moja córka jest ....

03.11.05, 22:55
Dzisiaj przez przypadek odkryłam, że moja córka spotyka się z facetami za
pieniądze... ma 16 lat. Jak była mała została molestowana na religii przez
księdza... wpada w czarne dziury rozpaczy... był okres że chciała pomocy...
załatwiłam dobrego psychiatrę... w ostatniej chwili odmówiła współpracy...
jest agresywna... nie radzi sobie z emocjami... ręce pocięte sznytami...
twierdzi, że siebie nienawidzi... jestem bezradna..... jak jej
pomóc??????????????????????
    • mskaiq Re: moja córka jest .... 04.11.05, 06:45
      Musisz dzialac caly czas przeciwko Jej mysleniu, nawet jesli Ona nie chce
      terapi to rob wszystko aby do tego doszlo. Ona ma dopiero 16 lat wiec Ty mozesz
      decydowac o Niej w duzej mierze. Dowiedz sie co mozesz zrobic, czy mozesz taka
      terapie narzucic Jej nawet wbrew Jej woli.
      Zeby Ja ratowac musisz zrobic wszystko, nie mozesz akceptowac Jej zdania. Ona w
      tej chwili jest przeciwko Sobie, akceptujac Jej zdanie i wole akceptujesz Jej
      samozniszczenie bo Ona robi wszystko aby do tego doszlo.
      Twoja madra milosc musi decydowac, Twoja Corka w tej chwili nie jest w stanie
      pomoc Sobie, musisz Jej pomoc, wbrew Jej samej.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • nikodem.kun Re: moja córka jest .... 04.11.05, 09:02
        Zgadzam się. Osoba z problemami psychologicznymi to dzikie zwierze, które trzeba
        oswoić. Na początku zachowuje się agresywnie, rani, wtedy trzeba ją przycisnąć i
        mówić jej, że robi się to z miłosci do niej. Trzeba wycisnąć, z niej całe
        myślenie, które działa przeciwko niej. Zawsze gdy zaczyna działać przeciwko
        sobie należy ją skarcić. Jeśli tnie się to zbij ją linijką po rękach, żeby miała
        nauczkę. Gdy już nauczy się, że wszelkie działanie jakie czyni przeciwko sobie
        wiąże się z karą, wtedy zauważysz, że taka osoba popada w marazm i
        zobojętnienie. To dobry objaw. Musisz go wykorzystać. To moment, gdy wszelkie
        działanie przeciwko sobie zostało zastopowane i nie ma jeszcze alternatywnego
        działania wyuczonego. Wtedy okaz jej miłość, jak najwięc jej miłości. Wtedy ta
        osoba ją odwzajemni, i będzie ci posłuszna.
        • madzialea Re: moja córka jest .... 04.11.05, 09:09
          musisz zaciągnąć siłą córke do psychologa - który stwierdzi po rozmowie cy te
          zachowania są wynikiem tego co przeszła wcześniej - a napewno ma to związek.
          Jeżeli stwierdzi ,że nic nie pomoże to proponuje poszukać dobrego psychiatry bo
          to może być początek schizofrenii i różnych psychoz.
        • cyria Re: moja córka jest .... 04.11.05, 10:19
          Nikodemie...
          Mówisz o tresurze psa?
      • kotorek Re: moja córka jest .... 15.11.05, 10:54
        jak najszybciej idz do psychologa, do kliniki etc. to ty jestes odpowiedzialna
    • tananek Re: moja córka jest .... 04.11.05, 09:54
      witam
      na wstepie napisze ze zaciaganie na sile kogos do lekarza czy psychologa jest niedobrym pomyslem (podobnie jak straszenie choroba czy karami), mysle ze o proste rozwiazanie na forum tez bedzie trudno, to co mozesz zrobic w tej sytuacji to sama udac sie do psychologa aby wspolnie ustalic jaka isc droga zeby pomoc twojej corce, poniewaz to ty jestes dla niej najblizsza osoba a nie psycholog (obca dla mniej osoba).
      zdrowa zycze
      • martyna2525 Re: moja córka jest .... 04.11.05, 10:51
        Działaj póki jest niepełnoletnia, póżniej nie wiele będziesz mogła
        zrobić.......niestety.
