Gość: Woda
IP: *.MAN.atcom.net.pl
05.09.02, 19:26
To określenie mojej pani terapeutki - wystwiamy brzuszek, zeby ktoś mógł nas
kopnąć (w miękkie podbrzusze). Znaczy tyle co odsłonienie się przed innymi -
odsłonienie swoich wrażliwych miejsc.
Dziś w pracy miałam milion rzeczy do zrobienia, mało czasu, krzyki szefowej i
parę innych drażniących kwestii - standard. Tak się tym wszystkim przejęłam,
że się poryczałam, a od kilkunastu dni trzymałam się całkiem dzielnie.
Klasycznie dałam brzuszek. Ja wiem, ze nie da się od razu dzielnie znosić
wszystkiego i zapomnieć o depresji, ale czasem nie umiem się nie rozpłakać.
Duszę to w sobie, ale nic z tego. A ten cholerny brzuszek się odsłania i
odsłania.
Buuuu....