szprycowanie sie

IP: 193.0.70.* 05.09.02, 13:13
ludzie!!!
zastanawiam sie dlaczego tak bardzo chcecie sie szpryvcowac tymi wszystkimi
lekami. czy nie mozba znalezc jakis innych metod - masaze, prysznice zimna-
ciepla woda itd, itp. czy naprawde wierzycie w te wszystkie leki.
???
dlaczego nie bierzecie heroiny albo nie palicie marihuany to chyba byloby
zdrowsze.
dla mnie leki to straszny syf. i jeszcze to bycie krolikiem doswiadczalnym-
jak nie to to co innego.
prochy dzialaja na jedno ale maja mase skutkow ubocznych o czym juz niektorzy
sie przekonuja sami czytajac ulotki informacyjne. zaden lekarz nie mowi co
sie dzieje, traktujac pacjentow jak naiwnych kretynow.
czy cale zycie bedziecie brac prochy???
swiat jest tak okrutny, ze chyba nie warto sie tak ponizac.
pozdrawiam
    • Gość: f Re: szprycowanie sie IP: *.dnet.pl / 10.1.18.* 05.09.02, 13:28
      Człowieku jak nie wiesz o czym piszesz to lepiej nie pisz w ogóle.
      • Gość: solaris szprycowanie sie IP: 193.0.70.* 05.09.02, 13:48


        > Człowieku jak nie wiesz o czym piszesz to lepiej nie pisz w ogóle.
        wlasnie, ze wiem bo w pewnym momencie swojego zycia tez stalabym sie narkomanka
        dzieki prof. Bekkarewiczowi.
        bylam na tych niebianskich psychiatrycznych prochach przez miesiac i o miesiac
        za dlugo i bardzo zaluje, ze dalam sie w to wciagnac. mysle, ze wlasnie wtedy
        stracilam bardzo duzo z siebie. bo coz, zycie polega na wolnym wyborze i
        wlasnie dokonywaniu wolnych wyborow.

        wolny wybor zawdziecza sie dzieki walce, dzieki konsekwencji dzialania i wierze
        w siebie, we wlasna inteligencje itd.
        prochy natomiast nie gwarantuja niczego tylko wzbudzaja psychologiczne poczucie
        uzaleznienia.
        wielu psychologow natomiast wychodzi z zalozenia, ze oni sa cool, a to ty masz
        problemy.czyli w skrocie utrzymanie postawy pan - giermek. jesli tak sie stawia
        sprawe to nigdy czlowiek nie bedzie SILNY, powtarzam SILNY. Sile tworzy sie
        poprzez siebie, a nie poprzez uzaleznienia, jakiekolwiek by one byly- prochy,
        rodzina, psychologa itd. psychologowie sa rozni, tak jak i ludzie.
        dodatkowa kwestie jest nasze spoleczenstwo, mieszanka katolicko-
        postkomunistyczna z niewieloma mozliwosciami dzialania, BO wielu lubi wsadzac
        nos nie w swoje sprawy+ ogromna zawisc i brak wzajemnego szacunku. w sumie jest
        jeszcze gorzej bo byc moze dopiero teraz wychodzi bezkarnie ta zawistna zolc,
        ktora za komuny siedziala cicho. wobec tego wszystkiego, mysle, ze niewarto
        sobie dodatkowo chrzanic watroby.(nie mowie o przypadkach skrajnych, tak jak
        schizofrenia)
        pozdrawiam


        • Gość: midm Re: szprycowanie sie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.09.02, 14:13
          Depresja (czy inne) moze byc rownie skrajna jak schizofrenia.
    • Gość: Rob Re: szprycowanie sie IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.02, 15:37
      Zamiast pisać, weź zimny prysznic. Odczuwasz potrzebę pisania elaboratów? Może
      jednak niepotrzebnie zrezygnowałaś z tych niebieskich tabletek?
      Pozdrawiam
    • Gość: leny Re: szprycowanie sie IP: *.pl 05.09.02, 18:10
      Znowu jakiś samozwańczy "specjalista", zdarzaja się tacy na forum co jakiś
      czas. Wszystko przejrzał na wylot, wie do jakiego stopnia można się źle czuć,
      poznal skomplikowane tajniki psychiatrii, opanował wiedzę z zakresu
      niezliczonych szkół psychoterapii, no poprostu pogratulować.... Polecam jeszcze
      przeczytac "Bunt mas" Jose Ortegi Y Gasseta! (jak już ktoś kiedyś na tym forum
      to zrobił)
      • Gość: solaris Re: szprycowanie sie IP: 193.0.70.* 06.09.02, 11:06
        .... Polecam jeszcze
        >
        > przeczytac "Bunt mas" Jose Ortegi Y Gasseta! (jak już ktoś kiedyś na tym
        forum
        >
        > to zrobił)

