Jaki lek najlepszy?Moze jakies ziola?Help DEPRESJA

18.11.05, 13:44
Witam depresyjnych forumowiczow.Na depresje choruje juz dlugo ale przez tyle
lat nie bylam tego swiadoma. Poszlam na studia z mysla ze zmienie klimat,
otoczenie, i bedzie lepiej. Ale niestety, bylo coraz gorzej, gorzej niz
kiedykolwiek. Zero skupienia, koncentracji,nie chcialo mi sie z nikim gadac,
przez co ludzie mnie pewnie odbierali jako jakiegos gbura,nie bylo mowy o
nauce, choc poswiecalam na to mnostwo czasu,jednak do glowy nic nie chcialo
wchodzic, a tak lubie niemiecki....
Zalamalam sie do tego stopnia ze zaczelam miec mysli samobojcze, mialam juz
nawet plan jak to zrobie, no bo jak to...wszyscy cieszyli sie z byle czego a
ja zastanawialam sie po co wogole zyc...No wiec po co bylo tak sie dalej
meczyc.
Przyjechalam do domu, dzieki BOgu w pore, bo by mnie juz na tym swiecie nie
bylo gdybym tam jeszcze zostala pare dni dluzej.
Zaczelam brac leki.Najpierw byl Seronil, dalej chyba Asentra,Seroxat, pozniej
3miesieczny pobyt w Klinice Psychiatrii ,dawali mi tak Aurorix (świństwo,
czulam sie tragicznie), Hydiphen,Imipramina (tez ohyda,jakies starocie), nie
wyleczyli mnie, tylko tylam, wygladalam straszniem zapuchnieta i
wogole...wiec wrocilam do domu. Bralam Lexapro, ale zadnej poprawy, moze
nawet gorzej, teraz jest Ixel. Jest tez niezbyt, ale nie tak tragicznie jak
po niektorych lekach(tylko ze zaparcia i niedobrze mi ciagle:( )
Ale biore go juz ok 2 miesiace i radykalnej poprawy nie ma.
JEstem przygnebiona, przewrazliwiona na punkcie swojego wygladu (zawsze tak
bylo ale taraz na maxa), nadal kiepska koncentracja, unikam ludzi, izoluje
sie...Jest mi naprwawde ciezko.Dobijam sie faktem ze w tym wieku
powinnam "świat podbijac" ;) a nie siedziec w domu..
Sluchajcie, jaki lek wedlug Was najlepszy na depresje? Wiem owczywiscie ze
kazdy musi trafic na swoj.. A moze zwykly deprim? Albo dziurawiec? czy to
komus pomoglo?
Ps, straszliwie na mnie dziala stres, wiec probuje sie wyciszac,
medytując...Dobra metoda dla zestresowanych, polecam. I ćwicze troche, dla
kondycji,ale przede wszystkim dlatego ze to powoduje wzrost serotoniny w
mózgu. Wiec jesli jesteście w stanie, to proponuje troszke sie poruszac..
Gorąco pozdrawiam i dzieki z gory za odp. Boze ile jeszcze tak wytrzymam...
    • urszulai Re: Jaki lek najlepszy?Moze jakies ziola?Help DEP 18.11.05, 21:26
      Farmakoterapia,psychoterapia,wsparcie psychiczne od najblizszych czyli wszystko
      razem.Wyleczenie depresji to nie wyrwanie zeba.Zab sie wyrwie i nie boli,a
      tutaj proces zdrowienia trwa dlugo i potrzeba cierpliwosci i czasu do pokonania
      tej choroby.Badz dobrej mysli i powtarzaj sobie,ze depresja jest
      uleczalna.Wierze ,ze wyzdrowiejesz i trzymam kciuki za ciebie i pokonanie
      choroby.
