aniula666
01.04.05, 11:46
Postanowiłam tutaj napisać, ponieważ już nie wiem co
mam robić. Czuję się fatalnie, nie potrafię sobie
poradzić z jakimś nawet małym problemem. Najcięższe
są dla mnie relacje z bliskimi osobami. A wszystko
zaczęło się w listopadzie zeszłego roku.Kiedy to po 3
latach mój związek z chłopakiem się skończył.A
zakończył On. W sumie zrobił to pod wpływem emocji,
poźniej tego żałował i pewnie nadal żałuje. Przyznam
się, że na początku było Nam dobrze, po jakimś czasie
zaczęło się psuć.A tylko dlatego,że był o mnie bardzo
zazdrosny, zaborczy, miał do mnie żal o to, że
znalazłam pracę i On spadnie na drugi plan.Takich
historii było kilka. Czasem powiedział mi coś
przykrego. To mnie najbardziej męczyło. Czasem miałam
ochotę to zakończyć,ale jakoś nie miałam odwagi.I on
to zrobił,ale naprawdę z głupiego powodu, bo wyobrażał
sobie, że go zdradzam.A powiem uczciwie, że nigdy nie
dałam mu powodów do tego by tak myślał.Był zazdrosny o
wszystko i wszystkich.Nawet o kumpla ze studiów, który
był tylko i wyłącznie moim kolegą(a spotykałam się z
nim od czasu do czasu-pomagał mi w nauce.I prosze nie
mówcie, że pewnie z nim go zdradzalam, bo to nie
prawda). I tu pojawia się inna historia,bo wlaśnie ten
chłopak kochał się we mnie,ale ja mu powiedziałam, że
nic z tego nie będzie, bo ja już mam chłopaka, którego
kocham.Byłam uczciwa.Kiedy mój facet zakończył Nasz
związek, był przy mnie kolega ze studiów.I nie wiem,
jak to wytłumaczyc, ale był dla mnie bardzo dobry i
wtedy stało się tak, że zaczeliśmy się czesciej
spotykac. Przez jakiś czas byłam z Nim.I nie wiem, czy
to było przeniesienie uczuć z Byłego.Być może. Wiem,
ze wciąż wracałam pamięcią do poprzedniego związku.I
że zarówno mi, jak i nowej Osobie w moim życiu nie
było łatwo. Wciąż się poznawaliśmy. I minęło zaledwie
kilka m-cy i się skończyło. A tylko dlatego, że
zachował sie wobec powiedział mi kilka niemiłych
słów.Myślałam, ze wybaczyłam, ale chyba jednak nie,
powieważ zaczelam Go traktowac jak zwyklego kolegea on
wciąż darzył mnie takim samym silnym uczuciem.Ale ja
wciąż się bałam, ze historia się
powtórzy.Powiedzialam, ze potrzebuje czasu.On
powiedzial, ze bedzie czekal.Ale chyba nie potrafil,a
tylko dlatego,ze bylam Jego pierwsza dziewczyna i
pokazalam mu cos pieknego-obdarzylam Go uczuciem.I
czym bardziej On chcial by bylo tak jak wczesniej tym
mniej ja chcialam powrotu.W koncu uczciwie
powiedzialam abysmy zostali przyjaciolmi, bo na dzien
dziesiejszy nic wiecej oprócz przyjaźni nie moge mu
ofiarowac.I do wczoraj chlopak o mnie zabiegał.Byl
dobry, pomagal mi,wspieral,ale ja wciaz sie
balam.Potraktowalam Go lekceważąco-ale nie zrobiłam
tego specjalnie.Po prostu zapomniałam o spotkaniu z
Nim.I tu się pojawia mój problem. Nie wiem co się ze
mną dzieje.Kiedy psuł się mój pierwszy związek
zaczęłam się robić agresywna.I wciąz taka
jestem,chociaż myślę, że już mniej(nawet Rodzina to
zauwazyła).Stałam się bardziej egoistyczna.Wszystko
mnie załamuje, także fakt, że straciłam pracę.Wydaje
mi się, że wszystko co dobre niszczę, jak chociażby
drugi związek i teraz obecną przyjaźń.Wczoraj
usłyszałam od Mojego Przyjaciela, że pragnie o mnie
zapomnieć(mimo, że mnie kocha.Ale chce zapomnieć, bo
jest mu ciężko,a ja nie czuję do niego tego co On do
mnie)Wiem, że krzywdzę.Ale nie wiem dlaczego.Nie wiem,
co się ze mną dzieje.Wiem tylko jedno, że kiedys
(przed tym jak pierwszy związek zaczął się psuł) byłam
innym człowiekiem-dobrym, troskliwym,drugi człowiek
był na 1 miejscu.A teraz stało się odwrotnie.Sama
siebie nie poznaję.Praie codziennie płaczę.Boję się,
że zostanę sama.Wiem, ze moj Przyjaciel chciałby ze
mna być-powiedział, że mnie kocha.Ale ja nie wiem juz
niczego.Bo boję się.Nie chcę cierpieć.Ale dziś czuję
się jeszcze gorzej.Wczorajsza rozmowa o tym, ze chce o
mnie zapomniec zdołowała mnie maxymalnie.Bo wiem, że
cierpi On przeze mnie.Nie chcę nikogo
krzywdzić.Powiedziałam mu, że pomogę mu o sobie
zapomnieć.Ale z drugiej strony nie chciałabym tego.Bo
On jest dla mnie bardzo dobry.Pewnie to bardzo
egoistyczne podejście.Czasem sobie zastanawiam się nad
tym co On we mnie widzi.Jeszcze niedawno byłam dla
Niego okropna.Nie miałam wrecz do Niego szacunku.Nie
wiem skąd się to u mnie wzięło.Może to te nagromadzone
emocje po rozpadzie pierwszego związku.Jest mi wstyd,
że tak okropnie się zachowuję.Czasem jak mam doła
myślę o moim Byłym, o tych dobrych chwilach.I czasem
bym chciała wrócić.Ale wiem, że to pułapka i, ze nie
powinno się tak myśleć.Bo chyba najorszy byłby
powrót.Często też myślę o Przyjacielu i o tym, że
właśnie z Nim chciałabym zawsze być.Ale boję się tylko
jednego:że w jednej chwili będę Go kochać a za chwilę
karać.Zdaję sobie sprawę z tego jak złe to jest,a nie
chce Go krzywdzic i dlatego własnie nie mogę się
odwazyć i powiedzieć Mu, że coś do Niego czuję.
A teraz myśle, że sama nie wiem,co czuję i kim
jestem.
Czy jest dla mnie jeszcze nadzieja na to by być
lepszym człowiekiem? Czuję się wrakiem,a mam dopero 25
lat.Czasem mam ochotę się skrzywdzić, za to, że
krzywdzę innych.Niestety jestem tchórzem i tego nie
robię.
Dzięki, że mnie wysłuchaliście.Pozdrawiam.