Czy to nerwica?

04.02.05, 23:46
Wkleiłam ten wątek tez na forum Zdrowie kobiety, mam nadzieje że nic się nie
stanie jak go tu zdubluje, może tu ktoś będzie mógł mi pomóc.
Będzie długie ale mam nadzieje że komuś uda się to przeczytać.
Dwa lata temu zaczęłam miewać ataki lękowe, bałam się jak szłam ulicą że np.
zaraz zemdleję, jak jechałam samochodem że zaraz coś mi się może stać, nawet
jak siedziałam w domu to bałam się czy np. jestem zdrowa, czy nic mi nie jest
doszukiwałam się powiększonych węzłów chłonnych, nietypowych pieprzyków i
wszytskich możliwych chorób, było też wiele innych przyczyn moich ataków lęku
nie tylko to. Doszły do tego takie objawy że zaczynało mi się robić zimno lub
gorąco, pociły mi się ręce, czułam "coś" w gardle, robiło mi się słabo, a
serce waliło jak oszalałe. Nie byłam z tym u specjalisty, gdy pewnego dnia
bylo mi przy taki ataku strasznie słabo (szczególnie przez to kołatanie serca
i duszność) rodzina wygoniła mnie do lekarza pierwszego kontaktu. Nie mówiłam
mu o lękach, jedynie o objawach jakie przy tym się pojawiały. Kazał mi brać
magnez w dość dużej dawce. Brałam, poza tym w tamtym czasie dużo zmieniło się
w moim życiu- stało się mozna powiedzieć spokojniejsze.
Ale teraz widze że to wszystko wraca, oczywiście nie tak często jak wtedy i
bez takich dużych objawów- ale wtedy one też nie pojawiły się od razu. Czy
jest to nerwica? Jak powinnam z tym walczyć?
    • lucyna_n Re: Czy to nerwica? 05.02.05, 14:10
      Z tego co piszesz to pewnie jest agorafobia, leczenie to leki antydepresyjne + psychoterapia, ale to w
      teorii w praktyce trudno znalzezc dobrego psychologa ktory wie co zrobic z agorafobia.
      Moze to byc tez depresja, zwlaszcza jezeli minelo bez leczenia i znowu wrocilo "bez powodu".
      Proponuje rozwazyc wizyte u specjalisty, rodzinni niewiele na ten temat wiedzą.
      • vinja Re: Czy to nerwica? 05.02.05, 18:15
        Zdecydowanie powinnaś zasięgnąć rady psych.
        To wygląda na nerwicę lękową .
        Która jeśli powraca , (tak jak mówi Lucynka) - to jest to już zaburzenie
        depresyjno-lękowe.
        Lepiej szybciej poddać się terapii psych. i wyjść z tego , bo "diabelstwo" może
        się nasilać i życie zatruć .

        U mnie się też kiedyś tak "niewinnie" zaczynało.
        Ale nikt mądry(sic!) nie pomyślał, że to trzeba leczyć u specjalisty.
        "Rodzinny" karmił mnie propranololami , betablokerami i świństwami doraźnymi .
        Osłabiając serce...:((

        A depresja drążyła ...
Pełna wersja