Dodaj do ulubionych

choroba afektywna dwubiegunowa

04.04.05, 23:22
Czy ktoś z was miał kogoś bliskiego chorego na chorobę afektywną dwubiegunową?
Potrzebuje rady i pomocy jak żyć z takim człowiekiem.
Obserwuj wątek
    • matka_nadzieja Re: choroba afektywna dwubiegunowa 04.04.05, 23:24
      kajojka napisała:

      > Czy ktoś z was miał kogoś bliskiego chorego na chorobę afektywną dwubiegunową?
      > Potrzebuje rady i pomocy jak żyć z takim człowiekiem.


      Ja takich gościów to opuszczam od razu.Nic z nich nie będzie.

      Matka_Nadzieja
      • kajojka Re: choroba afektywna dwubiegunowa 05.04.05, 00:49
        Dzięki, właśie sobie poczytałam. Doswiadczenia ludzi sa straszne. Ja mieszkam w
        innej miejscowości niż moi rodzice ale ta choroba dosięga mnie tak czy inaczej.
        To co się dzieje w domu to piekło. Mam wyrzuty sumienia ze mnie tam nie ma, ze
        zostawiłam ich z tym. Jednocześnie mam malutką cudowną córeczkę i nie mogłabym
        narazić jej na to co tam się dzieje. Czasem wydaje mi się, ze oszaleję od tego.
        Moja mama odwiedzała mnie kiedy byłam w ciąży i od tego czasu mam depresje
        lękowe kiedy zapowiada swój przyjazd albo zbliżają sie Święta i trzeba tam
        pojechać. Jadę tam ze wzgledu na ojca i braci. Widzę co matka zrobiła (i robi)z
        naszą naprawdę fajną kochającą sie rodzinką i mimo że wiem , iż to chroba mam w
        sobie coraz więcej zalu i złości. Może jak się wypisze i pogadam z kimś o
        podobnych problemach to trochę mi ulży...
        • nevada_blue Re: choroba afektywna dwubiegunowa 05.04.05, 02:15
          wypisać się na forum to jedno..
          a myślałaś żeby może poszukać jakiegoś realnego wsparcia dla siebie?
          psychologa na przykład?
          jeśli byś uznała, że to sporo jak na Twoje siły
          może się nad tym zastanów..?
          ot, tak tylko luźna myśl..

          pozdrawiam i powodzenia życzę!
          [nevada]
            • 10ii Re: Pomoc psychologa :( 07.04.05, 22:27
              Istnieją podobno destrukcyjne teorie psychologiczne,
              zle wpływajaące również na samych terapeutów.
              Wielu psychologów powinno się leczyc,
              i niektórzy się leczą -też u destrukcyjnych terapeutów.
              Kółko się zamyka.
              Słyszałem o katolickim ośrodku
              leczącym psychologów,ze skutków takich terapii,przez eliminowanie toxycznych
              mechanizmów niektórych teorii psychologicznych.
              Są też psycholodzy geniusze, nawet ateiści,ale "stworzeni do tego zawodu".
              • 10ii Re: Pomoc psychologa :( 07.04.05, 22:43
                A w jakim wieku zachorowała Twoja mama?
                Może,jesli Ty sama masz już objawy nerwicy,
                spróbować uczyć się cierpliwości i tolerancji wobec Niej.
                To może się kiedyś okazać Zbawienne.
                Możesz i Ty w przyszłości podobnie się rozchorować,
                bo to bywa po prostu dziedziczne.

                Znałem chorych na manię,których moim zdaniew nie powinno sie leczyc,
                w manii byli weseli,uczynni,kochali wszystkich.
                I wyleczono ich z tej manii,
                i widywałem ich w tak czarnym,beznadziejnym smutku :(.