      • suchyxxx Re: Jaki lek najlepszy?Moze jakies ziola?Help DEP 18.11.05, 22:42
        W końcu prędzej cZy później depresja sama przejdzie.Mogą to być 3 lata ale i tak
        kiedyś minie i już.Narazie wróć np. do seroxatu czy fevarinu i bierz dawkę
        minimalną i mimo złego stanu nie odstawiaj i bierz nawet 1 rok a zobaczysz że po
        kilku miesiącach w końcu będzie w miarę dobrze.Mi leki nie pomagały i zmieniłem
        często na różne ale w końcu skoro żaden na mnie nie działał to zaczołem brać
        seroxat.Też po seroxacie nie było poprawy ale postanowiłem brać ten lek nadal i
        tak po jakimś czasie nagle depresja przeszła a co do lęków to one chyba nigdy
        nie przejdą ale to już mniejszy problem.Nie bierz starych lekow bo straszne
        swiństwa to są a szczególnie właśnie
        aurorix,moklobemid,imipramina,amitryptylina,petylyl czy takie tam stare.
        • blue_a dzień dobry, panie lekarz :) 18.11.05, 23:05
          suchyxxx, ona ma sobie sama wypisać, czy jak? ma zasugerować lekarzowi?

          p.s. ja jestem fanką:

          Efectinu ER
          ruchu
          świeżego powietrza
          dobrych ludzi
          makrobiotyki
          jakiegoś hobby...

          tak jak napisała urszulai - łączyć
    • mskaiq Re: Jaki lek najlepszy?Moze jakies ziola?Help DEP 18.11.05, 23:21
      Piszesz o Swoich problemach, wiesz co Ci przeszkadza. przede wszystkim musisz
      zaakceptowac Swoj wyglad. To jest zrodlo Twoich zlych, negatywnych mysli, tego
      ze nie lubisz Siebie. Jesli przestaniesz akceptowac Siebie to przestaniesz
      akceptowac wszystko. Kiedy lubisz Siebie to jestes pelna dobrych mysli, kiedy
      nie lubisz wtedy wszystko jest szare i zle.
      Musisz uwierzyc ze dobrze wygladasz i musisz o to walczyc. Nie wolno krytykowac
      Siebie bo krytyka nie przynosi nic poza tym ze Ciebie doluje. Zastanow sie
      czego nie lubisz u Siebie, wiele rzeczy mozna zmienic.
      Serdeczne pozdrowienia.
      Warto dodac do tej medytacji
      • blue_a dobrze mówi... 18.11.05, 23:24
        przecież Twój wygląd będzie się zmieniał, gdy będziesz ćwiczyć...
        uwierz w siebie!!!
      • ixelka Re: Jaki lek najlepszy?Moze jakies ziola?Help DEP 19.11.05, 13:48
        mskaiq---> Dzieki wielkie za te slowa, bo, jak juz pisalam slavkowi, wydaje
        misie ze sobie uświadomilam jak to czytalam wczoraj, ze to ta nieakceptacja
        samej siebie mnie bardzo mi przeszkadza w wyzdrowieniu.
        Probowalam np takiej rzeczy: pisalam sobie codziennie 15 rzeczy dobrych o
        sobie.Mialam to robic przez miesiac ale zaniechalam bo znowu naszly te wrong
        mysli:(o beznadziejnosci, bezsensie,no i ze wszyscy przeze mnie cierpią, itd
        itp. Ale moze zaczne znowu...
        Te samokrytyczne mysli mnie przygnebiają.Moze ta psychoterapeutka pomoze...
        JEzu, ZOBACZCIE, ja pisze tlyko o sobie, jestem jakąś chyab pieprzoną egoistką,
        caly czas siedze w temacie "ja" od rana do nocy i nie potrafie o niczym innym
        myslec, gdzie moje wspolczucie?? Przeciez Wy macie, inni mają, tyle problemow,
        ja nawet nie potrafie wspolczuc teraz:(
        Ale, gwoli wyjasnienia, poza tym ze mam depresje, nie mam zycia wspanialego. Np
        rodzice są do siebie od lat zlowrogo nastawieni(i tu znowu, ja ich powinnam
        jednoczyc, a przez "to cos" malo z nimi rozmawiam, wiec nie zcalam tej rodziny<-
        -dodam ze jestem jedynaczką wiec wszystkim obarczam siebie), i wiele innych..
        ALE. POSTANOWILAM ZE, jest sie z chorobą uporam to juz nie bede myslec tylko o
        sobie, bede pomagac innym ktorzy są w podobnym polozeniu, wyjsc z tego.
        Dzieki wszystkim za odp. POzdrawiam serdecznie.
