depresja

IP: *.acn.waw.pl 25.08.02, 18:52
Na depresje cierpie od kilku lat. Zachorowalam z powodu zwolnienia mnie z
pracy w bardzo trudnej sytuacji rodzinnej, w wieku 53 lat. Nie moglam jesc
ani spac, schudlam w krotkim czasie 15 kg. Najgorszy byl lek, napiecie
psychiczne i uczucie strasznego przygnebienia. Uratowalo mnie leczenie u
psychiatry, jednak bardzo trudno dla mnie dobrac lekarwstwo. Prozac, serotax
i inne leki powodowaly u mnie"roztrzesienie wewnetrzne".W koncu okazalo sie,
ze najbardziej odpowiada mi Sulpiryd w polaczeniu z niewielka iloscia
Clonazepamu.Obecnie mam 58 lat i stwierdzono u mnie przewlekla bialaczke
limfatyczna. Z ta bialaczka mozna wg lekarzy zyc kilka a nawet kilkanascie
lat,jednak barzdo pogorszyl sie moj stan psychiczny. Chcialabym pogodzic sie
z losem, zyc spokojnie. Mam w tej chwili prace, syna studenta, mam dla kogo
zyc. Jednak znowu ogarnia mnie lek, mysle o skonczeniu ze soba.Nie wiem, jak
bede zyc.
    • sarenka_forum Re: depresja 25.08.02, 18:57
      Wigo, czekam na maila. Postaram ci się pomóc.

      sarenka_forum@gazeta.pl

      Tylko spokojnie.
    • Gość: Kachna Re: depresja IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.08.02, 19:12

      Witam Cie Wigo,
      Czy nie obrazisz sie, jesli bede sie zwracala do Ciebie na "Ty" :)?
      Jestem prawdopodobnie w wieku Twojego syna.
      Po przeczytaniu Twojego postu od razu nasunelo mi sie pytanie czy chodzisz
      nadal do tego psychiatry? A moze sprobowalabys pojsc do dobrego
      psychoterapeuty, choc niestety wiaze sie to z duzymi wydatkami.

      Napisalas:
      > Z ta bialaczka mozna wg lekarzy zyc kilka a nawet kilkanascie
      > lat,jednak barzdo pogorszyl sie moj stan psychiczny.

      Trudno sie dziwic, ze nie jestes w dobrej kondycji psychicznej. Pomysl czy nie
      warto by bylo poszukac terapeuty z ktorym moglabys pogadac o tym jak bardzo Ci
      teraz zle, jak sie boisz. Nie wiem, moze to byloby lepsze od tych wszystkich
      psychotropow? Jak sadzisz?
      A moze lekarz, ktory Cie prowadzi zna jakichs dobrych specjalistow oferujacych
      pomoc psychoterapeutyczna ludziom chorym na bialaczke. Z tego co wiem, to sa
      psychologowie dla ludzi cierpiacych na raka, wiec moze uda sie Tobie cos
      znalezc.
      << Chcialabym pogodzic sie z losem, zyc spokojnie.>>

      Zycze Ci tego z calej mocy.

      << mam dla kogo zyc.>>

      To juz jest jeden powod, by jednak dalej zyc. Mimo choroby. Wiem, ze latwo mi
      mowic, bo nie mam bialaczki, wiec przepraszam Cie, jesli wkurzyly Cie moje
      propozycje. Probuje tylko zrozumiec i moge sie mylic.
      A, jeszcze mi przyszlo do glowy, moze sa jakies grupy wsparcia dla chorych na
      bialaczke, ktorzy przezywaja to samo co Ty. Sprobuj poszukac, moze zapytac
      lekarzy, moze w jakims telefonie zaufania? Sama nie wiem.

      Czy mozesz liczyc na wsparcie Twojego syna? Dobrze sie dogadujecie?

