chvvilovva
24.05.05, 11:11
wczoraj znowu zaczela sie awantura.
po wzieciu prysznica starlam podloge, bo troche sie chlapie.
wyszlam z lazienki a ojciec zaraz wola " zetrzyj te podloge, znowu jej nie
starlas"
ja mowie, ze starlam, ale tak troche wycieka jeszcze woda po jakims czasie
on do mnie, ze "pierd.ole glupoty" i ze mam migiem biec i zetrzec podloge. ja
odpowiedzialam, ze chwile poczekam bo nie bede stala z mopem przez 1/2 h tylko
zetre za chwile.
on do mnie, ze mam nie pyskowac, nie odnosic sie do niego w taki sposob ( ja
normalnie mowilam...:( )
ja odpowiedzialam, ze przeciez nie pyskuje
a on podszedl, kopnal mnie z calej sily z wykrzywiona mina jakbym byla jego
najwiekszym wrogiem. i mowi ze takiej szmaty to jeszcze nie znal. ze jestem
wstretnym dziewuszyskiem, zakała rodziny...moja mama podeszla do niego i
powiedziala, ze ma sie tak nie zachowywac wiecej, ze nie ma prawa kopac dzieci
a on do niej, ze ma :"przestac pier.dolic", i ze z takimi szmatami jak ja nie
chce miec nic do czynienia...
takie sytuacje zdarzyly sie juz nie raz
rodzice prawie w ogole mnie nie szanuja
nie moge tego wytrzymac, to jest ponad moje sily
moj chlopak nawet nie wie o takich sytuacjach, ktore maja miejsce, bo
zwyczajnie wstyd mi sie do tego przyznac
ojciec zgrywa wielkiego inteligenta, biznesmena, czlowieka na poziomie, ale
tak naprawde to ma mnie za nic i gdyby mogl to kiedys powiedzial, ze by mnie
zabil, ze zaluje ze sie urodzilam...
takie slowa ciezko jest uslyszec
mam 20 lat
nie mam wsparcia u rodzicow, zadnego
studiuje, jednak nie pracuje, bo studiuje dziennie
i mam zawalony caly tydzien zajeciami, chcialam sie wyprowadzic, bo ta
sytuacja mnie tak niszczy, ze szkoda slow, juz sie okaleczalam, czulam wtedy
jakas ulge, nie mam ochoty zyc.
jak prosze rodzicow o bilety na tramwaj albo autobus to mowia, ze mi nie dadza
musze kombinowac, zeby jakos funkcjonowac
w koncu kara za brak biletu przyjdzie do mnie a nie do nich
poradzcie co powinnam zrobic
czuje sie jak nikt, traktowana jak najgorsze zlo...