    • slavek33 Re: Jaki lek najlepszy?Moze jakies ziola?Help DEP 19.11.05, 09:17
      Jedyny sposób na depresje to "walcz o siebie". Banał ale tak to wlaśnie jest i
      chyba innego sposobu nie ma. Nawet gdy brak już nadzieji, nawet gdy wydaje się,
      że nie ma sensu. Ale z tego co piszesz widze, że masz w sobie ten potencjał -
      ćwiczysz, medytujesz. Zgadzam się w pełni, że to doskonała sprawa. Najgorzej to
      zalec i nic nie robić. W sparwie ziółek to cóż. Ja osobiście pije melise,
      dziurawiec. Czy to mi pomaga? Szczerze mówiąc nie wiem tak naprawde. Ale chyba
      troche tak, jakoś mnie czasem uspokoi kubek gorącej melisy. Jednak na pewno w
      depresji nie zastąpi to farmakologii. Ja brałem przez 4 miesiące stimuloton i
      mi pomogło. Jak już pisałem kiedyś na tym forum - nawet zabyt mi pomogło, bo
      poczułem sie na tyle dobrze iż uznałem, że to był tylko taki epizod, chwilowe
      załamanie i już dobrze i naprzód i bez chemii. To był błąd:) Teraz czekam aż
      mój lekarz wyzdrowieje (nie, nie on nie ma depresji:)), bo do innego nie chce
      iść (zaufanie do lekarza prowadzącego to też chyba bardzo istotna sprawa) i
      znów rozpoczne leczenie. Tym razem mam zamiar się leczyć do czasu aż lekarz mi
      powie, że już mogę odstawić leki. I nie dołuj sie swoim wyglądem. Nawet jeśłi
      faktycznie masz troche za dużo tych kilogramów, to zawsze można je zrzucić. A
      zresztą czy wygląd jest najważniejszy? Wolisz aby ktoś Cie lubił, kochał, za to
      jaka jesteś czy jak wyglądasz?
      • ixelka Re: Jaki lek najlepszy?Moze jakies ziola?Help DEP 19.11.05, 13:33
        Tez mi sie wydaje ze walczę jak moge, mimo ze juz drugi rok siedze w domu,
        pragne bardzo wybyć gdzies i zaczac,nauczyc sie, zyc normalnie, choc tez
        wiadomo ze nie bedzie latwo , bo wiem ze takie"normalne zycie" (bez depresji)
        tez jest ciezkie, napotyka sie tysiace trudnosci ale..moze to glupie, ale ja
        tak bardzo juz chce tych trudnosci, chce plakac jak kazdy gdy cos mi nie
        wyjdzie, cieszyc sie z byle czego...
        Teraz tez czesto placze, ale to jest taki inny, taki "nienormalny" placz,
        depresyjny.Ubolewam nad sobą, placze ze tyle czasu zmarnowalam,zamiast zyc na
        luzie, bawic sie, czy kuc po nocach jak na dwudziestolatke przystalo, opanowuje
        mnie setki dolujących mysli.
        JEdnak musze powiedziec ze wiele razy sie zalamywalam w tej chorobie,nie jest
        tak ze dzien w dzien mam sile walczyc. Lezalam w lozku i nie rozmawialam z
        nikim. Fakt ze to bylo gora dwa dni na jakis czas;) pozniej mijalo i mimo
        przygnebienia znowu do neta, szukac informacji oderepsji, czy do ksiazek o tej
        samej tematyce. BARDZO chce byc szczesliwa i pomoc sobie, bo teraz mysle tylko
        o sobie, zeby z tego wyjsc, co mnie troche przeraza bo przeciez jestem (a
        rzeczej bylam "przed" tym wszystkim) dziewczyną wrazliwą i wspolczującą. Teraz
        zobojętnialam...(ale ogladając jakis wzruszający film zdarza mi sie czesto
        poplakiwac, wiec moze nie cala wrazloiwosc stracona:).
        Jesli chodzi o kilogramy, nie jest ich az tak duzo, bo po szpitalu schudlam,no
        ale oczywiscie chcialabym zeby bylo mniej.
        A wyglad? NO wlasnie. Chyba sobie uświadomilam ze moze byc tą glowną przyczyną.