        • feather Re: moja córka jest .... 04.11.05, 16:16
          powiedz jej ze jest mnostwo osob z podobnymi problemami.
          Poogladaj strone www.postsecret.blogspot.com chocby.
          czy mozesz znalez przyklad osoby ktora by ona znala a ktora chodzila do
          psychologa/psychiatry? moze ja to przeraza.gdyby byl przyklad ze warto, moze
          przelamala by sie.
    • bursztyn10 Re: moja córka jest .... 05.11.05, 19:37
      To biedne pokaleczone dziecko..... .Potrzebuje miłości, miłości, miłosci....
      Tul ja mów jej ,że jest wazna, dobra. Że ją kochasz i potrzebujesz .Przyznaj
      sie do swojej słabości i bezradnosci proś o wspólpracę. Ona musi miec
      pewnośc,że jest kochana
      • boczniak1 Re: moja córka jest .... 07.11.05, 17:38
        i zgadzam sie z ostatnim wpisem!!! to jest najpotrzebniejsze..wiem cos na ten
        temat bo chodzilam do terapeuty, psychiatry , bralam leki przeciwdepresyjne,
        cielam sie po rekach , brzuchu, nogach.. bylo to spowodowane i jest dalej ojcem-
        alkoholikiem, tyranem (choc nie fizycznym lecz psychicznym, a to duzo gorsze)...
        jestem troche starsza od Twojej corki ...
        kochaj ja , dawaj tyle milosci nawet zeby zrobilo sie jej mdlo,gdy sie do niej
        przyzwyczaji zacznie doceniac, a potem odwzajemniac, wspolpracowac
        • amba4 Re: moja córka jest .... 07.11.05, 23:23
          Bardzo wam dziękuję za wszystkie wpisy. Mam już dobrgo psychologa... ona nie
          wierzy że to coś pomoże ale ja tak...jestem dobrej myśli...ja wiem, że ona jest
          bardzo pokaleczona, że jej dusza bardzo cierpi...staram się dawać jej dużo
          miłości...oprócz jej mam jeszcze dwójkę dzieci...
          • tananek Re: moja córka jest .... 08.11.05, 09:28
            powodzenia
    • carlabruni Re: moja córka jest .... 09.11.05, 14:25
      nie potrafię Ci powiedzieć jak jej pomóc, ale wiem co ona może czuć. chyba
      poprostu bądź przy niej w tych trudnych chwilach i nie trać cierpliwości. ze
      mną może nie było aż tak źle jak z Twoją córką, ale raz zboczyłam z drogi i nie
      mogę sobie tego wybaczyć do dzisiaj. moi rodzice nic o tym nie wiedzą. zresztą
      mam tyle lat, że muszę sobie radzić sama z własnymi problemami. trzymam kciuki
      za Ciebie i Twoją córkę. myślę, że kiedys będzie Ci ona bardzo wdzięczna za
      wszystko. pozdrawiam.
    • amba4 Re: moja córka jest .... 10.11.05, 18:15
      to jeszcze raz ja... naprawdę staram się okazać jej miłość, dać jej tyle
      miłości ile tylko potrafię... ale wpadam w jakąś paranoję... ona mówi że idzie
      się spotkać z koleżanką a ja widzę ją w towarzystwie facetów... rozmawiałam z
      nią... prosiłam że tak nie można... że nie wolno w ten sposób siebie
      niszczyć...ale znowu odkryłam, że mnie oszukuje... zupełnie jej nie wierzę... w
      poniedziałek mamy wizytę u dobrego psychologa tzn ja a później ona... dzisiaj
      mi oświadczyła że nie pójdzie... boję się że w ostatnim momencie się wycofa...
      jest mi okropnie trudno...a do poniedziałku tak daleko...