                Niektóre leki wyciągają z depresji,niektóre z manii,
                niektóre manie bywają "upierdliwe",bo chorzy sie kłócą i jeszcze nie wiadomo co,
                ale nie zdajesz sobie sprawy,ile mozna za pomącą leków spieprzyć,
                jak można wyniszczyć człowieka,i nikt o tym nie wie,że to leki spieprzyły...
                Dla dobra standardow,dla dobra medycyny,dla dobra nauki,




                • kajojka Re: Pomoc psychologa :( 11.04.05, 12:12
                  Dzięki za wyrazenie opinii ale właściwie nie wiem czy chcesz mi pomóc czy po
                  prostu wyrazic oburzenie że prosze o pomoc.
                  Napisałam ze mama choruje od 16 lat (depresje zaczeły się koło 40-tki) wiele
                  lat mieszkałam z nią i żyłam z tą chorobą na codzień. Nie bardzo rozumiem jak
                  teraz mam się uczyć tolerancji. Stan mojej mamy bardzo się pogarsza w sensie
                  objawów manii. Jest agresywna, bardzo nadpobudliwa, właściwie wszystko co mówi
                  należało by zaliczyć do kategorii obrzydliwych, brutalnych, obelg i wyzwisk.
                  Nie musisz mi przypominac ze ja tez mogę zachorować. Po wizytach mojej mamy
                  kiedy byłam w ciąży zostały mi stany lękowe (zwłaszcza kiedy mam się z nią
                  spotkać)a mam malutką córeczkę i nie chciałabym zamienić jej życia w piekło w
                  jakim żyłam i żyję ja i moi bliscy. Wiem że to jest choroba i tak na to trzeba
                  patrzeć ale to w co zamieniło się życie mojej rodziny z tego powodu jest
                  potworne. Nie widzę w tym nic dziwnego że nie jestem zachwycona takim stanem
                  rzeczy. Mój ojciec traci siły z dnia na dzień, brat jest krnąbrnym, nerwowym
                  mlody chłopakiem, "szarpanym" bez przerwy między rodzicami. Mama leczy się
                  tylko w depresji a manie są coraz gorsze. Uwazasz że zależało by mi na
                  tłumieniu jej jesli mania powodowałaby po prostu większą kreatywność,
                  energiczność czy uczynność??!! Człowieku za kogo ty mnie uwazasz?
                  Co do działania leków - nie jestem winna chorobie mamy ani takiemu a nie innemu
                  działaniu leków. Dla niej nie liczy się nikt i nic "po trupach byle do celu"
                  Patrzę jak niknie mój ojciec który swoją droga w myśl przysięgi małżeńskiej
                  będzie z nią do końcą (nawet gdyby miała go zabić - jak ostatnio powiedział),
                  widzę co dzieje się z moimi bracmi - wspanialymi, mądrymi chłopakami i wydaje
                  mi się że to jakiś obłęd. Mama wrażenie że mama idzie na dno i wszystkich na i
                  nie tylko nas pociągnie za sobą. Uważasz że w imię choroby powinnam po prostu
                  mieć więcej tolerancji ? A moje życie? a mój mąż, moje dziecko ... moje
                  dziecko!!!
                  • 10ii Re: Pomoc psychologa :( 11.04.05, 14:18
                    Nie lubie przechodzić na drugą stronę,ale wiem z doświadczenia,
                    że człowiek agresywny w rzeczywistości CIERPI Z POWODU
                    SWOJEJ ZŁOŚCI,może trzeba łagodnie nakłonić mamę do leczenia
                    manii,tylko,żeby leki nie przedłuzało faz depresyjnych,bo zaczyna wytwarzać
                    się sytuacja,że mamę lubicie tylko w depresji.
                    • 10ii Re: Psycholog nie pomoże. 11.04.05, 14:41
                      Neuroleptyki uspokajające,majace równoczesnie dział.przeciwdepresyjnie:
                      Tiserci,Thioridazin,Chlorprotixen.
                      Stabilizatory/zapobiegają nawrotom manii,nie piowodując depresji,
                      chętnie brane przez pacjentów: Węglan Litu,Tegretol,Walproid,
                      ,oraz nowy Lamotrix-w razie podawania neuroletyku zapobiegałby przejściu w depresję.