        A raczej nie wyglad (bo podobno z nim wszystko ok) lecz mysli o nim. Kiedy sie
        za cos zabieram, zaraz zaczynam myslec, czy aby wszystko ok, oczywisie dla mnie
        nie jest nigdy ok.
        Wlasnie pewna osoba napisala chyba wczoraj w tym temaciku, zaraz jeszcze
        doczytam, ze to jest zrodlem. Zastanawiam sie czy to nie jest prawda.. Tylko ze
        jesli by to byla prawda, to jest mi wstyd ze przez cos takiego moglam wpasc w
        depesje:(, "pieklo na ziemi", wiec moze to moja wina....
        Znowu zaczną sie wyrzuty sumienia.
        Jednak niedlugo spotkam sie z psychoterapeutka, zobaczymy co powie. Dzieki za
        odp, pozdrawiam slavek33
        • slavek33 Re: Jaki lek najlepszy?Moze jakies ziola?Help DEP 19.11.05, 18:04
          Nie przejmuj sie kilogramami. Nie przejmuj sie tym, ze teraz myślisz wylącznie
          o sobie, bo to naturalne. A i wzloty oraz upadki w walce z chorbą to rzecz
          naturalna. Ja osobiscie w ciągu jednego dnia potrafie całkowicie stracić
          nadzieje i odzyskać ją. Czasem też to tak jest, ze ciągnie sie dniami. Ale
          trzeba walczyć. Po prostu trzeba, bo jak się przestanie to już koniec.
          Pozdrawiam i powodzenia w spotkaniu z terapeutką.
    • greta_30 Re: Jaki lek najlepszy?Moze jakies ziola?Help DEP 19.11.05, 18:26
      farmaceutyka: cipramil
      zioła: szałwia dziurawiec
      medytacje: dobre są
      ćwiczenia: medetacyjne: joga, tajci

      pozytywne nastawienie i myśli
      czystość intencji
      dobre życie
    • azar21 [...] 20.11.05, 18:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ixelka Re: Jaki lek najlepszy?Moze jakies ziola?Help DEP 25.11.05, 18:46
      Czesc wszystkim, jak sammopoczucie? U mnie gorzej. Lekarz kazal mi brac 3x150
      mg Ixela, do tej pory bralam tylko dwie tabl., pare dni nawet jedną, tak dla
      sprawdzenia(i czulam sie nawet średnio). A ten mi dopakowal 3... biore dopiero
      3 dzien a czuje sie potwornie, bo tak otępiala... chodze po domu jak żywy trup.
      Zmniejsze sobie dawke, zastanawiam sie tez czy na jakis czas nie zrobic sobie
      przerwy w braniu lekow... Myslicie ze to jest dopuszczalne? Mam wrazenie ze im
      mniej biore tym bardziej jestem przytomna, a i tak bedzie u mnie zmiana z Ixela
      na inny lek, wiec moze taką mala przerwe teraz by zobaczyc jak bedzie...
      A wlasnie. Mialam pierwsza wizyte u psychoterapeutki. Przez godzinę nawijałam
      jej z trzesącymi sie ze stresu rękoma co i jak. Na koncu doszlysmy do wniosku
      (nawet sama doszlam po tym co jej mowilam ) ze jedną z najwazniejszych przyczyn
      mojej depresji jest sytuacja rodzinna. To ze rodzice sie do siebie wiecznie nie
      odzywają, ze siebie wlasciwie nienawidzą, matka przeniosla wszystkie swoje
      uczucia na mnie, od zawsze byla nadopiekuncza... Ta kobieta powiedziala ze
      wszystko da sie odwrocic, ze moze to trwac nawet rok czy dwa, ale bedzie ok.
      Tak mnie to na duchu podnioslo, ze JEzu.... Przez dwa nastepne dni czulam sie
      lepiej (dopuki nie zwiekszylam dawki Ixela).
      Dlatego zastanawiam sie czy nie postawic tylko na psychoterapię...Albo to +
      jakies lekkie leki antydepr., nie otępiające tak.
      Tymczasem jeszcze kilka dni dola przede mną. NAwet z psem nie mam sily wyjsc, i
      nie bede sie zmuszac. Mam to gdzies. Zle sie czuje i koniec.
Pełna wersja