relacje.

IP: *.dwi.uw.edu.pl 12.09.02, 12:00
Kochani. poradzcie mi w pewnej sprawie. Nie wiem co mam zrobic w relacji z
moja matka, ktora stosuje dziwne metody wychowawcze, przy czy ja juz nie
jestem nastolatka. Sprawa wyglada tak, ze ona nie popiera mnie w zadnej
kwestii. jak ja cos mowie, to onba ma zawsze inne zdanie, jak chce jej
powiedziec o moich problemach, to mowi, ze sa to sprawy prozaiczne, a wogole
to zebym jej nie zawracala glowy. jak chce cos kupic w jakims sklepie, to ona
oczywiscie ma inny pomysl i mowi zebym zobaczyla w innym sklepie, jak chce
cos nowego kupic to pol godziny ze mna dyskutuje zebym tego nie kupowala bo
jest za drogie. ja juz nie mam sily. wopgole w jej obecnosci czuje sie
zupelnie kims innym, tak jakby mi odchodzila cala energia. nigdy nie staje po
mojej stronie, jak ktos sie do mnie przyczepia to wychodzi na to , ze to moja
wina.
czy ona ma jakis kompleks?
poradzcie.
    • Gość: samanta Re: relacje. IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 12.09.02, 16:37
      Prawdopodobnie twoja matka przezywa menopauze . Nie wiem w jakim jest wieku
      ale skoro ty nie jestes juz nastolatka wiec na to wyglada .
      Porozmawiaj z nia zeby odwiedzila endokrynologa on jej zapisze jakies
      hormony ktore jej pomoga przetrwac ten zly okres .

      Dla ciebie tez byloby lepiej opuscic dom i prowadzic wlasne zycie wtedy wiezy
      z matka beda serdeczniejsze jesli nie bedziecie sie "kisic" pod jednym dachem.
      Powodzenia.

      • Gość: fanny Re: relacje. IP: 193.0.70.* 13.09.02, 11:00
        chyba menopauza nie mozna wszystkiego tlumaczyc!!!!!!!!!!!
        nie mieszkamy pod jednym dachem, a kontakt jest wciaz meczacy.
    • ninel Re: relacje. 13.09.02, 14:52
      Ja z moja mamą mam a raczej miałam podobne relacje. Od kiedy mieszkam
      sama, siłą rzeczy, kontakty sie troche zmieniły - złagodniały.
      Chociaz, jak sie zastanowię, to ten układ we mnie dalej głęboko tkwi.
      W jej oczach moje problemy nie były (nie wiem, może dalej nie są - nie sprawdzam)
      jakimikolwiek poważnymi problemami. Twierdziła się ze soba pieszcze, w zadnej
      dyskusji nie stawała po mojej stronie - nie dawała sie przekonać (od wielu lat z mamą
      poprostu nie dyskutuje - nie odzywam sie, gdy ma miejsce wymiana poglądów),
      "budowała" koalicje z moim ojcem (jestem jedynaczką), przy kontaktach
      rodzinno / towarzyskich niemożliwe było zebym była za bardzo widoczna,
      o moim chłopaku i naszym związku wiedziala (zreszta nieprawdziwie, ale
      przyznała sobie prawo do głoszenia radykalnych opinii) przy 3-cim spotkaniu
      wiecej, niz ja po pół roku znajomości.
      W dalszym ciągu czuje sie przy niej jak mała dziewczynka, która nie wie, nie ma racji,
      nie czuje (bądź czuje niewłasciwie), chociaz mam prawie 30 lat.
      I rzeczywiście, czuje jak mi taka sytuacja odbiera energie.
      I bardzo sie boje czegoś co bym nazwała brakiem akceptacji z jej strony. który
      dalej czuc a moze ja go czuje co do przeszłosci.
      • Gość: samanta Re: relacje. IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 13.09.02, 15:51
        Tak bywa , niektore matki sa wprost dominujace .
        Ja tez jestem jedynaczka i nigdy z matka nie moglam znalezc wpolnego jezyka
        dla niej oprocz mojej nauki nic sie nie liczylo .
        Dlatego ze wszyskiego zwierzalam sie kolezankom a rodzicow traktowalam jako
        zlo konieczne .
        Po latach czlowiek widzi wszystko w innym swietle wiem, ze rodzice mnie
        kochaja i zawsze kochali i chcieli dla mnie jak najlepiej .
        Po prostu rodzice to inne pokolenie i to ze nie akceptuja pewnych spraw i
        sa surowi wcale nie znaczy , ze zycza nam zle .
        Oni zawsze beda kochac nas bez wzgledu na nasz wiek , mimo, ze czesto tego
        nie okaza wprost . I vice versa .
    • ula_s Re: relacje. 15.09.02, 15:03
      To wcale nie musi byc menopauza, jak ktos zasugerowal.

      Dla mamy jestes jej malutka coreczka. I trudno jest jej
      inaczej na Ciebie patrzec. Nawet jesli z nia porozmawiasz
      i Ci przyzna ze jestes dorosla odpowiedzialna kobieta -
      szybko po rozmowie wroci do traktowania Cie jak dziecko.
      Czasami mamy probuja tak sie odmladzac - traktujac
      dorosle corki i synow jak male dzieci. Fakt, ze nie
      wszystkie mamy tak sie zachowuja, raczej te
      nadopiekuncze.