      Zycze duzo sily. Napisalas tu, wiec jednak chcesz szukac dla siebie ratunku. A
      to dobry znak.
      Pozdrawiam Cie i wybacz, jesli to co napisalam zabrzmialo jakos naiwnie.
      Jestem dosc mloda i jeszcze slabo otrzaskana z prawdziwym zyciem.
      Staralam sie odpowiedziec Tobie tak, jak potrafie,

      pozdrawiam Cie mocno,

      Kachna
    • ixus Re: depresja 25.08.02, 22:37
      To nie sa leki antydepresyjne!!!! Sulpiryd wpedzil mnie w gleboka depresje!!!
      Pedz szybko do psychiatry i niech Ci z grubej rury przepisze Petytyl
      (dezypramina). Jesli nie tolerujesz lekow serotoninergicznych, ten moze byc dla
      Ciebie zbawieniem!
      • Gość: viva Re: depresja IP: *.interserv.net.pl / 192.168.2.* 26.08.02, 00:06
        Do ixusa: Nie jestem specjalistą, ale... Kazdy reaguje inaczej na leki i w
        takim wypadku radziłabym ostrożność w polecaniu komus konkretnego leku. Bo
        (czytając różne posty i wypowiedzi na tym forum właśnie) wnioskuję, że to, co
        jednemu pomogło bardzo, innemu wcale, a komuś nawet zaszkodziło. Zostawiłabym
        więc lekarzowi pani Wigi dobór leków.
        Pani Wigo, życzę optymizmu i siły woli takiej jak dotąd, jesteśmy z Panią i
        wierzymy,że przezwycięży Pani i te próbę losu. Pozdrawiam
        viva
        • ixus Re: depresja 26.08.02, 00:48
          Rzadko kiedy udzielam takich rad, ale gdy reakcja na leki jest podobna (tez nie
          toleruje serotoninergicznych) udzielam wskazowki o co spytac lekarza. Wierz mi,
          ze oni rzadko kiedy posiadaja wiedze niezbedna do leczenia ludzi (niestety sam
          sie o tym przekonalem i musze leczyc sie sam).
        • ixus Re: depresja 26.08.02, 01:00
          Powiem wiecej. Ktos kto przepisal clonazepam + sulpiryd powinien stracic prawo
          wykonywania zawodu lekarza. Oba te leki sa silnie depresjogenne i moga w
          blyskawicznym tempie doprowadzic kogos do proby samobojczej.
    • Gość: midm Re: depresja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 22:40
      To ponoc najmniej grozna forma, poza tym jest teraz tyle metod leczenia (i
      powstaja kolejne), lacznie ostatecznie z przeszczepem szpiku. A nawet jak by
      nie bylo mozliwosci przeprowadzenia czy cos poszlo nie tak, to z tym tak roznie
      bywa... Nie zalamuj sie. Wiem, ze latwo sie pisze osobie z boku (choc sama
      mialam cos w tym rodzaju), a w praktyce jest trudno, zwlaszcza przy Twojej
      depresji musi byc, ale musisz sie starac (wiesz chyba, ze to pogorszy wszystko
      i Tobie bedzie jeszcze trudniej z soba), moze zrob co radzi Kachna, razem jakos
      lepiej idzie.
    • Gość: Serena Re: depresja IP: *.pl 28.08.02, 17:12
      Człowiek się dowiaduje że ma raka i odechciewa mu się żyć. Ciekawe czemu,
      przecież rak w wersji nieuleczlnej, jest śmiertelny. Po co więc te myśli
      samobójcze, skoro i tak czeka go śmierć?
      Człowiekowi w depresji nie chce się żyć.
      Dlaczego więc człowiek w depresji dowiadujący się że ma raka boi się?
      Pzrecież "podwójnie" nie chce mu się żyć.
      Ludzka psychika, umysł, emocje.. Te rzeczy są tak skomplikowane że nie da się
      ich ogarnąć..
      Wigo, jakis czas temu byłam w sytuacji bardzo podobnej do Twojej
      (rak+depresja). Doskonale Cię wieć rozumiem. Moja rada to pójść do lekarza,
      dostac porządne psychotropy i uspokajające, odczekać jakiś czas i potem
      spojzrysz na to z innej perspektywy.
      Przepraszam za moje wynurzenia na początku. Kiedy byłam w Twojej sytuacji,
      depresję pogłębiał fakt że wstydziłam się bać raka... To były jakieś cholernie
      skomplikowane odczucia... Jescze całkiem nie mineły...Dalej ich nie rozumiem
      • Gość: Krzysiek Re: depresja IP: *.acn.waw.pl 28.08.02, 23:14
        Na tym polega istota depresji. Pragnienie smierci a jednoczesnie bardzo duzy
        lek przed nia. To chroni znaczna czesc samobojcow, stanowi mechanizm obronny.


