kasienka80
07.02.05, 09:41
Czesc
potrzebuje sie wygadac.Jestem u was nowa. Nie wiem czy tro depresja, czy cos
innego, nie znam sie...
Jest mi strasznie zle, laduje w siebie tony proszkow uspokajajacych, w niczym
nie widze sensu, zaczynam sie poddawac, ale zaczne od poczatku:
jestem mloda mezatka, wiec powinnam byc szczesliwa. Mam dobra prace, wiec
powinnam sie cieszyc.
Problemem jest jednak to, ze maz jest daleko stad. Ja szukam pracy, zeby do
niego dolaczyc, ale jakos opornie to idzie. jestem zagubiona bez niego,
smutna...jednoczesnie wiem, ze nawet bedac z nim, ale bez pracy caly dzien w
domu, bedzie mi jeszcze gorzej.
Poklocilam sie z bardzo dobrym kumplem do tego stopnia, ze kontakty zostaly
zerwane. Moi przyjaciele tutaj nie sa w stanie mnie podniesc na duchu.
Nie wiem co robic.
Brac wiecej prochow? Mocniejsze? Chce te samotnosc, te niechec do robienia
czegokolwiek zagluszyc. Chce moc nie myslec o tym wszystkim, po prostu
przetrwac...