marenta
23.04.05, 17:44
Czy też macie ten problem? Nie umiem reagować agresją w stosunku do ludzi,
którzy są dla mnie przykrzy. Poprostu zatyka mnie, milczę, zamiast zrobić
awanturę. Może "społecznie" bardziej się opłaca zignorować przykre
komentarze, ale psychicznie - wiem że nie.
Inaczej ma się sprawa z rodziną. Wtedy umiem być pyskata i mam refleks. Gdy
byłam młodsza rozstawiałam rodzeństwo po kątach jak się patrzy. Mam duże
pokłady agresji. Pamiętam wszystkie krzywdy i w gruncie rzeczy gdyby
okoliczności pozwoliły mi na to chciałabym się umieć zrewanżować.
Myślę, że właśnie z tej stłumionej agresji biorą się moje problemy. Dopiero
ostatnio zaczęło do mnie docierać, że przeceniam obcych ludzi. Że zachowuję
się w stosunku do nich lepiej i lepiej staram się o nich myśleć niż oni o
mnie. Myślę, że gdybym umiała wyrwać się z tego układu podległości,
zaczęłabym grać tak jak oni. Udawać lepszą niż jestem.
Do tej pory czyjaś słabość zawsze mnie żenowała, nie była powodem do śmiechu
i poprawy poczucia własnej wartości, a chyba na tym właśnie zasadza się
mniemanie o sobie przeciętnego człowieka.
Czy też macie z tym problem? Nie chodzi mi o brak asertywności, asertywnie
można postępować z ludzmi na jakimś poziomie (czytaj z ludźmi "którzy już też
czytali podobne książki"). Nie ma powodu brać części "złych emocji" jakiejś
awantury, gdy się nie jest za nią odpowiedzialnym, a niestety te wszystkie
mądre książki to właśnie wmawiają.
Rozumiem, że taka "czujność" w kontaktach z ludzmi to kwestia odpowiedniego
nastroju i podejścia. Myślę, że gdyby udało mi się zmienić w sobie to
nastawienie, poczułabym się pewniej i lepiej. Własnie ta moja bezradność jest
w tym wszystkim najgorsza i chyba to jest praprzyczyną moich wszystkich
problemów, myślę, że również ta "słabość" i wyczucie że jestem łatwym celem
prowokuje ludzi do agresji. Najbardziej wkurza mnie to, że w gruncie rzeczy
nie jestem słaba, naiwna i grzeczna a tak właśnie obcy ludzie mnie odbierają.
Jak wyjść z tego błędnego koła? Czy ktoś chce o tym porozmawiać?
Pozdrawiam
Marenta we mgle