Już nie wiem co się ze mną dzieje.

01.04.05, 11:46
Postanowiłam tutaj napisać, ponieważ już nie wiem co

mam robić. Czuję się fatalnie, nie potrafię sobie

poradzić z jakimś nawet małym problemem. Najcięższe

są dla mnie relacje z bliskimi osobami. A wszystko

zaczęło się w listopadzie zeszłego roku.Kiedy to po 3

latach mój związek z chłopakiem się skończył.A

zakończył On. W sumie zrobił to pod wpływem emocji,

poźniej tego żałował i pewnie nadal żałuje. Przyznam

się, że na początku było Nam dobrze, po jakimś czasie

zaczęło się psuć.A tylko dlatego,że był o mnie bardzo

zazdrosny, zaborczy, miał do mnie żal o to, że

znalazłam pracę i On spadnie na drugi plan.Takich

historii było kilka. Czasem powiedział mi coś

przykrego. To mnie najbardziej męczyło. Czasem miałam

ochotę to zakończyć,ale jakoś nie miałam odwagi.I on

to zrobił,ale naprawdę z głupiego powodu, bo wyobrażał

sobie, że go zdradzam.A powiem uczciwie, że nigdy nie

dałam mu powodów do tego by tak myślał.Był zazdrosny o

wszystko i wszystkich.Nawet o kumpla ze studiów, który

był tylko i wyłącznie moim kolegą(a spotykałam się z

nim od czasu do czasu-pomagał mi w nauce.I prosze nie

mówcie, że pewnie z nim go zdradzalam, bo to nie

prawda). I tu pojawia się inna historia,bo wlaśnie ten

chłopak kochał się we mnie,ale ja mu powiedziałam, że

nic z tego nie będzie, bo ja już mam chłopaka, którego

kocham.Byłam uczciwa.Kiedy mój facet zakończył Nasz

związek, był przy mnie kolega ze studiów.I nie wiem,

jak to wytłumaczyc, ale był dla mnie bardzo dobry i

wtedy stało się tak, że zaczeliśmy się czesciej

spotykac. Przez jakiś czas byłam z Nim.I nie wiem, czy

to było przeniesienie uczuć z Byłego.Być może. Wiem,

ze wciąż wracałam pamięcią do poprzedniego związku.I

że zarówno mi, jak i nowej Osobie w moim życiu nie

było łatwo. Wciąż się poznawaliśmy. I minęło zaledwie

kilka m-cy i się skończyło. A tylko dlatego, że

zachował sie wobec powiedział mi kilka niemiłych

słów.Myślałam, ze wybaczyłam, ale chyba jednak nie,

powieważ zaczelam Go traktowac jak zwyklego kolegea on

wciąż darzył mnie takim samym silnym uczuciem.Ale ja

wciąż się bałam, ze historia się

powtórzy.Powiedzialam, ze potrzebuje czasu.On

powiedzial, ze bedzie czekal.Ale chyba nie potrafil,a

tylko dlatego,ze bylam Jego pierwsza dziewczyna i

pokazalam mu cos pieknego-obdarzylam Go uczuciem.I

czym bardziej On chcial by bylo tak jak wczesniej tym

mniej ja chcialam powrotu.W koncu uczciwie

powiedzialam abysmy zostali przyjaciolmi, bo na dzien

dziesiejszy nic wiecej oprócz przyjaźni nie moge mu

ofiarowac.I do wczoraj chlopak o mnie zabiegał.Byl

dobry, pomagal mi,wspieral,ale ja wciaz sie

balam.Potraktowalam Go lekceważąco-ale nie zrobiłam

tego specjalnie.Po prostu zapomniałam o spotkaniu z

Nim.I tu się pojawia mój problem. Nie wiem co się ze

mną dzieje.Kiedy psuł się mój pierwszy związek

zaczęłam się robić agresywna.I wciąz taka

jestem,chociaż myślę, że już mniej(nawet Rodzina to

zauwazyła).Stałam się bardziej egoistyczna.Wszystko

mnie załamuje, także fakt, że straciłam pracę.Wydaje

mi się, że wszystko co dobre niszczę, jak chociażby

drugi związek i teraz obecną przyjaźń.Wczoraj

usłyszałam od Mojego Przyjaciela, że pragnie o mnie

zapomnieć(mimo, że mnie kocha.Ale chce zapomnieć, bo

jest mu ciężko,a ja nie czuję do niego tego co On do

mnie)Wiem, że krzywdzę.Ale nie wiem dlaczego.Nie wiem,

co się ze mną dzieje.Wiem tylko jedno, że kiedys

(przed tym jak pierwszy związek zaczął się psuł) byłam

innym człowiekiem-dobrym, troskliwym,drugi człowiek

był na 1 miejscu.A teraz stało się odwrotnie.Sama

siebie nie poznaję.Praie codziennie płaczę.Boję się,

że zostanę sama.Wiem, ze moj Przyjaciel chciałby ze

mna być-powiedział, że mnie kocha.Ale ja nie wiem juz

niczego.Bo boję się.Nie chcę cierpieć.Ale dziś czuję

się jeszcze gorzej.Wczorajsza rozmowa o tym, ze chce o

mnie zapomniec zdołowała mnie maxymalnie.Bo wiem, że

cierpi On przeze mnie.Nie chcę nikogo

krzywdzić.Powiedziałam mu, że pomogę mu o sobie

zapomnieć.Ale z drugiej strony nie chciałabym tego.Bo

On jest dla mnie bardzo dobry.Pewnie to bardzo

egoistyczne podejście.Czasem sobie zastanawiam się nad

tym co On we mnie widzi.Jeszcze niedawno byłam dla

Niego okropna.Nie miałam wrecz do Niego szacunku.Nie

wiem skąd się to u mnie wzięło.Może to te nagromadzone

emocje po rozpadzie pierwszego związku.Jest mi wstyd,

że tak okropnie się zachowuję.Czasem jak mam doła

myślę o moim Byłym, o tych dobrych chwilach.I czasem

bym chciała wrócić.Ale wiem, że to pułapka i, ze nie

powinno się tak myśleć.Bo chyba najorszy byłby

powrót.Często też myślę o Przyjacielu i o tym, że

właśnie z Nim chciałabym zawsze być.Ale boję się tylko

jednego:że w jednej chwili będę Go kochać a za chwilę

karać.Zdaję sobie sprawę z tego jak złe to jest,a nie

chce Go krzywdzic i dlatego własnie nie mogę się

odwazyć i powiedzieć Mu, że coś do Niego czuję.
A teraz myśle, że sama nie wiem,co czuję i kim

jestem.
Czy jest dla mnie jeszcze nadzieja na to by być

lepszym człowiekiem? Czuję się wrakiem,a mam dopero 25

lat.Czasem mam ochotę się skrzywdzić, za to, że

krzywdzę innych.Niestety jestem tchórzem i tego nie

robię.
Dzięki, że mnie wysłuchaliście.Pozdrawiam.
    • lucyna_n Re: Już nie wiem co się ze mną dzieje. 01.04.05, 11:50
      ludzie z depresja raczej nie przebrna przez taki dlugi blog, ja tez niestety nie dalam rady, ale moze
      nerwicowi dadza rade?
      Jezeli chodzi o sprawy sercowe to i tak nie mam nic pocieszajacego w zanadrzu wiec trzymaj sie, tak
      ogolnie.
      • antylooo nerwicowi nie maja cierpliwosci 01.04.05, 14:30
        wiem ze to przykre. trzymaj sie tak czy inaczej. cieplo.
        • lucyna_n Re: nerwicowi nie maja cierpliwosci 01.04.05, 14:52
          cierpliwosci faktycznie nie maja, ale moze koncentracja mniej szwankuje?
          • niewiernajulia na kłopoty sercowe 01.04.05, 16:18
            rady nie ma, a jesli Ci sie wydaje, że nie przezyjesz obecnych kłopotów, bo są
            tak straszliwe - jesteś w błędzie. Przyjda inne straszliwe albo i cudowne
            zdarzenia, i też to jakoś zniesiesz. No chyba, żeby nie, niektórzy wymiekają,
            ale ty mi na taka nie wyglądasz. Głowa do góry, gorzej byłoby, gdybyś miała np.
            40-50 lat, o, może tu kogoś urażam, nie chciałam
            • lucyna_n Re: na kłopoty sercowe 01.04.05, 19:58
              ja nie mam klopotow sercowych
              • aniula666 Dzięki! 01.04.05, 20:41
                Dziekuję Wam za wszystkie słowa.Pozdrawiam.
    • mskaiq Re: Już nie wiem co się ze mną dzieje. 02.04.05, 02:40
      Ty masz w Sobie milosc, jest czescia Ciebie. Twoja pierwsza milosc byla
      pozbawiona strachu, kochalas, wierzylas. Twoj pierwszy Chlopak mial problemy ze
      Soba, byl zazdrosny ale wybaczalas, bo byla w Tobie milosc a milosc zawsze
      wybacza.
      Kiedy sie to skonczylo pojawil sie strach, to uczucie jest przeciwienstwem
      milosci. Kiedy budzisz w Sobie strach to milosc znika, nie czujesz jej. Z tego
      powodu nie wiesz czy kochasz czy nie, jestes zgubiona nie potrafisz zrozumiec
      Siebie, bo raz jest tak a za chwile inaczej.
      Wtedy kiedy chcesz byc z tym Twoim przyjacielem czy Twoim pierwszynm Chlopakiem
      to wraca do Ciebie milosc. W przypadku pierwszego Chlopaka odzucasz ja bo
      uwazasz ze to nie ma sensu. W przypadku drugiego boisz sie ze to nie jest taka
      milosc jak pierwsza a poza tym boisz sie ze moze sie znow nie udac.
      Nie pozwalaj aby ten strach przychodzil do Ciebie, nie boj sie, bedzie dobrze.
      Nie kazdy zwiazek jest taki sam, Twoj pierwszy Chlopak byl bardzo zazdrosny,
      mysle ze ten nowy nie ma tych problemow.
      Jesli chodzi o Twoja negatywnosc, zawsze pojawia sie ona ze strachem. Jesli
      znow zaczniesz kochac i nie bedziesz sie bala to Twoje problemy sie skoncza.
      Znow zaczniesz byc otwarta i radosna, to sa atrybuty milosci.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • aniula666 Re: Już nie wiem co się ze mną dzieje. 02.04.05, 17:19
        Dziękuję mskaiq za podniesienie na duchu.Wiedziałam, że na tym forum są życzliwi
        ludzie. Dziękuję Wszystkim i pozdrawiam:)
Pełna wersja