darekk2
30.04.05, 23:15
Ciekawy jestem czy ktoś z Was tego doświadczył ? Mój psychiatra stwierdził że
już nie może mi pomóc farmakologicznie i stwierdził że tylko na Sobieskiego
lub w Pruszkowie mi mogą pomóc (było to w latach 94/97) Byłem osobiście na
Sobieskiego przywieziony przez mamę , ale niestety mnie nie przyjeli bo
zamykał się turnus i mieli remont. Niestety , nie wytrzymałem i próbowałem
się truć lekami. na moje nieszczęście nie udało się i mnie wyratowali (Hm
szkoda że to ne była Łódż bo by mi dali pawulon czy pawólon--nieważne) , ale
leczyłem się prywatnie i jakoś doszedłem do siebie. Gdy mama zmarła
zadzwonili za około 5 miesięcy żebym przyjechał , ale jakoś jeszcze czułem
się ok i zrezygnowałem (ŻAŁUJĘ !!! że się nie zdecydowałem ) Potem zabrakło
pieniędzy i nie było mnie stać na prywatnego lekarza . Specjalista ( już 3 )
z ośrodka twierdzi że relanium mi nie przepisze bo to uzaleznia i nie
interesuje ich to że mi to pomaga ( na szczęście mam ośrodek zdrowia i coś
kapną od czasu do czasu - ale kropla w morzu ) twierdzą że grupa wsparcia na
Sobieskiego lub Pruszków )
Był ktoś z Was na Sobieskiego na 2-3 miesięcznej terapii ?? Proszę
odpowiedzcie.
Pozdrawiam
Darek