        dlaczego polecasz te ksiazke??
    • Gość: b Re: szprycowanie sie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.02, 21:01
      Mnie Amytryptylina uratowala zycie... Jeszcze sto lat temu byloby po mnie...
      Wciaz wierze w nieuxzalezniajace leki nasenne
      A teraz jestem zdrowa
      • Gość: solaris Re: szprycowanie sie IP: 193.0.70.* 06.09.02, 11:02
        > Mnie Amytryptylina uratowala zycie... Jeszcze sto lat temu byloby po mnie...
        > Wciaz wierze w nieuxzalezniajace leki nasenne
        > A teraz jestem zdrowa

        nie przecze, nie musicie od razu tak na mnie napadac- pisze o swoich wlasnych
        doswiadczeniach i tyle.
        roznimy sie.ja nie wierze w leki i mysle, ze istnieja inne srodki.
        mam roznych znajomych, ktorym zostaly zaaplikowane leki i co z tego. nic, biora
        prochy, dalej tkwia w wyniszczajacych zwiazkach. moim zdaniem pograzaja sie
        jeszcze bardziej.
        pozdrawiam
        • Gość: h Re: szprycowanie sie IP: *.dnet.pl / 10.1.18.* 09.09.02, 10:59
          Gość portalu: solaris napisał(a):

          ja nie wierze w leki i mysle, ze istnieja inne srodki.
          > mam roznych znajomych, ktorym zostaly zaaplikowane leki i co z tego. nic,
          biora
          > prochy, dalej tkwia w wyniszczajacych zwiazkach. moim zdaniem pograzaja sie
          > jeszcze bardziej.

          Co za bzdury, Kobieto, zastanów się co ty piszesz? "ja nie wieze w leki" - co
          tu ma wiara do tego.
          Leki ratują ludziom życie! A ty nie wierzysz!?
          Niektórzy byli roślinami, leki przywracają im w miarę normalne życie. Ludzie
          chorzy na shizofrenię bez leków nie funkcjonują, przebywają w zmkniętych
          oddziałach szpitalnych i wegetują. A tu jakiś nawiedzony młody psycholog powie,
          ze po co te leki?
          Moze jeszcze dodaj, ze wystarczy pomodlić się do Boga a o juz pomoze.... załość


          • Gość: solaris szprycowanie sie IP: 193.0.70.* 09.09.02, 11:12
            >
            > Co za bzdury, Kobieto, zastanów się co ty piszesz? "ja nie wieze w leki" - co
            > tu ma wiara do tego.
            > Leki ratują ludziom życie! A ty nie wierzysz!?
            > Niektórzy byli roślinami, leki przywracają im w miarę normalne życie. > Moze
            jeszcze dodaj, ze wystarczy pomodlić się do Boga a o juz pomoze.... załość

            nie mowie o takich przypadkach, mowie o ludziach, ktorzy funkcjonuja normalnie,
            mieli potkniecie zyciowe i zostaly im zaaplikowane leki. uwazam, ze w takich
            przypadkach odpowiednia jest dobra psychoterapia, a nie prochy, ktore
            przymulaja. nie oszukujmy sie. czlowiek funkcjonuje w strukturze spolecznej i
            czasami moze to ta struktura jest chora. to staly watek w literaturze.
            pisze jeszcze raz i nie jest to sprawa religii, ze w wielu przypadkach aplikuje
            sie leki zwalajac cala wine na "chorego". pozdr i prosze o mniej zolci.
            • Gość: midm Re: szprycowanie sie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 11:55
              Masz duzo racji, ale mysle, ze i w tym w wielu przypadkach jest tak, ze ktos
              nie ma pieniedzy na terapie albo nawet jakby przez nia przeszedl, to nie moglby
              wprowadzic pewnych rzeczy w zycie, a zyc chce, poza tym niektorzy sa wrazliwsi,
              mniej odporni i trzeba sie jakos wspomagac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja