enigma21
27.02.05, 23:33
mam cudownego męża,jednak byłam za szczera i przed slubem opowiedziałam mu
(sam zadwal pytania)o moim jedynym facecie.tak drazyl temat ze musialam
zataic pewne klamstwo z zycia intymnego,ktore ujrzalo swiatlo dzienne-
poprostu sie przyznalam.w tamtym zwiazku zostalam skrzywdzona i mialam
wsparcie,wspulczucie od mojego meza ale z czasem zaczal myslec ze bylo tez
mojej winy sporo... ze bylam tak naiwna.klocilismy sie niemal codziennie o
mojego "bylego".mezowi wszystko sie z nim kojarzy.pech chcial ze z tamtym
mieszkalam przez ponad rok a co sie z tym wiaze ,spypialam.przez te psychozy
meza o malo nigdy bysmy sie nie pobrali albo nie rozstali teraz.nawet klocac
sie o byle co wiem ze podswiadomie boli go temat lozka TAMTEGO BYLEGO i
wiecie co jest najgorsze.jestem pierwsza kobieta meza,jedyna dziewczyna z
ktora chodzil.nigdynie mial zadnych sympatii..
prosze pomozcie.nie chce stracic naprawde kochanego czlowieka,cieplego
opiekunczego madrego jednak bardzo nerwowego i wrazliwego...nadwrazliwego
faceta.zaczynam od dluzszego czasu wpadac w furie gdy sie klocimy i gd emu
przejdzie ja dalej kipie.nie wiem jak mam siebie wtedy uspokoic.kocham mojego
nerwuska:(
Magduska