fobik
08.08.05, 00:58
i przyjaciele...tak sadze..choruje sobie od roku - kiedy bylo bardzo zle,
bylam sama, ale jakos dalam rade - mimo tekstow mojej matki, ze ja nie jestem
juz jej corka i mojej sioistry, ze ja szantazuje swoimi problemami i
wyladowuje na niej swoje frustracje i ona ma tego dosyc...no tak, potem by;lo
lepiej i co? nagle okazalo sie, ze jest i siostra i matka..czemu?? bo
przestalam im moiwc cokolowiek..nie iwedza, ze caly czas jestem na lekach,
nie maja pojecia..no i mialam rodzine ...i co? mialam problem, pojechalam do
siostry - zakpila ze mnie - zabolalo..ok, wyszlam z domu, zrobilam
scene...ale potem wyjasnilam w smsie, o co mi chodzilo. I co? Dowiedzialam
sie znow, ze ma tego dosyc i ze ja szantazuje i wyladowuje na niej swoje
frustracje...a poszlo o to, ze zadrwila z tego, ze nie mam faceta i nie mam z
kim isc na wesele do przyjaciolki - powiedziala, ze skoro nie mam to niech
nie ide i to moj problem...
Mam depresje, ale nie dlatego nie chce mi sie zyc - tylko dlatego, ze moja
wlasna sioistra i matka maja mnie w dupie. Ze moje problmey to zawsze MOJE
problemy..a jestem kochana tylko wtedy, kiedy jestem wesola...mysle, ze
dlatego wlasnie popelniamy samobojstwa. A moze to ja dlatego mam depresje.
Zamkniety krag..