                      Neuroleptyki silnie usuwające manię, działające depresjorodnie
                      równierz na ludzi zdrowych!- haloperidol,stelazyna,terfluzin,trilafon,
                      majeptil,mirenil,
                      Może mama jest do czegoś uprzedzona.

                      -


                      • 10ii Re: Psycholog nie pomoże. 11.04.05, 15:07
                        Acha, jeszcze uspokajajaco,ale depresjorodnie działa Fenactil.Najdrastyczniej
                        działa clopixol.

                        Nie wiem czy próbowałas,tak w celach poznawczych,łyknąć jedną 100mg tabletke
                        fenactilu,wtedy bys lepiej mamę zrozumiała,zwłaszcza,że jesli /nieopatrznie/,
                        mama byłaby akurat w depresji działałoby to na nia wielokrotnie silniej.
                        Z drugiej strony,nie masz się czego bać,od jednej tabletki trwałej depresji
                        nie dostaniesz,tylko trzeba pamiętać że w takim "eksperymencie trzeba wziąć
                        koniecznie pridinol,albo parkopan,na osłonę,żeby ostrego parkinsona nie dostać.
                        Nie gnewaj się,że namawiam Cię na coś takiego,ale może wtedy lepiej mamę
                        zrozumiesz.

                        Trzeba jeszcze pamiętac ,że na działanie slabszego,przeciwdepresyjnego
                        neuroleptykyu trzeba dłuuużej poxczekać.
                        • kajojka Re: Psycholog nie pomoże. 11.04.05, 16:50
                          Ja nie musze brać leków żeby przyjąc do wiadomości ( niekoniecznie rozumieć )
                          ze ich działanie może mieć mnóstwo skutków ubocznych . Dzieki za podpowiedx
                          odnośnie tych farmaceutyków. Problem polega na tym, że mama poza okrsami
                          depresji odmawia właściwie jakiegokolwiek leczenia. Bierze leki jak i kiedy
                          chce, generalnie uwaza, że ma depresje w które oczywiscie wpędza ją mój ojciec
                          i potwornie ciężkie życie (!!!) Nie przyjmuje do wiadomosci że w stanie
                          nadmiernego pobudzenia, bezsennosci zmęczenie po prostu jest wynikiem choroby i
                          permanentnego szału w którym sie znajduje. Rozmowy prowadzone w nieco
                          spokojniejszym czasie ulatuja w powietrze wraz z nawracającą manią. Dlatego
                          zwracam się z pytaniem o doświadczenia innych, może ktoś namówił chorego na
                          leczenie a ja takiego sposobu jeszcze nie znalazłam. Jeszcze raz dzięki za
                          odpowiedź.
                          • 10ii Re: Psycholog nie pomoże. 14.04.05, 12:50

                            Ciesze się że mogłem pomóc,ale.. muszę to dopowiedzieć,
                            -nie chodziło mi o tego parkinsona,ani tkzw."nieprzyjemne objawy uboczne"

                            Zilustruję to cytatem:
                            "działanie neuroleptyków klasycznych na ludzi zdrowych:
                            male dawki powodują senność,
                            duże upośledzają uwagę,myślenie,percepcję,
                            oraz wydolność fizychną"- Małgorzata Rzewuska.
                            Leczenie zaburzeń psychicznych.PZWL.

                            Tego typu informacje nie są udzielane pacjentom,ani rodzinie,
                            są wiadomelekarzom,którzy nie bardzo mają ochotę je ujawniać
                            -a relacje pacjentów z powodu "braku poczucia choroby",są celowo ignorowane i
                            negowane.

    • mskaiq Re: choroba afektywna dwubiegunowa 15.05.05, 07:35
      To co dociera od Twojej Matki do Ciebie, to pieklo o ktorym piszesz jest
      pieklem w ktorym Ona zyje. Ona nie jest w stanie sie oprzec temu to Ja zabija.
      Ty kiedy stykasz sie z tym od czasu do czasu nie jestes tego w stanie zniesc,
      bo to jest nie do zniesienia. Ona to ma codziennie bez jednej chwili przerwy.
      Gdybys sprobowala Ja przytulic odpowie Ci wyzwiskami, kiedy bedziesz probowala
      byc dobra odrzuci to ze zlymi kometarzami. Czy moze z tego wyjsc, wedlug mnie
      tak ale to wymaga czlowieka ktory rozumie co sie z Nia dzieje i posiada bardzo
      wiele milosci bo tylko milosc to moze wyleczyc.
      Nie mniej do Niej pretensji za to co przeszlas przez Nia. Ona przechodzi przez
      pieklo i dlatego je oddaje. Mam nadzieje ze to co napisalem pomoze Ci troche
      rozumiec co sie dzieje z Twoja Matka i moze pomoze Ci wybaczyc Jej.
      Jesli wybaczysz Jej, wiele problemow ktore Ty masz skonczy sie u Ciebie bo ten
      zal do Niej, te zle wspomienia buduja w Tobie wiele zlych mysli i stany
      depresyjne.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • kajojka Re: choroba afektywna dwubiegunowa 15.05.05, 13:59
        Dzięki za opinię. Ja rozumiem że ona nie robi wszystkich tych rzeczy spaecjalnie
        i zlosliwie i są momenty kiedy ta wiedza pozwala mi spojrzeć na Mamę nieco
        bardziej obiektywnie ale generalnie coraz częściej jej pogarszające się
        zachowania irytują i przerażają. Wszystkie odpowiedzi na mój post nakłaniają
        mnie do spojrzenia na sytuację ze strony osoby chorej tylko że ja i moi bliscy
        jesteśmy zdrowi i to nie jest możliwe na dłuższa metę. To tak jakby osobę chorą
        zmusić do myślenia jak zdrowy - nie da się i już. Ta choroba dotyka coraz
        szersze kręgi rodziny, większość znajomych boi sie jej albo ma po prostu dosyć.
        Kolejne extra pomysły wykraczają od dawna poza granice zdrowego rozsadku i
        możliwości finansowe. To równia pochyła. Mama jest w manii już od ponad pół roku
        i ten okres zaczyna wyczerpywać nas nadmiernie. Chciałabym pomóc Tacie i Bratu
        ale nie mogę. Ciężko mi jest, a bezradnośc przygnębia jeszcze bardziej. Ja
        naprawdę rozumiem co wszyscy próbują mi przekazać ale problem nie w zozumieniu
        choroby (Mamy) tylko w prowadzeniu obok niej normalnego życia.
        • angevvil Re: choroba afektywna dwubiegunowa 16.05.05, 17:17
          witaj, bardzo Ci wspolczuje i moge tylko miec blade pojecie co przchodzisz...
          ja mam lagodniejsza postac pogranicznego zaburzenia osobowosci z zabarwieniem
          bipolar- po polsku to chyba wlasnie ta dwubiegunowosc

          nie znalazlam informacji i pomocy dla pacjentow i osob ktore musza zyc z
          chorymi w polskim internecie ale jesli znasz angielski podam Ci linka do
          strony od ktorej mozesz zaczac szperac, polecam artykly i fora wlasnie dla
          rodzin chorych www.bpdcentral.com

