dilbbert
18.07.05, 10:16
Witam
Właśnie jestem pierwszy dzień w pracy po 2 tygodniowym urlopie. Urlopie
planowanym od pół roku na który nie pojechałem.
Nie pojechałem, bo spanikowałem. Postanowiłem napisać na tym forum, bo może
ktoś też mam podobny problem, albo (mam nadzieję), że z niego wyszedł.
Mój problem to napady paniki i lęku, że za chwilę mi się coś stanie, że będąc
w obcym miejscu z dala od cywilizacji, szpitala, opieki medycznej itp
coś mi się stanie i nie będę mógł opanować lęku i coś mi się stanie, słowem że
może nawet umrę. 3 lata temu przestałem pić alkohol, wcześniej nie potrafiłem
się bez niego poruszać przez około 5 lat.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak kończą się moje napady lęku i znajdę
się już w "bezpiecznym" miejscu to miewam potworne wyrzuty sumienia, że się do
niczego nie nadaję, żę zawiodłem swoją żonę i bliskich. Żyję w kłamstwie i
potwornym lęku, czy np mój szef nie postanowi mnie gdzieś wysłać słuźbowo,
gdzie będę się bał pojechać. Czy ktoś coś podobnego przeżywał i może z tego
wyszedł. Proszę o wskazówki.
pozdrawiam
dilbbert
ps. Lekarz ogólny przepisał mi Spamilan, ale nie kupiłem go, bo z daleka
trzymam się od leków i chemii. Dziękuję więc za odsyłanie do leków.