      Ja mam 30-tke i jak dzwonie do mojej mamy to ona potrafi
      panikowac ze zamierzam przed snem sie kapac, "ale zebys
      nie usnela?!"........
      I kiedys mi to naprawde przeszkadzalo, wrecz czulam ze
      sprawiam jej przykrosc jak postepowalam po swojemu. Ale
      to sa tak naprawde drobiazgi.
      Wazne zeby nie przestac rozmawiac. Jesli wydaje Ci sie ze
      mama za bardzo chce Cie zdominowac to porozmawiaj z nia o
      tym albo napisz list. Wytlumacz ze kazdy musi zyc wlasnym
      zyciem i popelniac wlasne bledy. Ona nie uchroni Cie
      przed swiatem ani nie powinna Cie ograniczac i odbierac
      przyjemnosc z podejmowania decyzji. Mozesz jej
      zasugerowac ze przez takie zachowanie odbiera Ci
      przyjemnosc z odwiedzania jej.

      Mozesz tez sprobowac nabrac do tego dystansu i nie
      zwracac uwagi ze Twoja mama Ci we wszystkim doradza.
      Przeciez mozesz wysluchac ale zrobic po swojemu? Tak
      zebys TY byla szczesliwa a nie ona? Nawet bez rozmowy
      na ten temat jesli bedziesz konsekwentnie stawiac na
      swoim to mama kiedys zrozumie ze jestes dorosla.

      Chociaz tak naprawde to sprobuj czerpac z tego
      przyjemnosc - jest sie dzieckiem dopoki ma sie rodzicow.
      A jesli z nia nie mieszkasz to na pewno
      cala sytuacja nie jest taka trudna do zniesienia. A poza
      tym czasami nie zaszkodzi spojrzec na siebie jej oczami.
      Nawet jesli problemy wydaja Ci sie
      olbrzymie (i nawet jesli takie sa) - to ze komus innemu
      wydaja sie drobiazgami nie znaczy ze ta osoba Cie nie
      kocha. Mozesz wykorzystac jej punkt widzenia do nabrania
      dystansu do swoich problemow.

      pozdrawiam i zycze cierpliwosci w "wychowywaniu" mamy

    • ula_s Re: relacje. 15.09.02, 15:18
      C.d.
      sorry ze tak w czesciach. Wczesniej zalozylam ze mama Cie
      kocha. Mozna zalozyc mniej idylliczny scenariusz. Otoz
      czasami zdarza sie ze matki odgrywaja sie na dzieciach i
      sa w stosunku do nich pasywno-agresywne. Wlasnie przez
      "niestawanie" po ich stronie, brak wsparcia, brak
      doceniania, niezauwazanie zalet etc. Potrafia sie
      odgrywac na dzieciach jesli przez dzieci musialy
      zrezygnowac z kariery, badz musialy sie zwiazac z ojcem
      dziecka, ktory je rozczarowal, badz ktorego nie kochaly.
      Czasami matki zachowuja sie tak w stosunku do corek gdy
      sa zazdrosne o ich szczescie, rodzine, kariere, urode...
      Wykluczylam jednak taki przypadek i zalozylam ze w Twojej
      rodzinie panuja "normalne" relacje.

      A moze Twoja mama obrazila sie jak sie od niej
      wyprowadzilas??????
      • Gość: fanny Re: relacje. IP: 193.0.70.* 16.09.02, 11:07
        Mozna zalozyc mniej idylliczny scenariusz. Otoz
        > czasami zdarza sie ze matki odgrywaja sie na dzieciach i
        > sa w stosunku do nich pasywno-agresywne. Wlasnie przez
        > "niestawanie" po ich stronie,

        no wlasnie chyba tutaj o to chodzi. ja nie mam problemu z tym, ze moja matka
        traktuje mnie jak dziecko i mnie przytlacza. jestem osoba bardzo samodzielna i
        tylko czasami oczekiwalabym jakiegos wsparcia z jej strony jesli chodzi o
        relacje moje ze swiatem zewnetrznym. po prostu jak ja mowie,z emam problem to
        ona mi mowi, ze ''trudno jest jej cos powiedziec na ten temat'', albo wyluzuj
        sie albo zebym wogole jej o niczym nie mowila bo ona ma swoje problemy. ja
        mysle, ze jest to chore.
        poza tym raz mnie bardzo oszukala, wiec stracilam do niej zaufabnie.
        jakakolwiek proba rozmowy na te tematy wywoluje u niej reakcje obronna.
        dzieki za odp.
        • ainer1 Re: relacje. 25.09.03, 17:57
          Czesc Fanny,

          ja mam w tej chwili nienajlepsze stosunki z mama (niestety) od czasu ... wyjscia
          za maz :> (tak, tak)
          ale chcialam nawiazac do jednego zdania z Twjej wypowiedzi:

          tylko czasami oczekiwalabym jakiegos wsparcia z jej strony jesli chodzi o
          > relacje moje ze swiatem zewnetrznym. po prostu jak ja mowie,ze mam problem to
          > ona mi mowi, ze ''trudno jest jej cos powiedziec na ten temat'',

          wlasnie u mnie jest (a raczej bylo, bo staram sie nie jezdzic i nie kontaktowac
          za czesto bo za kazdym razem jest tragicznie)
          - jest zawze taka bezbronna, nic nie moze, nie wie.
          A ja czasem bym chciala zeby po prostu wysluchala i powiedziala co ona na to.
          Ale to bylo rok temu - od tego czasu juz nawet nie probuje mowic o problemach,
          bo ja to wogole wymyslam, a inni to je maja...
Pełna wersja