      • carlabruni Re: moja córka jest .... 11.11.05, 19:01
        nie wiem co napisac, ale wiem jedno. troszeczke ją rozpuściłaś, tak więc teraz
        nie ulegaj. upieraj się stanowczo przy swoim, że powinna iść.tłumacz jej też na
        czym polega związek ze starszym facetem. wykorzysta ją tylko i tyle. musi
        wyciągnąć z waszych rozmów jakieś wnioski. pozdrawiam.
      • mskaiq Re: moja córka jest .... 12.11.05, 00:36
        Tym ze Cie oszukuje nie mozesz zrazac, Ona bedzie klamala jeszcze dlugi czas,
        klamie bo sie boi.
        Musiasz uzbroic sie w cierpliwosc, zmiany nie przychodza szybko, rezultatow nie
        bedziesz widziala przez wiele miesiecy, bedzie nawet gorzej. Nie oczekuj ze
        dobry psycholog zmieni Ja szybko bo tak nie bedzie. Jest w Niej wiele ran ktore
        musza sie zagoic, Twoja milosc, bycie z Nia i dla Niej jest decydujace.
        Kiedys bylem dla mojego Syna, niczego juz nie oczekiwalem, byl w narkotykach,
        walczylem tylko o to aby mial jedzenie, aby byl w domu, aby mial tyle milosci
        ile moge Mu dac.
        Dzisiaj nie bierze juz narkotykow, jest radosnym mlodym czlowiekiem z ktorego
        jestem bardzo dumny.
        Serdeczne pozdrowienia.

        • amba4 Re: moja córka jest .... 12.11.05, 08:56
          Dzięki Mskaiq....
    • amba4 Re: moja córka jest .... 15.11.05, 19:45
      moje serce krwawi... jak widze Jej cierpienie... dążenie do
      samozniszczenia...nie moge spac po nocach... czuje sie winna...6 lat mojego
      żżżżycia przypadający na Jej dziecinstwo to był dla mnie wielki
      koszmar...mieszkanie z tesciowa, ktora zatruwała mi zycie na kazdym kroku...
      nastawiajaca meza, ktory stal po jej stronie, nastawiajaca Ją przeciwko mnie...
      jestem zła matka... nie widziałam dzieci widziałam swoje cierpienie i
      beznadzieje... to sa straszne rany... a Ona jest tak do mnie podobna... te same
      zainteresowania... podobna wrazliwosc... córeczko tak mi żle... tak mi
      rozpaczliwie żzle... chciałabym móc cofnac czas... naprawic... przytulic C ie
      do siebie... cofnac... ale sie nie da... pozostaje tylko bezsilna rozpacz i
      iskierka nadziei,ze moze da sie cos naprawic... znalexc jakis balsam na te
      rany... Twoje rany...
      • tristezza Re: moja córka jest .... 15.11.05, 21:38
        Ambo, czy to co napisalas w tym poscie powiedzialas corce? Czy potrafisz z nia
        w ten sposob rozmawiac? czy pozwala Ci sie przytulac?
    • another_story Re: moja córka jest .... 15.11.05, 21:46
      Nie chcę być okrutna ani złośliwa, ale teraz to już chyba trochę za późno na
      przytulanie.
      • tristezza Re: moja córka jest .... 15.11.05, 23:34
        Na przytulanie nigdy nie jest za pozno...
    • mskaiq Re: moja córka jest .... 16.11.05, 14:32
      Ambo4, to nie Twoja wina !!!!! Ona potrzebuje Twojej pomocy a nie Twojego
      poczucia winy. Jesli bedziesz sie obwiniala nie bedziesz w stanie Jej pomoc bo
      poczucie winy prowadzi do depresji i to bardzo glebokiej. To co sie dzialo w
      przeszlosci ma bardzo marginalny wplyw na zachowanie Twojej Corki. Ona ma
      olbrzymie problemy z wybaczeniem Sobie, to z tego powodu sie kaleczy. Jej
      nienawisc do Siebie nie bierze z Twoich problemow z Tesciowa, Ona obwinia
      Siebie za kazde niepowodzenie. Ty nie masz nic wspolnego z tym.
      Teraz Ty probujesz robic to samo, gotowa jestes ukrzyzowac Siebie za dzialania
      z przeszlosci, placzesz nad tym jaka bylas zla Matka. Nie bylas zla Matka,
      Twoja troska o Corke jest piekna i pelna milosci, nie win sie za nic, pomoz
      Swojej Corce aby Ona nie winila za to co robi zle.
      Naucz Ja ze zamiast obwiniac Siebie nalezy zmieniac to co robimy zle.
      Serdeczne pozdrowienia.



      moje serce krwawi... jak widze Jej cierpienie... dążenie do
      samozniszczenia...nie moge spac po nocach... czuje sie winna...6 lat mojego
      żżżżycia przypadający na Jej dziecinstwo to był dla mnie wielki
      koszmar...mieszkanie z tesciowa, ktora zatruwała mi zycie na kazdym kroku...
      nastawiajaca meza, ktory stal po jej stronie, nastawiajaca Ją przeciwko mnie...
      jestem zła matka... nie widziałam dzieci widziałam swoje cierpienie i
      beznadzieje... to sa straszne rany... a Ona jest tak do mnie podobna... te same
      zainteresowania... podobna wrazliwosc... córeczko tak mi żle... tak mi
      rozpaczliwie żzle... chciałabym móc cofnac czas... naprawic... przytulic C ie
      do siebie... cofnac... ale sie nie da... pozostaje tylko bezsilna rozpacz i
      iskierka nadziei,ze moze da sie cos naprawic... znalexc jakis balsam na te
      rany... Twoje rany...
      • aneja Re: moja córka jest .... 16.11.05, 16:53
        Ambo,
        przeszłam podobną droge z moim synem. Tez byłam zrozpaczona patrząc na
        destrukcje w jaka popada mój zawsze taki porzadny w swoim zyciu syn. Rozpad
        rodziny to był wielki kamień rzucony w jego serce, pózniej jedna nieszczęsliwa
        miłośc i ruszyła cała lawina, wydawało mi się, że nie do zatrzymania.
        Bardzo wielu ludzi madrze tu Ci radziło. Wiem, że to trudne byc samą w takich
        chwilach, poszukaj nawet dla siebie jakiegoś wsparcia. Najlepiej wsród kobiet,
        które mają takie doświadczenia z nastolatkami. Moze to byc psycholog.
        Koniecznie też spróbuj namówic córke na psychologa.
        Sama przekonywałam mojego syna tym, że nigdy mojego go nie zawiodłam, że
        prosze go o zaufanie, że bardzo go kocham, że Z KAZDEJ SYTUACJI JEST JAKIES
        WYJSCIE, że widzę, że cierpi, ale wiem, że to cierpienie nie musi byc na
        zawsze, że mozna to zmienić, że nad wszystkim można pracować, aby zaufał mi
        zaufaj mi ten jeden raz, aby dał szansę swojemu zyciu, bo warto.
        Prosiłam go, abyśmy spróbowali razem, obiecywałam, że będę go wspierać. Mówilam
        mu, że go kocham. Pytalam, czy moge go przytulić, albo to robiłam, jesli
        czulam, że moge. Widzialam, że mocuje się z uczuciami, które go przerastają. To
        ja mialam byc wtedy ta madrzejsza, silniejsza i dajaca wsparcie bez zastrzerzeń.
        Mój syn po wielekroc mnie odpychal, trzaskał drzwiami, okazywał mi swój gniew.
        Od psychologa dowiedziałam sie własnie, że najbardziej rani mnie, bo
        najbardziej mnie kocha i wie, całą zlość tego świata przelewa własnie w
        takie "bezpieczne" miejsce.
        Ale gdyby własnie nie wsparcie, które wtedy dostałam od moich przyjaciółek
        nie dalabym rady.
        Tez miałam poczucie winy, tez zastanawiałam się, co zrobiłam. Dlaczego ?
        To wszystko, to był proces, czasami traciłam nadieję, wtedy zawsze ktoś mnie
        wspierał. Dziś mój syn po tym wielkim kryzysie wzmocnił się. Zdał maturę,
        dostał sie na studia, wydoroslał, stał sie bardziej niezalezny, pracuje nad
        sobą.
        To moze w takim momencie Twojego zycia nie zabrzmi dobrze, ale z mojej
        perspektywy wiem,że nawet taki kryzys czemuś służy. To lepsze, niz ciągnąć ból
        przez cale zycia.
        Twoja córka, to jeszcze własciwie dziecko. Dziecko, które się zagubiło.
        Tu zawsze przypomina mi sie scena z "Buszujacego w zbożu" (mam na mysli film),
        gdzie taka mała dziewczynka idzie brzegiem krawęznika obok pedzacych aut.
        Złapac ją ? W órym momencie, aby nie stała jej sie krzywda ?
        Myślę, że Twoja córka potrzebuje Ciebie teraz najbardziej w swoim zyciu i że
        okazanie jej miłości pomoże jej przez to przejść.
        Gdybyś potrzebowala wsparcia, zawsze możesz do mnie napisać. Trzymaj się i nie
        rać nadziei, szukaj wszedzie pomocy i wyciągaj do niej rękę, nawet, jeśli boli
        Cię, że ja odpycha. To może tak patetycznie zabrzmi, ale trzeba wierzyc, że to
        własnie milośc naprawia świat.
        Serdecznie. aneja

    • zyrafa46 Re: moja córka jest .... 16.11.05, 17:13
      Tę wypowiedź (nie zapamiętałam nicka, chodzi o tę o synu z podobnym problemem)
      trzeba rozplakatować, aby wszyscy niewierzący w miłośc to przeczytali.
      Amba, uda się!!!
      To przytulanie powinno być delikatne, ostrożne (aby zawsze "wstrzelić się" w
      odpowiedni moment) a JEDNOCZEŚNIE córka powinna JEDNOZNACZIE wiedzieć jak ma
      postępować. Oraz wwiedzieć, że Ciebie rani jej postępowanie i przeraża BO JĄ
      KOCHASZ. Mogłam moją mysl źle ująć. To proszę ją skorygować.
      • aneja Re: moja córka jest .... 16.11.05, 17:37
        Bardzo dobrze, że to dodalaś, żyrafo, gdyby ktos pisał liste ciepłych słów,
        które mozna mówic dziecku z problemami, to to tez tam powinno by sie znależć.
        To że się boimy o dziecko, bo je kochamy, ale oczywiście, nie to że ono nas
        krzywdzi postepując w ten sposób, bo tak nie można do kogoś, kto sam jest
        poraniony.
        I chyba też tak jest, że takie dzieci tak w rzeczywistości PRAGNA być
        przytulone i pocieszone, bo wlasciwie to jest potrzeba każdego nieszczęśliwego
        czlowieka, nawet jeśli ostatkiem sił bedzie sie przed tym bronił. Ach, gdyby
        tak zamiast wielkich wojen były Wielkie Przytulania.

    • amba4 Re: moja córka jest .... 08.12.05, 13:34
      Dawno nie pisałam... ale chciałam Wam bardzo podziękować... nie potrafię
      rozmawiać w realu o naszym problemie a tu dostałam wiele pocieszających i
      życzliwych słów. Dziękuję...Myślę że jest już prawie na górce. Moja córka
      chodzi do bardzo dobrego psychiatry i zaczeła psychoterapię... a moje poczucie
      winy chyba zostanie już na zawsze... nie wiem czy kiedykolwiek będę
      potrafiła sobie wybaczyć... jak ciężko goją się rany z przeszłości...
      • hasanet Re: moja córka jest .... 08.12.05, 14:22
        amba4 napisała:

        > a moje poczucie
        > winy chyba zostanie już na zawsze... nie wiem czy kiedykolwiek będę
        > potrafiła sobie wybaczyć...
        Nie działałaś perfidnie, popełniałaś błędy - to ludzkie. Uniewinniłby Cię każdy
        ludzki i boski sąd. Z czczego poczucia winy nie wynika nic pozytywnego,
        natomiast z działania tak. Mówią, że Bóg daje długie życie grzesznikom, by
        mogli odkupić winy. Jest to możliwe tam, gdzie żyją trzy siostry. A są.
        > jak ciężko goją się rany z przeszłości...
        i długo, bardzo długo. Nadzieja ma cierpliwość.
        • aneja Re: moja córka jest .... 08.12.05, 14:45
          Dziękuje amba, że to napisałaś i ciesze się bardzo, że Twoja córka zdecydowała
          się wybrać tą najlepszą z dróg. Jak o siebie powalczy, to stanie się silna,
          mądra i wejdzie odważnie w dorosły świat.
          A Ty spróbuj sobie wybaczyć. Daj sobie to prawo do błędu. Czasami nie dostajemy
          wystarczająco mądrego przekazu od naszych rodziców i musimy się uczyc na
          własnych niedoskonałościach. Wazne, że się uczymy, że potrafimy powiedzieć
          przepraszam, jeśli zrobimy coś nie tak.
          To może tak dziwnie zabrzmi, ale musimy wybaczać sobie, aby móc wybaczac innym,
          bo to jedyna ludzka droga porozumiewania się.
          Kiedys spodobała mi się ogromnie czyjaś sygnaturka - Puść, gdzie ciśnie, hej !
          Pozdrawiam Was serdecznie.aneja
      • mskaiq Re: moja córka jest .... 08.12.05, 14:33
        Mysle ze nie powinnas miec wyrzutow sumienia, to co sie stalo z Twoja Corka to
        nie jest Twoja wina. Kiedy cierpisz Sama wtedy mozesz przekazywac tylko Swoje
        cierpienie, dlatego nie moglas Jej pomoc, moglas jej przekazac tylko to co
        czulas.
        W tej chwili probujesz pomoc Swojej Corce, ale pomozesz jej tylko wtedy gdy nie
        bedziesz cierpiala, kiedy bedziesz miala wiele milosci do Niej, usmiechu,
        wyrozumienia i radosci.
        Obwinianie Siebie spowoduje ze wroci do Ciebie cierpienie bo wyrzuty sumienia
        to jedena z najczestszych przyczyn depresji.
        Mysle ze dzieci podejmuja Swoje wlasne decyzje, wplyw rodzicow jest nie taki
        duzy. Ja nie mialem zadnych problemow kiedy moj Syn zaczal brac narkotyki.
        Poswiecalem Mu bardzo wiele czasu a mimo to wybral narkotyki.
        Mysle ze nie moglas zmienic zadnej decyzji Twojej Corki, tylko Ona moze je
        zmienic.
        Teraz musisz cierpliwie czekac az czas zacznie Ja zmieniac, przekazywac Jej
        wartosci ktorych Ona nie ma. Nawet teraz mozesz Ja wesprzec tylko dobrym
        slowem, a przede wszystkim wiara i cierpliwoscia. Mysle ze z Nia bedzie jeszcze
        bardzo roznie, raz lepiej a raz gorzej. Najwazniejsze jest abys zachowala
        cierpliwosc i wiare wtedy kiedy bedzie gorzej i przekazywala ja swojej Corce.
        Mozesz to zrobic ale pod warunkiem ze nie bedziesz wywolywala zalu do Siebie za
        to co sie stalo Twojej Corce, to nie Twoja wina.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • hasanet Re: moja córka jest .... 08.12.05, 15:09
          mskaiq napisał:

          > W tej chwili probujesz pomoc Swojej Corce, ale pomozesz jej tylko wtedy gdy
          nie
          >
          > bedziesz cierpiala, kiedy bedziesz miala wiele milosci do Niej, usmiechu,
          > wyrozumienia i radosci.
          Dodałabym jeszcze absolutną szczerość i stawianie jednoznacznych barier.
          > Obwinianie Siebie spowoduje ze wroci do Ciebie cierpienie bo wyrzuty sumienia
          > to jedena z najczestszych przyczyn depresji.
          Uzupełnię: strata, odrzucenie, poczucie niemocy.
          > Nawet teraz mozesz Ja wesprzec tylko dobrym
          > slowem, a przede wszystkim wiara i cierpliwoscia.
          Najstarszym środkiem wychowawczym w pedagogice jest osobisty przykład.
