magda8791
16.09.05, 21:56
Mam do Was pytanie. Tyle sie mowi o tym, ze w przypadku depresji, jakis
innych obciazen psychicznych kluczowa kwestia jest uswiadomienie sobie co tak
naprawde nam polega. Jest to na pewno prawdziwe, tylko pytanie co dalej?
Jak wyjsc z tego dolka? Najgorsze dla mnie obecnie jest to, ze wiem dlaczego
źle sie czuje, ale nie umiem temu zaradzic. Nie wierze tutaj jakos w
uzdrawiajaca moc psychoterapii, bo tak naprawde to ja wiem co mi dolega.
Pytanie jak mam sobie z tym radzic?
Jak radzic sobie ze swiadomoscia, ze moje dziecinstwo mialo zasadniczy wplyw
na to jaka jestem, jak to odrzucic?
Mialam depresyjnego, apodyktycznego, despotycznego ojca, ktory przez cale
dziecinstwo mnie kontrolowal, tym samym wzbudzal we mnie lek i nienawisc.
Efektem tego jest to ze dzis jako osoba dorosla czuje lek w kontaktach z
ludźmi, nie umiem odczuwac radosci i b czesto widze tylko ciemna strone
zycia. Staram sie nastawiac optymistycznie, zwalczac takie nastawienie, ale
ta ciagle we mnie siedzi. Jak sobie pomoc? Przeciez nie moge szprycowac sie
prochami...
AA i jeszcze jedno.. moze ktos wie jak nauczyc sie przezywac radosc? Zupelnie
tego nie umiem...
Moze ktos ma podobne odczucia lub przeszedl przez cos podobnego
pozdrawiam serdecznie
Magda