        > Człowiek się dowiaduje że ma raka i odechciewa mu się żyć. Ciekawe czemu,
        > przecież rak w wersji nieuleczlnej, jest śmiertelny. Po co więc te myśli
        > samobójcze, skoro i tak czeka go śmierć?
        > Człowiekowi w depresji nie chce się żyć.
        > Dlaczego więc człowiek w depresji dowiadujący się że ma raka boi się?
        > Pzrecież "podwójnie" nie chce mu się żyć.
        > Ludzka psychika, umysł, emocje.. Te rzeczy są tak skomplikowane że nie da się
        > ich ogarnąć..
        > Wigo, jakis czas temu byłam w sytuacji bardzo podobnej do Twojej
        > (rak+depresja). Doskonale Cię wieć rozumiem. Moja rada to pójść do lekarza,
        > dostac porządne psychotropy i uspokajające, odczekać jakiś czas i potem
        > spojzrysz na to z innej perspektywy.
        > Przepraszam za moje wynurzenia na początku. Kiedy byłam w Twojej sytuacji,
        > depresję pogłębiał fakt że wstydziłam się bać raka... To były jakieś
        cholernie
        > skomplikowane odczucia... Jescze całkiem nie mineły...Dalej ich nie rozumiem
      • Gość: a Re: depresja IP: *.stacje.agora.pl 29.08.02, 20:50
        Ludzie, nie moge pojac ze tego nie rozumiecie.
        Ja np. boje sie zyc, ale tez boje sie co bedzie po smierci. A tego najbardziej, ze - jak mowi reinkarnacja - bede musiala
        jeszcze raz pojawic sie w tym koszmarnym absurdalnym nieszczesliwym swiecie i jeszcze raz odrabiac jakies tu
        swoje rachunki z ludzmi i nie przerobione lekcje.
        Ziemia to Syberia Kosmosu. Nie ma gorszego miejsca zeslania nigdzie.
        Dlatego nie mam sily juz tu zyc a jednoczesnie boje sie ze moja smierc - na zyczenie wlasne czy z powodu raka -
        niczego nie rozwiaze i ze nie ma zadnego nieba, zadnego raju ani ucieczki od tej strasznej niesprawiedliwosci i
        nieszczescia ktore jest wszedzie naokolo i ktore mnie bez przerwy dotyka jak Hioba.
        Wiec nie boje sie raka jako poczatku konca - boje sie ze dostane sie jeszcze dodatkowo w lapska niedouczonych
        lapiduchow, boje sie ze beda mnie meczyli chemioterapia lub wyrzynaniem wszystkiego po kawalku, znecali sie nade
        mna i boje sie bolu, cierpienia fizycznego i uzaleznienia od innych wstretnych obcych nic nie rozumiejacych osob,
        boje sie upokorzenia jakie niesie oddanie sie "pomocy" "fachowych" sil - wszystko w wielkim cudzyslowie i z wielka
        gorycza, bo wiem co zrobili niepotrzebnie mojej tesciowej ktora miala raka mozgu i mojemu ukochanemu ojcu ktory mial
        raka zoladka. A mogli Oni - jesli juz byli chorzy - umrzec sobie troche wczesniej i znacznie spokojniej bez
        dodatkowych cierpien -potwornych! - na ktore narazili ich koszmarni eksperymentujacy na ludziach i glupi "lekarze".
        Lekarze nie widza czlowieka w calosci i jego cierpienia. Oni widza malenki fragmencik swojej dziedziny
        wyselekcjonowanej, waskiej i oderwanej od calosci. Jedno "lecza", a sto innych rzeczy w ciele i w psychice
        pacjenta rujnuja. I wyprobowuja swoje wspaniale pomysly na chorych jak na zwierzetach doswiadczalnych. Nie stac
        ich bylo nawet na szczera, ludzka rozmowe z madrymi wspanialymi ludzmi. Bo pacjent to nie jest Osoba - to
        przedmiot do leczenia ktorego obowiazkiem jest zamknac usta, o nic nie pytac i uznac nieomylnosc Wspanialego
        Lekarza w Aureoli.
Pełna wersja