Beznadziejny paradoks-Porsze o pomoc

03.03.05, 08:42
Jestem chory na depresje. Ale od dwoch miesiecy wychodze z tego czuje sie
swietnie poza malymi incydentami:(. Ostanio probuje zyc bez lekow i mi sie
udaje!!. Najgorsze jest to ze dziewczyna z ktora sie zwiazalem i ktora byla
przez najgorsze dni ze mna teraz juz nie widzi naszego bycia razem. Wiem ze
nie mam jak jej obiecac tego ze bedzie ze mna dobrze caly czas:(( Ta
bezsilnosc mnie zlosci, bo jakbym mogl to zrobiłbym wszytko co mozliwe.
Strasznie mi na niej zalezy. Chcialem zeby widziala jak zdrowieje i jak
mozemy razem sie z tego cieszyc:)Teraz walcze o nasz zwiazek. Robie rzeczy o
ktorych nie myslalem ze bede robil-pokonuje swoje slabosci i wspinam sie na
wyzyny jaskowych czyli moich mozliwosci. Bezsensu to. Mocno trzymajcie za
mnie kciuki prosze. Jade w piatek do niej. Nawet jak mi sie nie uda nie chce
sie zapetlic znowu w sle myslenie. wIEZRZE ze to slonce co swieci za oknem
jest dla kazdego z nas...
    • jusska Re: Beznadziejny paradoks-Porsze o pomoc 03.03.05, 08:53
      będzie dobrze:)jeśli Cię kocha, to będziecie razem:)trzymam kciuki:))))A słońce
      swieci jasno i w razie porażki - jutro też jest dzień:))))pozdrawiam
    • hella100 Re: Beznadziejny paradoks-Porsze o pomoc 03.03.05, 08:55
      A moze ona ma syndrom matki Teresy? Moze musi sie kims opiekowac? Teraz jak juz
      wyzdrowiales, czujesz sie lepiej, to ona uwaza, ze nie jest Ci juz potrzebna?
      Nie wiem, tak tylko sie zastanawiam.
      Zycze Ci powodzenia, porozmawiaj z nia, mam nadzieje, ze sie Wam uda.
Pełna wersja