umierajaca osoba w rodzinie-nie radze sobie chyba

30.06.05, 10:01
Czy orientujecie sie gdzie moge uzyskac pomoc jako osoba opiekujaca sie
smiertelnie chorym czlowiekiem?
Bardzo mi bliska osoba jest przewlekle chora od 13 lat - od grudnia zeszlego
roku stan jest krytyczny ale nadal walczymy.
Strasznie sie miotam i bardzo brakuje mi nadzieji i optymizmu.
Moje zycie to teraz pobudka o 6, dwugodzinny dojaz do pracy na drugim koncu
miasta - o 17 koncze i pedze do centrum aby wsiasc w pociag i pojechac do
szpitala pod Warszawe odwiedzic chora. W szpitalu robie wszysto: zmieniam
opatrunki, myje, zmieniam pieluchy, karmie i przede wszystkim staram sie
skupic cala energie na wzbudzeniu w chorum czlowieku checi walki o zycie.
Najgorsze jest kiedy wlasny rodzic Cie nie poznaje i nagle to Ty musisz byc
corka, matka, opiekunka - mozgiem i rekoma, wszystkim.
Po powrocie wstawiam pranie - duzo mam teraz recznikow i pizam do prania i
padam spac. Nie mam czasu na spotkanie ze znajomymi, ani na wyjazd za miasto,
ani na poznanie kogos - mam 28 lat i nie ma w moim zyciu czasu na milosc.
Urlop wypoczynkowy wykorzystalam na calkowite bycie z nia w szpitalu.
Wszystkie pieniadze ida na leki, srodki pomocnicze i lapowki dla lekarzy na
to aby szukali dalej przyczyny i nie wydali wyroku przez zaniechanie.
Zyje w tym stanie od 8 miesiecy i zaczynam miec fizyczne objawy stresu:
wieczny bol glowy, zaburzenia widzenia z niewyspania, bol w karku, drzenie
dloni, budzenie sie po kilka razy w nocy. Ale a tym wiem, ze sobie jakos
poradze. Martwi mnie to co siedzi w mojej glowie - cos w rodzaju buntu na to
wszystko i caly moje zycie. Nie umiem zrozumiec jak to sie dzieje aby na
jednego czlowieka moglo spasc tyle chorob- mowie tu o chorej a nie o sobie-
czemu ktos musi tyle fizycznego cierpienia, leku, zycia na krawedzi
doswiadczyc? Czy istnieje nadzieja?
    • suchyxxx Re: umierajaca osoba w rodzinie-nie radze sobie c 30.06.05, 11:46
      Przykro mi z powodu chorej:( Wiem co to znaczy i dziwię się że lekarze nie
      ustalili choroby? Może to parkinson,aithalmer czy jak to się pisze albo poprostu
      chora miała kiedyś wylew.Niestety ale te choroby tak rujnują że to coś
      strasznego.Proszę Cię abyś poszła do psychologa bo te objawy które masz to
      objawy nerwicy ale też i depresji może.Musisz chodzic do psychologa aby pomagał
      Ci a w razie najgorszego po takich przeżyciach prawdopodobnie będą zalecane
      leki.Niby narazie czujesz objawy stresu ale kiedy stres minie tzn. niedaj Boże
      odejdzie ta osoba to rozpocznie się poważna depresja albo nerwica.Idź do lekarza
      póki jest czas bo potem niby po śmierci bliskiej osoby będzie przez jakiś czas
      np. 2-3 miesiące spoko ale potem nagle sama choroba się przyczołga
      niespodziewanie i będzie wtedy problem.Czy nie możesz oddać chorej osoby do domu
      seniora??Wiem że wiele osób reaguje źle na sanme te słowo ale tam osoba chora
      miałaby podobną opiekę co w szpitalu jeśli chodzi o leki a dużo lepszą opiekę
      psychiczną oczywiście zależy od domu seniora.Moja babcia w szpitalu by umarła bo
      poprostu by ją wykończyli a w domu seniora miała tak kochającą rodzinę(achhh te
      panie do opieki) że było jej tam wspaniale.24 h/dobę opieki i zadbana i
      wogóle.Leki tam też może przeciez dostawać.To najlepszy wybór bo poprostu możesz
      się zamęczyć tą opieką a takto to o nic nie będziesz musiała dbać tylko jeździć
      co 2-3 dni do chorej i tyle.To najlepsze wyjście bo spadnie masa obowiązków i
      naprawdę jak trafisz na dobry dom to będziesz zadowolona.Moja babcia leżaa w
      domu seniora koło falęcina obok warszawy bodajże za szpitalem kardiologicznym
      tylko nie pamiętam nazwy tego szpitala ale chyba na A.Taki w lesie.To tam jedzie
      się i mija ten szpital i wjezda na takie uliczki błotniaste i jest dom seniora
      obok linii kolejowej.Jest to nowiutki dom i duży i opieka poprostu 100%.Moi
      rodzice jeździli co 1-2 dni do babci i było naprawdę wzorowo.Jeśli nie mieszkasz
      w Warszawie to nie pomogę niestety
    • gloom @ 30.06.05, 12:28
      Sprawdz @, prosze.
    • mskaiq Re: umierajaca osoba w rodzinie-nie radze sobie c 30.06.05, 18:49
      Mam wrazenie ze chcesz pokonac smierc, mysle ze Twoja niezlomna wola trzyma
      przy zyciu kogos kogo kochasz. To sie czesto zdarza ze nasza wola potrafi
      zatrzymac druga osobe tutaj.
      Smierci nie mozna jednak pokonac, musisz pozwolic odejsc tej osobie. Musisz sie
      pogodzic z tym. Przedluzanie agoni to przedluzanie cierpienia, wiem ze nie
      chcesz tego.
      Musisz wrocic do Swojego zycia, do Swoich znajomych, musisz znalesc czas dla
      Siebie i czas na milosc. Potrafisz kochac, milosc mierzy sie zwykle
      poswieceniem, masz jej w Sobie bardzo wiele. To bardzo piekne.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • slow5 Re: umierajaca osoba w rodzinie-nie radze sobie c 30.06.05, 20:02
      szokitana napisała:
      >Czy istnieje nadzieja?
      Uważam, że tak, to jest podobnie jak z marzeniami, czasami udaje się zrealizować
      i Tobie to życzę.
      • zettka Re: umierajaca osoba w rodzinie-nie radze sobie c 01.07.05, 15:56
        Pozwól jej odejsć,to srasznie trudne,ale tak musi być!
        nie win siebie ,po prostu taka kolej rzeczy.Kazdy odejjdzie,Ty masz jeszcze
        zycie przed soba.Jak moge poradzic,to wyjedz gdzies,nie bierz telefonu,pobądz z
        kims bliskim,zachwyc sie przyroda,natury nie oszukasz,na kazdego przyjdzie
        czas...
        Po prostu staraj sie chłodno kalkulowac,ja tak robie...,jak juz mi bardzo
        ciezko..
        Pozdrawiam..,uśmiechnij sie,prosze...
    • uri_ja Re: umierajaca osoba w rodzinie-nie radze sobie c 02.07.05, 19:18
      nikt sobie nie radzi i nikt nie oczekuje, że "poradzisz sobie".
      zaraz npiszę Ci coś na @.
Pełna wersja