawdz co maz ma miedzy nogami. jesli mu
      cos zaniklo, to sama zacznij nosic spodnie w domu i daj szlaban tesciowi na
      wizyty. nie wzbudzaj w sobie niepotrzebnych uczuc rodzinnych i poczucia
      urojonych powinnosci co do rodziny meza, bo tesciu to zadna rodzina. dzialaj
      ASERTYWNIE. sama widzisz maz raz sie postawil, tesciu sie obrazil i odrazu trzy
      miesiace fajnego zycia. na wiecej pewnie meza nie stac wiec sama wez swoj los w
      swoje rece. Tesc ino fiknie, nie dawaj odrazu mu przestrzeni tylko sie stawiaj
      burakowi. twoj dom, twoje zycie, twoje dziecko i nikomu nic do tego. i plotkami
      sie nie przejmuj, cos wogole ci na zdaniu innych ludzi za bardzo zalezy,
      najwazniejsze zeby tobie bylo dobrze, a nie ludziom ktorzy cie nie szanuja. a
      wsparcia szukaj wsrod przyjaciol.
    • mckaiq Re: Moj tesc zneca sie nade mna psychicznie..... 01.02.05, 08:13
      Musisz pójść na noże...Po prostu awanturuj się. W końcu zrozumie. I oczywiście rób pompki. Serdecznie pozdrawiam.
    • uri_ja Re: Moj tesc zneca sie nade mna psychicznie..... 01.02.05, 19:09
      nie co Ty masz zrobić, tylko co POWINIEN zrobić Twój mąż. uczucia rodzinne-
      uczuciami, ale TY powinnaś być na pierwszym miejscu, tatusia za frak i kopa.
      albo zacznie mówić ludzkim głosem, bo go otrzeżwi, albo niech sobie poszuka
      kogoś innego do obrażania. dziwie się, że jeszcze Twój mąż mu nie powiedział,
      co mysli na temat takiego zachowania. a tak swoja drogą, nie wierzę, by matka
      Twojego męża nie była podobnie traktowana. Głowa do góry i owszem przejmuj się,
      ale mądrze.
    • agaw10 Re: Moj tesc zneca sie nade mna psychicznie..... 01.02.05, 20:57
      Dzieki za slowa otuchy...
      Co sie tyczy mojego meza ,faktycznie "cieple kluchy" z niego....niby staje w
      mojej obronie ale najwidoczniej nie jest przekonywujacy.
      Z drugiej strony on do konca chyba nie zdaje sobie sprawy co sie dzieje kiedy
      jego nie ma w domu ...a jego ojciec "atakuje" mnie slowami.
      Wczoraj byla ponowna klotnia miedzy mna a tesciem ....otworzylam drzwi i jednym
      slowem go wyprosilam co niestety nie bylo latwe....schodzac na dol ...kazdemu
      spotkanemu sasiadowi tlumaczyl jak to synowa ...wyrzucila go z domu,ze nawet
      wnuka nie moze juz odwiedzic.......i wez tu czlowieku normalnie zyj.....
      Kilka razy grozilam mezowi rozwodem ....ten oczywiscie po naradach z
      rodzina ....stwierdzil,ze rozwodu by mi nie dal a nawet jesli doszlo by do
      tego ....on bedzie mial prawa rodzicielskie nie ja.....jako ,ze jego rodzina ma
      znajomosci wierze by to moglo mu sie udac.....
      Gdyby nie cala ta sytuacja z tesciem ...wszystko by bylo w porzadku.....
      • o0oo Re: Moj tesc zneca sie nade mna psychicznie..... 01.02.05, 22:02
        to uswiadomic trzeba meza wyraznie co sie dzieje i wymagaj respektowania swoich
        praw. a co do praw rodzicielskich, to bylby ewenement w tym kraju gdyby
        przyznali je ojcu, wiec sie nie dawaj szantazowac. trzymaj dalej tescia za
        drzwiami, pozdrawiam :-)
Pełna wersja