          pozdrawiam i zycze mnostwa szczescia i zdrowia, 3maj sie!!!
    • mskaiq Re: choroba afektywna dwubiegunowa 15.05.05, 16:34
      W poprzednim liscie chcialem Ci napisac ze przez zrozumienie tego co dzieje sie
      z Twoja Matka bedziesz w stanie pomoc Sobie. Po prostu przestaniesz sie bac,
      bedziesz widziala Ja jako ofiare choroby.
      Jak zyc z takim czlowiekiem? Mysle ze nalezy byc dla Niej tak wyrozumialym jak
      jest to tylko mozliwe ale ignorowac jej zachowanie. Wiesz Sama ze moze
      powiedziec wszystko, moze byc wulgarna i nie do zaakceptowania. Dlatego nie
      prowadz z Nia dyskusji nie probuj przekonywac Ja czy zmieniac. Pozwol
      powiedziec Jej co chce i nie komentuj tego. To ignorowanie tego co robi i mowi
      ale bez przerywania i zmuszania Jej do przestania spowoduje ze ta agresja Jej
      bedzie sie zmiejszala. Po prostu wtedy nie dolewasz oliwy do ognia i wtedy on
      gasnie. Jesli chodzi o Jej pomysly finansowe to postaraj sie aby nie mogla
      tutaj Wam zaszkodzic, zablokuj wszystkie mozliwosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • kajojka Re: choroba afektywna dwubiegunowa 19.05.05, 12:56
        Dziękuję serdecznie za wasze odpowiedzi. Odnośnie wątku o nie dolewaniu oliwy do
        ognia i nie podejmowaniu dyskusji - kochani to jest karabin maszynowy
        wyrzucający z siebie potok słów bez przerwy 24 godziny na dobę (bezsennosc).
        Nawet gdybym chciała powiedzieć cokolwiek to nie mam fizycznej możliwości. Ja
        już dawno nauczyłam się nie podejmować jakichkolwiek tematów ani polemizować z
        najbardziej nawet dziwnymi wywodami. Jednakowoż moje uczestnictwo w "rozmowie"
        nie ma żadnego znaczenia. Jestem swieżutko po wizycie Mamy (wyjechała 2 godziny
        temu) i chyba tydzień minie zanim dojde do siebie. Po zmianie palnów z minuty na
        minutę zdecydowała w nocy że pojedzie o 10 rano akurat miałam wizytę u dentysty,
        musiałam isc bo leczę kanałowo i koniecznie musiałam zdjąć opatrunek więc
        powiedziałam Mamie ze odwiezie ją mąż z nasza malutką córeczką bo ja musze isc
        do dentysty. Ludzie - jaka była awantura, że ja powiedziałam ile to kłopotów mi
        ona sprawia, jak ja mogę ją pouczać i tak ochydnie traktować itd. Tu naprawde
        nie ma znaczenia jak ja się zachowam i co powiem. Ona wyciągnie takie wnioski
        jakie jej przyjdą w danym momencie do głowy i nie musza mieć jakiegokolwiek
        związku z rzeczywistoscia. Własnie to jest najgorsze. Prowokacja do wielkiej
        awantury moze być zwykłe "dzień dobry". Nie ma tematu który po 3 minutach nie
        zostałby zawrócony w kierunku mojego ojca i potwornie ciężkiego życia Matki
        (naprawde nie ma) i zaczynają sie obelgi wrzaski, przekleństwa itd. Ja zdaje
        sobie sprawe, że na to trzeba patrzeć przez pryzmat choroby ale to staje się
        coraz trudniejsze. Dla Mamy milczenie tez nie jest do przyjęcia a zgadzanie się
        z coraz dzikszymi pomysłami skutkuje później próbą ich realizacji w oparciu o
        moje przyzwolenie. Obecnie np. mam przepisać swoje mieszkanie na brata bo on
        mieszka u dziewczyny a jak ona np. go wyrzuci to on nie będzie miał gdzie
        mieszkać bo do domu nie wróci bo go Tata nienawidzi... (mieszkam z mężem i
        córeczką w innym mieście a brat ma 26 lat, świetnie sobie radzi, nieźle zarabia
        i jest samodzielny, a z domu sie wyniósł bo go Mama wyrzuciła). Ponieważ
        powiedziałam w końcu, że tego nie zrobię to wyszło, że jestem taka i owaka,
        pazerna na pieniądze i generalnie świnia ze mnie i tyle. A to tylko jeden drobny
        wątek. No nic po prostu trzeba jakoś z tym żyć i tyle. Jeszcze raz dzięki za pomoc.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka