Do Danuski ...tak zapytam

01.08.05, 19:47
Dzis widziałam wazon z białego, transparentnego szkła. Był wypełniony
kolorowymi kulkami i czyms tam jeszcze. Bardzo mi sie spodobało. Wykonam
podobny, ale będą w nim jedynie prawdziwe, naturalne kolorowe nasionka. Czy
możesz sobie wyobrazić, że Ci daję taki wazon? Ot tak, bo sobie wymysliłam,
że skoro jestesmy takie podobne, to pewnie by Ci przypadł do gustu.
No co ja poradze na to, że lubię się dzielić?
Żyrafa
    • danuski Re: Do Danuski ...tak zapytam 01.08.05, 22:27
      zyrafa46 napisała:

      > Dzis widziałam wazon z białego, transparentnego szkła. Był wypełniony
      > kolorowymi kulkami i czyms tam jeszcze. Bardzo mi sie spodobało. Wykonam
      > podobny, ale będą w nim jedynie prawdziwe, naturalne kolorowe nasionka. Czy
      > możesz sobie wyobrazić, że Ci daję taki wazon? Ot tak, bo sobie wymysliłam,
      > że skoro jestesmy takie podobne, to pewnie by Ci przypadł do gustu.
      > No co ja poradze na to, że lubię się dzielić?
      > Żyrafa

      dzielić wazonem?
      tymi nasionkami w nim to jeszcze rozumiem...
      transparenty...znam ale nie ze szkła, choć ta ich przeźroczystośc....
      czy jesteśmy az taak podobne?
      brązowe plamki na ciele... nie czynią ze mnie jeszcze Żyrafy, choć te
      moje ...kopytka...jak to się mówi? kuta na 4ry nogi?
      ja?
      przez skromność to się przyznam tylko do dwóch obutych nóżek
      • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 11:16
        Tak mi się wydawało w którymś wątku, że podobnie myślimy. Dlatego pomyślałam o
        wazoniku, że też (tak jak mi) Ci się spodoba. Przepraszam. To za moją
        bezczelność przepraszam, że śmiem kogos do siebie porównywać. Nie takie ze mnie
        cudo. Oj nie. Jeszcze raz przepraszam. A nogi to mam 4 ale nie są podkute ani
        kute.
        Pochodzę sobie po słoneczku, pogrzeję swoje cętki, pomyślę, może smuteczki miną.
        Żyrafa
        • danuski Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 11:29
          zyrafa46 napisała:

          > Tak mi się wydawało w którymś wątku, że podobnie myślimy. Dlatego pomyślałam
          o
          > wazoniku, że też (tak jak mi) Ci się spodoba. Przepraszam. To za moją
          > bezczelność przepraszam, że śmiem kogos do siebie porównywać.

          Żzyrafo
          az tak bić się swoimi kopytkami w samą siebie nie musisz, nawet jeśli te 4
          kopytka są niepodkute.
          wystarczy jednym, tym z przodu po prawej stronie :)

          a transpaarentne wazony mi się bardzo podobają, o ile oczywiscie nie mylę tego
          transparentnego...szkła z jakims innym podszywającym się pod niego
          • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 14:09
            danuski napisała:

            > az tak bić się swoimi kopytkami w samą siebie nie musisz, nawet jeśli te 4
            > kopytka są niepodkute.
            > wystarczy jednym, tym z przodu po prawej stronie :)
            Ma się walić w wątrobę?!
            asa

            • danuski Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 14:19
              hasanet napisała:

              > Ma się walić w wątrobę?!
              > asa
              >

              w wątrobę to bardzo niezdrowo
              ostatnio zrezygnowałam u lekarza z zapisania mi jaakiegoś stabilizatora głównie
              z powodu...zmian na watrobie
              chyba Żyrafa tych swoich plamek na skórze nie ma od wątroby?
              ja tak sobie tylko wypersonifikowałam Żyrafke z tym kopytkiem do bicia w piersi
              na wzór człowieczy
    • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 11:46
      :-(,,, :-)....???
      Żyrafa




      cicho: cztery, niepodkute
      • danuski Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 11:52
        zyrafa46 napisała:

        > :-(,,, :-)....???
        > Żyrafa
        >
        >
        >
        >
        > cicho: cztery, niepodkute

        też cicho: to jak ma odebrać ten transparentny wazon mnie ofiarowany?
      • danuski Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 12:12
        zyrafa46 napisała:

        > :-(,,, :-)....???
        > Żyrafa
        >
        >
        >
        >

        coś sobie przypomniałam a'propos podarowanych wazonów
        kiedyś, dawno juz temu, "zażyczyłam" sobie od koleżanek i kolegów (starszych
        wiele ode mnie) wazon w prezencie ślubnym.
        teraz...ani wazonu ani męża...
        wazon pierwszy uległ "erozji"
        aale nie był ze szkła transparentnego
        gliniany był
        ale mi się bardzo podobał
        dziwne...nie mam urazu do wazonów glinianych
        wprost przeciwnie
        nadal je wolę niz wazony kryształowe
        • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 14:38
          Ja nie cierpię kryształowych rzeczy. Ani wazonów, ani cukierniczek, ani
          żyrandoli ani charakterów,

          Serce mam po lewej stronie

          Dlaczego mam się kopać po sercu?


          Cicho: Już sobie pójdę

          ...fa
          • danuski Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 14:49
            zyrafa46 napisała:

            > Dlaczego mam się kopać po sercu?

            nie "po sercu" ale w serce...a kopnąć...
            jest jeszcze inne wyjscie
            inni będą kopali...ale po tyłku
            a tego Żzyrafko chciałabym ci zaoszczędzić
            bo bywa i tak, że ...kopią w tyłek a trafiaja w serce
            • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 15:21
              Ja już poszłam, ja juz smutna, kiepsko myślę, nic nie rozumiem. Mój móżdżek,
              gdy smutny to już prawie nie funkcjonuje.
              Żyrafa




              cicho: ale będzie lepiej. Musi
              No to co, że cicho, ale jednak
              • danuski Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 17:48
                zyrafa46 napisała:

                > Ja już poszłam, ja juz smutna, kiepsko myślę, nic nie rozumiem. Mój móżdżek,
                > gdy smutny to już prawie nie funkcjonuje.
                > Żyrafa
                >
                >
                >

                teraz mi smutno...że Ciebie zasmuciłam
                ale smutno mi teżz jest ot tak, bo tak naprawdę to mam smutne życie na smutnym
                życiorysie
                posklejany w całość zbity kiedyś wazon już na zawsze nosi na sobie ślady
                uszkodzenia. tylko że z oddali mniej są widoczne

                >
                > cicho: ale będzie lepiej. Musi
                > No to co, że cicho, ale jednak

                lepiej?
                lepiej będzie tyle ile nabiorę dystansu do tych swoich szram na posklejanym
                wazonie
                • danuski Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 02.08.05, 18:41
                  najpierw mnie oswajasz, a potem...porzucasz
                  nie czujesz odpowiedzialności za oswojone danutki?
                  może poziom oswojenia cię jeszcze nie satysfakcjonuje?
                  danutkom pozostały jedynie widoczne jeszcze ślady po podkuciu swoich kopytek
                  smutno danutkom samej na te ślady patrzeć
                  czy to już nie sadyzm z takimi śladami danutki porzucić?
                  ot, tak jak porzuca się niepotrzebne już podkowy, bo...nowe sa takie ...takie
                  nowe i błyszczące....ognikami odblasku od...
                  ech, smutno mi Żyrafko
                  • zyrafa46 Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 02.08.05, 19:42
                    Bo ja myslałam, że danutka nie widzi we mnie pokrewnej duszy, że się pomyliłam,
                    ze sie rozumiemy - jakkolwiek toczyły sie nasze losy. Nie chciałam sie danutce
                    narzucać. Cicho: polubiłam ją./ A dziś na dodatek sama, niezależnie od forum
                    mam taki smutny, całkiem nieudany dzień. Wszystko do kitu. Przwie wszystko.
                    Przeciez nigdy tak nie ma, żeby WSZYSTKO było źle lub WSZYSTKO dobrze. Jednak
                    po włożeniu na bujawkę wychodzi, że dół większy od góry. Je


                    Jeszcze wrócę, muszę odejść, wołają mnie
                    • danuski Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 02.08.05, 20:09
                      zyrafa46 napisała:

                      > Bo ja myslałam, że danutka nie widzi we mnie pokrewnej duszy, że się
                      pomyliłam,
                      >
                      > ze sie rozumiemy - jakkolwiek toczyły sie nasze losy. Nie chciałam sie
                      danutce
                      > narzucać. Cicho: polubiłam ją./

                      ale ta moja nieufnośc
                      na poczatku byłam bardzo ufna
                      nawet za bardzo
                      i źli ludzie tą moją ufnosć wykorzystywali przeciwko mnie
                      i stawałam się coraz smutniejsza i coraz bardziej podkuta, aby oddawać kopniaki
                      a ufność?
                      nie mam 4 nóżek jak Żyrafa, zeby przy ucieczce spod kopytek piaskiem samo
                      sypnęło w oczy naturalnym wrogom danutki
                      a może za wolno uciekam?
                      a taak po prawdzie to nie lubię uciekać
                      raczej obracam się twarzą w twarz i...
                      bolą i pieką te policzki, łzy płyną, ale nadal stoję lub podnoszę się z
                      upadku...poliżę swoje rany w samotności i znowu...twarzą w twarz
                      wwiem, ze to jest nieracjonaalne, ale...nie maam innego wyboru...nie mam gdzie
                      się już cofnąć
                      za mną już tylko sciana
                      ściana getta

                      A dziś na dodatek sama, niezależnie od forum
                      > mam taki smutny, całkiem nieudany dzień. Wszystko do kitu. Przwie wszystko.
                      > Przeciez nigdy tak nie ma, żeby WSZYSTKO było źle lub WSZYSTKO dobrze. Jednak
                      > po włożeniu na bujawkę wychodzi, że dół większy od góry. Je
                      >
                      >
                      > Jeszcze wrócę, muszę odejść, wołają mnie

                      mnie już nikt nie wola....i też mi smutno
                      raneek był radośniejszy
                      czyli to nie depresja
                      to smutek, smutek ludzi samotnych, opuszczonych...bez perspektyw na...brak
                      problemów bytowych
                      • danuski Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 03.08.05, 07:01
                        Żyrafo
                        czy to forum :Depresja" jest jedynym forum w którym piszesz?
                        • zyrafa46 Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 03.08.05, 10:01


                          > Żyrafo czy to forum :Depresja" jest jedynym forum w którym piszesz?


                          Praktycznie tak. Jednak czasem zaglądam (dawniej bardzo często) na Zdrowie oraz
                          baaaardzo sporadycznie, z musu - na Koty. Wirtualne zachwyty nad kotkami mi nie
                          pasują.

                          A dlaczego pytasz?

                          Żyrafa
                          • zyrafa46 Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 03.08.05, 10:18
                            ...siedziałam do 3 w nocy i szukałam domu dla maleństw. Dzis zadzwoniła
                            przemiła pani, bardzo mi sie spodobała ale przyznała sie do papierosów.
                            Poprzedni jej kot nie lubił jej nałogu. Zakopywał podobno pety pod dywan.
                            Namawiam ją, by rzuciła. Będzie miała 2 w jednym jeśli zrezygnuje z palenia.
                            Koniec z nałogiem i przemiłego rudaska. Baaaardzo jej tego życzę. Trzymam za
                            nia paluchy.
                            Ciekawe, po co to piszę? Nikt mnie nie pyta. Co to kogo obchodzi? Może to Twoje
                            pytanie o moje udziały w forach wywołały taki a nie inny bieg myśli. W sumie to
                            całkiem sympatyczny stres z tymi licznymi maluchami. Zebyśmy tylko takie stresy
                            mieli ;-).
                            Pozdrawiam,
                            Żyrafa.
                            • danuski Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 03.08.05, 11:25
                              zyrafa46 napisała:

                              > Ciekawe, po co to piszę? Nikt mnie nie pyta. Co to kogo obchodzi? Może to
                              Twoje
                              >
                              > pytanie o moje udziały w forach wywołały taki a nie inny bieg myśli. W sumie
                              to
                              >
                              > całkiem sympatyczny stres z tymi licznymi maluchami. Zebyśmy tylko takie
                              stresy
                              >
                              > mieli ;-).
                              > Pozdrawiam,
                              > Żyrafa.

                              przepraszam, że zapytałam, ale...nie tyle, że mnie to obchodzi na jakich innych
                              forach uczestniczysz, lecz...ta moja nieufność...tak się jakoś we mnie
                              zakorzeniła od czasu, kiedy sama na innym forum jestem także
                              • zyrafa46 Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 03.08.05, 13:21
                                Po pierwsze: tam gdzie "chodzę", napisałam to - nie widze Cię. Po drugie nie
                                wiem skąd ta nieufność.
                                Ż
                                • danuski Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 03.08.05, 14:08
                                  zyrafa46 napisała:

                                  > Po pierwsze: tam gdzie "chodzę", napisałam to - nie widze Cię. Po drugie nie
                                  > wiem skąd ta nieufność.
                                  > Ż

                                  nieufność mam OGÓLNĄ a nie ukierunkowany konretny nick
                                  maam swoje powody i nie są one spowodowane jakaś moją nieufnością paranoiczną.
                                  z natury jestem (może już nie tak jak kiedyś)osobą ufającą innym, jak na
                                  zasadzie-nie kradnę to i innych o kradzież nie posadzam-aale do czasu. kiedy
                                  takie moje zaufanie zostanie podkopane, to...ten mój typ osobowości borderline..
                                  na innym forum jestem pod trochę innym nickiem. czemu o tym piszę tu?
                                  piszę bo...uważam, że powinnam napisać
    • anatemka Re: Do Danuski ...tak zapytam 02.08.05, 20:47
      taaaa.....
      • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 03.08.05, 01:24
        Danutkoooooo. Jestem. Dopiero teraz. Całkiem niedawno dostąpiłam do komputera.
        No musze pisac w nocy, jeśli chcę pisać. Jestem tylko żyrafą ale jeśli tylko
        mnie zawołasz, to powinnam usłyszeć. Mam spore uszka. Już więcej sobie nie
        pójdę. Czasem postoję, posłucham co inni gadają ale gdy zawołasz - będę.
        Żyrafa

        Zaraz idę spać, ale zanim zasnę, będę myśleć o Tobie. I kiedy pisze ten post -
        też jestem z Tobą. Tak? Ja to tak czuję.
        • danuski Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 03.08.05, 20:45
          zyrafa46 napisała:

          > Danutkoooooo. Jestem. Dopiero teraz. Całkiem niedawno dostąpiłam do
          komputera.
          > No musze pisac w nocy, jeśli chcę pisać. Jestem tylko żyrafą ale jeśli tylko
          > mnie zawołasz, to powinnam usłyszeć. Mam spore uszka. Już więcej sobie nie
          > pójdę. Czasem postoję, posłucham co inni gadają ale gdy zawołasz - będę.
          > Żyrafa
          >
          > Zaraz idę spać, ale zanim zasnę, będę myśleć o Tobie. I kiedy pisze ten post -

          > też jestem z Tobą. Tak? Ja to tak czuję.

          gdybyś była nie Żyrafą a...okapi. Okapi też z żyrafowatych jest. Nie ma jednak
          tak długiej szyi i...mogłaby być chłopcem, bo Żyraf to jaakoś dziwnie brzmi.
          Był kiedyś naa forum ktoś, kto którego nick kojarzył mi się właśnie z Okapi
          oraz...inteligencją dorównującą reszyfrantom Enigmy.
          Nie wiem dlaczego akurat dziś o nim wspominam.
          moze dlaatego, ze dziś mi smutniej jakoś. A jak mi smutno jakoś tak jak dziś...
          Miałas przyjść jak Cię zawołam. No to wołam-przyjdź.
          • zyrafa46 Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 04.08.05, 12:25
            Jestem, jestem. Mam BARDZO kiepski dostęp do komputera. Ocho, słysze, że cos
            się rusza w drugim pokoju. Koniec. zaraz koniec pisania, koniec komputera. Może
            na cały dzień. I dobrze. Dobrze, bo powinien pracowac pod innymi paluszkami.
            Nie jestem jedyna.
            Nie mogę pisać, czytać, ale słyszę. Pa, Danutko
            Żyrafa
            • hasanet Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 04.08.05, 15:33
              zyrafa46 napisała:

              > Nie jestem jedyna.
              Bywa.
              > Nie mogę pisać, czytać, ale słyszę.
              Ale żeby aż tak przeżywać???
              asa

              • zyrafa46 Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 04.08.05, 15:41
                Zeby żyć - trzeba przeżywać. Bo inaczej - co to za życie?
                Żyrafa
                • hasanet Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 04.08.05, 16:03
                  Nie wszystko jest warte wpuszczenia do głębi naszego jestestwa, gdzie odbywa
                  się przeżywanie.
                  asa
                  • danuski Re: Do Żyrafy ...tak zapytam 05.08.05, 20:38
                    hasanet napisała:

                    > Nie wszystko jest warte wpuszczenia do głębi naszego jestestwa, gdzie odbywa
                    > się przeżywanie.
                    > asa

                    taak, nie wszystko
                    widać ja nie jestem tego warta
    • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 05.08.05, 19:40
      Nie słyszę wołania...Znaczy chyba dobrze jest. Tak?
      Żyrafa
      • danuski Re: Do Danuski ...tak zapytam 05.08.05, 20:19
        zyrafa46 napisała:

        > Nie słyszę wołania...Znaczy chyba dobrze jest. Tak?
        > Żyrafa

        raz odważyłam się zawołać Ciebie
        raz odważyłam się zawołać...kogoś innego
        raz odważyłam się ...poprosić kogoś...o pomoc
        nie...
        o pomoc odważyłam się prosić kilka razy
        nie...
        jużz nie zawołam...już nie poproszę....
        i wcaale nie jest dobrze....
        nauczyłam się jedynie ....zapominaać choć na chwilę...że jest mi źle...i wtedy
        potrafię się...uśmiechać...tak subtelnie...do samej siebie...
        ale nie dziś
        dzis mi smutno...i niee mam do kogo się uśmiechnąć...samaa sobie tak
        porobiłam...bo uważałam, że tak będzie lepiej
        czy jest lepiej?
        nie wiem
        bo nikt z nas nie wie co byłoby gdyby się wybrało inną drogę
        • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 06.08.05, 03:03
          DANUSKIiiii, dokonałaś jakiegos wyboru. Swiadomie. Nie żałujesz tego. Teraz
          jest jak jest, jakas rzeczywistość, taka a nie inna. Ale Ty JESZCZE żyjesz. Ja
          mam juz SPORO lat (pewnie tyle co Ty) i jezszce ciągle pracuje nad cd. Bo to
          zależy ode mnie. Ode mnie zależy jaki bdzie cd. Gdy mi sie zaczyna robić ZA
          smutno - włączam światła STOP.
          Dalej nie pociągnę, choć chcę. Nie mogłam wcześniej TU przyjść, a teraz śpię
          nad klawiaturą.
          Żyrafa
    • bazylka9 Re: Do Danuski ...tak zapytam 08.08.05, 18:26
      Szkoda, że milczycie.. :(
      • danuski Re: Witaj Bazylko 08.08.05, 19:23
        bazylka9 napisała:

        > Szkoda, że milczycie.. :(

        dawno Cię tu nie było
        może Ty coś napiszesz?
        ja mam dziś trochę "ciężką" głowę
        rozstanie z kolejnym złudzeniem, kolejną mrzonką....
        czy mam jeszcze jakieś złudzenie w rezerwie?
        chyba już nie
        chybaa wczoraj "padło" mi ostatnie
        szukam w sobie rezerw...na przeżycie następnego dnia
        • bazylka9 Re: Witaj Bazylko 08.08.05, 22:50
          Byłam Danuśki czasem lecz nic nie pisałam bo wolę czytać Was. Nie mam odwagi
          narzekać bo to takie popularne aczkolwiek lubię jak Wy narzekacie. Odstawiłam
          leki i już czuję, że chwyta mnie "czarna otchłań" ale zwalam to na pogodę
          narazie. Ten rok rozwala na kawałki moje dobre układy z niektórymi ludźmi. Już
          trzy osoby. Za dużo chyba. Zresztą o czym tu piszę?????? To Wasz post - Twój i
          Żyrafki. Jeśli nie jest się obojętnym komukolwiek na świecie (a Wy nie
          jesteście) to już jest dobrze. Nie chcę być nieważna dla nikogo, a jestem. To
          takie bolesne, że trudne do wyobrażenia nawet. Danuśki warto mieć złudzenia bo
          czasem jedno z nich staje się rzeczywistością. Wierzysz mi?
          Ściskam.
          Bazylka
        • zyrafa46 Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 01:05
          Danuski kochana, i Bazylko - optymizm mi został. Znajdziecie rezerwy. Ich jest
          wiele. WIELE. A skąd niby by był mój optymizm?
          A więc opty mi został, tylko elokwencja sie wyczerpała. Ale czy wszystko trzeba
          ubierać w słowa?
          Żyrafa


          cicho: czasem mnie przeraża moje gadanie gdy spotyka się z bezkresem smutku
          Waszego. XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXwewnętrzny
          admin wymazał.
          • hasanet Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 07:47
            Wielosłowie graniczy z pustosłowiem.
            Pozdr
            asa
            • euforyk Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 11:10
              a wiele wpisów z czym graniczy hasanet, he?
              • hasanet Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 11:38
                Co dostanę, jak odpowiem?
                asa
                • euforyk Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 11:48
                  a co ty taka pazerna?

                  wysle ci ladna piosenke
                  • hasanet Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 11:55
                    euforyk napisał:

                    > a co ty taka pazerna?
                    W życiu nie ma nic za darmo. Ha! Jak inni nie chcą płacić, robisz to ty. Ktoś
                    musi.
                    > wysle ci ladna piosenke
                    Dzięki, ale musiałabym pełzać pod biurkiem w poszukiwaniu wtyczki. W moim
                    obecnym stanie nie byłoby to najlepszym rozwiązaniem.
                    asa
                    • euforyk Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 11:58
                      > > a co ty taka pazerna?
                      > W życiu nie ma nic za darmo. Ha! Jak inni nie chcą płacić, robisz to ty. Ktoś
                      > musi.

                      czytałem na forumie, ze rzeczy bezcenne sa za darmo
                      • danuski Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 12:01
                        euforyk napisał:

                        >
                        > czytałem na forumie, ze rzeczy bezcenne sa za darmo

                        kto taak pisa, to kłamał, albo nie umiał wycenić osobistych kosztów swojej
                        psychiki
                        • hasanet Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 12:14
                          danuski napisała:

                          > euforyk napisał:
                          >
                          > >
                          > > czytałem na forumie, ze rzeczy bezcenne sa za darmo
                          >
                          > kto taak pisa, to kłamał,
                          Co by miał za zysk z takiego kłamstwa?
                          > albo nie umiał wycenić osobistych kosztów swojej
                          > psychiki
                          A może to był twardziel?
                          asa
                          • euforyk Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 12:16
                            > A może to był twardziel?

                            to sie jeszcze zweryfikuje
                            • hasanet Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 12:26
                              Masz aż takie dojścia?
                              • euforyk Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 12:32
                                żadnych, licze na wiewiorki i inne cwierkacze
                          • euforyk Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 12:42
                            > Co by miał za zysk z takiego kłamstwa?

                            na poczatku bylo klamstwo, zysk ma sie z prawdy
                      • hasanet Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 12:11
                        euforyk napisał:

                        > > > a co ty taka pazerna?
                        > > W życiu nie ma nic za darmo. Ha! Jak inni nie chcą płacić, robisz to ty.
                        > Ktoś
                        > > musi.
                        >
                        > czytałem na forumie, ze rzeczy bezcenne sa za darmo
                        Uświadamiając dziecko, mówi mu się tyle, ile jest w stanie zrozumieć.
                        asa
                        • euforyk Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 12:14
                          > Uświadamiając dziecko, mówi mu się tyle, ile jest w stanie zrozumieć.

                          a pozniej dzieci w szkole sie rechola, ze glupoty gada
                          • hasanet Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 12:25
                            Fakt, że różne som.
                            asa
                            • euforyk Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 12:35
                              oni som, my istniejemy
                              oni pluja do zupy, my to pozniej jemy
                      • hasanet Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 12:59
                        euforyk napisał:

                        > > W życiu nie ma nic za darmo. Ha! Jak inni nie chcą płacić, robisz to ty.
                        > Ktoś
                        > > musi.
                        >
                        > czytałem na forumie, ze rzeczy bezcenne sa za darmo
                        Odnoszę nieprzeparte wrażenie, że od pewnego czasu na Forumie jestem
                        postrzegana jako skrajny tłumok, co to nawet kawy z ławy nie wypije.
                        Zastanawiałam się, dlaczego tak się dzieje, komu to służy i w czym ma być
                        pomocne. Dopiero dziś przypomniałam sobie czyjąś myśl: większość ma monopol na
                        prawdę. Swoją drogą, gdybym miała wybór między egzystencją nieszczęśliwego
                        mędrca a szczęśliwego idioty, wybrałabym to drugie. Ostrożnie z marzeniami, te
                        lubią się sprawdzać, jak mawiał pewien mój znajomy. Znów ta dialektyka...
                        pozdr
                        asa
                        • euforyk Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 14:00
                          > Odnoszę nieprzeparte wrażenie, że od pewnego czasu na Forumie jestem
                          > postrzegana jako skrajny tłumok, co to nawet kawy z ławy nie wypije.

                          ktoś pytał jak rozumiesz pewien termin

                          > Zastanawiałam się, dlaczego tak się dzieje, komu to służy i w czym ma być
                          > pomocne.

                          od takich rozwazan jeden krok.....

                        • euforyk Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 14:05
                          > Dopiero dziś przypomniałam sobie czyjąś myśl: większość ma monopol na
                          > prawdę

                          jej jej jej, co za nieszczescie, nie tylko jedna osoba
                          • hasanet Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 16:41
                            Mam tę iskrę geniuszu. Nie zaprzeczysz. A tu Forumowcy...jakbym nie umiała do
                            trzech zliczyć. Paranoja!
                            asa
                            • danuski Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 16:47
                              hasanet napisała:

                              > Mam tę iskrę geniuszu. Nie zaprzeczysz. A tu Forumowcy...jakbym nie umiała do
                              > trzech zliczyć. Paranoja!
                              > asa

                              raczej wątpie, zeby jakakolwiek iskierka geniuszu przeleciała nawet obok mnie
                              jako spadajaca gwiazda z sierpniowego nieba, niemniej tez moim marzeniem jest
                              zycie szczęsliwego idioty
                            • euforyk Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 19:21
                              hasanet napisała:

                              > Mam tę iskrę geniuszu.

                              pastereczka ci ja

                              > Nie zaprzeczysz.

                              milczenie owcy
                              • hasanet Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 19:48
                                hahahahaha!!!!!!!!!!!!
                              • bazylka9 Re: Witaj Bazylko 09.08.05, 22:50
                                hej. Hasanet i euforyk załóżcie swojego posta. Nie wiem czy nam pozostałym chce
                                się z tego śmiać. Idźcie sobie do siebie.My Was tam znajdziemy.Nara.
                                • euforyk Re: Witaj Bazylko 10.08.05, 00:03
                                  bazylka9 napisała:

                                  > hej. Hasanet i euforyk załóżcie swojego posta. Nie wiem czy nam pozostałym chce
                                  >
                                  > się z tego śmiać. Idźcie sobie do siebie.My Was tam znajdziemy.Nara.

                                  a ty jestes inna niz ci z zewnatrz? czy to nie jest krytyka? ty masz decydowac
                                  kto ma gdzie sie wpisywac? czy do ciebie byly skierowane te posty?
                                • hasanet Re: Witaj Bazylko 10.08.05, 08:20
                                  bazylka9 napisała:

                                  > Hasanet i euforyk załóżcie swojego posta. Nie wiem czy nam pozostałym chce
                                  > się z tego śmiać.
                                  Zapytaj ich-pozostałych, jeśli Cię to interesuje.
                                  Nie startuję w konkursie na Forumowego klowna.
                                  > Idźcie sobie do siebie.
                                  Zamilcz, kobieto, bo nie wiesz, co pleciesz...
                                  > My Was tam znajdziemy.
                                  Z nosem przy ziemi. A jak się który dobrze podk...i, to i na drzewo się wdrapie.
                                  asa
                        • euforyk Re: Witaj Bazylko 10.08.05, 14:45
                          hasanet napisała:

                          > Swoją drogą, gdybym miała wybór między egzystencją nieszczęśliwego
                          > mędrca a szczęśliwego idioty, wybrałabym to drugie.

                          to troche wywarzanie otwartych drzwi. wiadomo, ze lepiej byc pieknym, mlodym i
                          bogatym, niz starym, biednym i brzydkim. szczescie jest wartoscia, nieszczescie
                          nie jest ( pomijajac marginalne grupki).

                          pytanie jaka wartosc ma madrosc. i czy wieksza niz szczescie. pomijajac tytanow
                          ducha, dla ktorych wartosci etyczne i dzialanie na rzecz innych ma wartosc
                          wyzsza niz wlasne szczescie( ale jesli sie bedzie zasadniczo nieszczesliwym to
                          innym sie nie pomoze), sadze ze madrosc ma sluzyc szczesciu. nieszczesliwy
                          medrzec nie jest medrcem. dwie rzeczy wedlug mnie na madrosc sie skladaja :
                          doswiadczenie i to co z niego sie wynosi. doswiadczenie jest warunkiem
                          koniecznym madrosci ( nie uzna sie teoretycznie szczesliwy zywot naiwnego
                          dziecka za madry, dziecko latwiej moze wpasc w tarapaty, dorosly ma wiekszy
                          potencjal sytuacji z ktorymi moze sobie poradzic) ale nie jest wystarczajacym.
                          ludzie ktorzy doswiadczyli wiele nieszczescia, uznaje sie ze maja wiekszy bagaz
                          zyciowych doswiadczen, ale nie koniecznie przez to musza stac sie medrcami jesli
                          nie potrafia sobie z tymi nieszczesciami poradzic i pchnac swoj zywot w kierunku
                          szczesliwego.
                          nie uznaje zadnej madrosci oderwanej od zycia, to nie "glebsze zycie" jest
                          bardziej wartosciowe, tylko przeciwnosci zyciowe zmuszaja do glebi, przemyslenia
                          siebie samego, zeby poradzic sobie lepiej w nowych sytuacjach. jesli sie takich
                          przemian nie dokona to ma sie zaburzenia psychiczne. ludzie z problemami
                          psychicznymi to tacy ktorzy nie potrafia sobie poradzic z pewnymi
                          doswiadczeniami, nie potrafia sie uczyc, tylko dalej powtarzaja swe bledy, ktore
                          tkwia w nich.
                          • hasanet Re: Witaj Bazylko 10.08.05, 15:13
                            euforyk napisał:

                            > hasanet napisała:
                            >
                            > > Swoją drogą, gdybym miała wybór między egzystencją nieszczęśliwego
                            > > mędrca a szczęśliwego idioty, wybrałabym to drugie.

                            > sadze ze madrosc ma sluzyc szczesciu.
                            Między innymi tak, do tego pod warunkiem, że szczęście jest pochodną moralności
                            lub z nią współistnieje. Rozpasanie, gwałty i poróbstwo... perwersje nawet
                            miałyby służyć temu samemu?
                            > nieszczesliwy
                            > medrzec nie jest medrcem.
                            Jeśli takowych usuniesz z podręczników, młodzież będzie Ci wdzięczna.
                            > dwie rzeczy wedlug mnie na madrosc sie skladaja :
                            > doswiadczenie i to co z niego sie wynosi.
                            > ludzie ktorzy doswiadczyli wiele nieszczescia, uznaje sie ze maja wiekszy
                            bagaz
                            > zyciowych doswiadczen, ale nie koniecznie przez to musza stac sie medrcami
                            jesl
                            > i
                            > nie potrafia sobie z tymi nieszczesciami poradzic i pchnac swoj zywot w
                            kierunk
                            > u
                            > szczesliwego.
                            > nie uznaje zadnej madrosci oderwanej od zycia, to nie "glebsze zycie" jest
                            > bardziej wartosciowe, tylko przeciwnosci zyciowe zmuszaja do glebi,
                            przemysleni
                            > a
                            > siebie samego, zeby poradzic sobie lepiej w nowych sytuacjach.
                            Trudno byłoby się z Tobą nie zgodzić, piszesz wszak o tzw. życiowej mądrości.
                            Gdzie będzie przebiegać i czy w ogole istnieje granica między mądrością w Twoim
                            ujęciu a życiowym cwaniactwem?
                            > ludzie z problemami
                            > psychicznymi to tacy ktorzy nie potrafia sobie poradzic z pewnymi
                            > doswiadczeniami, nie potrafia sie uczyc, tylko dalej powtarzaja swe bledy,
                            ktor
                            > e
                            > tkwia w nich.
                            Błąkasz się po marginesie. W szerszym aspekcie nie do obrony.
                            asa
                            • euforyk Re: Witaj Bazylko 10.08.05, 16:48
                              > Między innymi tak, do tego pod warunkiem, że szczęście jest pochodną moralności
                              >
                              > lub z nią współistnieje. Rozpasanie, gwałty i poróbstwo... perwersje nawet
                              > miałyby służyć temu samemu

                              moralność po prostu jest,kazdy jakas ma, nie widze powodu zeby koniecznie trzeba
                              bylo mieszac ja ze szczesciem. szczerze mowiac uwazam ze moralistyka jest do
                              niczego niepotrzebna, chyba ze ma na celu podniesienie morale. nie potrzebuje
                              dzielic ludzi na moralnych i niemoralnych, sa ludzie przystosowani i
                              nieprzystosowani na ktorych jakos trzeba odzialac. czemu mam sie czuc lepszy od
                              psychopaty mordercy? dlatego ze mam nieznacznie inny mozg? nie potrzebuje oceny
                              moralnej, wystarczy etyka.

                              > Trudno byłoby się z Tobą nie zgodzić, piszesz wszak o tzw. życiowej mądrości.
                              > Gdzie będzie przebiegać i czy w ogole istnieje granica między mądrością w Twoim
                              >
                              > ujęciu a życiowym cwaniactwem?

                              cwaniacto jest z zakresu wiedzy technicznej, nie podmiotowej. podobnie jak
                              wysokiej klasy wiedza specjalistyczna. inzynierowie nie musza byc madrzy.

                              > Błąkasz się po marginesie. W szerszym aspekcie nie do obrony.

                              szczerze mowiac nie potrzebuje szerszych zakresow, wystarczy mi moj wlasny.


                              • hasanet Re: Witaj Bazylko 10.08.05, 19:23
                                euforyk napisał:

                                > moralność po prostu jest,kazdy jakas ma, nie widze powodu zeby koniecznie
                                trzeb
                                > a
                                > bylo mieszac ja ze szczesciem.
                                Zgoda!
                                Mądrością natomiast nazwę zasób wiedzy i umiejętności opatrzonych certyfikatem
                                etyki.
                                asa


                            • euforyk Re: Witaj Bazylko 10.08.05, 17:29
                              >Między innymi tak, do tego pod warunkiem, że szczęście jest pochodną moralności
                              >lub z nią współistnieje. Rozpasanie, gwałty i poróbstwo... perwersje nawet
                              >miałyby służyć temu samemu?

                              moralnosc to zagospodarowane uczucia, a szczescie to racjonalniejsza ich gospodarka.
    • bazylka9 Re: Do Danuski ...tak zapytam 09.08.05, 23:15
      Nikt nie pisze...... Nie to nie. Wiem, że nie warto. Jakoś tak wiem. Trzymajcie
      się i wypchajcie się. Nie będę już tutaj pisać.Nie warto. Jesteście tacy sami
      jak tamci na zewnątrz. Myślałam.... głupio myślałam. Naiwna jestem jak zawsze.
      • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 10.08.05, 08:23
        bazylka9 napisała:

        > Nikt nie pisze...... Nie to nie. Wiem, że nie warto. Jakoś tak wiem.
        Trzymajcie
        >
        > się i wypchajcie się.
        > Nie będę już tutaj pisać.Nie warto. Jesteście tacy sami
        > jak tamci na zewnątrz.
        Jeszcze jest życie pozagrobowe.
        > Myślałam.... głupio myślałam. Naiwna jestem jak zawsze.
        To wyłącznie Twój wybór: miłość albo strach.
        asa
      • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 11.08.05, 14:51
        Bazylkaaaaaaa, nie odchodź. Nooo, nie odchodz. Juz miałam zamykac kompa, ale
        przecież nie moge nie wstąpić tu, do tego wątku. I Twoje wołanie usłyszałam.
        Jej, Bazylka, no mozesz się pozłoscić, ale zostań. TU.
        A tera z się do ciebie uśniechnę :-))), a nawet pełna gębą, a co!!! :-D.
        No i dobrze, ze to czytasz :-). Teraz cos napisz. Tak?
        Powinnam juz dawno wyjść z domu..Oj, teraz, to juz lecę
        Ży
    • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 15.08.05, 19:10
      chciałabym przylączyć się do dyskusji o depresji, mam spore doświadczenie w
      zmaganiu się z tą przypadłością, nie mam natomiast doświadczenia na forum.
      Spodobała mi się treść wypowiedzi żyrafy46 i Danuśki
      • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 15.08.05, 19:13
        Dobra, ale ja wpadłam akutat na chwilke do Danuski i Bazylki. Wrócę tu,
        Żyrafa
        • danuski Re: od Danuski ...tak tylko.... 15.08.05, 20:13
          zyrafa46 napisała:

          > Dobra, ale ja wpadłam akutat na chwilke do Danuski i Bazylki. Wrócę tu,
          > Żyrafa

          kiedy tu wrócisz Żyrafko zastaniesz mnie skulona w klębek. nie będzie wystawał
          z tej kulki żaden włosek, który mogłby podraznić kogokolwiek, co oczywiśnie nie
          jest możliwe do spełnienia, bo nawet taki skulony kłębek jakiejś materii myśli
          i uczuć samym swoim istnieniem ....narusza jakąś równowagę.
          kłębek nieprzydatnego nikomu i do nieczego składający sie z czółek życia.
          takie male zwinięte coś...co boi się życia a nie umie z niego zrezygnować, bo
          to coś zwinięete w kłębek nawet nie wie z czego miałoby jeszcze zrezygnować.
          bycia kłębuszkiem swoich uczuc, myśli i wspomnień zamknietych w zwiniętym
          kłębuszku ciała?
          • luszu Re: od Danuski ...tak tylko.... 15.08.05, 20:58
            oj coś widze Danuśko, że nie jest ci najweselej.......... czy moge się włączyc
            do waszych rozważań
          • de-bordo Re: od Danuski ...tak tylko.... 15.08.05, 21:45
            Danuski
            Kłebek to potencjalny stan - niekoniecznie zły - takie uspokojenie
            wyłaczenie się na chwilkę albo na dłużej w zależności od potrzeby.
            Ta potencjalnosć może być początkiem czegoś
            Może być też potrzebą wyciszenia lub ucieczki, Potraktuj proszę ten czas
            skulenia jako Twój czas , bez walki, starania się, bez myśli, tych dobrych i
            tych złych. tymczasowy, bezpieczny sposób na otaczający i atakujący Cię nadmniar.
            Jak będziesz gotowa to sie z tego kłebka - rozkłebisz -
            Pozdrawiam
          • zyrafa46 Re: od Danuski ...tak tylko.... 15.08.05, 22:43
            Gdybyś kłębuszku pisał to w dzień, to bym Ci poradziła Łypnąć oczkiem na
            słoneczko. A taaaak, no to musze sie chwilke zastanowić. To będzie nieco
            dłuższa chwilka :-(. Postanowiłam (gdzies tak od 19:00 postanowiłam), że juz
            nic dzis nie zjem, tylko coś na puchnace nogi, żeby nie puchły. A własnie sie
            okazało, ze nie będę zdrowa, że zjem właśnie teraz o 22: 27. Bo to chyba chore
            jest nic nie zjeść gdy się ma wilczy głód. Czytam to co napisałam i nie wiem,
            czy to ja czy to nasza młoda, nowa forumowiczka. Zaraz pójdę coś zjeść. jutro
            posprzątam swój pokój.
            Danuskiiiii, nie obraż się, ale przychodza mi do głowy takie różne myśli i
            skojarzenia. To chyba z tego głodu. Wyobraziłam sobie Ciebie, te maluchy, które
            zresztą dzis pierwszy raz wyszły poza balkon. Gdyby zobaczyły taki kłębuszek....
            Gdyby zobaczyły taki kłębuszek.....
            Gdy widzą moje nogi, nawet w bardzo cienkich spodniach (!!!!!) nie ma zmiłuj
            się. Wspinaja sie, kto szybciej, ten lepiej. Dobrze, że nie ma upałów.
            Sukienka - odpada.
            Danuski, myślę teraz o Tobie. Myślę. VCzy od tego nie rozgrzewają Ci sie
            druciki na 2+______+? Tak sie troszkęw zastanów. I jak?
            Żyrafa
            • zyrafa46 Re: od Danuski ...tak tylko.... 15.08.05, 22:53
              Ja myślę, że już kilka osób zajmuje sie w tej chwili (mentalnie) przytulaniem
              oburęcznym owego kłębuszka. On, ten kłebuszek, jak sie dobrze rozgrzeje od tego
              przytulania, to jego zawartość pośpi sobie smakowicie, a jutro rano znajdze się
              rozciągnięta, rozkłębuszkowana, jak pisze debka i w całkiem dobrym nastroju.
              O!!!
              Żyrafa
              • zyrafa46 Re: od Danuski ...tak tylko.... 15.08.05, 22:57
                No i jak ja mam iść jeść? Mam go zostawić? A może już sobie zasnęła
                (zawartość)...

                ccciicho...maluchy drapiaste też śpią....... c i c h o
                pi kłębusze.










                ......fa
              • hasanet Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 08:14
                zyrafa46 napisała:

                > ten kłebuszek, jak sie dobrze rozgrzeje od tego
                >
                > przytulania, to jego zawartość pośpi sobie smakowicie, a jutro rano znajdze
                się
                >
                > rozciągnięta, rozkłębuszkowana, jak pisze debka i w całkiem dobrym nastroju.
                Nie wszystko na tym świecie musi być rozciągnięte.
                asa
                • de-bordo Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 10:43
                  Nie wszystko na tym świecie musi być zwinięte
                  Pozdrawiam
                  • zyrafa46 Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 12:46
                    de-bordo napisała: > Nie wszystko na tym świecie musi być zwinięte<

                    O!!!!, Tu juz jakby więcej rozumiem. Wszystko tu rozumiem!!!!!! Proszę!!!,
                    Żyrafa też cos potrafi :-)
                    Żyrafa
                  • hasanet Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 12:47
                    Tym bardziej nie widzę powodu rozciągać zwiniętego i odwrotnie.
                    asa
                • zyrafa46 Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 12:44
                  hasanet napisała:> Nie wszystko na tym świecie musi być rozciągnięte.<

                  Może coś bliżej... Znowu nic nie wiem. Chyba sie w końcu załamię: ciągle nic
                  nie wiem :-(
                  Żyrafa
                  • euforyk Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 12:46
                    zyrafa46 napisała:

                    > hasanet napisała:> Nie wszystko na tym świecie musi być rozciągnięte.<

                    szyje zyraf powinny, bo jak nie daj boze zawiaze sie supelek.....
                  • hasanet Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 12:50
                    zyrafa46 napisała:

                    > hasanet napisała:> Nie wszystko na tym świecie musi być rozciągnięte.<
                    >
                    > Może coś bliżej.
                    Być zwiniętym to podstawowe prawo świńskiego ogona.
                    asa
                    • zyrafa46 Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 12:55
                      To prawda, świnka zdrowa jest jak ogonek ma zwinięty. Ale SWIAT NIE ZAMYKA SIĘ
                      NA ŚWIŃSKIM OGONKU!!!!!
                      Ży
                      • hasanet Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 13:09
                        zyrafa46 napisała:

                        > SWIAT NIE ZAMYKA SIĘ
                        > NA ŚWIŃSKIM OGONKU!!!!!
                        Na kawłku stalowego drutu również nie. Zostawmy skłębione, co ma być zwinięte a
                        proste, co ma być rozciągnięte.
                        asa
                        • zyrafa46 Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 13:16
                          Lubisz stagnację?????? :-(
                          Ży


                          cicho: ja to nawet na ruchomych schodach, niezależnie od ich ruchu - pędze
                          naprzód. Chyba jakaś niecierpliwa jestem. A może żyrafy tak mają?
                          • hasanet Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 15:42
                            Forum wolny dla wszelkiego stworzenia.
                            asa
            • hasanet Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 08:09
              zyrafa46 napisała:

              > Zaraz pójdę coś zjeść. jutro
              > posprzątam swój pokój.
              NIE!!!!!!!!!
              asa

            • hasanet Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 08:16
              zyrafa46 napisała:

              > Danuski, myślę teraz o Tobie. Myślę. VCzy od tego nie rozgrzewają Ci sie
              > druciki na 2+______+? Tak sie troszkęw zastanów.
              A właśnie. Przegrzanie instalacji nie jest niczym dobrym.
              asa
              • zyrafa46 Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 12:52
                > A właśnie. Przegrzanie instalacji nie jest niczym dobrym.<

                ...dlatego trzeba grzać równomiernie, ZE WSZYSTKICH STRON!!! Wtedy jest
                cieplutko,m przyjemnie i bezpiecznie.
                Jaaasne, najważniejszy ten jeden, ten najważniejszy drucik. No cóż, sam sie nie
                znajdzie. Trzeba rozkłębuszyć się i wyjść z domu. I popatrywać. To w metalowum,
                to nawet w innym. Kurcze, ja znalazłam na przystanku koło Łysej Polany.
                Żyrafa
                • hasanet Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 13:13
                  zyrafa46 napisała:

                  > Jaaasne, najważniejszy ten jeden, ten najważniejszy drucik. No cóż, sam sie
                  nie
                  >
                  > znajdzie. Trzeba rozkłębuszyć się i wyjść z domu. I popatrywać. To w
                  metalowum,
                  >
                  > to nawet w innym. Kurcze, ja znalazłam na przystanku koło Łysej Polany.
                  a ja w spalonym bezpieczniku.
                  asa
                  • zyrafa46 Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 13:18
                    :-)
                    • luszu Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 13:51
                      nie moge zdążyc za wami wyszło mi ,że od kłębuszka jest prosta droga do
                      świńskiego ogonka , czy tak???????????
                      • zyrafa46 Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 14:28
                        To baaaardzo duże skróty. ZA duze. Przeczytaj wszystko. Wtedy sie zorientujesz.
                        Ży
                      • hasanet Re: od Danuski ...tak tylko.... 16.08.05, 15:31
                        W geodezji wytycza się prostą, rzucając kłębuszkiem w świński zadek ozdobiony
                        zawijasem ogonka.
                        asa
    • de-bordo Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 14:24
      Ciekawe dlaczego zakłebuszkowana Danuski się nie odzywa
      nie niepokoi Was To??
      a swoją drogą od wazonika do świńskiego ogonka jak widać nie tak daleko
      po drodze jeszcze elektryka się znalazła......
      świnka z ogonkiem w wazoniku podłączona do elektryczności - może zaświeci swoikm
      blaskiem??????
      Deb
      • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 14:35
        Też się niepokoję. Liczę, że w końcu łypnie oczkiem na naszą "k o n s t r u k c
        j ę"

        Ile można być zakłębuszkowanym? Mi to by nogi zdrętwiały :-(. Nawet sobie nie
        potrafie wyobrazić kłębuszka z Żyrafy.

        cicho, do siebie: ratuję kotkę (mamę kocicę). Jest mocno chora. A te maluchy
        włażą jej na biedną chora głowę. Kota można dostać :-(. Właśnie: Kto chce kotka?
        Żyrafa
        • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 15:37
          zyrafa46 napisała:

          > Nawet sobie nie
          > potrafie wyobrazić kłębuszka z Żyrafy.
          Wszystko można ugiąć. Problem w tym, by przybrało oczekiwany kształt, a z tym
          już bywa różnie.
          asa
          • danuski Re: Do Danuski... kochane jesteście 16.08.05, 15:56
            a tak a'propos swińskiego ogona i kłębuszkow
            pewien rodzaj uchwytu do zawieszania naazywa się świńskim ogonem i kłębuszki
            też można na takim świńskim ogonie zawiesić
            oj cieżko mi było rankiem z tego kłębuszka się wygrzebać...na zewnątrz cały
            czas ten sam świat nie lubiący kłębuszków, które nie są zwinięte, zeby nawet
            jeden drucik z nich nie wystawał
            jak tu sie poruszac po swiecie jako kłębuszek tylko?
            trudna sprawa
            a póki co to sprawdzam, czy supełki w tym kłębuszku wszystkie są pozawiązywane
            na tyle mocno, aby jakiś kociak bawiący się kłębuszkiem nie porwał naa strzępy
            tego co z takim uporem splątywałam w całość. ciekawe, czy z takiego kłębuszka
            można coś utkać?jakąś ciekawą opowieść?
            • marenta Re: Do Danuski... kochane jesteście 16.08.05, 16:36
              > jak tu sie poruszac po swiecie jako kłębuszek tylko?
              przecież możesz się turlać:) też jestem zdania żeby się nie rozkłębuszać na
              siłę, kłębuszek to naturalny stan wszystkiego co żyje, wiąże się z olbrzymią
              enerigą potencjalną, która sama rozpręży kłębuszek gdy tam w środku bolące i
              delikatne się znaskórkowi, a potem tak jak groszek... PUFF
              • hasanet Re: Do Danuski... kochane jesteście 16.08.05, 18:16
                No, tego mi było trzeba. I łopatą wrogów kłębuszków.
                asa
                • zyrafa46 Re: Do Danuski... kochane jesteście 16.08.05, 22:32
                  ....To nie mnie łopatą...Ja prosiłam tylko o łypniecie oczkem.
                  Żyra
            • de-bordo Re: Do Danuski... kochane jesteście 16.08.05, 16:42
              Witaj!!! Nareszcie!!!! :))
              Ty to umiesz trzymać w napięciu - ......pisz horrory..............
              Z tego kłębuszka może być opowieść o śwince która weszła do wazonika i........
              Danuski dopisuj niekończącą się opowieść..............
              dopisuj codziennie............................
              o zacytuję coś co znalazłam w necie - autora nie znam.
              "Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
              za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
              za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
              za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna.."
              Bądź pozdrowiona Danuski - na razie

              • hasanet Re: Do Danuski... kochane jesteście 16.08.05, 18:19
                de-bordo napisała:

                > "Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
                > za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
                > za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
                > za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna.."
                Przesaaada... Odbiło mu, czemu trudno się dziwić. Z druciej strony mowa wiązana
                dopuszcza różne takie kontaminacje.
                asa

            • hasanet Re: Do Danuski... kochane jesteście 16.08.05, 18:15
              danuski napisała:

              > sprawdzam, czy supełki w tym kłębuszku wszystkie są pozawiązywane
              > na tyle mocno, aby jakiś kociak bawiący się kłębuszkiem nie porwał naa
              strzępy
              > tego co z takim uporem splątywałam w całość.
              Zamiast mantrować nad pęczkami, zaproś do zabawy małego kotka. To jedyny
              wiarygodny test spójności.
              > ciekawe, czy z takiego kłębuszka
              > można coś utkać?jakąś ciekawą opowieść?
              Raczej banał o kłębuszkowaniu. Na mój gust nieciekawe nawijanie.
              asa

        • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 16:39
          przeczytałam wszystko jeszcze raz troche zrozumiałam, reszty sie domyslam.Wiem,
          zakłębuszkowanym można być długo w zależności od zaawansowania
          • danuski Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 17:01
            luszu napisała:

            > przeczytałam wszystko jeszcze raz troche zrozumiałam, reszty sie
            domyslam.Wiem,
            >
            > zakłębuszkowanym można być długo w zależności od zaawansowania

            zakłębyszkowanie to bardzo miły stan
            jeśli do czegoś można ten stan przyrównać...to taka pełnia w
            jedności...kłębuszka...i takie ciepełko od środka....i taki spokój prawie jak
            dobrostan. a najlepiej to sie przekonać jak taki kłębuszek weźmie do
            ręki...czujesz już to ciepło bijące od środka?
            gdyby to świat składał sie z samych takich kłębuszków
            ale to niemozliwe, bo kto by z tych kłębuszkow utkał ciepłe okrycie?
            tylko ze potem przychodzi zła czarownica, albo czarownik...i z tych ciepłych i
            miłych kłębuszków wyrastaja kły jak u wilka czy jakiegoś tygrysa
            brrr
            i potem tu sie spotykamy takie poobgryzane, poszarpane i porzucone kłębuszki
            mogę komuś ....tylko że ja nie mam nic do ofiarowania poza końcem nitki z
            mojego kłębuszka...i złej czarownicy nie dam...kotkom do zabawy tez nie
            • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 18:30
              danuski napisała:

              > tylko ze potem przychodzi zła czarownica, albo czarownik...i z tych ciepłych
              i
              > miłych kłębuszków wyrastaja kły jak u wilka czy jakiegoś tygrysa
              > brrr
              > i potem tu sie spotykamy takie poobgryzane, poszarpane i porzucone kłębuszki
              Nie jesteśmy kupą żałosnych ciemięg na wysypisku, lecz uzbrojoną w zęby armią
              przyszłości.
              asa

            • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 18:33
              danuski napisała:

              > mogę komuś ....tylko że ja nie mam nic do ofiarowania poza końcem nitki z
              > mojego kłębuszka...i złej czarownicy nie dam...kotkom do zabawy tez nie
              Ja mogłabym, komu zechcę. Nie mam uprzedzeń, chętnych też.
              asa
          • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 18:21
            Dostajesz awans, kłębuszkujesz dalej. Nie-prostują Cię, aż strzela w gnatach.
            asa
            • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 18:52
              dlaczego mówisz że nie masz nic do ofiarowania.Skąd wiesz? Może teraz tak
              myślisz ale nawet nie wiesz w którym momencie otworzysz sie cała na dawanie i
              wtedy zobaczysz jak dużo tego masz.
              • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 20:25
                luszu napisała:

                > dlaczego mówisz że nie masz nic do ofiarowania.
                > Skąd wiesz?
                Inwentura nie wykazała niczego takiego. Wprost przeciwnie - znaczną superatę.
                Przecież to oczywiste, skoro jeden z drugim uparł się, żeby mnie najpierw
                rozciągnąć a potem ograbić.
                > nawet nie wiesz w którym momencie otworzysz
                > sie cała na dawanie
                Pogróżki???
                > wtedy zobaczysz jak dużo tego masz.
                Jestem skatalogowana.
                asa
              • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 22:43
                Teeee, nooowaaaa, nieźle gadasz
                Żyrafa
              • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 22:57
                Przeczytałam wszystko, jak juz sobie wszyscy poszli. Trudno, wcześniej nie
                mogłam TU być.
                Ale dobrze, Danuski, ze juz tu przyszłaś, przyturlałas się. 22:44, ale fajna
                godzina.
                Druciki, świnka, ogonek, kłębuszek, gliniany dzbanek, świat wielki, wcale nie
                taki okropny (ale czasem okrpny). Coś jednak sensownego mozna z tego sklecić.
                Ale oczy się kleją. Aaaaaa, Marenta by jeszcze do tego dodała wysokie obcasy a
                Joasia posmarowaną kromeczkę.
                Gdy dzieci były małe, opowiadałam im bajki na zadany temat (wymyślały trudne,
                takie ni z gruszki, ni z pietruszki). To było fajne, ciekawe wyzwanie. Dawno.
                Dzieci duże już sa.
                Pozdrawiam sama siebie (he he he), bo wszyscy juz poszli. Głupie uczucie. Pisać
                do kompa, bo wszyscy juz poszli. To ja też pójdę. O!!!!!!;-)
                Żyrafa
    • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 20:51
      dlaczego pogróżki, według mnie to nadzieja
      • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 20:57
        Tak mi się skojarzyło w związku z myślą o siłowych próbach rozkłębiania. Czego
        to ludzie nie robili pod wpływem tortur?!
        asa
        • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 21:48
          chyba jeszcze nikt nikogo na siłę nie rozkłębił i nie wiem czy nawet tortury by
          tu pomogły
          • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 21:54
            Co rusz podejmowane są pojedyncze i zbiorowe zamachy na skłębuszkowanych.
            Tortury bywają przemyślne.
            asa
            • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 22:53
              nigdy raczej nie spotkałam sie z torturowaniem sklębuszkowanych, lecz raczej z
              niepokojem i lękiem o czas ich kłebuszkowania
              • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 16.08.05, 23:01
                To prawda: taki (przepraszam) stary kłębuszek kiepsko się rozkłębusza. Im
                później, tym trudniej :-(.


                LUDZIE!!!!!!
                cicho: ciągle jeszcze przeżywam to pisanie (jego TREŚĆ)



                Żyrafa
                • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 17:11
                  help, dzisiaj ja potrzebuje pomocy.Jestem jednym kłębuszkiem nerwów i nawet
                  zakłębuszkować się na całego nie moge bo mam"obowiązek" !!!
                  • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 17:21
                    luszu napisała:

                    > zakłębuszkować się na całego nie moge bo mam"obowiązek" !!!
                    1. Znajdź sposób, jak zrzucić _obowiązek_ z garbu.
                    Czy aby na pewno jest to Twój obowiązek?
                    2. Zwiń się ciaśniutko, zalegnij w przytulnym kącie i ani mru mru...
                    asa
                    • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 17:26
                      mój obowiązek to moja 90 letnia mama,wiecznie niezadowolona, zgnębiona........
                      nie da sie tego rzucić,dzieki za odzew
                      • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 17:33
                        Taka miła staruszka potrafi skutecznie spieprzyć każdą chwilę, jednym
                        ukąszeniem zatruć wiele dni...A ona nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
                        asa
                        • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 18:37
                          dobrze powiedziane, widze ze nie tylko ja mam doswiadczenie w tej materii,
                        • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 22:01
                          cczy nikogo tu już dziś nie będzie kiedy zal mi dusze ściska.............Gdzie
                          jesteście dobrzy ludzie?
                        • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 22:01
                          cczy nikogo tu już dziś nie będzie kiedy zal mi dusze ściska.............
                          • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 22:19
                            Wątek Edytuni nie tu. Poza tym nie wydzieraj dziecku z ręki.
                            asa
                            • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 22:39
                              nie wydzieram przecież Edytuni kotka, małego..............
                              • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 22:49
                                ale opowieść Edytuni była dobra nie powiem
                              • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 22:53
                                a tak ogólnie stwierdziłam żejesteś jak brzytwa Hasant
                                • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 17.08.05, 22:58
                                  przepraszam Hasanet
                                • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 18.08.05, 07:55
                                  Pies na male kotki.
                                  asa
                                  • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 18.08.05, 09:39
                                    ...a ja zawsze sobie myślę, że jak ktoś wystawia kolce, to znaczy, ze moze boi
                                    sie pokazać "miętki" sierodek. Wszyscy przeciez jesteśmy Ludźmi. Fakt, czasem
                                    warstwa twardości i kolców jest tak twarda i GRUBA, że nawet operacyjne
                                    otwarcie nic juz nie da. Miękkość jest tam ściśnięta do "prawie nic". Nie widzę
                                    tu, na forum takich twardzieli ;-).
                                    Pozdrawiam, Żyrafa
                                    • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 18.08.05, 11:32
                                      Bo tak naprawdę to twardzieli chyba nie ma.Każdy ma jakiś czuły punkt, rzecz w
                                      tym aby go w ten punkt trafić. Nie było cie wczoraj Zyrafko, a mi było tak
                                      źle.Dzis juz może troche lepiej, ale mam bardzo stresowy dzień. Nie lubie
                                      samolotów, statków, promów a moje dzieci będą niedługo na morzu.Jak wytrzymać
                                      do jutra do pierwszych wiadomości, że nic złego się nie stało...........
                                      • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 18.08.05, 12:48
                                        luszu napisała:

                                        > Każdy ma jakiś czuły punkt, rzecz w
                                        > tym aby go w ten punkt trafić.
                                        Po co?
                                        > Jak wytrzymać
                                        > do jutra do pierwszych wiadomości, że nic złego się nie stało...........
                                        Takich wiadomości się nie rozpowszechnia. Niedoczekanie Twoje.............
                                        asa
                                        • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 18.08.05, 14:18
                                          musisz każdemu dowalać?
                                          • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 18.08.05, 16:37
                                            Niedoczekanie Twoje.........żebyś otrzymała wiadomość.
                                            brak wiadomości to dobre wiadomości.
                                            asa
                                            • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 19.08.05, 16:29
                                              asa, ja Cię dobrze zrozumiałam. Nie wolno żle myśleć. No!!!!!!!!
                                              Żyra
                                          • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 18.08.05, 16:39
                                            Cholera, mają się z Tobą kontaktować, bo nic się nie stało? Buzi cium cium?
                                            Czasem trudno zachować cierpliwość.
                                            asa
                                            • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 18.08.05, 19:40
                                              sorki, jestem dzis jak na minie, ale masz racje, przesadzam
                                              • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 18.08.05, 19:45
                                                Też mnie czasem nosi. Nie jestem obrażalska.
                                                asa
                                                • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 18.08.05, 19:51
                                                  ciesze się, jestem tępa jak finka harcerska, źle zrozumiałam, już myslałam że
                                                  mi chcesz dołozyć. Człowiek czasem nie może pozbyć się tej wrednej nieufności
                                                  do ludzi, tyle razy oberwało się w życiu po łbie.
                                                  • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 18.08.05, 20:13
                                                    Przestań się tarzać w prochu, bo jestem alergiczką.
                                                    asa
                                        • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 19.08.05, 16:27
                                          NIC ZŁEGO SIĘ NIE STANIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                          !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                          !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                          !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                          No!!!!!
                                          Żyrafa
                                      • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 19.08.05, 16:24
                                        Pociszy Cię fakt, że moje dziecię chce samo, w noc, na rowerze jechać gdzieś
                                        tam, w Polsce? Jak będzie zła pogoda, to nie pojedzie. Zostanie mu pociąg. I
                                        właśnie dlatego wolałabym, by we wtorek w nocy była BARDZO DŻDŻYZTA pogoda. W
                                        dżdż nie ma burzy, to by i Twoim, na tym promie pasowało....
                                        Potrzymamy paluchy?



                                        cicho: to sie nazywa dyskretne podcinanie skrzydełak własnym pociechom
                                        (mantalne podcinanie, bo i tak zrobią co zechcą)


                                        Żyrafa
                                        • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 19.08.05, 16:32
                                          Ojeeeeeej, niech se jedzie na tym rowerze.
                                          • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 19.08.05, 17:38
                                            Już myślałam że cie tu nie będzie, znalazłam cię w paru innych miejscach.Moje
                                            dzieci dojechały szczęśliwie, Twoje napewno też dojedzie. Chyba niezbyt się
                                            nadaje do dyskusji na forach, nie umiem się na zawołanie odszczekiwać, a co
                                            niektórzy potraią to hoho.Zawsze mówili o mnie że jestem pyskata, ale to albo
                                            przeszłość albo mi dziób na starość wymiękł.Pozdrawiam.
                                            • zyrafa46 Re: Do Danuski ...tak zapytam 19.08.05, 18:00
                                              To znaczy, że ja mam jeszcze nie wymięknięty? Cholera, cieszyć się? Czy nie
                                              cieszyć? Chyba pójdę pójde ciuszki spakować.
                                              Ż.
                                              • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 19.08.05, 19:45
                                                Przyznam się że nie pomyślałam ani przez moment o Twoim dziobie (!!!), myślałam
                                                o ........... kimś kto mi wczoraj dowalał, aż zupełnie straciłam ochote na tego
                                                typu dyskusje. Bardzo chciałam brać udział w dyskusjach szczególnie o depresji
                                                z którą użeram sie od wielu, wielu lat.Męczyłam syna aby mnie tego nauczył, ale
                                                musze przyznać, że wyobrażałam sobie te dyskusje zupełnie inaczej. No cóż może
                                                z czsem sie do tej formy przyzwyczję. Zobaczymy.Pozdrawiam.
                                                • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 19.08.05, 19:52
                                                  luszu napisała:

                                                  > Bardzo chciałam brać udział w dyskusjach szczególnie o depresji
                                                  > z którą użeram sie od wielu, wielu lat.Męczyłam syna aby mnie tego nauczył,
                                                  ale
                                                  >
                                                  > musze przyznać, że wyobrażałam sobie te dyskusje zupełnie inaczej. No cóż
                                                  może
                                                  > z czsem sie do tej formy przyzwyczję.
                                                  Można się nawet rozsmakować.
                                                  asa
                                        • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 19.08.05, 19:49
                                          O ile poprawnie kalkuluję, Twoja dzidzia wyrosła z pieluch jakiś czas temu.
                                          asa
                                          • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 19.08.05, 20:06
                                            Odpowiadam hurtem, tak może masz racje że się kiedyś w tym rozsmakuje ale chyba
                                            troche czasu minie. Moje "dzieci" to w sumie stare konie, ale dla mnie
                                            wiadomo..........
                                            • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 19.08.05, 20:09
                                              luszu napisała:

                                              > Moje "dzieci" to w sumie stare konie, ale dla mnie
                                              > wiadomo..........
                                              Co?
                                              asa
                                              • luszu Re: Do Danuski ...tak zapytam 20.08.05, 10:46
                                                wiadomo, najważniejsze osoby w moim życiu
                                                • hasanet Re: Do Danuski ...tak zapytam 20.08.05, 11:06
                                                  Taa..ważny składnik życia. Niewątpliwie.
                                                  asa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja