unname1
03.02.05, 22:53
Kiedyś problem wielki miałaś. Byłaś sama i cierpiałaś. Wtedy ja się
pojawiłem, niby świat Twój odmieniłem. Dałem wszystko, czyli serce. Dałem
dusze w własnej "ręce". Chyba rozum postradałem, że to wszystko Ci oddałem.
Tego chciałaś i dostałaś , wszystko miałaś i olałaś bo innego coś wolałaś.
Trochę hajsu, złote kiety, nowa bryka i balety - to dla Ciebie są konkrety?
Fakt, przyznaję takich rzeczy ja nie miałem, ale bardzo się starałem zdobyć
coś dla Naszej Małej. Wielu nocy nie przespałem i w ciemnościach cicho
łkałem. Jeszcze więcej rozmyślałem i nie raz się poddać chciałem. Ale stary
przecież KOCHA i sam siebie oślepiałem, może przez to rade dałem , po
upadkach powstawałem. Ile bólu kosztowałaś , ile snów mi połamałaś. Tego
wciąż nie zrozumiałaś bo to w dupie zawsze miałaś, myśli nie przywiązywałaś,
I gdzieś w drodze pochowałaś mnie i cały bagaż wspomnień. Zapomniałaś szybko
o mnie bo tak było Ci wygodniej. Teraz oczy mam zamknięte "proszę Boga nigdy
więcej"...