          > Mysle ze z Nia bedzie jeszcze
          >
          > bardzo roznie, raz lepiej a raz gorzej. Najwazniejsze jest abys zachowala
          > cierpliwosc i wiare wtedy kiedy bedzie gorzej i przekazywala ja swojej Corce.
          Dorzucę: Tę, co się nigdy nie kończy, ma gwarantowaną.
    • amba4 Re: moja córka jest .... 12.12.05, 11:54
      No właśnie jak to jest? podobno przykład to najlepsza forma terapii... ja
      miałam zawsze tylko jednego partnera... mojego męża... od pięciu lat mam bardzo
      poukładany światopogląd... bardzo ścisłe zasady postępowania... i co? jak
      wytłumaczyć, że moja córka ma wielu partnerów, pozuje do aktów( wczoraj na
      komputerrze to znalazłam) czy ktoś z Was może mi wytłumaczyć skąd to się
      bierze?????????????????????
      • feather Re: moja córka jest .... 12.12.05, 13:14
        NIe musi sie z niczego brac. Wedlug mnie to nie Twoja wina. Nie mozna sie
        obwiniac bo to i tak nie pomoze.Skup sie na terazniejszosci.
      • maciek_n1 Re: moja córka jest .... 12.12.05, 13:33
        amba4 napisała:

        > No właśnie jak to jest? podobno przykład to najlepsza forma terapii... ja
        > miałam zawsze tylko jednego partnera... mojego męża... od pięciu lat mam
        bardzo
        >
        > poukładany światopogląd... bardzo ścisłe zasady postępowania... i co? jak
        > wytłumaczyć, że moja córka ma wielu partnerów, pozuje do aktów( wczoraj na
        > komputerrze to znalazłam) czy ktoś z Was może mi wytłumaczyć skąd to się
        > bierze?????????????????????
        Może jakiś przekaz genetyczny? Dzieci mają ojców, dziadów, ciotki, etc.
        M.
      • tristezza Re: moja córka jest .... 12.12.05, 14:08
        ja tam akurat w pozowaniu do aktow, kompletnie nic nieprzyzwoitego nie widze...

        troche mnie dziwi Twoj swiatopoglad poukladany od 5 lat, corke masz znacznie
        dluzej...ale nie obwiniaj sie, to nie ma sensu. lepiej wspieraj corke, jesli
        juz udalo Ci sie sklonic ja do rozpoczecia terapii. to bardzo wiele.
        trzymam za Was kciuki i pozdrawiam
        t.
    • mskaiq Re: moja córka jest .... 12.12.05, 14:06
      Mysle ze wszystko zalezy jakie sa uczucia w Twojej Corce, jesli jest wiele
      zlosci i nienawisci do Siebie wtedy przyklady nie przynosza zadnych rezultatow.
      Pisalas ze sie sie kaleczy, karze, nienawidzi. U niej dominuje uczucie
      nienawisci do Siebie, Jej partnerzy i seks to zadna radosc, Ona karze Siebie w
      taki sposob.
      Musisz zrobic wszystko aby likwidowac ta nienawisc. Dowiedz sie od Niej
      dlaczego sie nienawidzi. Mysle ze jest bardzo wiele przyczyn, staraj sie usuwac
      te przyczyny. Ona musi uwierzyc w Siebie, ze jest piekna, dobra, ze moze
      kochac. Ona w to nie wierzy, przynos jej ta wiare na kazdym kroku.
      Serdeczne pozdrowienia.



      obre przyklady moga pomoc ale tylko kiedy

      No właśnie jak to jest? podobno przykład to najlepsza forma terapii... ja
      miałam zawsze tylko jednego partnera... mojego męża... od pięciu lat mam bardzo
      poukładany światopogląd... bardzo ścisłe zasady postępowania... i co? jak
      wytłumaczyć, że moja córka ma wielu partnerów, pozuje do aktów( wczoraj na
      komputerrze to znalazłam) czy ktoś z Was może mi wytłumaczyć skąd to się
      bierze?????????????????????
Inne wątki na temat:
Pełna wersja